„Narkowaluta” w Warszawie. Za podwózkę zapłacili bezdomnemu... marihuaną

To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Kryminalki.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

143
To historia, w której dramat życiowy przeplata się z dość absurdalnym paragrafem. Policjanci z warszawskiego Żoliborza, kontrolując zaparkowaną Kię, nie spodziewali się, że trafią na „mobilne mieszkanie” z bardzo nietypowym systemem rozliczeń za usługi transportowe. Wszystko zaczęło się od rutynowej obserwacji. Mundurowi z komisariatu przy ulicy Rydygiera w Warszawie zwrócili uwagę na zaparkowaną Kię, w której od dłuższego czasu przebywał ten sam mężczyzna. Z ich ustaleń wynikało, że 50-latek uczynił z samochodu swój tymczasowy dom. Gdy funkcjonariusze podeszli do auta, lokator uchylił szybę. W tym momencie „domowy klimat” prysł, a z wnętrza pojazdu wydostał się intensywny i charakterystyczny zapach marihuany. Policjanci nie potrzebowali więcej wskazówek, by przystąpić do przeszukania. Intuicja nie zawiodła mundurowych. Między przednimi fotelami, tuż pod ręką 50-latka, znaleźli foliowe zawiniątko z zielonym suszem. Wyjaśnienia mężczyzny były równie zaskakujące, co smutne. Mężczyzna przyznał, że narkotyki nie są efektem jego „hobby”, lecz formą zapłaty. Miał otrzymać marihuanę od innej osoby w zamian za podwiezienie jej w wyznaczone miejsce. Niestety, w polskim prawie „narkowaluta” nie jest uznawana za legalny środek płatniczy, a jej posiadanie bez względu na okoliczności wejścia w jej posiadanie jest przestępstwem. 50-latek został zatrzymany i przewieziony do jednostki. Mężczyzna usłyszał zarzut posiadania środków odurzających, za co grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności. Z drugiej strony, policjanci wykazali się empatią, dostrzegając w zatrzymanym nie tylko sprawcę wykroczenia, ale przede wszystkim człowieka w kryzysie. Po zakończeniu czynności procesowych funkcjonariusze przeprowadzili z nim rozmowę o dostępnych formach pomocy. 50-latek otrzymał listę instytucji oferujących schronienie, ciepły posiłek oraz wsparcie psychologiczne i socjalne. Sprawą zajmuje się teraz Prokuratura Rejonowa Warszawa Żoliborz, która zdecyduje o dalszym losie mężczyzny żyjącego w aucie.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Jakis czas temu , zdaje sie ze z rok postanowilem zrobic sobie uczte,

kupilem 2 kwasy, mialem je zarzucic z kumplem ale zdaje sie ze mial

jakies egzaminy, wiec przelezaly jakis tydzien, az pewnego wieczoru cos

mnie podkusilo i zjadlem je sam. zaczelo sie jak zwykle ,lekkie

naspidowanie itd. , puscilem pink floyd i po jakims czasie wszystko

wygladalo jak choinka na boze narodzenie , cienie tanczyly, wzorki na

tapecie i wykladzinie przesuwaly sie i zmienialy kolory, muzyka plynela

  • MDMA (Ecstasy)


[spisane przez Stanisława Lema w 1970 roku]







  • MDMA (Ecstasy)

Opisze wam moją pierwszą przygode z pigułami oraz fetą. Było to już jakiś czas temu? Nie pamiętam daty ale już trochę mineło od tamtego czasu ale nie ważne. Był to dzień w którym miałem śmigać z kumplami na fajne balety,jako że zawsze mnie ciągneło w takie miejsca nie mogłem odmówić.

  • DMT
  • Ketamina
  • Przeżycie mistyczne

Burzliwy okres w moim życiu, nawrót depresji (tej z serii - nie wychodzę z łóżka, nie myję się, nie chodzę do pracy). Noc, łóżko, obok kobieta i pies.

Lata temu, chyba już dziesięć, miałem swoje pierwsze psychodeliczne tripy. Grzyby, trufle, kaktusy, kwasy... wiadomo. Dotarłem do sedna materii, odkryłem miłość, wieczność i zaburzenia psychotyczne, które niesamowicie utrudniały mi życie.

 

Chociaż patrząc na to z dzisiejszej perspektywy (czytaj: po doświadczeniu, które mam zamiar ci przybliżyć) byłem zbyt niedojrzały i zadufany w sobie, żeby to zrozumieć, częściowo przynajmniej. Byłem pewien, że psychodeliki tylko głaszczą cię po główce, a wszystko to - to naćpanie.