Wiek 34. Waga 65.
Doświadczenie: kofeina, etanol, nikotyna, MJ, LSD, psilocybe, amfa, Pixy?, Datura, Dragonfly, Pachanoi, kanabinole syntetyczne?, 4-HO-MET, 5-MeO-MiPT
Odkryty trzy dekady temu i dopiero względnie niedawno przebadany gatunek ekstremalnie rzadkiego ekwadorskiego porostu zawiera naprawdę imponujący koktajl tryptamin...
Jeśli zapytacie o nie biologa, z pewnością powie Wam, że porosty stanowią dosyć intrygującą grupę organizmów. Bytują one tylko dzięki symbiozie glonów (lub sinic) i grzybów. Grzybnia tworzy sieć, która podtrzymuje, nawadnia i chroni glon, który ze swej strony dostarcza cukrów wytworzonych w procesie fotosyntezę. Wykazując zatem właściwości podobne roślinom, porosty nimi nie są. Są to organizmy złożone — co sprawia, że fakt występowania porostów o właściwościach psychodelicznych staje się jeszcze bardziej interesujący.
Według pracy naukowej opublikowanej na łamach The Bryologist, niedawno sklasyfikowane okazy porostów przypuszczalnie posiadają właściwości halucynogenne. Dla jasności: metoda naukowa wymaga, by naukowcy wypowiadali się w sposób precyzyjny i jedynie w takim zakresie, w jakim dany stan rzeczy został poddany rygorystycznym testom, stąd określenie przypuszczalnie. Mało poznany porost jest w istocie zdecydowanie psychodeliczny, o czym świadczą relacje członków plemienia, które od dawna wiedziało o jego istnieniu, ponieważ jednak naukowcom nie wolno opierać się jedynie na doniesieniach, nie mogli dotąd potwierdzić obecności substancji halucynogennych w tym organizmie.
Historia jego odkrycia jest niemal tak samo frapująca, jak on sam. W roku 1981 etnobotanicy Jim Yost i Wade Davis byli w trakcie prowadzenia prac terenowych w gęstych lasach deszczowych Ekwadoru, kiedy plemię Waorani naprowadziło ich na właściwy trop.Yost słyszał o istnieniu halucynogennego porostów, ale były one tak rzadkie, że nigdy nie miał szansy się na nie natknąć, mimo że szukał przez siedem lat. W swojej pracy z 1983 roku etnobotanicy napisali:
Prowadząc wiosną 1981 roku badania etnobotaniczne wschodnim Ekwadorze zainteresowaliśmy się szczególnie osobliwymi aspektami stosowania halucynogenów w plemieniu Waorani, małej izolowanej grupie złożonej z około 600 Indian. [...] Większości amazońskich plemion traktuje intoksykację halucynogenami jako wspólną podróż w głąb podświadomości, a zatem wydarzenie ściśle społeczne.
Waorani wydają się jednakże postrzegać stosowanie halucynogenów jako akt agresywnie antyspołeczny; z tego powodu szaman (lub ido), który pragnie rzucić przekleństwo, bierze narkotyk w samotności lub jedynie w towarzystwie swojej żony, w nocy, w sekretnym miejscu w lesie lub w odizolowanym domu.
Porosty było tak trudno dostępne, że nawet ludzie z plemienia Waorani nie posiadali żadnych okazów. A jeśli coś jest trudno dostępne dla członków małego plemienia z konieczności utrzymującego silne więzi z otoczeniem — możesz być pewny, że jest to prawdziwą rzadkością. Gruncie rzeczy nie ma właściwie nic rzadszego. Waorani nazywali porost nɇnɇndapɇ i powiedzieli botanikom, że ich szamani kiedyś go używali, ale po raz ostatni miało to miejsce to "jakieś cztery pokolenia wstecz — około osiemdziesięciu lat temu—kiedy zły szaman zjadł to, żeby przekląć innego członka plemienia, by ten umarł."
Zmotywowany rzadkością porostów duet zintensyfikował swoje wysiłki, które wkrótce się opłaciły. Prowadzeni jakby przez niewidzialną rękę, Yost i Davis zostali pierwszymi ludźmi Zachodu, którzy na własne oczy zobaczyli niemal mityczne nɇnɇndapɇ. Będąc odpowiedzialnymi badaczami, zachowali unikalne próbki do późniejszej analizy.
Miały minąć trzy dekady, nim analiza DNA porostów wykazała, że jest to faktycznie nowy gatunek. W roku 2014 zespół naukowców kierowany przez Michaela Schmull ochrzcił porost mianem Dictyonema huaorani i zastosował technikę spektrometrii masowej sprzężonej z chromatografią cieczową (LC-MS), aby ustalić, jakie związki chemiczne zawiera jego tkanka Badania wykazały obecność psylocybiny, tryptaminy, 5-MeO-DMT, 5-MeOT (5-metoksytryptaminy), 5-MeO-NMT i 5-MT.
Ta kompozycja czyni okazy D. huaorani bardzo interesującymi, w tym sensie, że tak szczególny koktajl substancji nigdy przedtem nie został znaleziony w żadnej roślinie, grzybie ani zwierzęciu.
Naukowcy doszli jednakże do wniosku, że:
Z uwagi na brak możliwości wykorzystania czystych związków referencyjnych i ograniczony rozmiar próbki, jaka mogła być spożytkowana do identyfikacji zawartych w niej związków, nasze analizy nie były w stanie jednoznacznie określić obecności substancji halucynogennych."
Wiek 34. Waga 65.
Doświadczenie: kofeina, etanol, nikotyna, MJ, LSD, psilocybe, amfa, Pixy?, Datura, Dragonfly, Pachanoi, kanabinole syntetyczne?, 4-HO-MET, 5-MeO-MiPT
Spokojna niedziela z początkowym nastawieniem na spalenie gibona, a z czasem zaczęło się robić coraz ciekawiej. Nastawienie bardzo pozytywne, dwie dobrze znające się osoby i lubiące spędzać ze sobą dzikie tripy. Myśli bardzo czyste, skupione na spędzeniu miło czasu, brak negatywów w głowie. Miejsca raczej z dala od ludzi chociaż nie mamy problemu przebywać w ich otoczeniu. Ludzie którzy z nami wtedy byli to osoby nam znajome, pozytywne, wygadane wiec raczej tylko dodawały nam pozytywnego humoru. Alicja po tygodniowym ciągu amfetaminowym a mimo wszystko mieszanka nie zrobiła jej krzywdy a nawet pomogła wrócić do świata żywych :D
Spotkałem się z moja przyjaciółka z która lubimy sobie wysoko polatać haha. Dzień rozpoczął się niewinnie, spokojna niedziela umówiliśmy się na jakiegos gibonka po południu. Około godziny 15 przyjechałem do niej do domu. Na starcie chwile sobie typowo pogadaliśmy co tam ciekawego się działo ostatnio, skopcilismy petko na balkonie i wróciliśmy do pokoju i razem doszliśmy do wniosku że trzeba sprawdzić co tutaj mamy i czym mozemy się dziś zrobić. Na tamten moment posiadaliśmy:
1. około 0.5 marihuanki
2. dwie kreski fetki
Stan psychiczny stabilny, dobre nastawienie i chęć potripowania w okolicznościach gongów tybetańskich.
Zacznę od tego, że już od 3 lat jestem blisko substancji psychoaktywnych. Ostatni rok przeżyłam w bardzo imprezowym trybie, jest to istotna informacja, bo przez weekendowe ciągi z mefedronem moja psychika uległa pogorszeniu. Gdzieś tak od dwóch miesięcy uspokoiłam sie ze stimami i przeszłam na mistyczny świat psychodelików. Bardzo mi to pomaga i czuję, że powoli łatam moją głowe.
Jedno i drugie spoko; karton aplikowany w zaciszu mojego pokoju w domu rodzinnym.
Prawie równo miesiąc temu po raz pierwszy miałem do czynienia z LSD. Było to 140 mikrogramów. Doświadczenie bardzo pozytywne, rozwijające psychicznie, jednocześnie niszczące wiele schematów myślowych używanych przeze mnie na co dzień. Przez pewien czas uważałem nawet, że tamten kwas kompletnie zaorał mój mózg z jego schematami, stereotypami i innymi takimi rzeczami. Myślałem tak do czasu mojej intensywnej przygody z 1P.
Komentarze