Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
Dwa gangi dilerów narkotyków rozbili dziś policjanci. Akcje przeprowadzono w Skierniewicach w woj. łódzkim oraz w Warszawie. W sumie zatrzymano 13 osób. Ranny został jeden z funkcjonariuszy.
W skierniewickiej akcji zatrzymania handlarzy udział wzięło 60 policjantów z Łodzi, Skierniewic i Łowicza. Funkcjonariusze wkroczyli do kilkunastu miejsc w centrum i na peryferiach miasta. Zatrzymano 9 osób, w wieku od 17 do 26 lat.
- Znaleziono i zabezpieczono m.in. marihuanę, amfetaminę, haszysz, anaboliki, konopie indyjskie i nasiona (...) oraz broń palną - mówił dziennikarzom rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi podinspektor Witold Kozicki.
Przestępcy zaopatrywali się w towar prawdopodobnie w Warszawie, rozprowadzali narkotyki w szkołach, pubach i dyskotekach.
Podczas zatrzymywania ranny został policjant biorący udział w akcji. Postrzelony przypadkowo w nogę przez innego funkcjonariusza trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Okoliczności tego zdarzenia bada prokuratura.
W Warszawie z kolei podczas policyjnej akcji zatrzymano 4 osoby. Jeden z zatrzymanych został aresztowany, dwie osoby są pod dozorem policyjnym, a wobec czwartej osoby decyzja jeszcze nie zapadła. Wśród zatrzymanych była jedna kobieta, żona podejrzanego.
Policjanci zarekwirowali ponad 3,5 kg heroiny wartości ok. 720 tys. zł, 0,6 kg amfetaminy oraz sprzęt do porcjowania narkotyków.
Lekka ekscytacja spowodowana pierwszym kontaktem z substancją. Mój pokój, ciemno za oknami.
Miałam zjeść je z przyjaciółką, ale nie było takiej możliwości, a ciekawość by mnie zjadła gdybym nie spróbowała tego dnia, kiedy dostały się w moje ręce.
21:30
Godzina 1:00 w nocy. Kolega pisze do mnie, czy chcę zapalić jointa, a jeśli tak, to może do mnie wpaść ze znajomym. Odpisuję, że chętnie, i wkrótce stoimy we trzech na balkonie i palimy. Po kilku minutach jesteśmy pod koniec blanta, ja prawie nic nie czuję, mówię im "jakiś słabe to zioło". W odpowiedzi słyszę "nie jest złe, może trochę poczekaj". Dochodzimy do końcówki, bierzemy po ostatnim buchu i nagle zaczynam czuć silne pragnienie i mdłości.
Pozytywne nastawienie. Dobry humor. Duża łąka poza miastem. Razem z moim kumplem jako przewodnikiem.
Była to kolejna podróż z grzybami. Przygotowywałem się do niej psychicznie dość długi czas. W końcu nadszedł ten dzień. Poniedziałek – początek tygodnia, pogoda idealna, ciepło, lekki wiaterek. Razem z moim przyjacielem (nazwijmy go Zenek) postanowiłem udać się na oddaloną od miasta polankę gdzie panował cisza i spokój. Poza kilkoma traktorami w oddali nic nam nie przeszkadzało :)
Samotnie w mieszkaniu. Podekscytowany, spokojny, jednak z lekkimi obawami. Miałem chyba nadzieję, że Don Mescalito pomoże mi rzucić tytoń.
Witajcie duszyczki. Don Mescalito wołał mnie od chyba dwóch lat. Zapraszał do siebie, a ja chyba nie czułem się godzien. Od maja leżała u mnie paczuszka z 32g listków wyschniętej kory peruvian torch. Jarałem się tym faktem, choć nie czułem się gotowy. Jakiś miesiąc temu śniła mi się ta wyprawa, na którą w końcu się wybrałem... sam.
Komentarze