Czy trudno rzucić dilowanie? Zapytajmy byłego narkotykowego bossa, Ricka "Freeeway" Rossa

Obiecujący tenisista; lider ogromnego imperium narkotykowego, obracający dziennie towarem wartości 3 mln $; człowiek mimowolnie zamieszany w skandal z Contras; skazaniec, odsiadujący 13-letni wyrok w więzieniu federalnym i odzyskujący swoją wolność na drodze sądowej; działacz oddolnej inicjatywy i samozwańczy "Burmistrz Getta"- przed Wami Rick "Freeway" Ross.

Tagi

Źródło

the influence
Seth Ferranti

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

2558

"Freeway" Rick Ross to imię budzące rozliczne skojarzenia, należące do człowieka, którego okrzyknięto odpowiedzialnym za zalanie w latach 80. Los Angeles tanią kokainą.

Obiecujący tenisista; lider ogromnego imperium narkotykowego, obracający dziennie towarem wartości 3 mln $, w który zaopatrywał m.in. uliczne gangi Bloods i Crips; mimowolnie zamieszany w skandal z Contras, z uwagi na swojego głównego dostawcę, barona narkotykowego z Nikaragui, Oscara Danilo Blandóna; skazaniec odsiadujący 13-letni wyrok w więzieniu federalnym i odzyskujący swoją wolność na drodze sądowej; człowiek, który wymyślił siebie na nowo w postaci działacza oddolnej inicjatywy i samozwańczego "Burmistrza Getta" - Freeway Rick przeżył życie, godne książki. (Która, w rzeczy samej, powstała: legenda ulic, obecnie 56-letni Ross, jest autorem pozycji  Freeway Rick Ross: The Untold Autobiography wydanej w 2014 roku)

Od jego wyjściu z więzienia w 2009 roku, pomimo występujących w międzyczasie problemów, Freeway Rick przemierza kraj, uczestnicząc w spotkaniach, promując swoją książkę, linię odzieży i film dokumentalny, a także rozmawiając z młodzieżą o zagrożeniach związanych z narkotykami, ich używaniem i – w szczególności - niebezpieczeństwami związanego z nimi stylu życia.

Wielu kombinatorów – a sam jestem jednym z nich, czy raczej byłem, odsiedziałem 21 lat z 25-letniej obligatoryjnej minimalnej kary za dilowanie ziołem i LSD - wpada przez bycie tym, na bycie kim diler narkotyków może sobie pozwolić. Dreszcz emocji, poczucie siły, pieniądze, popularność, kobiety - te rzeczy mogą uzależniać równie skutecznie, jak wbijanie igły w ramię. Prowadząc działalność gospodarczą jako najwyższej rangi handlarz narkotyków, żyjesz jak gwiazda rocka.

Jak można się temu oprzeć? I czym zastąpić, jeśli się to miało i straciło?

CV Freeway Ricka zawiera również pozwanie rapera Ricka Rossa za bezprawne używanie nazwiska i wizerunku, co zostało przedstawione przez Michaela Kennetha Williamsa w filmie Kill the Messenger. Ale pomijając wszystkie powody do sławy i niesławy, Freeway Rick uważa, że najważniejszą podróżą w jego życiu był powrót do zdrowia.

Był to stopniowy proces, ale obecnie czuje się on tak, jakby w końcu dotarł do miejsca, gdzie nie tylko czuje się komfortowo z tym, kim jest, ale też nie czuje oporu przed rozmową o tym.

Seth Ferranti: Co w pierwszym rzędzie skłoniło Cię by zacząć sprzedawać narkotyki, poza faktem, że Twój nauczyciel tapicerstwa był chętny Ci w tym pomóc?

Freeway Rick Ross: Powodem, dla którego zacząłem sprzedawać narkotyki, było to, że postawiłem się w sytuacji edukacyjnej, w której moje możliwości były bardzo ograniczone. Bez formalnego wykształcenia, tu w Ameryce, jest prawie niemożliwe, aby dostać pracę. Nie umiałem czytać.

Nie umiałem też pisać, więc nie mogłem wypełnić wniosku, mimo że byłem gotów wykonywać prawie każdy rodzaj pracy. Podjąłem decyzję, że niezależnie od rodzaju pracy, jaki bym wykonywał, miałem zamiar robić to tak samo, jak grałem w tenisa.

Każdy słyszał o Twojej karierze tenisowej. Co dokładnie się wydarzyło?

W dużym stopniu poświęciłem się tenisowi, aż znalazłem się w martwym punkcie, w miejscu, gdzie nie mogłem ruszyć dalej bez wykształcenia. Nie było mowy, żebym poszedł do college'u [dzięki stypendium tenisowemu], ponieważ byłem w zasadzie funkcjonalnym analfabetą. Moja kariera tenisowa skończyła się, zanim się zaczęła.

Powiedziałeś, że masz osobowość człowieka łatwo wpadającego w uzależnienia – jak przełożyło się to na Twoje wejście w biznes narkotykowy?

Na pewno mam taką osobowość. Idę na całość we wszystkim, w co się wkręcę. Wkładam to całe serce, nie zachowuję rezerwy. Niczemu nie odpuszczam. I w takim właśnie stylu wszedłem w biznes narkotykowy.

Przyglądając się sobie, widzisz, że gonisz za tym samym kopem, za którym gonią użytkownicy narkotyków – chcą go znów dostać, rozumiesz? Próbujesz to pochwycić, starasz się wejść na następny poziom, co jest prawie niemożliwe. Dystrybutorzy znajdują się w tej samej sytuacji. Chcesz być gościem, chcesz być facetem, do którego twoja rodzina przychodzi, gdy potrzebują pomocy, na którego bliscy mogą liczyć.

Uważam, że dla handlarzy jest to jeszcze bardziej wciągające niż dla użytkowników, ponieważ oni przynajmniej mają kogoś, kto mówi im: nie powinieneś tego używać. Z dealerami jest inaczej, nikt nigdy nie mówi dilerowi, że nie powinien dilować. Większość ludzi raczej go do tego zachęca. Nawet jeśli nie robią tego świadomie, robią to mimowolnie przez ciągłe pytanie o pieniądze, prośby o pomoc.

Sposób, w jaki społeczeństwo patrzy na handlarzy, jest zachętą do dalszej sprzedaży narkotyków.

Jak to jest być bossem w centrum wydarzeń?

Cóż, pewnego dnia stwierdzasz, że zajmujesz pozycję, która jest oszałamiająca. Tak naprawdę nie wiesz, jak się tam dostałeś, chyba że naprawdę jesteś myślicielem. Gdy tam jesteś, musisz codziennie karmić tego potwora.

Wiesz, że dzień, gdy przestaniesz sprzedawać narkotyki, będzie dniem, gdy stracisz tę moc, a ty nie chcesz jej nigdy stracić. Co nakręca sprężynę konieczności karmienia potwora, dzięki któremu znajdujesz się w tej sytuacji, a jest to pozycja, którą niemal kochasz, a ludzie kochają widzieć na niej właśnie ciebie.

Podobnie mój człowiek, który właśnie został aresztowany, El Chapo – pisała do niego najbardziej znana meksykańska aktorka... i tak to wygląda z naszymi dealerami narkotyków. Stają się gwiazdami. Zostają bohaterami swoich społeczności.

To oczywiście wpłynęło na Twoją decyzję, aby wejść w handel kokainą.

Mój pierwszy wzorzec - nie mój pierwszy wzór do naśladowania w ogóle, ale pierwszy uznany po tym, jak skończyłem 19 lat, rozumiesz - stał się handlarzem narkotyków. Dla wielu młodych czarnych mężczyzn w Ameryce bohaterami są dilerzy narkotyków, ponieważ są to pierwsi ludzie, jakich spotykamy, którzy mają pieniądze.

Większość członków czarnej społeczności nie ma żadnych pieniędzy. Jest bardzo mało czarnych firm w Ameryce, więc twoim pierwszym bohaterem zostanie raczej ktoś, kogo widzisz, kto wygląda jak ty, zachowuje się jak ty, mieszka w twojej okolicy i żyje życiem, którym ty chcesz żyć. W większości przypadków będzie to handlarz narkotyków.

Jak się w końcu pokonałeś swoje pragnienie ciągłego dilowania?

Cóż, w zasadzie wszystko, co zrobiłem, to zmiana mojego nastawienia. Moje nawyki, wewnętrzny napęd, moja determinacja i sposób oszczędzania pieniędzy - wszystko jest takie same. Problemem było to, że wmieszałem w to wszystko kokainę. Musiałem więc zrozumieć, że kokaina była czymś, do czego nie mogłem wrócić. Musiałem trzymać się od niej najdalej jak to tylko możliwe. Wyrzuciwszy ją z mojego pola działania, wziąłem to wszystko, o czym wspomniałem i użyłem tych samych strategii do popchnięcia spraw naprzód. Cóż, na pewno nie jest to działalność tak wielka, jak z kokainą! Niemniej widzę, jak zaczynają dziać się obiecujące rzeczy.

Moja książka, moje koszulki, moja wytwórnia, mój dokument, wszystkie te sprawy, które mnie dotykają. Wiem, że jeśli zdołam w nich umieścić tę samą energię i determinację, to wszystko będzie się rozwijać.

Nauczyłeś się w więzieniu czegoś, co można wykorzystać do popchnięcia swojego życia naprzód?

Podczas mojego uwięzienia przekonałem się, że to doświadczenie kosztuje 1000 razy więcej, niż jest warte. To jest to, o czym próbuję przekonać dzieciaki: nie musicie doświadczać tego na własnej skórze. Można poznać to doświadczenie za pośrednictwem kogoś takiego jak ja, na skróty.

Staram się odwiedzić jak najwięcej miejsc i podzielić się swoim doświadczeniem z tak wieloma ludźmi, jak mogę. Dlatego napisałem książkę, dlatego wypuściłem film dokumentalny. Teraz też pracuję przy filmie, a także serialu telewizyjnym. Dzięki temu ludzie mogą uczyć się na mnie i ode mnie, i to nie tylko na moich błędach, ale też rzeczach, które robiłem dobrze. Staram się zabrać rzeczy, które zrobiłem właściwie i wykorzystać je w pełni, to mój cel.

I narkotyki nie są już dla Ciebie częścią równania, prawda?

Cóż, nikt nie wygrywa w tej grze. Życie użytkownika zostanie zniszczone. Sprzedawcy albo trafią do więzienia, albo zginą. Nie ma tu zwycięzcy.

Jeśli weźmiesz tę samą determinację, z której korzystasz zarówno biorąc, jak i sprzedając narkotyki, i użyjesz jej do innych celów – rezultaty będą oszałamiające.

Oceń treść:

Average: 8.2 (5 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Przeżycie mistyczne

Pokój u znajomego, łazienka spowiana mozaikową bielą, korytarz przejściowy, podwórze na wsi ; muzyka shpongle, jakiś hh potem, następnie całe otoczenie dźwiękowe (zgrzytanie szafy, stukanie puszek)

Autor: t90mek

14 marzec 2010r
20:15 Ze znajomymi (3+ja) wciągamy po ok. 23mg 4-HO-MET’a. Wchodzi powoli po jakichś 40min. Nieoczekiwanie do magicznego pokoju zawitali znajomi, spaleni. Z początku byłem niezadowolony, bałem się że podróż zmieni kierunek.

Zaczynają pojawiać się refleksy świetlne, błyski, falowanie tekstur, oddychanie otoczenia niesamowita ekstaza i śmiech. Ciało leciutkie, przyjemne, czy stoje, czy siedze, nie ważne, jest cudownie wygodnie. Halucynacje z minuty na minute przybierają na sile.

  • Inne

Las, wczesna wiosna, niedzielne popołudnie, chęć spróbowania czegoś nowego, bardzo dobry nastrój, zero problemów na głowie.

Niedzielne popołudnie, powrót ze sklepiku z zakupionymi oto dwoma Gumi jagodami. Telefon do P godzina 16.00 spotkanie w Lesie. Wybrałem takie miejsce gdyż moja wiedza na temat działania dropsa była znikoma. Wiec taka jak było umówione punkt 16 w Lesie, siema ,siema. Miejsce do posiedzenia znalezione i od razu na sam początek zjedliśmy nasz cel, popijając resztka wody która wziąłem ze sobą. Atmosfera jak to przy spożyciu czegoś nowego, ogromne zniecierpliwienie, lekki strach przeplatający się z ogromnym podnieceniem.

  • LSD-25
  • Tripraport

Otoczenie stanowi stuletnia drewniana chata obok lasu w niewielkiej wsi. Drewno, dziury po kornikach i wspinające się po ścianach pająki. Za oknem noc z pełnią księżyca. Nastawienie na brak działanie substancji i zwyczajną spokojną noc...

Około 23 po przeżuciu kartoników, ułożyliśmy się do łóżek i czekaliśmy, aż zacznie się seans, lub okaże że substancja wywietrzała. Rozpoczęło się od delikatnych skurczy mięśni. Były to jakby spięcia, które zacząłem interpretować z tym że może mi być zimno, z tą różnicą że nie czułem w ogóle chłodu. Czułem tylko, jak niektóre mięśnie mojego ciała spinają się, a serce zaczyna bić szybciej. Wkrótce pojawiły się pierwsze symptomy, które sugerowały że substancji było dość daleko od wywietrzenia… 

  • Bad trip
  • LSD
  • LSD-25

Delikatna nerwowość, ale też ekscytacja wywołana wyczekiwanym pierwszym razem na kwasie. Stresujący tydzień, dzień wcześniej zdane prawko, co poprawiło mi bardzo humor. Miejsce: dom ziomka, brałem z dziewczyną, najlepszym przyjacielem, jego dziewczyną i paroma innymi ludźmi, których wcześniej nie znałem.

Piszę ten tripraport, aby spróbować poukładać sobie w głowie i przypomnieć co się działo tamtego wieczoru i przy okazji się tym z kimś podzielić. Ramy czasowe nie będą zbyt dokładne, ponieważ całkowicie straciłem poczucie czasu, także nie sugerujcie się nimi za bardzo.