Uzależnienie od sprayu do nosa – nowa choroba społeczna w Norwegii

Zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie, bo od kataru. Spray do nosa wydaje się najlepszym sposobem na złagodzenie objawów przeziębienia i pozbycie się uczucia „zatkanego nosa”. Według zaleceń lekarzy powinno się go używać maksymalnie dziesięć dni pod rząd. Wielu Norwegów nie potrafi jednak przestać.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Moja Norwegia
Konstancja Suchanek

Odsłony

1708

Norweski Instytut Zdrowia Publicznego alarmuje: Norwegowie uzależnili się od spray do nosa. Apteki każdego roku sprzedają kilka milionów buteleczek tego leku do nosa, a liczba ta wciąż rośnie.

Zaczyna się zazwyczaj bardzo niewinnie, bo od kataru. Spray do nosa wydaje się najlepszym sposobem na złagodzenie objawów przeziębienia i pozbycie się uczucia „zatkanego nosa”. Według zaleceń lekarzy powinno się go używać maksymalnie dziesięć dni pod rząd. Wielu Norwegów nie potrafi jednak przestać.

Według statystyk Norweskiego Instytutu Zdrowia Publicznego w 2015 roku sprzedano o 40 proc. więcej buteleczek sprayu do nosa niż w 2014. Oznacza to, że na jednego Norwega przypada co najmniej jedna buteleczka rocznie. A to najlepszy dowód na to, że uzależnienie od sprayu do nosa staje się norweską chorobą społeczną.

„Spray do nosa mam zawsze ze sobą”

– Po raz pierwszy kupiłam spray do nosa w 2011 roku, ponieważ byłam przeziębiona. Miałam wtedy 14 lat. Nie przypuszczałam, że od tego można się uzależnić. W tej chwili jestem 19-letnią studentką, ale w dalszym ciągu bez buteleczki sprayu do nosa nie wychodzę z domu. Jeśli co jakiś czas go sobie nie aplikuję, mam trudności z oddychaniem – opowiada Kristina, która studiuje na uniwesrytecie w Trondheim.

– Niezależnie od tego, gdzie jestem, spray do nosa mam zawsze ze sobą. Jeśli nie mogę go znaleźć w torbie, wpadam w panikę. Bez niego mam wrażenie, że mój nos jest całkowicie zatkany. Czuję się, jakbym miał w w przegrodach nosowych kłęby waty – mówi 39-letni Åse, pracownik jednej z korporacji w Oslo.

– Używałam sprayu do nosa przez ponad rok, może nawet dłużej. Czułam się jak narkoman. Miałam buteleczkę sprayu w torebce, przy łóżku, w łazience, w samochodzie… – wspomina 32-letnia Jeanette, matka trójki chłopców, która z mężem prowadzi gospodarstwo niedaleko Oslo.

Błędne koło

Lekarze tłumaczą, że osoby, które uzależniają się od sprayu do nosa, wpadają w błędne koło. Podczas przeziębienia spray daje im ulgę, ale gdy katar mija, wciąż odczuwają potrzebę stosowania leku, ponieważ ich śluzówki zostały wysuszone. Ponowna aplikacja sprayu chwilowo nawilża śluzówki, a gdy efekt nawilżenia mija… aplikują go po raz kolejny.

– Krótkotrwałe użycie sprayu do nosa nie jest szkodliwe, ale po dwóch tygodniach uczucie zatkanego nosa staje się gorsze. Niektórzy z moich pacjentów nie są w stanie zasnąć bez sprayu – opowiada Morten Lindbæk, lekarz rodzinny i profesor z Uniwersytetu z Oslo. Powszechna dostępność sprayu do nosa wprowadzona została w 2004 roku. Wcześniej lek ten dostępny był tylko na receptę.

– Spodziewaliśmy się, że powszechna dostępność sprayu do nosa doprowadzi do coraz większej liczby uzależnień – mówi Tor Søderstrøm, który należy do przeciwników tego rodzaju leków na katar. Jak zerwać z nałogiem?

Najlepszą metodą, by odzwyczaić swój organizmu od sprayu do nosa, jest po prostu całkowicie go odstawić

– Na początku jest ciężko, ale jeśli przetrwamy najgorszy okres, nasz nos przyzwyczai się do braku takich „wspomagaczy”, i zaczniemy oddychać swobodnie - przekonuje profesor Jørgen Gustav Bramness z Uniwersytetu w Oslo.

Oceń treść:

Average: 6.6 (5 votes)

Komentarze

X (niezweryfikowany)

Wiadomo co znajduje się w tym spayu i i jak on ma się do mentolowych sztyftów do nosa?
KK (niezweryfikowany)

α-sympaktykomimetyki - np. ksylometazolina, oksyksylometazolina. Działają jak efedryna i zwężają naczynia krwionośne w nosie. A o sztyftów mają się ni jak, bo sztyft zawiera olejki eteryczne. Wiadomo, siłą jest umiar i rozsądek, ale sztyfty są mniej groźne.
praktyk (niezweryfikowany)

brałem ksylo 10 lat, zaśnięcie bez aplikacji było absolutnie niemożliwe, zapuszczałem średnio co 2h odstawienie tego jest praktycznie niemożliwe (przy założeniu brania kilka lat) bez: - przejścia z ksylo na oksy (dwukrotnie dłuższy czas półtrwania, mniej gwałtowne zatykanie po ustaniu działania, słabiej wysusza) - schodzenia ze stężenia oksy (fabryczny afrin dopełniałem wodą, później jeszcze dwukrotnie dolewałem wodę do zużytej w połowie butelki) - przejścia na wodę morską w dzień (Prenalen dobry specyfik), przy odstawianiu parę lat temu brałem disnemar (uwaga - większość tzw wód morskich nie działa na zniszczoną ksylo/oksy śluzówkę - pogarszają opuchliznę wysokim stężeniem soli) Największy problem jest z zasypaniem, odstawienie zapuszczania przed snem to ostatni etap. Disnemar w dużych ilościach po około 10-15minutach (odchylona głowa) na ogół częściowo udrażniał jedną dziurkę, dało się zasnąć przynajmniej na kilka h. Niektórzy chwalą spray ze sterydami Budehrin - zużyłem całą butelkę, nic to nie dawało. Generalnie trudno wyobrazić sobie proces bardziej krytyczny dla życia niż oddychanie, dlatego moje długotrwałe uzależnienie od ksylo było najcięższym i ostatnim z jakim się uporałem (opio i kanna się chowają). Nie będę tutaj nikogo straszył, dam tylko nadzieję : jest życie po ksylo :) Aktualnie od dłuższego czasu w ogóle nie myślę o sztucznym udrażnianiu nosa. Z całą pewnością ksylo powinno być na receptę!
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Doświadczenie: marihuana, łysiczka lancetowata

S&S: las,miasto / rano,południe

Dawkowanie: wywar z cytrynami z 50-ciu największych łysic z kolekcji ;)

--------------------------------------------------------------------------

Sobota 9:00 - kawka, papierosek, na zewnątrz słoneczko - bardzo przyjemnie :)

Ehh, mówię sobie... który to już trip tej jesieni? Nooo... nic nowego się nie wydarzy, z resztą to tylko 50. Dobra jadę! Mega pozytywne nastawienie, przygoda, pierwszy raz sam ze sobą w plenerze, będzie super!

  • Inne



Substancja: Wild dagga ( lion's tail )



Dagge paliłem wiele razy, ale w sumie tylko 2 razy udało mi się upalić tak, aby poczuć coś konkretniejszego. Oba te razy były po uwczesnym przypaleniu maryhuany. Paliłem zawsze same wysuszone kwiatki z lufki ( kręcenie batów z tego nie zdaje egzaminu ).


  • LSD-25
  • Pozytywne przeżycie

Piękny dzień i trip z Bratem.

Witam. Standardowo informuję, że jakby ktoś coś, to wszystko sobie wymyśliłem;-)

  • Mefedron

Witam

Bohaterowie: L -czyli ja (180cm 60kg 16lat) i H - czyli kumpel (185cm 70kg 18lat) i Mef czyli Mefedron