Ilość: 35 szt.
Tak jak kiedyś użytkownicy substancji psychoaktywnych „na czuja” określali ich działanie (więcej nie biorę, bo zaraz serce wyskoczy mi z piersi), tak dzisiaj młodzi ludzie sięgają po smartwatche, mierzą tętno i oceniają, czy to dobry moment na podbicie działania konkretnego narkotyku...
Wielu naukowców udowadniało, że bezpardonowa walka z narkotykami i osobami od nich uzależnionymi może być bezcelowa. Popularnym podejściem w tym momencie jest tzw. "harm reduction", postawa wedle której należy przede wszystkim redukować negatywne skutki zażywania ich wśród osób, które z nich korzystają. W dalszym ciągu bardzo niebezpieczne są efekty fatalnego przedawkowania substancji psychoaktywnych.
Bodaj najlepiej znanym mechanizmem śmierci przez substancji psychoaktywnych jest przedawkowanie po okresie odtrucia. Tzw. „złoty strzał” to przyjęcie dawki narkotyku (dla uproszczenia zrozumienia mechanizmu skorzystam z heroiny) przekraczającej osobniczo zmienną dozę oznaczającą śmierć dla ustroju. „Opiatowcy”, a zwłaszcza heroiniści czasami po dramatycznym odtruciu (gdzie przez pewien czas nie przyjmują narkotyku, a tolerancja spada) wracają do starych dawek, przekraczających często podręcznikowe wskazujące na takie, które powodują śmierć u większości ludzi. Tyle, że detox powoduje u nich odwrócenie tolerancji i dawka sprzed odtrucia jest dla nich śmiertelna.
Ale heroina i opiaty / opioidy to nie jedyne substancje psychoaktywne, które zbierają śmiertelne żniwo. Co z kokainą, ketaminą, czy ecstasy? Niektóre używki są w stanie znacznie podnosić częstotliwość bicia serca – to niezaprzeczalny fakt. Inne natomiast skutecznie zwalniają niektóre czynności ustroju, zmniejszają ciśnienie, tętno, wyciszają autonomiczny układ nerwowy. Czy można monitorować ich działanie za pomocą szeroko dostępnych urządzeń elektronicznych?
Tak jak kiedyś użytkownicy substancji psychoaktywnych „na czuja” określali ich działanie (więcej nie biorę, bo zaraz serce wyskoczy mi z piersi), tak dzisiaj młodzi ludzie sięgają po smartwatche, mierzą tętno i oceniają, czy to dobry moment na podbicie działania konkretnego narkotyku. Jak wynika z moich obserwacji (spojrzałem na forum Hyperreala – skąd niby użytkownicy tego forum wiedzą, że „moje tętno spadło / zwiększyło się”?), nie pada jednoznacznie metoda mierzenia pulsu. Być może amatorzy substancji psychoaktywnych wykorzystują do tego celu palec / stetoskop oraz zegarek, a może w trakcie pomiarów posiłkują się inteligentnymi zegarkami z czujnikami. Nawet niezwykle tani Mi Band 2 oraz 3 są w stanie mierzyć puls: co prawda warto ich pomiary brać z pewnym dystansem, aczkolwiek waga ich błędu nie jest ogromna.
Niektóre media zaczęły wspierać się wpisami internautów m. in. z Reddita, którzy twierdzą, że inteligentne zegarki – mierniki aktywności są wykorzystywane przez osoby regularnie zażywające narkotyki. I nie chodzi tutaj tylko o te substancje, które podnoszą tętno – amatorzy depresantów takich jak morfina, heroina, kodeina, oksykodon, hydrokodon (Vicodin) nie tylko w trakcie pisania tzw. „trip raportów”, ale i w trakcie codziennych „podróży” sprawdzają swoje funkcje życiowe. Czy to dobrze? Mogłoby się wydawać, że tak – fani wysokich lotów są bardziej świadomi reakcji swojego organizmu i mają używki pod kontrolą.
„Mam inteligentny zegarek, wiem jakie jest moje tętno – nic mi nie będzie”. Już pal licho fakt, że niektóre z substancji o których mowa w tym tekście wciągają jak odkurzacz i trudno jest się od nich uwolnić. Uzależnienie to ogromna tragedia – nie tylko dla użytkownika substancji psychoaktywnej, ale i jej bliskich. Smartwatche, smartbandy nie są jednak najdokładniejszymi urządzeniami do pomiaru tętna – te również mogą się pomylić. I ostatecznie – nawet posiadanie takiego sprzętu nie daje nam pełnego obrazu na to, co dzieje się aktualnie z naszym ciałem.
Taki zegarek z pewnością nie pomoże osobom, które przyjęły potężne dawki narkotyków i są na dobrej drodze do tego, aby zakończyć żywot. Nie wyobrażam sobie, by ktoś, kto właśnie załadował w kabel „złoty strzał” był w stanie zmierzyć swoje tętno przed tym, jak straci przytomność. Nie oceni trzeźwo swojego stanu zdrowia, nie zaaplikuje sobie odtrutki (naloksonu), „faza” nie skończy się dobrze. Dopóki taki człowiek nie otrzyma profesjonalnej pomocy medycznej, jego życie jest zagrożone.
Jaka jest konkluzja tego artykułu? Pomimo trendu, jaki zaczyna się wytwarzać w specyficznym środowisku osób, które lubią raz na jakiś czas „odlecieć” (a zatem Erowid, Bluelight, Hyperreal i inne) najlepiej byłoby powiedzieć: nie bierzcie wcale. Ale ludzie mają to do siebie, że bardzo chcą spróbować zakazanych owoców i będą to robić – niezależnie od tego, czy to będzie zakazane czy też nie. Warto jednak postawić sprawę jasno: inteligentne zegarki mogą być co najwyżej „ciekawostką” w kontekście tego typu pomiarów. Harm reduction w zakresie substancji psychoaktywnych nakłada pewne obowiązki na samych użytkowników narkotyków i jeżeli ta polityka ma się udać – warto zadbać o odpowiednią ku temu edukację.
Set & settings : z początku własny dom, potem dzielnicja kumpla, skraj lasu, autobus (przez chwilę), następnie melina (garaż). Psychiczne podniecenie przed spełnieniem marzenia :)
Na wstępie chciałbym podziękować osobom które umożliwiły mi tę podróż
A. :* S. :* dzięki :D
1.Start
Na ten piątek czekałem już od prawie 2 tygodni. Trip miał się odbyć tydzień wcześniej, niestety mój opiekun nawalił i nie wyszło . Z góry zakładałem że na noc nie wracam, gdyż wszyscy domownicy mieli być obecni. Oficjalnie wybywałem na impreze. W moim garażu, razem z kumplem rozbiliśmy namiot, wrzuciliśmy śpiwory, grzejnik i tak stworzyliśmy warunki do spędzenia nocy.
Wstęp
Uważam się za dość uduchowioną osobę, zawsze też fascynowały mnie psychodeliki.
Niemal "od zawsze" chciałem spróbować kwasa, w międzyczasie miałem styczność z
zielskiem (miłe), amfetaminą (niezbyt miłe) i ecstasy (dość miłe). Ale tak naprawdę,
naczywaszy się trip reportów, zawsze czekałem na okazję, by zjeść kwarka. I mimo,
że wszyscy mówili mi, jak potężna to rzecz, nic, kompletnie nic nie mogło w pełni
przygotować mnie na to, co przeżyłem.
Nastawienie: duża ekscytacja, chęć do sprawdzenia nowej w moim życiu substancji, otoczenie: szpital psychiatryczny.
Metamfetamina pewnie wielu z was jest tylko znana z breaking bad, poza tym nie mieliście z nią do czynienia. Nie było wam dane zobaczyć jej w postaci fizycznej i ja także do niedawna byłem jednym z was. Jak można wywnioskować z moich trip reportów, często bywałem hospitalizowany na oddziałach psychiatrycznych. „Dizepam nie na własne życzenie" został napisany również w niedalekiej przeszłości, gdy piszę ten trip report, to przebywam nadal w szpitalu psychiatrycznym, zażywając metamfetamine.