Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
zęsto słyszy się historie o fatalnym stanie amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, znacznie rzadziej mówi się jednak o Wielkiej Brytanii, gdzie panuje przekonanie, że NHS (Narodowa Służba Zdrowia) jest z zasady godna zaufana i dobrze dofinansowana...
Od kilku lat badam darknetowy rynek narkotyków. Darkmarkety znane są ze sprzedaży dowolnego rodzaju narkotyków, a często także wielu innych rzeczy, w tym wykradzionych baz danych, zhackowanych kont, a nawet z broni.
Przeważnie nie zabieram głosu w dyskusji na temat legalizacji narkotyków rekreacyjnych, istnieje jednak również godna uwagi szara strefa, w której handluje się lekami na receptę. Często słyszy się historie o fatalnym stanie amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej, znacznie rzadziej mówi się jednak o Wielkiej Brytanii, gdzie panuje przekonanie, że NHS (Narodowa Służba Zdrowia) jest z zasady godna zaufana i dobrze dofinansowana.
Za pośrednictwem Reddit, przeprowadziłem wywiad z "Davem", który opowiedział tam swoją historię, traktującą o tym w jaki sposób zaczął kupować w darknecie armodafinil, popularny lek o działaniu stymulującym, aby radzić sobie z fatalnie wpływającym na jego codzienne funkcjonowanie zespołem chronicznego zmęczenia wywołanym bezsennością. Dave ma 27 lat, mieszka w Wielkiej Brytanii i korzysta obecnie ze wsparcia dla niepełnosprawnych w związku z trapiącą go chroniczną bezsennością.
Kiedy byłem nastolatkiem, mojej chronicznej bezsenności w ogóle nie leczono. Zdarzało mi się w ogóle nie spać – dosłownie - przez 4-5 dni. Moje życie było katastrofą. Nie miałem na nic energii. Kiedy po raz pierwszy zacząłem w 2007 roku spotykać się z psychiatrą, przepisała mi ona jakieś leki. Żaden z nich tak naprawdę nie działał, a psychiatra i tak często zmniejszała moje dawki, co było raczej irytujące.
Któregoś dnia uznałem, że mam tego dość i powiedziałem psychiatrze, że skoro niczego sensownego mi nie przepisuje, to sam kupię sobie coś online. Przepisała mi wtedy kwetiapinę, która od razu zadziałała jak magiczne zaklęcie. Nie leżałem już sfrustrowany w łóżku z zamkniętymi oczami. Naprawdę mogłem spać.
Na początku Dave był w stanie skłonić lekarkę do wypisywania recept, wspominając o możliwości podjęcia samodzielnego leczenia. Sytuacja ta jednak nie trwała długo:
Zasadniczym minusem sytuacji było to, że w chronicznej bezsenności prawdziwym problemem nie jest to, ile uda Ci się przespać. Mogę spać 10 godzin dziennie i wciąż budzić się wyczerpany i zmęczony. Od tamtej pory unikałem więc chodzenia do psychiatry, ponieważ nie chciałem, żeby zabrała mi kwetiapinę. Moje obawy były uzasadnione, ponieważ kiedy miesiąc temu do niej poszedłem, zmęczony byciem przez cały czas zmęczonym, ona faktycznie zmniejszyła moje dawki i powiedziała, żebym "napił się czasem kawy".
Dave był już wcześniej świadom istnienia internetowej sceny narkotykowej i jednocześnie wierzył, że dostęp do armodafinilu jest mu potrzebny.
Po prostu wklepałem w Google frazę "deep web links " i pierwszym wynikiem, ze strony o nazwie darkwebnews.com, była lista z Dream Marketem na pozycji 11.
Bez wątpienia największym zmartwieniem moim było to, co tak naprawdę kupuję, więc reputacja sprzedawcy znaczyła dla mnie więcej niż cena. Sprzedawca wydawał się mieć naprawdę dobrą średnia (4,94 / 5), uznałem więc, że jest duża szansa, że będzie w porządku. To wspaniała strona ciemnej sieci, to sprzężenie zwrotne. Nie masz tego luksusu ze sprzedawcą na ulicy - nie, żebym znalazł takiego, który sprzedaje armodafinil.
Dave zapłacił 45 funtów w kryptowalucie za miesięczny zapas armodafinilu, który, jak możemy przypuszczać, już do niego dotarł. Dave patrzy w przyszłość optymistycznie, wierząc, że lek mu pomoże.
Decyzja o skorzystaniu z nielegalnej strony była wspierana przez jego ojca, z powodu jego zatroskania o zdrowie syna. Pomimo ciężkiej próby, na jaką go wystawiono, Dave nadal dobrze mówi o NHS, wdzięczny za wsparcie, jakie instytucja zapewniała jego rodzinie.
Moją radą byłoby prawdopodobnie: zaoszczędź trochę pieniędzy i lecz się prywatnie. Znajdź psychiatrę, który zapisze Ci leki. Pamiętaj, że dieta i ćwiczenia mogą pomóc tylko w pewnym zakresie, możesz mi wierzyć. Leki mogą sprawić, że Twój świat się zmieni. Moje życie jest teraz znacznie lepsze niż w 2005 roku, kiedy nie mogłem w ogóle spać, właśnie dzięki lekarstwom.
Podobnie jak większość użytkowników narkotykowych marketów, Dave spekuluje, czy bardziej liberalna i przemyślana polityka przepisywania leków w ramach NHS, tudzież ogólna akcja legalizacji narkotyków, nie pozwoliłyby mu uniknąć całej sprawy.
Historia Dave'a jest z pewnością wyjątkowa, bo trzeba podkreślić, że większość użytkowników narkotyków kupuje w darknecie narkotyki rekreacyjne, takie jak konopie indyjskie i kokaina, przy czym niektórzy z nich ryzykują trafienie na śmiertelnie niebezpieczne domieszki silnych opioidów, takich jak fentanyl.
W przypadku NHS, która od dawna boryka się z szarą strefą leków na receptę, byłoby interesujące wiedzieć, jak wygląda ich strategia unikania w przyszłości sytuacji takich jak ta, w której znalazł się Dave. Jeśli wiesz o takiej polityce NHS lub masz inne przemyślenia na temat tej historii, skontaktuj się z nami – zapewniamy dyskrecję.
Brak motywacji do czegokolwiek. Moment w którym nic już nie cieszy, nic nie ma sensu. Liczy się tylko zdobycie narkotyku, jaranie go w spokoju.
Dziś postanowiłam rzucić to gówno. Zerwałam z moim chlopakiem A. To on mi pierwszą lufe podał, pokazał cały ten narkotykowy świat.
"...samotność jest czymś esencjonalnie związanym z twoim istnieniem i nie ma sposobu, by tego uniknąć. Ludzie boją się
samotności i robią wszystko by jej uniknąć. Pójdą do kina na kiepski film, obejrzą mecz piłki nożnej... Czy widzieliście
coś bardziej idiotycznego? Kilku idiotów przerzuca piłkę na drugą stronę boiska, kilku kolejnych idiotów odrzuca ją z
powrotem... a miliony innych idiotów gapi się na to, jakby działo się coś niezmiernie ważnego. W tłumie czują się lepiej i
Nastawienie dość standardowe, nic specjalnego. Pozytywny nastój, nieco bardziej przmyśleniowy.
To co się stało na długo zapadnie w moją pamięć...
Pojechaliśmy wieczorem do ziomka bo miał wolną chatę, zapaliliśmy blanta i trochę posiedzieliśmy, w sumie nic ponad normę.
Odczucia wtedy mogę określić na 5/10 w mojej skali najarania. Towar miałem już kilka dni wcześniej w nieco większej ilości. Tego dnia pozbywaliśmy się ostatniej sztuki. Od początku mówiłem że ta odmiana mi się nie podoba, słabo pachniała i z wyglądu sprawiała wrażenie , że będzie conajwyżej przeciętnym buszkiem. Realia były nieco inne, paliliśmy ją kilka razy:
Odpowiednio nastawiony psychicznie, podekscytowanie przed kolejnym zażyciem specyfiku z którym się "przyjaźnię" od kilku miesięcy. Dom, moje osiedle, miasto, plenery, podwórko. Czasami ćpałem sam, ale częściej zdarzało mi się zażywać z ziomeczkiem.
Witam! Chciałbym zaprezentować Wam mój tripraport dotyczący kilku najciekawszych "misji" po zażyciu dezodorantów, ale najpierw krótki wstęp.
Nie widziałem wielu tr o tej substancji, więc postanowiłem się pochwalić własnymi doświadczeniami. Wiem, że ćpanie dezodorantów stawia mnie w złym świetle. Dla wielu z Was, osoby wdychające odświeżacze powietrza kojarzą się z ludźmi z marginesu społecznego, głupiej gimby, zer itd. Nie obchodzi mnie to jak mnie odbierzecie. Mi osobiście jest głupio i czuję się źle z tym faktem, lecz czasu nie cofnę...