REKLAMA




Rozprowadzał narkotyki wykorzystując oficjalnie zarejestrowane taksówki

Wszystkie samochody w narkotykowej flocie posiadały legalne rejestracje i licencje, ale kierowcy Rodrigueza bardzo rzadko przewozili ludzi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

SuperExpress

Odsłony

255

Prowadził firmę taksówkową. Tak to wyglądało... Ale nie dowoził ludzi. Zamiast tego przywoził na zamówienie kokainę lub dystrybuował ją swoim dealerom. Dowoził ją też do sklepu na Brooklynie, gdzie można było ją kupić na hasło „candy” czyli „cukierek”.

Policja aresztowała pochodzącego z Long Island 59-letniego Edgara Rodrigueza, który stał na czele ganku narkotykowego rozprowadzającego kokainę, wykorzystując do tego taksówki (livery cabs).

– Wszystkie samochody w narkotykowej flocie posiadały legalne rejestracje i licencje taksówkarskie z Department of Transportation. Ale kierowcy Rodrigueza bardzo rzadko przewozili ludzi. Zazwyczaj były to albo konkretne kursy do klientów zamawiających narkotyki lub transport kokainy do dealerów, którzy rozprowadzali je dalej po Nowym Jorku – poinformowała na konferencji Bridget Brennan z wydziału narkotykowego prokuratury, która wniosła oskarżenie przeciwko „lordowi” i jego czterem kierowcom: José Montalvo-Marti, Anthony Quinones, Angela Martinez i Reymin Miguel Duran Reyes.

– Zatrzymana czwórka wpadła podczas transakcji z policyjnymi tajniakami. W sumie było ich ponad 20. Ale z naszych ustaleń wynika, że kierowcy Rodrigueza otrzymywali dziennie po sto telefonów z zamówieniami. Czasami bezpośrednio od klientów lub od Rodrigueza, który przekazywał im zlecenie – dodała Brennan.

Poza dostawami taksówkami do klientów, Rodriguez miał swoją „dziuplę” w Nana Deli, przy 182 Wilson Ave. w Bushwick, na Brooklynie. Chętni klienci kupowali narkotyki podając sprzedawcy hasło: „candy”.

Oceń treść:

Average: 5 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Marihuana
  • MDMA (Ecstasy)
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem, jednak pełen nadzieji

Nastawienie trochę zestresowany poddenerwowany pierwszym razem

Scena starówka Toruń  Szwejk

Czas akcji 19:40
Przyjazd do Torunia. Byłem umówiony z kolegą który czekał na mnie na PKS. Razem poszliśmy na miasto poszukać reszty grupy. 

20:20
Wszyscy są oprócz naszego kolegi F. który miał przynieść nam dropsiki, Więc postanowiliśmy po kolejnych próbach dodzwonienia się do niego udać się do sklepu po alko i na bulwary nad Wisłą.

21:00

  • Bad trip
  • Marihuana

Uwięzienie we własnym umyśle, szybkie bicie serca, gorąco, dezorientacja, zmiana postrzegania świata

Swój raport rozpocznę od krótkiego przedstawienia się i opisania swoich doświadczeń. Jestem małym 19 letnim człowieczkiem. Niekoniecznie doświadczonym. Niespecjalnie znam się na staffie, na szczęście mam od tego bardziej doświadczonych ludzi. ;) Paliłam trawkę kilka razy w życiu. Na różne sposoby: od pierwszej loty, przez blanty, butle i bonga. Zazwyczaj mój stan mogłam opisać jako maksymalne rozluźnienie i przyjemny stan błogości. Przy pierwszym paleniu loty odczuć mogłam delikatne zaburzenia związane z odczuwaniem smaku i poruszaniem się.

  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Spokojny letni weekend poprzedzony lekturą na temat LSD. Chęć odkrycia substancji dla rzekomego duchowego działania (przy jednoczesnym - w miarę możliwości - wewnętrznym stonowaniu się, tj. bez żądzy wielkich obrazów i napalania się). Dwójka znanych towarzyszy, żadnych obaw o możliwe "dziwne biegi wydarzeń".

Wprowadzenie: Niniejszy raport został pomyślany jako druga część psychodelicznego tryptyku. Pomysł polega na tym, że każdy z trójki osób uczestniczących w podróży, napisał na jej podstawie TR opisujący wydarzenia sprzed 2,5 roku. Nie narzucaliśmy sobie żadnej odgórnej formy ani nie dzieliliśmy się tym, kto z nas opisze konkretnie wydarzenia a kto wstrzyma się od ich przytaczania pozostawiając je dla reszty. Na pewno część wątków będzie się więc powtarzała. Zamieszczam linki do pozostałych części tryptyku:

  • LSD-25

Nikomu nie życzyłbym tego co przeżyłem niedawno na kwasie.

Zaczeło się zwyczajnie. Jeden z moich kumpli miał urodziny więc

postanowiliśmy się zkwasić. Dla niego to był pierwszy raz, a ja już miałem

kilka tripów za sobą. Poszliśmy w pięciu. Kupiliśmy sobie trzy `Baby na

rowerze` (dla mnie najlepszy kwas).


Już od początku dzień wydawał się jakiś pechowy. Kiedy dzieliliśmy kwasa

siedząc na ławeczce koło stadionu podeszło do na dwuch łysych z szlikam

randomness