Bezpieczniejsze niż alkohol? Prawdę o wpływie konopi na zdrowie zniekształca polityka.
Urzędnicy ds. zdrowia w Genewie ukryli drażliwą z politycznego punktu widzenia analizę badawczą, która potwierdza to, co leciwi hippisi wiedzą od lat: konopie są bezpieczniejsze niż alkohol i tytoń.
W oparciu o dokument, który przeciekł do "New Scientist" wiadomo, że wspomniana analiza badawcza stwierdza nie tylko to, iż dawka wypalonej trawki powoduje mniejszy uszczerbek na zdrowiu niż drink alkoholowy i papierosy. To samo można stwierdzić nawet wtedy, gdy ludzie spożyją identyczne ilości konopi i używek legalnych.
Spodziewano się, iż wnioski z owej analizy zostaną włączone do raportu WHO na temat szkodliwości spożycia konopi, który opublikowano w grudniu 1997 roku. Jednak w ostatniej chwili analiza została usunięta z raportu, powodując długą i zażartą dyskusję między urzędnikami WHO, ekspertami od badań nad marihuaną, którzy sporządzili raport oraz grupą zewnętrznych doradców.
Będąc pierwszym od 15 lat oficjalnym raportem WHO na temat konopi, dokument ten był oczekiwany z niecierpliwością przez lekarzy i specjalistów od uzależnień. Oficjalne wytłumaczenie w sprawie wyłączenia analizy dotyczącej porównania dawek konopi z dawkami legalnych używek głosi, iż " pewność i znaczenie takich porównań dla publicznej ochrony zdrowia jest wątpliwe". Wtajemniczeni mówią, że analizę uznano za niepodważalny głos nauki, a sama WHO uległa politycznej presji. Pewne jest to, że doradcy z Narodowego Instytutu do spraw Uzależnień Narkotykowych (USA) oraz Międzynarodowego Programu Kontroli Narkotyków (ONZ) ostrzegli WHO, iż byłby to [ujawnienie całego raportu - przyp. tłum.] młyn na wodę zwolenników legalizacji używania marihuany.
Jeden z uczestników dyskusji toczącej się między ekspertami-autorami raportu mówi: "Według niektórych, jakiekolwiek podobne porównanie jest zrównoważonym argumentem za legalizacją marihuany". Inny uczestnik, Billy Martin z Medical College of Virginia w Richmond (USA) twierdzi, że niektórzy z urzędników WHO "dostali szału", gdy ujrzeli raport.
Wersja raportu z wyłączoną sekcją oświadcza, że powód, dla którego przeprowadzono porównanie używek, to "nie promować jedną używkę nad inną, lecz raczej minimalizować podwójne standardy w operowaniu informacją o zdrowotnych efektach używania konopi".
Tym niemniej, w większości porównań przeprowadzanych między konopiami i alkoholem, nielegalna używka wypada lepiej, lub przynajmniej na równi z legalną.
Dla przykładu, raport konkluduje, iż "w rozwiniętych społeczeństwach konopie zdają się odgrywać skromną rolę w leczeniu ran powstałych na skutek gwałtu, podobnie jak alkohol". Stwierdza też, że podczas gdy dowody na występowanie syndromu uzależnienia od alkoholu są "wystarczające", to podobne wnioski odnośnie spożywania konopi są "dalekie od ostatecznej pewności".
Konopie wypadają także lepiej w 5 z 7 badań porównawczych dotyczących trwałego uszkodzenia zdrowia. Na przykład, raport donosi, że gdy zaawansowana konsumpcja obydwu używek [alkoholu i konopi - przyp. tłum.] może prowadzić do uzależnienia, to jedynie pod wpływem alkoholu wytwarza się "dobrze zdefiniowany zespół odstawienia". Również, podczas gdy chroniczne picie prowadzi do marskości wątroby, poważnych uszkodzeń mózgu oraz zwiększonego ryzyka wypadków i samobójstw, w ocenie raportu "istnieje jedynie przypuszczalny materiał dowodowy na to, że chroniczne spożycie konopi może powodować subtelne defekty w postrzeganiu rzeczywistości".
Dwa inne porównania były bardziej niepewne. Raport mówi, że zarówno zaawansowane picie alkoholu, jak i palenie marihuany może wywoływać symptomy psychozy u osób wrażliwych. Ponadto stwierdza istnienie dowodów na to, że chroniczne palenie konopi "może mieć istotny udział w powstawaniu nowotworów układu dróg oddechowych".
David Concar, "New Scientist" 21 luty 1998
tłum. luxx
Komentarze