REKLAMA




USA: NIDA wreszcie przestaje pytać, czy marihuana medyczna naprawdę istnieje

Narodowy Instytut ds. Narkomanii (NIDA) zaktualizował swoją stronę internetową poświęconą marihuanie. Zmiana jest subtelna, ale znacząca.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

High Times
Chris Roberts

Odsłony

157

Narodowy Instytut ds. Narkomanii (National Institute on Drug Abuse, NIDA) zaktualizował swoją stronę internetową poświęconą marihuanie. Zmiana jest subtelna, ale znacząca.

Od paru lat sekcję na temat marihuany medycznej na stronie NIDA otwierało fundamentalne pytanie: „Czy marihuana jest lekiem?”, po czym dopiero następowało przejście do dalszych rozważań. Wnioskiem, jaki można było wyciągnąć bez dalszej lektury, było to, że nikt nie jest pewien odpowiedzi na tak postawione pytanie i kwestia pozostaje otwarta.

Od czasu opublikowania tego opracowania większość stanów w całym kraju poszła naprzód, odpowiadając zdecydowanie „Tak”.

Tak przedstawiała się sytuacja, zanim Narodowa Akademia Nauk opublikowała w styczniu swoją przełomową opinię, w której wskazuje „rozstrzygające” (conclusive) dowody skuteczności stosowania konopi jako leku w pewnych schorzeniach, a także bardzo sugestywne, aczkolwiek niepotwierdzone ze względu na niedostatek badań, dowody ich wartości w terapii innych dolegliwości.

Niezależnie do tego, czy przekonywające okazało się zaakceptowanie marihuany w takich republikańskich stanach jak Arkansas i Dakota Północna, czy też liczba popierających jej stosowanie naukowców stała się zbyt znaczącą, by ją zignorować, NIDA przestała zadawać w tej kwestii pytanie — w każdym razie na swojej oficjalnej stronie.

Zamiast pytania „Czy marihuana jest lekiem?”, które widniało od czasu ostatniej zmiany w lipcu 2015 roku, na oficjalnej stronie DrugFacts poświęconej konopiom, zaktualizowanej w marcu 2017, znajdziemy obecnie deklaratywny tytuł „Marihuana jako lekarstwo”.

Inne zmiany obejmują poszerzenie informacje na temat tzw. syntetycznej marihuany, której popularność i moc gwałtownie wzrosły w ciągu ostatniego roku, czyniąc z niej istotne zagrożenia dla zdrowia publicznego. Strona NIDA zawiera teraz także ostrzeżenie dla kobiet w ciąży, rozważających stosowanie marihuany w celu opanowania porannych mdłości.

Nawet ta notatka pozytywnie zaskakuje, biorąc pod uwagę jej źródło: NIDA oświadcza, że ​​„nie ma badań, które wskazywałyby, że praktyka ta jest bezpieczna” i zachęca kobiety do konsultacji ze swoim lekarzem przed podjęciem decyzji o stosowaniu konopi podczas ciąży.

Jak pisaliśmy na początku tego roku, NIDA powołuje się na niektóre wadliwe badania, z których miało wynikać, że konopie stanowią zagrożenie dla zdrowia rozwijających się płodów, między innymi takie, gdzie badano matki pijące jednocześnie alkohol lub używające w okresie ciąży tytoniu. Ogólnie jednak rzecz biorąc, agencji nie można tu nic zarzucić w kwestii publikacji, która jest przede wszystkim trzeźwym i prostym podsumowaniem faktów.

Wróćmy jednak do głównego punktu – usunięcia znaku zapytania.

Czy zmianę w nagłówku należy interpretować jako milczące uznanie przez NIDA i resort, pod który podlega, że marihuana jednoznacznie jest lekiem? Należy pamiętać, że Sekretarzem Zdrowia, a zatem najwyższym zwierzchnikiem NIDA, jest obecnie Tom Price, który jako członek Kongresu był znaczącym głosem sprzeciwu wobec akceptacji traktowania konopi jako leku.

Może być to zatem ostatnia przed opadnięciem ostrza trumpowskiego topora akcja któregoś z pracowników NIDA. A może po prostu sytuacja osiągnęła już takie stadium, gdy nikt, nawet rząd federalny, nie może już dłużej zaprzeczać temu, co oczywiste.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 5F-PB-22
  • Uzależnienie

Nie pamiętam nawet swojego pierwszego razu z tą substancją. Naprawdę. Zaczęło się od tego, że popalałam od czasu do czasu w lufce. W pewnym momencie miałam całe poparzone usta, bo jedna, dwie, czy pięć lufek nie wystarczało żeby się upalić. Przerzuciłam się na bongo. Dym był przyjemniejszy. Wmawiałam sobie, że palę tylko dlatego, że lubię jego wygląd. Jestem osobą widzącą piękno w totalnie małych rzeczach. Głównie to pomagają dostrzec mi narkotyki. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że będę w stanie zachwycać się niesamowicie prostymi rzeczami, które ludzie mijają obojętnie.

  • Powój hawajski

Substancje: Argyreia Nervosa (hawaiian baby woodrose; powój hawajski), MJ, ususzone liście Leonotis Nepetifolia (lion\'s tail)


Doświadczenie: MJ, hasz, LSD, grzyby, powój hawajski, yopo, lion\'s tail, DXM, feta, extasy (raz)... i pewnie coś jeszcze, czegom nie spamiętał;-)


Set&Setting: moja kawalerka, sobotni wieczór, chęć ponownego wypłynięcia na głębokie wody własnej (pod)świadomości:-)




  • Powój hawajski

Nazwa substancji: ipomea violacea, czyli powój po prostu.




poziom mojego doświadczenia: dwa lata w częstym towarzystwie mj xD




dawka: sześć nasion wciśniętych do wafelka, bo nie chciało mi się robić ekstraktu.




set&setting: nastawiona na dobrą zabawę, na filozoficzne przemyślenia, nadzieją na haluny. Miejscem spożycia był pokój mój i moich koleżanek na obozie w Czechach.




  • 3-MeO-PCP
  • Pierwszy raz

Samotnia w pokoju z przejściami do kuchni i salonu.

 

T=13:00

T+0:00         

Włączam Dead Can Dance.

Przy pomocy szydełka do dredów wsypuję do fajki odrobinę 3-meo-pcp i podgrzewam. Zapach przypomina palony plastik. Nie czuję żadnego działania dlatego ostrożnie łapię kolejne buchy. Nie chcę zajść za daleko. Czuję delikatny stan marihuanowego upalenia możliwe jednak, że to przez wczorajsze wieczorne jaranie. Smak topionych butelek pozostaje w ustach i gardle. 

T+0:15