Waga: 50kg (mało jak na mój wiek :| )
Wiek: 18 lat
Zastosowanie samych terpenów z konopi w leczeniu dolegliwości bólowych może być tak samo skuteczne jak kannabinoidy, przy mniejszym ryzyku efektów ubocznych – informują naukowcy, których wnioski ukazały się w piśmie „Scientific Reports”.
Zastosowanie samych terpenów z konopi w leczeniu dolegliwości bólowych może być tak samo skuteczne jak kannabinoidy, przy mniejszym ryzyku efektów ubocznych – informują naukowcy, których wnioski ukazały się w piśmie „Scientific Reports”.
Terpeny to związki odpowiadające za smak i zapach marihuany. Naukowcy z Uniwersytetu Arizony wykazali, że same terpeny (bez CBD i THC) naśladują działanie kannabinoidów i równie skutecznie łagodzą ból.
Badacze skupili się na czterech terpenach: alfa-humulenie, geraniolu, linalolu i beta-pinenie. Ocenie poddawano każdy związek osobno oraz w połączeniu z syntetycznym agonistą (WIN55,212-2), stymulującym naturalne receptory kannabinoidowe organizmu.
Gdy kannabinoid, taki jak THC, trafia do organizmu, wiąże się on z jednym z dwóch receptorów – CB1R i CB2R, co z kolei aktywuje neurony wpływające na procesy fizjologiczne i zachowanie. Podczas eksperymentów laboratoryjnych naukowcy zaobserwowali, że wszystkie cztery terpeny, podobnie jak THC, aktywowały receptor CB1R.
Dalsze badania na myszach wykazały, że każdy z terpenów zmniejszał wrażliwość gryzoni na ból. Po połączeniu terpenów z WIN55,212-2 nastąpiła jeszcze większa redukcja odczuwanego bólu.
Obecnie autorzy pracują nad wykorzystaniem terpenów w połączeniu z kannabinoidami lub opioidami u pacjentów z bólem spowodowanym przez nowotwory. Liczą na to, że uda im się doprowadzić do zmniejszenia dawki potrzebnej do uśmierzenia bólu oraz zniwelowania efektów ubocznych.
Źródło: DOI: 10.1038/s41598-021-87740-8 (PAP)
Spalono 1,2 g mieszanki (stosunek 1:1) Lobelia Inflanta i Ganjii (a
jednak :)). Nastepnie 40 mg SD i 3,2 g wysuszonego i skruszonego Peyotla
(biedaczek zmarl dwa dni temu, zostalolo jeszcze 6 roslin o ktore bardzo
dbam, no i San Pedrosy sztuk 6, wielkie jak.... niewazne jak co wielkie :)).
Spokojny letni weekend poprzedzony lekturą na temat LSD. Chęć odkrycia substancji dla rzekomego duchowego działania (przy jednoczesnym - w miarę możliwości - wewnętrznym stonowaniu się, tj. bez żądzy wielkich obrazów i napalania się). Dwójka znanych towarzyszy, żadnych obaw o możliwe "dziwne biegi wydarzeń".
Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako druga część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretnie wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku:
Nastawienie: Bardzo złe, Czas: późne popołudnie (przy pierwszej dawce), Otoczenie - szpital psychiatryczny
Ostatnio wylądowałem w psychiatryku i nadal w nim jestem. Byłem przypięty w pasach przez 5 całych dni. Relanium dostaję 3 razy dziennie, domięśniowo (czyli w dupę XD).
Do tej pory dostałem 22 zastrzyki po 10mg, czyli 220mg w przeciągu właśnie tych niecałych 5 dni (dostaję dwa zastrzyki po 10mg równocześnie). W tym momencie, kiedy to piszę, będzie dawka popołudniowa moich leków (tych leczących) i znowu szpryca w dupsko.
Nie mam pojęcia, przez jaki czas będą mi jeszcze podawać ten diazepam... Czuję się trochę dziwnie, ciężko to opisać, ale się postaram.