Prześwietlanie narkobiznesu

W walce z gangami narkotykowymi pomoże nam Unia Europejska. To dlatego, że na Wybrzeżu latem roi się od dilerów narkotykowych, a Trójmiasto jest jednym z głównych punktów przerzutu "białej śmierci"

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Bałtycki, 25 lipca 2003

Odsłony

2585
Gangi upatrzyły sobie porty w Gdyni i Gdańsku oraz lotnisko w Rębiechowie. Celnicy nie mają wystarczającej liczby sprzętu i ludzi, aby wszystkiego upilnować. Na szczęście, już niebawem mają otrzymać pomoc z funduszu PHARE. Będzie to warty ok. 4 milionów euro rentgen do prześwietlania kontenerów. Urządzenie, oczywiście, nie zastąpi policjantów walczących z drobnym handlem narkotykami. A w wakacje na Wybrzeże przyjeżdża mnóstwo młodych turystów. Za nimi ciągną dilerzy. Z tego powodu w Gdańsku powiększono sekcję do walki z przestępczością narkotykową. Są już pierwsze sukcesy. Wczoraj policjanci zatrzymali na dworcu PKS w Gdańsku cztery osoby handlujące dużymi ilościami polskiej heroiny. Z danych policyjnych wynika, że coraz więcej młodych ludzi rezygnuje z palenia brown sugar i decyduje się właśnie na polską heroinę.

- To tak, jakbyś z picia dwóch luksusowych piw dziennie przerzucił się na flaszkę denaturatu - mówi jeden z pomorskich policjantów.- Ale nie mają wyjścia. Działka brownu kosztuje od 250 do 300 zł. Za cm sześc. strzykawki z heroiną płaci się ledwie 6 zł.

Policjanci zajmujący się przestępczością narkotykową biją na alarm. Co roku zatrważająco wzrasta liczba osób (coraz młodszych), które uzależniają się od środków odurzających. W Pomorskiem liczba ujawnionych przestępstw tego typu wzrosła w ciągu roku dwukrotnie.

- Kiedyś niejaki Edward S., znany gdański przestępca, który popadł w nałóg narkotykowy, powiedział mądrą rzecz, że wszystkie drogi prowadzą na bajzel (miejsce, gdzie spotykają się najbardziej uzależnieni narkomani np. dworzec PKP i PKS w Gdańsku - red.). Chodzi o to, że jak zaczniesz brać, to nie skończysz. Będziesz chciał coraz więcej. Edward S. długo nie pożył - mówi oficer śledczy zajmujący się w Gdańsku przestępczością narkotykową.

Na handlu narkotykami dilerzy zarabiają krocie. Najlepszym przykładem są gdańszczanie: Leszek D., ps. Cygan i Rafał C., ps. Siwy, którzy niedawno zostali aresztowani. Mężczyźni sprzedawali heroinę i amfetaminę. Było to stałe źródło ich utrzymania. Dziennie do ich kieszeni wpadało ponad 1500 złotych.

- Szczególnie latem dilerzy mają duże wzięcie na Wybrzeżu, ponieważ są wakacje i sporo młodzieży chce się zabawić - opowiada gdański funkcjonariusz. - Dilera werbuje się wśród znajomych. Trzeba mieć do niego zaufanie. Potem otrzymuje towar i rozprowadza go w lokalach, dyskotekach, na plaży. Wiadomo, że częstym wabikiem jest tzw. pierwsza działka za darmo. Potem spija się śmietankę, bo klienci sami przychodzą. W każdym mieście ci, którzy chcą, wiedzą do kogo udać się po narkotyki. Na przykład w Wejherowie najbardziej znane osoby rozprowadzające używki kryją się pod pseudonimami "Kafar", "Kicek", czy "Panczo". W Słupsku jeszcze do niedawna bywalcy klubów szukali w piątkowe wieczory młodego blondyna o ksywie "Skuter". W Gdańsku na Dolnym Mieście wystarczy zapytać o Adriana G. lub Marcina H.

- Analizujemy tego typu informacje. Aby kogokolwiek złapać, musimy uczynić to na gorącym uczynku. Zresztą, i tak odnosimy sukcesy, ponieważ wykrywalność tego procederu w wynosi w tej chwili aż 95 procent - wyjaśnia oficer operacyjny Wydziału Kryminalnego KWP w Gdańsku.

Policjanci nie ukrywają, że większość z zatrzymanych to płotki, które pracują na rzecz grubych ryb.

- Żaden diler nie powie, skąd ma towar. Chyba że jest szaleńcem. Wiele razy jakiś chłopak mówił nam, że nie powie, bo go zabiją. Nie jest to czcza gadanina - twierdzi policjant z Komendy Miejskiej w Gdańsku. Do tej pory największym sukcesem Centralnego Biura Śledczego oraz celników było ujawnienie na początku 2003 roku statku z 400 kg kokainy, który przypłynął z Holandii do Gdyni. Zatrzymano kilka osób z Warszawy. Śledztwo nadal trwa. Tylko przy tego typu akcjach można dotrzeć do bossów narkotykowych.

- Na wyposażeniu mamy tylko cztery psy, które obsługują port w Gdyni, Gdańsku oraz lotnisko w Rębiechowie. Aby być bardziej skutecznym, potrzebujemy rentgena do prześwietlania kontenerów. Kosztuje on jednak kilka milionów euro - mówi Jolanta Twardowska, rzecznik Izby Celnej w Gdyni. - I wkrótce go dostaniemy. Dzięki funduszom Unii Europejskiej.


Waldemar Ulanowski

podesłał PoPoLuPo - thx

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

rozpacz (niezweryfikowany)

chciałem podesłac ten art ale ktosnimie ugiegł ładnie to tak?
scr (niezweryfikowany)

ech ten dziennik bałtycki...jakie to UE jest wspaniałe - pomoże nam w walce z narkotykami. zupełnie nie rozumiem w jakim celu autor wymieniał ksywy oraz imiona z pierwszą literą nazwiska osób które są wg niego dilerami.<br><br>najbardziej rozwaliło mnie stwierdzenie oficera operacyjnego, że wykrywane jest 95% przypadków handlu narkotykami...buahhaa, no to nieźle ta policja sobie statystyki podbiła :)<br><br> &quot;urządzenie, oczywiście, nie zastąpi policjantów walczących z drobnym handlem narkotykami &quot; - a szkoda. urządzenie mogłoby wykrywać naprawdę grube przewały, a policjanci mogliby się zająć prawdziwymi przestępstwami takimi jak rozboje czy kradzieże.<br><br>porównanie browna i kompotu do luksusowego piwa i denaturatu jest też IMHO nietrafione. to już prędzej można podać drogie wino pachnące siarką i wisienka za trzy siedemdziesiąt ;)<br><br>
cls (niezweryfikowany)

tyle bzdur w caly miescie <br>nie widziales tego jeszcze ...
triple og (niezweryfikowany)

chyba kurwa kogoś pogieło ? toż to rekord świata
Zajawki z NeuroGroove
  • 4-HO-MET
  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

rucham psa jak sra

  • Dimenhydrynat

Moje przeżycia są nieco trudne do opisania, bo była to moja pierwsza jazda w

życiu i nie mam do czego jej przyrównać.



Mam 21 lat i jeszcze nigdy przedtem niczym się nie odurzyłem. (zero alkoholu,

trawy, nawet papierosów itp.) Była to moja wielka życiowa idea i żadne namowy

ze strony kolegów nigdy mnie nie przekonały. Coś widocznie we mnie pękło, bo po

opisie aviomarinowych halucynacji jednego z moich przyjaciół postanowiłem

"sprawdzić jak to jest".


  • DOI

Substancja: DOI ( 2,5-dimetoksy-4-jodoamfetamina )

Dawka: 3,5 mg

Doświadczenie w fenetylaminach: XTC, amfetamina, 2C-E, 2C-I, 2C-

T-2, San Pedro.


Było to moje najgłębsze chyba doświadczenie z fenetylaminami.

Dzieliło się wyraźnie na trzy fazy. Pierwsza - wejście, mdłosci,

nieprzyjemne efekty, druga - natłok halucynacji i pozytywnych i

negatywnych efektów, przerost nad naszymi możliwosciami, trzecia

- stabilizacja. Trwało w sumie 16 h.



  • Amfetamina
  • Pierwszy raz

Domówka, chęć wyluzowania, miła atmosfera

Zacznijmy od tego że jest to mój pierwszy TR. Czytałem sporo tekstów na forum, podczas fazowania po ziółku bardzo lubię poczytać sobie i ogarnąć opisane fazy.

W towarzystwie jestem uważany za "rzadziaka" jest to nasze określenie na osobę, która ma słabą głowę do fazowania. Moim zdaniem znajomki nie potrafią zrozumieć co ja robię i czasami pośmieją się ze mnie. Myślę że starsze towarzystwo wie o co mi chodzi. Jestem osobą, która od zawsze chciała spróbować wziąć coś więcej ale z głową, jakkolwiek by to nie brzmiało.