Serotonina może nasilać szumy uszne

Najnowsze badania sugerują, że serotonina może pogarszać szumy uszne (tinnitus).

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Kopalnia Wiedzy
Anna Błońska

Odsłony

2569

Najnowsze badania sugerują, że serotonina może pogarszać szumy uszne (ang. tinnitus).

Naukowcy z Oregon Health & Science University przyglądali się jądru ślimakowemu grzbietowemu myszy. Amerykanie skupili się właśnie na nim, bo jest to struktura 2-zadaniowa, które nie tylko przetwarza dźwięki, ale i impulsy z nerwów czuciowych twarzy oraz szyi. Gdy jądro działa niewłaściwie, impulsy z nerwów czuciowych są faworyzowane i przesyłane do mózgu w większym stopniu od dźwięków. Na zasadzie rekompensaty wszelkie odgłosy z ucha są więc wzmacniane, stąd nieprzyjemne dźwięki. Naukowcy odkryli, że po ekspozycji na serotoninę neurony wrzecionowate z jądra ślimakowego stają się hiperaktywne i nadwrażliwe na bodźce.

Jeśli wyniki zostaną potwierdzone przez dodatkowe badania, potencjalnie będą miały wpływ na terapię za pomocą selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny (ang. selective serotonin reuptake inhibitors, SSRI), które usuwają objawy depresji czy lęku, hamując reabsorpcję serotoniny przez neurony.

Co istotne, badania sugerują, że niekiedy SSRI pogarszają szumy uszne; po przejrzeniu literatury przedmiotu dr Zheng Quan Tang stwierdził, że u wielu pacjentów tinnitus nasilał się krótko po rozpoczęciu zażywania SSRI.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)

Komentarze

matszusz (niezweryfikowany)

Zgadzam się z powyższym artykułem. Od kiedy mam szumy uszne-tinnitus dwu krotnie podchodziłem do zażywania wenlafaksyny, czyli SNRI-inhibitora zwrotnego wychwytu serotoniny i noradrenaliny, za każdym razem po ok 6 dniach tinnitus stawał się nie do zniesienia. Podobna przygodę miałem z escitalopramem, również dwu krotnie zaczynałem nim terapię. W prawdzie nastrój miałem lepszy po ok 7 dniach jednak tinnitus był nie do wytrzymania, że nie moglem go zagluszyc generatorem. Przypominam sobie czas kiedy całkowicie z dnia na dzień odstawialem trazodon, mimo braku snu przez 5 dób tinnitus praktycznie zniknął. Czy to mógł być przypadek, kiedy dwu krotnie szumy się nasilily po wenlafaksynie i po escitslopramie, a po zaprzestaniu brania trazodonu były nie mal nie zauważalne. Sam się zacząłem zastanawiać w pewnym momencie czy to nie wina leków m
Robert (niezweryfikowany)

Cześć miałem to samo tyle że u mnie sytuacja jest o wiele gorsza. Od 10 lat prowadziłem spokojny i szczęśliwy tryb życia zażywając leki psychotropowe. Po silnej grypie zostały u mnie szumy uszne i praktycznie rozbiły całe leczenie. Wszystko co pobudza jak papierosy, kawa, silny wysiłek nasila szumy. Również często bywały próby z antydepresantami , było lepiej bo nastrój. Tak samo tyczy się to wenlafaksyny i duleksetyny ktore dzialają na serotonine i noradrenalinę , po około 2 tygodniach szum u mnie mocno się nasilał. W tych lekach głównie noradrenalina pobudza szum. Kawa , papierosy nasilają przez zmiany ciśnień i tutaj do meritum : pobudzają m. in. noradrenalinę . Wnioski są proste
matszusz (niezweryfikowany)

Zgadzam się z powyższym artykułem. Od kiedy mam szumy uszne-tinnitus dwu krotnie podchodziłem do zażywania wenlafaksyny, czyli SNRI-inhibitora zwrotnego wychwytu serotoniny i noradrenaliny, za każdym razem po ok 6 dniach tinnitus stawał się nie do zniesienia. Podobna przygodę miałem z escitalopramem, również dwu krotnie zaczynałem nim terapię. W prawdzie nastrój miałem lepszy po ok 7 dniach jednak tinnitus był nie do wytrzymania, że nie moglem go zagluszyc generatorem. Przypominam sobie czas kiedy całkowicie z dnia na dzień odstawialem trazodon, mimo braku snu przez 5 dób tinnitus praktycznie zniknął. Czy to mógł być przypadek, kiedy dwu krotnie szumy się nasilily po wenlafaksynie i po escitslopramie, a po zaprzestaniu brania trazodonu były nie mal nie zauważalne. Sam się zacząłem zastanawiać w pewnym momencie czy to nie wina leków m
Maryla Renat (niezweryfikowany)

Ja mam bardzo podobnie. Cierpię na szumy uszne od dawna, uporczywe o różnym nasileniu. Każdorazowe zazywanie leków SSRI, a ostatnio duloksetyny szumy nasilały się, czy wręcz miałam konwulsyjne napady tego szumu, połączone z wariackim kołataniem serca. Niestety lekarze interesuja sie tylko lekami, a nie reakcjami pacjenta. Teraz Pani psychiatra przepisała kolejny lek, depralin, ktorego nie mam zamiaru nawet zaczynać. Lekarze tego nie wiedzą. Jestem skazana na cierpienia do końca życia. Do tego dochodzi odczucie "huku" w głowie. Fizjoterapie rownież nasilają dolegliwości nerwicowe. Co zostaje?
Maryla Róża (niezweryfikowany)

Ja mam bardzo podobnie. Cierpię na szumy uszne od dawna, uporczywe o różnym nasileniu. Każdorazowe zazywanie leków SSRI, a ostatnio duloksetyny szumy nasilały się, czy wręcz miałam konwulsyjne napady tego szumu, połączone z wariackim kołataniem serca. Niestety lekarze interesuja sie tylko lekami, a nie reakcjami pacjenta. Teraz Pani psychiatra przepisała kolejny lek, depralin, ktorego nie mam zamiaru nawet zaczynać. Lekarze tego nie wiedzą. Jestem skazana na cierpienia do końca życia. Do tego dochodzi odczucie "huku" w głowie. Fizjoterapie rownież nasilają dolegliwości nerwicowe. Co zostaje?
Riczi1982 (niezweryfikowany)

Czy pod odstawieniu tych leków szumy ustępowały?
Robert (niezweryfikowany)

To samo mam ja. Identyczna sytuacja tylko że najgorsza ze wszystkich jakich można się nie spodziewać. Posiadam chorobę leczoną ponad 10 lat i prowadziłem szczesliwe zycie biorąc psychotropy. Po silnej grypie został szum prawdopodobnie od ilości leków, rozbił całe moje leczenie na części pierwsze. Brak perspektyw na wyleczenie szumu i uciekanie nie wiadomo gdzie z nim często doprowadza do szału. Szczególnie przy SNRI szum się mocno nasila . A to dlatego z prostej przyczyny. Antydepresanty z grupy SNRI jak duloksetyna i wenlafaksyna mocno pobudzają noradrenalinę i serotoninę. Jednak głownie chodzi tu w temacie o noradrenaline. Noradrenalinę pobudza nam również kawa jak i papierosy oczywiście pogarszają też obieg krwi w komórkach słuchowych Jednak wniosek jest prosty. SSRI na samą serotoninę raczej tak mocno szumu nie nasilają chyba że są to silne składniki. Przy szumach silnych potrzebne jest ciągłe zajęcie i hobby jako odwrócenie uwagi
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Marihuana

Domowe zacisze, czwartkowy wieczór ok. 22. Nastawienie bardziej niż pozytywne, w tle muzyka z playlisty stworzonej na podobne okoliczności, na stole piwko a w lodówce przygotowane na gastro spaghetti. Jak się wydawało, przy takim zestawie można liczyć na miły wieczór :)

Dzień przed opisywanym poniżej tripem, zakupiliśmy sztukę u znajomego. Z powodu braku wolnego czasu, pomyślałam że palenie najlepiej odłożyć na luźny, spokojny wieczór, więc sztuka powędrowała do szuflady. Następnego dnia mieliśmy wolny wieczór,  zaproponowałam, żeby przyjarać po chamsku z wiadra;) Mój facet nie lubi palić w ten sposób, ale w końcu go namówiłam i poszłam do kuchni przygotować co trzeba.

W między czasie upichciłam szybko spaghetti (ostatnimi czasy często miałam potworne gastro po paleniu) i włożyłam piwka do lodówki.

  • 4-HO-MET
  • Pozytywne przeżycie

Trip planowany od jakiegoś czasu. Nastawienie pozytywne, otwartość na nowe doświadczenia. Pierwsza część tripa - podwarszawski las przy ładnej pogodzie, druga część - moje mieszkanie, obecność siostry i mamy, które wiedziały o moim stanie.

Wydaje mi się, że powinnam to napisać w pierwszym raporcie, ale jakoś wtedy nie przyszło mi to do głowy. Dopiero przez ostatni tydzień zaczęłam myśleć o tym, co w jakimś większym czy mniejszym stopniu wpływa na moje oczekiwania wobec psychodelików i interpretację tych moich pierwszych doświadczeń.

  • 4-ACO-DMT
  • Pierwszy raz

Mieszanka ekscytacji i stresu, falami pojawiająca się niecierpliwość i chęć do eksperymentu, oraz strach o różnym natężeniu. Obsesyjne myśli o konieczności "oczyszczenia się" i "zrzucenia ciężaru" moich ostatnich osobistych problemów zanim zacznę eksperyment. Trochę jak oczekiwanie na jakiś wyrok. Praktycznie sama przez większość czasu, w moim pokoju, posprzątanym celowo z myślą o moich ewentualnych niekontrolowanych reakcjach.

Trudno nazwać to jednoznacznie eksperymentem planowanym. O legalnych psychodelikach dowiedziałam się właściwie kilka dni wcześniej. Do tej pory odmienne stany świadomości usiłowałam, ze skutkami różnymi, raczej marnymi, uzyskiwać przez próby treningu umysłu. A jak wiadomo, depresja, rozdrażnienie i długotrwałe złe samopoczucie podobnym próbom nie sprzyjają... Postanowiłam więc sobie przy okazji Nowego Roku, okrzykniętego ogólnie czasem zmian, poszukać krótkotrwałego sposobu jednocześnie na uwolnienie się od zatruwających myśli jak i wspomagany wzrost skuteczności.

  • 4-HO-MET
  • Tripraport

Opisany dokładnie w raporcie.

Nastawienie psychiczne: Pamiętam jak bardzo byłem napalony na spróbowanie 4-ho-met. Setki pozytywnych opinii o tej substancji, opisy mistycznych stanów, pięknych wizualizacji i przyjemnej euforii - to wszystko sprawiało, że chciałem jej spróbować. Dzień testów odkładał się przez kilka tygodni. Ten fakt złościł jakoś część mnie, która miała ogromną ochotę na przygodę z tym psychodelikiem. W końcu jednak doczekałem się. Mój wewnętrzny potwór żywiący się mocą psychodelików ożywił się, podpowiadał mi cichym głosem, że będzie to przewspaniałe przeżycie.