Spotkanie uczniów z więźniami-narkomanami

Nowy sposób walki z narkomanią - terapia szokowa w więziennej celi.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza Warszawa
Marek Kozubal

Odsłony

2385
Blisko trzydziestu uczniów LO im. Jana III Sobieskiego przyjechało w czwartek do aresztu śledczego na Służewcu. Rozmawiali z więziennym psychologiem, mogli wysłuchać historii skazanych-narkomanów, obejrzeć ich celę. - Takie spotkania są bardziej wiarygodne niż tony ulotek, filmy, pogadanki z nauczycielami - mówili licealiści.
W areszcie śledczym na Służewcu mieści jedyny w kraju oddział terapeutyczny dla uzależnionych od narkotyków więźniów. Przebywa na nim 34 skazanych, którzy sami chcieli się leczyć. - Miejsca jest zbyt mało, mamy kolejkę do stycznia 2002 roku - mówi Izabela Wróbel - Komańska, psycholog więzienny. Terapia trwa rok.
Kierownictwo aresztu wpadło na pomysł, aby organizować spotkania uczniów z więźniami. - To już druga taka wycieczka licealistów i nie ostatnia. Inspiracją były działania profilaktyczne policji i nowelizacja ustawy antynarkotykowej - mówił Marcin Czugajewski, rzecznik aresztu.
Uczniowie pierwszej klasy LO im. Jana III Sobieckiego zostali zamknięci w jednej sali na godzinę z trzema w więźniami, którzy od kilkunastu lat brali narkotyki. - Zacząć brać jest prosto, skończyć trudno, kończy się w kanale, bez przyjaciół, rodziny, szkoły, zawodu - mówił Paweł, który brał od 15 roku życia. - Na początku jest fajnie, a co potem... Zacząłem od lufy zioła (marihuana - dop. red.), a potem popłynąłem. Imprezy. Szkoła na bok. Jarasz non stop. Przekraczasz wszelkie granice. Amfa, zero jedzenia - lubiłem ten sport. A potem głód, omamy. Wszystko kręci się wokół pieniędzy na narkotyki. Walisz kogoś w łeb, kradniesz, nie interesuje cię, że zabierasz komuś pieniądze na chleb. Dopiero teraz (na odwyku) cieszę się małymi sprawami - opowiadał Paweł.
- Cztery lata płynąłem z braunem (brown sugar, brunatna heroina - dop. red.). Na głodzie maratonem było wstanie z łóżka i pójście do łazienki. I znowu grzałeś - dodał Rafał. - I gryzłem ściany, gdy nie było czego zajarać. Nie życzę wam tego - ciagnął.
- I raz do puszki (więzienia-dop. red.), drugi - dopowiedział Irek, uzależniony od piętnastu lat.
Uczniowie słuchali z przejęciem. Pytani, czy łatwo mogliby dostać narkotyki, przyznali : - Nie ma problemu, na osiedlu, dyskotece, imprezie. W szkole jeszcze chyba nie.
- Na pewno zastanowimy się, czy warto zaczynać. Oni mówili prosto z mostu. Takie spotkania są potrzebne. Ci, ludzie są bardziej wiarygodni niż tony ulotek, filmy, czy pogadanki z nauczycielami - mówiła licealistka.
Po sptkaniu uczniowie obejrzeli celę więźniów. Gdy opuszczali areszt, byli przygaszeni. - To taka terapia szokowa. Uczniowie, którzy wcześniej odwiedzili ten oddział, przez trzy dni nie mogli dojść do siebie - mówi rzecznik.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Spontan. Bardzo dobry humor, trochę zmęczenia po siłce, samotność, brak traum etc. Otoczenie- własny pokój.

Zakończywszy kilkutygodniowy proces regeneracji (przynajmniej w mojej opinii) ostatnio poczułem chętkę na coś miłego i poleciałem na 15 tussidexach w bardzo fajny stan. Niedługo też wrzucę report, bo działy się rzeczy totalnie odmienne od tego, co mam zawsze. Czułem się świeży jak nigdy. Szczęście, które dzięki dysocjacji zyskałem, rozpierało mnie i niewątpliwie składało się na korzystne S&S do lotu poniżej opisanego. Więc- dwa dni po owej deksowej eskaladzie dałem też szansę innemu środkowi dla biednych nastoletnich triponautów- gałce muszkatołowej. 

Oto co wynikło:

  • 3-MMC
  • Uzależnienie

Zawsze pozytywne nastawienie i oczekiwania. Im "dalej w las", tym większy wpływ na mój stan psychiczny. Myśl przewodnia - jakoś to będzie. Brałem zarówno sam, jak i ze znajomymi. Najczęściej z dziewczyną. Plenery, kluby i mieszkania.

Przedstawiona poniżej historia, ku mojemu nieszczęściu, wydarzyła się naprawdę. Nie będzie ona nadzwyczajna, wręcz przeciwnie - często się zdarza. Tekst ten, ma na celu nakłonić przyszłych użytkowników różnych stymulantów (przede wszystkim różnego rodzaju dronów) oraz tych którzy jeszcze kontrolują uzależnienie (lub tak im się wydaje), aby jeszcze kilka razy zastanowić się nad rodzajem substancji, którą wybrali. Zatem nie będzie tu opisów działania, przeżyć pod wpływem, czy sytuacji w których przyjmowałem dane narkotyki.

  • Powój hawajski
  • Powoje

s&s: las – pole – las – dom; ciepły, sierpniowy dzień; dobry nastrój; chłopak (L.) jako opiekun (trzeźwy)
dawka: 6 kapsułek Druid’s Fantasy
wiek: 19
doświadczenie: LSA, ruta stepowa, dxm, mj, benzydamina

17:18 Połknięcie kapsułek tuż po wejściu do lasu. Przez jakieś dwie godziny spacerowaliśmy po ścieżkach robiąc zdjęcia owadom i myśląc nad tym, gdzie się rozłożymy. Jak zwykle, zanim LSA weszło, minęły jakieś dwie godziny, przy czym po połowie tego czasu – również jak zwykle – zaczęłam wątpić w powodzenie wyprawy, tak w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Ponieważ obecność ludzi w lesie lekko mnie irytowała, nie mówiąc już o postępujących nudnościach, chłopak zaprowadził mnie w jedno sprawdzone miejsce, pas zieleni pomiędzy dwoma polami. Cicho, spokojnie, ładnie.

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne
  • Tytoń

Luzik

Witaj,

Po bardzo długim odstawieniu THC i łykaniu DXM w moje ręce wpadły 3 gramy. Przez przypadek w sumie. Nie planowałem sesji z THC więc musisz mi uwierzyć, że to naprawdę był przypadek.

Właśnie rozminiłem złotą myśl... Marihuana jest jak kobieta - im więcej masz pozytywnych uczuć tym więcej ona ci ich da. Tak napisałem dla potomności na fazie :)

randomness