REKLAMA




Walka z dopalaczami? MONAR wyjaśnia, dlaczego zbojkotował rządową kampanię

Premier, ministrowie, harcerze i Jurek Owsiak - lista osób, które włączyli się w antydopalaczową rządową kampanię jest długa. Paktu Społecznego Przeciw Dopalaczom nie podpisał tylko Monar. "Zamiast kręcić kolejne spoty, zajmijmy się reformą systemu profilaktyki"

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

dziennik.pl
Barbara Sowa

Odsłony

684

Premier, ministrowie, harcerze i Jurek Owsiak - lista osób, które włączyli się w antydopalaczową rządową kampanię jest długa. Paktu Społecznego Przeciw Dopalaczom nie podpisał tylko Monar. "Zamiast kręcić kolejne spoty, zajmijmy się reformą systemu profilaktyki" - mówi nam dyrektor Ośrodka Szkoleniowo-Badawczego MONAR, Marcin Sochocki.

Zaskoczono nas. Pierwotnie zostaliśmy zaproszeni na inne spotkanie, a mianowicie na grupę roboczą, która miała być poświęcona pracy nad poprawą jakości profilaktyki w Polsce. Dopiero w dniu podpisania „Paktu”, tuż przed rozpoczęciem spotkania otrzymaliśmy agendę, z której wynikało, że mamy uczestniczyć w uroczystej gali „na stojąco”, inaugurującej akcję. Nie zdecydowaliśmy się autoryzować działań, których nie znaliśmy – tłumaczy Sochocki.

Dodaje, że MONAR jest nie tyle zainteresowany udziałem w kampanii, choćby najbardziej szczytnej, ile rozpoczęciem zmian systemowych – reformą systemu profilaktyki w Polsce.

Samorządy dysponują rocznie w sumie ponad 600 mln zł, na profilaktykę. Duża część tych środków jest marnowana, wydawana na profilaktykę fasadową – mówi Sochocki i dodaje, że te środki należy dystrybuować zdecydowanie bardziej racjonalnie. – Tu nie trzeba nowych podatków, ale należy stworzyć bardziej wydolny system, tak aby profilaktyka wreszcie przestała kojarzyć się z nudną pogadanką, prelekcją, czy szkolnym konkursem – dodaje.

Jego zdaniem należy wesprzeć osoby pracujące z młodzieżą, a przede wszystkim nauczycieli. Dziś nie mają zielonego pojęcia o dopalaczach? – pytamy?

Niezupełnie chodzi o „dopalacze”, aferę z „mocarzem” i szkolenie nauczycieli z tej tematyki. Chodzi o ochronę młodzieży przed podejmowaniem różnych zachowań ryzykownych, nie tylko związanych z używaniem narkotyków.

Sochocki tłumaczy, że nie robi się profilaktyki ad hoc, akcyjnie. – Nikomu nie przypisujemy złych intencji. Ale skuteczna, profesjonalna profilaktyka to działanie systematyczne, powiązane z wychowywaniem w szkole i w domu, a nie akcja, czy ogólnopolski festyn. Nikogo „na hurra” nie da się zmienić, profilaktyka to nie jest czarodziejska różdżka. Do młodych ludzi można dotrzeć tylko codzienną pracą u podstaw – tłumaczy nasz rozmówca.

Sochocki twierdzi, że profilaktyka koncentruje się dziś na sferze informacyjnej, a ta powinna być strategią dodatkowa, a nie wiodąca.

– Nie powinno się stawiać na straszenie, wyolbrzymianie, należy zaś dbać o budowanie podmiotowych relacji, otwartość na młodych ludzi, przekazywanie rzetelnej wiedzy i bazowanie na pozytywnych wartościach, bo to działa. Rozsądna profilaktyka zabezpiecza młodzież w ten sposób, że zyskuje ona motywację, do dokonywania pozytywnych wyborów w sferze zdrowia. Mówiąc inaczej, młody człowiek nie podejmuje zachowań ryzykownych (takich jak używanie dopalaczy) nie dlatego, że ktoś tego zakazuje, ale dlatego, że uważa to za niewłaściwe, sprzeczne z jego systemem wartości – tłumaczy Sochocki.

Dyrektor Ośrodka Szkoleniowo-Badawczego MONAR skomentował też pomysły dotyczące legalizacji marihuany, co miałoby w efekcie zmniejszyć spożycie niebezpiecznych dla zdrowia dopalaczy.

Zarówno legalizacja kolejnych substancji psychoaktywnych – nie wypowiadam się tu na temat medycznej marihuany – jak i nadmiernie restrykcyjna polityka wobec tych, którzy ich używają – są tak samo nieskuteczne. Monarowi nie zależy na tym by zapełniać więzienia osobami, które używają substancji psychoaktywnych. Jeśli ktoś nadużywa różnych substancji to trzeba mu pomóc, tak skonstruować system, by nie czekał miesiącami na przyjęcie na terapię – mówi Sochocki.

Zanim się coś zalegalizuje, trzeba zadać pytanie, czy legalizacja zwiększy dostępność? Jeśli tak, to badania nad czynnikami ryzyka w profilaktyce mówią wyraźnie, że łatwiejszy dostęp zwiększa prawdopodobieństwo użycia – mówi na koniec.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Pierwszy raz
  • Tramadol

Siedzę w mieszkaniu mojej umierającej, otępiałej prababci. I tak ok 5-6 dni w tygodniu. Mam strasznego doła psychicznego.

 

21.40 – pierwsze łyki wody z 200 mg tramadolu. Jestem strasznie podekscytowana, i czekam na pierwsze efekty. Za parę minut wezmę kolejne łyki. Smak wody z kroplami jest niezbyt przyjemny, ale zaraz zagryzę go domowymi pierogami z kapustą i grzybami

21.55 – 2/3 wypite, odczekam jeszcze parę minut przed następną dawką, aby zapobiec ewentualnym mdłościom.

22.01 – Nie jestem pewna czy to to, ale jakoś mi tak lżej..

  • LSD-25
  • Pierwszy raz
  • Tytoń

Cały dzień w pozytywnym nastroju, przed zażyciem swoisty ''lęk przed nieznanym'', dreszczyk emocji. Generalnie nie oczekiwałem zbyt wiele, ale ostatecznie bardzo pozytywnie się zaskoczyłem. Towarzystwo w trakcie tripu, to dwóch dobrych znajomych zażywających razem ze mną, oraz jeden zaufany kolega ''z zewnątrz'' który był w 100% trzeźwy. Miejsca w których przebywałem były mi od wielu lat znane, to rodzinne miasto w którym dorastałem i tereny które znam jak własną kieszeń.

Słowem wstępu zaznaczę, iż raport ten został przekopiowany z mojego posta na hyperealu, na życzenie użytkownika ''Trydzyk''(Pozdrawiam, dzięki za docenienie) Wstawiam go tutaj, ja jestem jego osobistym autorem...Więc nie ma mowy o plagiacie :D 

  • LSD-25

Kiti, dziewczyna lat 23 i Henryk, chłopak lat 27, w ciągu ostatnich dwóch lat wielokrotnie razem i osobno brali zarówno LSD, MDMA jak i ich rozmaite kombinacje. Kiti jest studentką i kuglarką, henryk ćwiczy hatha jogę. Ich ciała są zdrowe, a umysły spokojne i zadowolone. Kartony z Hoffmanem na rowerze, sprawdzone i dobre, Kiti póltora, Tomi dwa i pół. Czwartek, piękna pogoda, częsciowo opuszczony kamieniołom.

Ok 11 schodziliśmy po skalnych półkach w dół, do wielkiej dziury w ziemi z małym skrawkiem zieleni, kilkoma kamiennymi platformami i dużym, ślicznym "jeziorkiem". Pojawił się lekki fizyczny dyskomfort, nie mogłem znaleźć sobie miejsca. Zaczęliśmy oczyszczać przybrzeżną wodę - cała masa plastikowych i szklanych butelek, opakowań od czipsów i "robaków czerwonych No. 2". Apel: kto zostawił śmieci w jakimś zielonym miejscu niech je stamtąd zabierze, żaby będą wdzięczne.

randomness