Nazwa substancji: Dekstrometorfan
Dawka: 450 mg przy wadze 70 kg
Doświadczenie: dxm,ganja,gałka,efedryna,tabaka no i oczywiście etanol
To było moje drugie spotkanie z dxm, chociaż to pierwsze było bardzo lightowe(jedynie 150 mg).
Uzdolniony gimnazjalista wpadł tydzień temu do gabinetu dyrektora piekoszowskiej szkoły, krzycząc: "Ratuj mnie, bo przedawkowałem".
Uzdolniony gimnazjalista wpadł tydzień temu do gabinetu dyrektora piekoszowskiej szkoły, krzycząc: "Ratuj mnie, bo przedawkowałem". Zaskoczeni byli nauczyciele, matka chłopaka, później także on sam. Kilka dni później do szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim trafił 17-letni uczeń zawodówki. Miał objawy zatrucia amfetaminą. Kiedy policjanci pytają licealistów, ilu z nich widziało kiedyś narkotyki, rękę podnosi do góry ośmiu na dziesięciu uczniów...
Klasa 15-latka z Piekoszowa skończyła czwartkowe zajęcia o godzinie 13. Ostatnią lekcją była religia. Chłopak zachowywał się na niej ponoć normalnie. Urządzony przez księdza test z wiedzy potrzebnej do bierzmowania napisał powyżej swych umiejętności.
Po lekcjach gimnazjaliści rozeszli się do domów. Nie wszyscy. Półtorej godziny później ceniony przez nauczycieli gimnazjalista wbiegł do gabinetu wicedyrektora odpowiedzialnego za szkołę podstawową.
- Miał zaschnięte usta, język tak sztywny, że ledwo mówił i rozszerzone źrenice. Był przerażony stanem, w którym sie znalazł. "Ratuj mnie bo przedawkowałem" - prosił. Chyba miał halucynacje. Chciał, by wytrzeć mu krew z głowy, podczas gdy nie było tam żadnej rany - relacjonuje zajście pedagog.
Nauczyciele natychmiast powiadomili pogotowie i policję. Chłopak, który - jak wynikało z pierwszej diagnozy - był zatruty marihuaną, trafił na OIOM Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach.
- Sprawa narkotyków dopiero się u nas zaczyna - przyznał Mirosław Leśniak, dyrektor Zespołu Placówek Oświatowych w Piekoszowie. - Domyślaliśmy się, że takie substancje mogą być w szkole, ten chłopak nigdy nie znalazłby się jednak na liście osób, które podejrzewalibyśmy o kontakt z nimi. Grzeczny, uzdolniony z fizyki i matematyki, mający niewiele nieobecności. Dla jego matki także był to szok.
Piekoszowscy nauczyciele poczuli zagrożenie narkotykami tuż po rozpoczęciu roku szkolnego. W połowie września przed teren szkoły regularnie zaczęło podjeżdżać pewne auto. Pedagogowie, podejrzewający, że przyjeżdżający nim młody człowiek może rozprowadzać narkotyki poprosili o pomoc policję. Mundurowi wylegitymowali mężczyznę. Twierdził ponoć, że stoi przed szkołą, bo przyjechał do kogos znajomego.
- Trudno to zweryfikować. W jednym budynku szkoły mieszczą się u nas: szkoła podstawowa, gimnazjum, liceum i ekonomik. Nie znamy wszystkich uczniów. - ubolewał dyrektor piekoszowskiego zespołu szkół.
Policjanci potwierdzali, że zagrożenie narkotykami jest większe w tych placówkach, w których obok siebie uczą się dzieci w różnym wieku. Uczniowie podstawówek zamiast dobrego przykładu, dostają od gimnazjalistów skręty.
- Po raz pierwszy zetknęłam się z problemem narkotyków, gdy w naszej szkole wydzielono gimnazjum. Jego pierwszoklasista z niewielką saszetką u pasa co przerwa kręcił się w sąsiedztwie sklepiku. Zafrapowało nas jego dziwne zachowanie. Zajęliśmy się sprawą. Wkrótce potem chłopaka zabrał radiowóz. Policjanci znaleźli w saszetce narkotyki - opowiadała dyrektorka jednego z kieleckich zespołów szkół ogólnokształcących.
Niespełna tydzień po wydarzeniach w Piekoszowie do szpitala w Ostrowcu Świętokrzyskim przywieziono nocą 17-latka. Chłopak skarżył się na drętwienie rąk i nóg. Odpytywany przez lekarzy i policję przyznał, że tego dnia był na wagarach. W towarzystwie osób, personaliów - jak twierdzi - nie znał, brał ponoć amfetaminę. Po południu wrócił do domu, grzecznie odrobił lekcje i położył się do łóżka. Ze snu wyrwał go ból. Spraw wyglądała tak poważnie, że karetka zabrała go do szpitala. Mówił ponoć, iż brał tabletki, które rzekomo miały pomóc mu się szybko uczyć. Nie pomogły.
Sławomir Wójcik, ordynator Oddziału Pulmonologiczno - Alergologicznego Szpitala Dziecięcego przy ulicy Langiewicza w Kielcach który opiekował się15-latkiem z Piekoszowa, przyznał że coraz częściej na oddział trafiają nastolatki z objawami zatrucia narkotykiem. Najczęściej marihuaną.
- Początkowe objawy, takie jak euforia, poprawa nastroju, gadatliwość, z czasem ustępują miejsca nieprzyjemnym halucynacjom, przyspieszonemu biciu serca, utrudnieniom mowy. W ubiegłym tygodniu mieliśmy przypadek nietrzeżwego młodego człowieka w którego moczu badanie wykazało śladowe ilości narkotyków - opowiada lekarz.
- Mieszanie piwa i marihuany jest bardzo popularną praktyką wśród młodzieży. Nastolatek wypija podczas imprezy - niestety, często jest to szkolna dyskoteka - kilka piw, a potem zaciąga się marihuaną. Wygląda na bardzo znarkotyzowanego, podczas gdy badanie wykazuje u niego jedynie niewielkie ilości zakazanych substancji - uzupełniał Krzysztof Gąsior, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Profilaktyki i Edukacji w Kielcach.
Policjanci, w odróżnieniu od pedagogów, przyznają, że dealerzy oferujący narkotyki uczniom czekają na swych klientów przed szkołami. Transakcje odbywają sięw krzakach, na parkingach, w samochodach. Bywa, że współpracujący z handlarzami uczniowie wnoszą narkotyki do budynku pilnowanego przez ochroniarza i tu przekazują swym kolegom. Często dealerami w szkołach są ich absolwenci.
- Mieliśmy taki przypadek. Nauczyciele dziwili się, że chłopak, który regularnie opuszczał zajęcia, gdy już skończył szkołę, zaczął pojawiać się w niej codziennie. Spacerował po korytarzu, po szatniach. Znaleźliśmy przy nim marihuanę - opowiada policjantka Sekcji Kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Szkolnych dealerów coraz częściej udaje się Policji zatrzymać dzięki sygnałowi od nauczycieli. Bywało tak, że pedagogowie przechwytywali w trakcie lekcji liściki typu: "Po ile składamy się na towar?" albo podawane z ręki do ręki torebki z suszem marihuany.
Dealerzy oferujący narkotyki uczniom, świadomi, że klienci mogą mieć kłopoty ze zdobyciem pieniędzy, bardzo często na zachętę pierwszą działkę dają w prezencie, za kolejne pozwalają sobie płacić z opóźnieniem.
- Potem przychodzą do klienta i domagają się, by zapłacił znacznie więcej niż wart jest na rynku dany środek. W jednej z kieleckich szkół zawodowych zdarzyło się nawet, że dwaj młodzieńcy wywołali trzeciego z lekcji, żeby go pobić. Razy miały zdopingować go do szybszego uiszczenia należności - relacjonowali mundurowi.
W świętokrzyskich szkołach odbywa się nie tylko handel.
- Niedawno zadzwoniła do nas przerażona matka z pytaniem, co robić, bo jej dziecko widziało, jak koledzy siedzący w ostatniej ławce w trakcie lekcji wciągali nosem biały proszek. Nauczyciel niczego nie zauważył - opowiadała Halina Olendzka, kierownik Rodzinnej Poradni Terapi Uzależnień "Caritas" w Kielcach.
Mniej ostentacyjnie, bo w szkolnej toalecie, narkotyzowali się uczniowie jednego z gimnazjów w kieleckim śródmieściu.
- W okolicach szkoły zdarzały się rozboje, więc zatrudniliśmy ochroniarza. Ten już w pierwszym tygodniu swej pracy przyłapał uczniów na paleniu marihuany. Wydaliliśmy ich ze szkoły. Wiem że rodzice - by odizolować chłopców od złego towarzystwa - przenieśli ich w różne części kraju. Jeden uczy się teraz gdzieś w okolicach Poznania, drugi bodaj na Mazurach - opowiadał dyrektor placówki.
Mirosław Leśniak, kierujący zespołem szkół w Piekoszowie, przyznawał w tym tygodniu, że decyzja o tym jak zostanie ukarany nastolatek, podjęta zostanie w porozumieniu z radą rodziców i gronem pedagogicznym.
- Z pewnością nie będziemy się go chcieli pozbywać - przyznawał dyrektor. Halina Olendzka uzupełniała: - Przenoszenie dzieci do innych placówek nie jest sposobem na zagwarantowanie im uniknięcia zagrożenia. Według naszych ocen w województwie nie ma szkoły, do której nie dotarli by handlarze narkotyków.
W ocenie policjantów, uczniowie gimnazjów czy ogólniaków sięgają po narkotyki częściej niż ludzie w wieku 25-30 lat.
Zaraz po dramatycznym zajściu dyrektor piekoszowskiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących zapowiadał, że podlegli mu nauczyciele wezmą udział w kursie i dowiedzą się, jak rozpoznać środki narkotyczne i uczniów, którzy są pod ich wpływem.
Podobne zajęcia dla pedagogów organizowane są w Kielcach przez kilka instytucji. - Szkolimy mniej osób niż byłoby potrzeba. Problemem jest jednak i to, że wielu nauczycieli uczestniczy w zajęciach tylko po to, by zdobyć kolejny papier do wpięcia w teczkę awansu zawodowego. Wpuszczają wiedzę jednym uchem i wypuszczają drugim - przyznawał terapeuta ze Świętokrzyskiego Centrum Profilaktyki i Edukacji.
Ksiądz Andrzej Drapała, wicedyrektor kieleckiej "Caritas", informuje że pierwszy kontakt z narkotykami najczęściej zdarza się mieszkańcom Świętokrzyskiego w wieku 12-13 lat. Najmłodszy narkoman, z jakim zetknął się duchowny miał ponoć 9 lat. Wąchał klej. Terapeuci mówią że kontaktem z narkotykami poważnie zagrożonych jest 8 do 12 procent młodych mieszkańców województwa. Ci, którzy będą chcieli sięgnąć po narkotykim bez trudu do nich dotrą. Specjalistów zajmujących się tematem nie dziwi już że marihuanękupowaną od kolegów palą harcerze i ministranci. Do niedawna problem niemal nie istniał w małych miejscowościach. Ostatnio do terapeutów trafiają młodzi ludzie z podkieleckich wsi, w których osiedlają się zamożne rodziny. Ciężko pracujący dorośli nie mają czasu na pilnowanie swych dzieci. Uczniowie coraz częściej stają się pacjentami kieleckiej Rodzinnej Poradni Terapii Uzależnień. W ubiegłym roku przyjęła ona ponad 270 pacjentów. Tyle samo zarejstrowano w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku. Liczba osób uzależnionych stale rośnie...
Jacek Leźnicki, dyrektor Gimnazjum nr 3 przy ulicy Wojewódzkiej w Kielcach:
- Nigdy nie mówiłem, że nie ma. Dopóki nie złapię kogoś za rękę, nie mogę też powiedzieć, że są. Mam szczątkowe informacje od rodziców, iż w okolicach szkoły, poza jej terenem kręcą sięczasem podejrzani młodzi ludzie. Może to dealerzy ? Policjanci sprawdzają ich regularnie. Mamy ochronę, więc obcy nie wchodzą na teren szkoły. Jeśli ktoś wniesie tu narkotyki, to uczniowie.
Barbara Braun - Frelek, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 14, przy ulicy Manifestu Lipcowego w Kielcach:
- Nie twierdzę że nie ma, na bieżąco nie mam jednak od uczniów czy nauczycieli żadnych informacji na ten temat. To zjawisko występuje na całym świecie, więc pewnie i nasi uczniowie miewają z nim styczność
Alina Wójcik, Dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 2, przy ulicy Prostej w Kielcach:
- Nie odebrałam do tej pory oficjalnej informacji, by w szkole pojawiły się narkotyki, choć nie mogę kategorycznie stwierdzić że ich nie ma. Przeprowadziliśmy na ten temat prelekcję, urządzaliśmy happeningi. Kiedyś w toalecie znależliśmy niewielką torebkę z resztkami białego proszku. Testy wykazały że nie był to narkotyk.
Wyniki badań sześciotysięcznej grupy młodych mieszkańców województwa zawarł w swej książce: "Alkoholizm, narkomania, nikotynizm wśród młodzieży szkolnej województwa świętokrzyskiego" ksiądz Jan Śledzianowski. Wynika zniej że narkotyków próbowało ponad 30 procent respondentów. Co piąty przyznawał że z ofertą kupna narkotyków stykał się w szkole. Substancje te rzadziej proponowano młodzieży w dyskotekach, pubach i na podwórkach - łącznie 19 procent przyznało że je tam uzyskało. Ponad 16 procent badanych pierwsze narkotyki zdobyło od rówieśników, przyjaciół z bloku i szkolnych kolegów. 2,5 procent twierdzi że dostało je... od własnych rodziców. Najczęściej podawanym powodem pierwszego sięgnięcia po zakazane substancje była ciekawość. Taką przyczynę podało 12 procent badanych. Na kolejnych miejscach znalazły się chęć zapomnienia o kłopotach, nieodstawania od grupy rówieśników i pragnienie "bycia na haju".
Marihuana to brązowozielony susz, przetrzymywany w torebkach lub skręcony w papierosa. Objawy jej użycia to: euforia, przekrwienie oczu, kaszel. Amfetamina ma formę białego proszku, przechowywanego najczęściej w sreberkach i foliowych torebkach, mogąto być także tabletki. Pochodna amfetaminy ecstasy. Skutki jej zażycia to: euforia, duży przypływ energi, brak apetytu i potrzeby snu, rozszerzenie źrenic.
Nazwa substancji: Dekstrometorfan
Dawka: 450 mg przy wadze 70 kg
Doświadczenie: dxm,ganja,gałka,efedryna,tabaka no i oczywiście etanol
To było moje drugie spotkanie z dxm, chociaż to pierwsze było bardzo lightowe(jedynie 150 mg).
W domu, odświętnie, bo nie upalony marihunaen
A tak przeglądałem NG i mi się przypomniał jeden z szałwiowych tripów.
Akcja działa się kilka lat temu, już po dziewiczym rejsie na salviorinach. Zaopatrzyłem się w ekstrakt x15, bongo i zapalniczkę żarową. I dwóch kumpli.
Poranek dnia wolnego od pracy, chęć zajrzenia za kurtynę doświadczanej na codzień rzeczywistości, choćby dotknięcia TEGO, zroszenia umysłu choćby najlżejszą mgiełką wiedzy.
No dobra, naćpać się chciałem.
Wieczór , cisza, chęć przeżycia czegoś nowego
Witam , swój raport chciałbym rozpocząć od opisania wszystkiego co działo się przed zażyciem, aby po krótce przybliżyć powody i okoliczności kupienia gałki , która jest przedmiotem tego raportu.
I tak oto nadejszła wiekopomna chwila... Sobota 15.11.2003
Komentarze