Prześwietlanie narkobiznesu

W walce z gangami narkotykowymi pomoże nam Unia Europejska. To dlatego, że na Wybrzeżu latem roi się od dilerów narkotykowych, a Trójmiasto jest jednym z głównych punktów przerzutu "białej śmierci"

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Bałtycki, 25 lipca 2003

Odsłony

2581
Gangi upatrzyły sobie porty w Gdyni i Gdańsku oraz lotnisko w Rębiechowie. Celnicy nie mają wystarczającej liczby sprzętu i ludzi, aby wszystkiego upilnować. Na szczęście, już niebawem mają otrzymać pomoc z funduszu PHARE. Będzie to warty ok. 4 milionów euro rentgen do prześwietlania kontenerów. Urządzenie, oczywiście, nie zastąpi policjantów walczących z drobnym handlem narkotykami. A w wakacje na Wybrzeże przyjeżdża mnóstwo młodych turystów. Za nimi ciągną dilerzy. Z tego powodu w Gdańsku powiększono sekcję do walki z przestępczością narkotykową. Są już pierwsze sukcesy. Wczoraj policjanci zatrzymali na dworcu PKS w Gdańsku cztery osoby handlujące dużymi ilościami polskiej heroiny. Z danych policyjnych wynika, że coraz więcej młodych ludzi rezygnuje z palenia brown sugar i decyduje się właśnie na polską heroinę.

- To tak, jakbyś z picia dwóch luksusowych piw dziennie przerzucił się na flaszkę denaturatu - mówi jeden z pomorskich policjantów.- Ale nie mają wyjścia. Działka brownu kosztuje od 250 do 300 zł. Za cm sześc. strzykawki z heroiną płaci się ledwie 6 zł.

Policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową biją na alarm. Co roku zatrważająco wzrasta liczba osób (coraz młodszych), które uzależniają się od środków odurzających. W Pomorskiem liczba ujawnionych przestępstw tego typu wzrosła w ciągu roku dwukrotnie.

- Kiedyś niejaki Edward S., znany gdański przestępca, który popadł w nałóg narkotykowy, powiedział mądrą rzecz, że wszystkie drogi prowadzą na bajzel (miejsce, gdzie spotykają się najbardziej uzależnieni narkomani np. dworzec PKP i PKS w Gdańsku - red.). Chodzi o to, że jak zaczniesz brać, to nie skończysz. Będziesz chciał coraz więcej. Edward S. długo nie pożył - mówi oficer śledczy zajmujący się w Gdańsku przestępczością narkotykową.

Na handlu narkotykami dilerzy zarabiają krocie. Najlepszym przykładem są gdańszczanie: Leszek D., ps. Cygan i Rafał C., ps. Siwy, którzy niedawno zostali aresztowani. Mężczyźni sprzedawali heroinę i amfetaminę. Było to stałe źródło ich utrzymania. Dziennie do ich kieszeni wpadało ponad 1500 złotych.

- Szczególnie latem dilerzy mają duże wzięcie na Wybrzeżu, ponieważ są wakacje i sporo młodzieży chce się zabawić - opowiada gdański funkcjonariusz. - Dilera werbuje się wśród znajomych. Trzeba mieć do niego zaufanie. Potem otrzymuje towar i rozprowadza go w lokalach, dyskotekach, na plaży. Wiadomo, że częstym wabikiem jest tzw. pierwsza działka za darmo. Potem spija się śmietankę, bo klienci sami przychodzą. W każdym mieście ci, którzy chcą, wiedzą do kogo udać się po narkotyki. Na przykład w Wejherowie najbardziej znane osoby rozprowadzające używki kryją się pod pseudonimami "Kafar", "Kicek", czy "Panczo". W Słupsku jeszcze do niedawna bywalcy klubów szukali w piątkowe wieczory młodego blondyna o ksywie "Skuter". W Gdańsku na Dolnym Mieście wystarczy zapytać o Adriana G. lub Marcina H.

- Analizujemy tego typu informacje. Aby kogokolwiek złapać, musimy uczynić to na gorącym uczynku. Zresztą, i tak odnosimy sukcesy, ponieważ wykrywalność tego procederu w wynosi w tej chwili aż 95 procent - wyjaśnia oficer operacyjny Wydziału Kryminalnego KWP w Gdańsku.

Policjanci nie ukrywają, że większość z zatrzymanych to płotki, które pracują na rzecz grubych ryb.

- Żaden diler nie powie, skąd ma towar. Chyba że jest szaleńcem. Wiele razy jakiś chłopak mówił nam, że nie powie, bo go zabiją. Nie jest to czcza gadanina - twierdzi policjant z Komendy Miejskiej w Gdańsku. Do tej pory największym sukcesem Centralnego Biura Śledczego oraz celników było ujawnienie na początku 2003 roku statku z 400 kg kokainy, który przypłynął z Holandii do Gdyni. Zatrzymano kilka osób z Warszawy. Śledztwo nadal trwa. Tylko przy tego typu akcjach można dotrzeć do bossów narkotykowych.

- Na wyposażeniu mamy tylko cztery psy, które obsługują port w Gdyni, Gdańsku oraz lotnisko w Rębiechowie. Aby być bardziej skutecznym, potrzebujemy rentgena do prześwietlania kontenerów. Kosztuje on jednak kilka milionów euro - mówi Jolanta Twardowska, rzecznik Izby Celnej w Gdyni. - I wkrótce go dostaniemy. Dzięki funduszom Unii Europejskiej.


Waldemar Ulanowski

podesłał PoPoLuPo - thx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

rozpacz (niezweryfikowany)

chciałem podesłac ten art ale ktosnimie ugiegł ładnie to tak?
scr (niezweryfikowany)

ech ten dziennik bałtycki...jakie to UE jest wspaniałe - pomoże nam w walce z narkotykami. zupełnie nie rozumiem w jakim celu autor wymieniał ksywy oraz imiona z pierwszą literą nazwiska osób które są wg niego dilerami.<br><br>najbardziej rozwaliło mnie stwierdzenie oficera operacyjnego, że wykrywane jest 95% przypadków handlu narkotykami...buahhaa, no to nieźle ta policja sobie statystyki podbiła :)<br><br> &quot;urządzenie, oczywiście, nie zastąpi policjantów walczących z drobnym handlem narkotykami &quot; - a szkoda. urządzenie mogłoby wykrywać naprawdę grube przewały, a policjanci mogliby się zająć prawdziwymi przestępstwami takimi jak rozboje czy kradzieże.<br><br>porównanie browna i kompotu do luksusowego piwa i denaturatu jest też IMHO nietrafione. to już prędzej można podać drogie wino pachnące siarką i wisienka za trzy siedemdziesiąt ;)<br><br>
cls (niezweryfikowany)

tyle bzdur w caly miescie <br>nie widziales tego jeszcze ...
triple og (niezweryfikowany)

chyba kurwa kogoś pogieło ? toż to rekord świata
Zajawki z NeuroGroove
  • 3-MMC
  • Pierwszy raz

Nastawienie pozytywne. Po towar do rodzinnego miasta - łącznie 2h drogi. Trochę się jednak cykam i źle mi z myślą, że złamałem kolejną granice jaką sobie ustawiłem - nie tykać RC. Feta to miał być mój ten "najgorszy" drug z mojej listy używek. I miałem zostać przy "tradycyjnych" i aptecznych okazjonalnie.

Często zarzucając fetę wieczorem, bo clearhead świetnie mi się sprawdza w pracy naszła mnie ochota na białe. Właściwie moją drugą połówkę. On jest strasznie podatny na uzależnienia więc muszę trzymać rękę na pulsie. No, ale jak już mu zmotam to jak tu nie skorzystać? Ale moje obydwa źródła przez dwa dni puste. Po przetrzepaniu forum i biciu się z myślami porzuciłem moje postanowienie o nie tykaniu substytutów tradycyjnych dragów i bum - mam RC. Czyli sięgamy coraz głębiej. Nie dobrze.

  • 4-HO-MET
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Tripraport

W ciągu miesiąca poprzedzającego opisywane wydarzenia, miałem okazję wychodzić na tripy aż trzy razy. Opisywany miał być czwarty i ostatni. Przynajmniej na jakiś czas. Wszystkie poprzednie były z założenia lekkie, więc jeżeli pojawiła się tolerka to niewielka. Umysł również daleki był od wyżęcia, choć czułem już lekkie zmęczenie psychodelikami. Zdecydowałem się jednak tripować ze względu na to, że była okazja zrobić to z bliskimi mi osobami. Do moich dawnych towarzyszy podróży - P i S doszli jeszcze inni lokatorzy z mojego starego mieszkania - J, H i Se. Trip miał miejsce w nocy w lesie pod miastem, na najwyższym wzniesieniu w okolicy, przy ognisku.

Wstęp: Okres sylwestrowo-świąteczny, będący dobrą okazją do odwiedzin starych znajomych i stron rodzinnych dobiegał końca. Mimo tego, wciąż nie udało się zorganizować wspólnego wyjścia na tripa. Na szczęście, z okazji Święta Trzech Króli, w ledwie rozpoczętym nowym roku, przytrafił się długi weekend. Postanowiłem więc złożyć wizytę w moim byłym mieszkaniu i zgodnie z planem, potripować na homecie. Było go trochę mało, bo jakieś 75-80mg na 5 osób, jednakże wystarczyło na całkiem wesoły psychodeliczny spacer. Raport jak zwykle pisany po długim czasie (3 lata).

  • DPT
  • Marihuana
  • Ruta stepowa
  • Tripraport

Spotkanie z jedną z najbliższych mi osób, w dodatku także psychonautą biorącym udział w ceremonii. Chęć wspólnego przeżycia czegoś wspaniałego i dającego samahdi. Ostatnimi czasy psychodeliki i tematy krążące w około ich stały się istotnym elementem mojej osobowości. Pozwoliły mi dostrzec zagłębione w nieświadomości problemy rzutujące na moje zachowanie w dorosłym życiu. Była to także chęć sprawdzenia siły DPT z iMAO. Z mojej strony chciałem by było to odświętne szamańskie doświadczenie. Duży wpływ na mnie miało zażyte wcześniej LSD i fakt przeczytania Tybetańskiej Księgi Umarłych.

 

 

Do mojego przyjaciela przyjechałem pociągiem. Odebrał mnie w te wczesne popołudnie z dworca i chwilę później już rozsiedliśmy się w herbaciarni na miłych pufach i zajęliśmy rozmową w oczekiwaniu na białą herbatę. Wymieniłem z nim kilka zdań na temat LSD zjedzonego kilka dni wcześniej oraz oczekiwania związane z połączeniem ruty z DPT. Podczas picia herbaty omówiliśmy też czytane przez nas namiętnie książki Grofa czy raport Strassmana z badań nad DMT. Ustaliliśmy, że podjedziemy do znajomego po zielsko i następnie zajmiemy się już tylko sednem doświadczenia.

  • Heroina

Każdy młodociany pseudo-ćpun (w tym i ja dawniej) wyobraża sobie heroinę jako nieosiągalną, przepotężną i boską substancję, rzeczywistość jednak jest odmienna od domniemań.

Każdy opiat/opioid ma w sobie to "coś", co go wyróżnia i czyni jednym z lepszych. Przykładowo kodeina daje uczucie ciepła, lekkiej euforii, a na twarzy zagaszcza uśmiech - przecież dzisiaj to nic! Lepiej wziąć DXM czy Benzydaminę, przynajmniej są jakieś doznania... no właśnie, więc po kiego tureckiego ludzie ją biorą?