Redukcja szkód? Po twoim trupie

Dopalacze zostały w Polsce zrównane z narkotykami. Skutek? Co dwa dni ktoś umiera w związku z użyciem nowych substancji psychoaktywnych.

Tagi

Źródło

Krytyka Polityczna
Jerzy Afanasjew

Komentarz [H]yperreala

Tekst stanowi przedruk z podanego źródła, pozdrawiamy serdecznie autora!

Odsłony

4365

Dopalacze zostały w Polsce zrównane z narkotykami. Skutek? Co dwa dni ktoś umiera w związku z użyciem nowych substancji psychoaktywnych.

Główny Inspektorat Sanitarny wydał triumfalne podsumowanie ostatnich dwóch lat na froncie walki z nowymi narkotykami, czyli tzw. dopalaczami. Zeszłoroczna zmiana prawna doprowadziła do „całkowitej likwidacji sklepów stacjonarnych”, czytamy w raporcie. W 2018 roku „zabezpieczono 11 651 opakowań o łącznej wadze 69 602,42 g produktów, z czego 1134 próbek pobrano do badań laboratoryjnych”. W latach 2017–2018 łącznie też 2 889 649 osób było odbiorcami akcji profilaktycznych GIS. Robi wrażenie? Problem w tym, że te działania nie przynoszą żadnych trwałych rezultatów. W zeszłym roku aż 162 osoby zmarły w Polsce w związku z nowymi narkotykami, takimi jak U47700, AMB-FUBINACA, N-etyloheksedron, fentanyl i inne. GIS komentuje, że „liczba ta była podobna w latach poprzednich, a zmiana zgłaszania tych zdarzeń pozwoliła na dokładniejsze oszacowanie zgonów i zatruć”. Dla porównania dodajmy, że w 2016 roku w Polsce odnotowano w sumie 204 zgony spowodowane narkotykami (według danych Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii).

Główny skutek zeszłorocznej delegalizacji to utrudnienie dostępu osobom niepełnoletnim. Jak wynika ze wskaźników interwencji medycznych, przez ostatnie 5 lat karetki coraz rzadziej wyjeżdżały do nietrzeźwych nieletnich. W 2018 roku już niecałe 20% zgłoszeń dotyczyło osób poniżej 18 roku życia, co od 2013 jest ponad dwukrotną poprawą. Nie ma się jednak z czego przesadnie cieszyć, bo ogólna liczba wypadków z substancjami wcale nie maleje. Sklepy internetowe kpią sobie z władz i nielegalnie wysyłają z zagranicy, a sklepikarze ze „stacjonarek” zostawili kasy fiskalne i wrócili do tradycyjnej dilerki. Od trzech lat notuje się stabilizację na poziomie około 11 zarejestrowanych zatruć dziennie, w sumie ponad 4000 rocznie.

„ODTRUTKĄ NA DOPALACZE JEST MIĘDZY INNYMI LEGALIZACJA MARIHUANY” – PROF. WIKTOR OSIATYŃSKI

Jedną z głównych grup nowej generacji dragów są syntetyczne kannabinoidy, śmiertelnie niebezpieczne imitacje stosunkowo niegroźnego THC (marihuany). To wynalazek tylko i wyłącznie tych regionów na świecie, gdzie naturalne konopie są drogie i nielegalne. W Amsterdamie nikt nie zaciąga się „Mocarzem”. Uregulowanie rekreacyjnego palenia konopi i zalegalizowanie domowych upraw na własny użytek podcięłoby skrzydła mafii, a na dodatek może uratować w Polsce rocznie dziesiątki żyć.

Wróćmy jednak na ziemię – trudno się spodziewać legalizacji marihuany w Polsce w tzw. najbliższej przyszłości. Grunt to w końcu przestać traktować osoby z uzależnieniem jak przestępców. I wcale nie potrzeba do tego legalizować rynku konopnego.

W 2000 roku dwa konserwatywne, katolickie kraje europejskie drastycznie zmieniły kurs swojej polityki narkotykowej. Co to za kraje? Polska i Portugalia. Polska postawiła na politykę „zero tolerancji” i zakazała posiadania najmniejszych ilości narkotyków, a Portugalia zdekryminalizowała posiadanie wszystkich substancji na własny użytek.

My wylaliśmy dziecko z kąpielą i zwalczając palenie trawki, staliśmy się europejskim liderem konsumpcji „dopalaczy” (ESPAD 2015). W Portugalii liczba nadużywających nastolatków i zgonów spada, a niebezpieczne nowe narkotyki nigdy się nie rozpowszechniły.

Posiadanie niewielkich ilości narkotyków to dziś aż 10% wszystkich postępowań kryminalnych policji. A że wykrycia są rutynowe, to wykrywalność sięga 100% i podnosi średnią (KGP 2019). „Szkoda, że zmiany wywołane paleniem trawki są odwracalne, te spowodowane więzieniem już nie” – powiedział kiedyś prof. Jerzy Vetulani.

ABSTYNENCJA ALBO ŚMIERĆ

No dobrze, ale przynajmniej z profilaktyką nie jest tak źle, prawda? Nieprawda. Państwowa Inspekcja Sanitarna chwali się dotarciem ze swoim profilaktycznym przekazem do prawie 3 milionów osób w ciągu ostatnich dwóch lat, głównie młodzieży i opiekunów. Cały przekaz skupia się jednak na komunikacji negatywnej, zobaczymy więc węzeł szubieniczny, listę ofiar i efekty niepożądane przyjmowania narkotyków. Strach, groza, śmierć! Na domiar złego po jednej w miarę dobrej kampanii „Melanż. Oczekiwania vs rzeczywistość” wróciliśmy do konkursów na amatorskie klipy poświęcone promocji abstynencji. Wyróżnione filmy niestety zupełnie nie radzą sobie z tematyką uzależnień i nie oferują nic poza piętnowaniem odurzania się i zagadkowymi metaforami typu „nie po to rano wstajesz, aby iść spać”. Ciężko się domyślić, co autorzy mieli na myśli, ale łatwo zrozumieć, że taka narracja po prostu nie ma szans trafić do nastolatków. Polecam obejrzeć filmy dostępne na stronie raportu.

Oficjalnie każda ilość substancji psychoaktywnych jest niebezpieczna, więc na próżno szukać w serwisach GIS informacji o tym, jak ograniczać ryzyko. To dziwne, ponieważ według badań amerykańskiego Departamentu Zdrowia nawet do 90% osób, którym zdarzyło się użyć narkotyków, nie jest od nich uzależnionych. To nie znaczy, że nie mogą zrobić sobie krzywdy. Niestety, na stronach GIS nie dowiedzą się, jak krzywdy uniknąć. Wystarczyłoby przypomnieć podstawowe praktyczne porady redukcji szkód, które mogłyby uratować życie: pij wodę; zawsze używaj najmniejszej potrzebnej ilości substancji; nie mieszaj substancji; miej kogoś przy sobie, kto będzie w stanie ci pomóc. Najlepiej jest oczywiście nie zażywać żadnych substancji psychoaktywnych, ale przecież nie zawsze jest to realistyczne.

TESTY? PO TWOIM TRUPIE.

Salmonella w jogurcie? Sanepid to zbada. Zanieczyszczone narkotyki? Zapomnij. Jedyny sposób, żeby Inspekcja Sanitarna sprawdziła skład substancji psychoaktywnych, to umrzeć z zatrucia. Tak wcale nie musi być – na przykład w Berlinie można w klubach sprawdzić substancje i uzyskać porady, jak ograniczyć ryzyko związane z ich używaniem. Według najnowszego badania brytyjskiej organizacji The Loop, testującej dragi na imprezach, aż dwie na trzy osoby rezygnują z użycia substancji o nieoczekiwanym składzie. Zdaniem GIS większość śmiertelnych przedawkowań w Polsce dotyczy nowych, nieprzebadanych substancji. Mam w takim razie propozycję. Może zamiast kolejnego konkursu na spot czy plakat straszący uzależnieniem od jednego bucha i dilerami rozdającymi dzieciom narkotyki pod szkołami rozpiszmy konkurs na testowanie substancji psychoaktywnych. Niezależnie od tego, co myślimy o przyjmowaniu substancji psychoaktywnych, zgodzimy się chyba, że ludzie mają prawo dowiedzieć się od ekspertów, co zażywają, jakie jest ryzyko i jak można je ograniczyć.

Oceń treść:

Average: 9.8 (31 votes)

Komentarze

Anonim (niezweryfikowany)

Świetny art! Dziękuję!

Zajawki z NeuroGroove
  • Allobarbital

  • Grzyby halucynogenne

Kiedys ciekawilo mnie, czy mozna zjesc malo grzybkow tak zeby normalnie sie zachowywac i funkcjonowac ale byc weselszym czlowiekiem. Po 10 grzybach najpierw pobiegalem troche po pokoju, pobieglem sie wykąpac, przybieglem z powrotem in posprzatalem pokoj, troche pobiegalem w kolko. Polozylem sie i pownikalem w sufit i znowu posprzatalem pokoj. Pozniej pobieglem umyc glowe. 10 grzybkow wcale nie dziala tak ze bedziemy "normalni" tylko weselsi. Niestety. Pojawiaja sie typowe grzybowe objawy tylko w skali mikro i widziany obraz ma taką fajną głębię :)

  • Bieluń dziędzierzawa

Znajomy zerwał kilka liści bielunia meksykańskiego z krzaka w ogrodzie botanicznym. Zrobił z tego wywar (najzwyklej w świecie gotując liście z wodą przez kilkanaście minut) i trochę wypił, potem wypił jeszcze trochę. Ponieważ jego doznania były dość interesujące (w jego odczuciu), ja, on i jeszcze trzy dziewczyny postanowiliśmy na drugi dzień sprobować tego co mu zostało.


  • Muchomor czerwony
  • Przeżycie mistyczne

Na czczo. Kilka dni przedtem dieta mocno ograniczona, bardzo lekka. Las. Głęboki spokój. Trans medytacyjny. Brak wiedzy o substancji. Brak oczekiwań. Waga 58 kg. Wzrost 175.

Mija kilka minut. Pierwszy oddział był gotów do wymarszu. 

Generale, melduję, że smak jest ohydny...

Jak kania z indywidualną dla muchomora nutką smaku. Zjadłem wszystko z wielkim trudem. Pojawiło się uczucie ogromnej suchości. Pamiętam, że żułem wszystko bardzo długo, wiedząc, że ma to olbrzymi wpływ na efekt.

Już kiedy kończyłem ostatniego muchomora (jedzenie tego wszystkiego trwało dobry kwadrans) poczułem, że coś się zmieniło, ale nie potrafiłem powiedzieć, co.