REKLAMA




​Po czym poznać, że narkotyki straciły datę ważności

Kiedy gdzieś w domu znajdziesz już dawno zapomnianą resztkę narkotyków, może się okazać, że odkopałeś prawdziwy skarb – albo wręcz przeciwnie, wdepnąłeś na minę. Nigdy nie wiadomo, co czas robi z tymi substancjami. Nie mają one przecież naklejki z datą ważności.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Vice.pl
Drew Millard, tłumaczenie Karolina Zajączkowska
Komentarz [H]yperreala: 
"(...) zwietrzałe narkotyki nie mają żadnych dodatkowych właściwości i nie są dla nas niebezpieczne." - stwierdzenie nieco, a może nawet bardzo na wyrost. Przestrzegamy przed kierowaniem się nim.

Odsłony

1552

Kiedy gdzieś w domu znajdziesz już dawno zapomnianą resztkę narkotyków, może się okazać, że odkopałeś prawdziwy skarb – albo wręcz przeciwnie, wdepnąłeś na minę. Może ta kilkumiesięczna działka kokainy dobrze wejdzie, a może będzie działać tylko jak talk, którym przeżenili ją dealerzy. A po tym kwasie, który schowałeś rok temu w lodówce? Albo zobaczysz białe myszki i różowe słonie, albo wylądujesz w szpitalu zatruty jakąś dziwną toksyną, w którą zmieniło się pozbawione swoich właściwości psychotropowych LSD. Nigdy nie wiadomo, co czas robi z tymi substancjami. Nie mają one przecież naklejki z datą ważności.

Chemik sądowy dr James Woodford wyjaśnia to zjawisko następująco: jeżeli narkotyki „zepsuły się", to znaczy, że czynniki zewnętrzne zmieniły ich strukturę molekularną. „Wszystkie narkotyki posiadają strukturę 3D – tłumaczy – i jeżeli rozpadnie się nawet tylko jedno małe wiązanie, rozpadowi ulega cała struktura. Skład atomowy jest taki sam, ale zmiana w strukturze molekularnej może spowodować, że atomy te nie pasują już do odpowiednich receptorów". Z upływem czasu czynniki takie jak ciepło, powietrze, wilgotność czy światło mogą oddziaływać na budowę chemiczną narkotyków i przez to zmniejszać działanie tych substancji.

Jako chemik sądowy dr Woodford doskonale wie, o czym mówi. Posiada patent na aromat kokainy i w czasie procesu sądowego w 1994 roku orzekł jako świadek, że kokaina i crack są z chemicznego punktu widzenia podobne. Tym samym przyczynił się on do tego, że za oba te narkotyki obowiązują teraz takie same kary. Razem z organizacją NORML pracował też nad raportem o skuteczności psów szukających narkotyków.

Dr Woodford rozróżnia 2 rodzaje narkotyków: syntetyczne i naturalne. Oba rodzaje wydają się psuć pod wpływem światła, ciepła i wilgoci. Dr Woodford uważa jednak, że „jeżeli narkotyki syntetyczne takie jak np. MDMA albo metamfetaminę pozostawi się w butelce, którą pozostawi się w ciemności, to są one w stanie wytrzymać bardzo długo". Te same narkotyki nieosłonięte i na powietrzu, tracą swoje właściwości odurzające, ale nie stają się bardziej szkodliwe dla zdrowia.

Narkotyki naturalne natomiast, takie jak marihuana albo psylocybina są bardziej podatne na działanie czasu. „W materiale organicznym znajdują się stabilizatory, które utrzymują narkotyki w stanie nienaruszonym. Ale gdy ten materiał organiczny zacznie się rozkładać i stabilizatory zanikną, wtedy składniki narkotyków ulegają utlenieniu", wyjaśnia dr Woodford.

Inaczej mówiąc trawa czy grzybki gniją tak samo, jak sałata albo pieczarki. Pod wpływem powietrza tracą swoje działanie psychotropowe, ponieważ ich budowa komórkowa nie chroni substancji chemicznych wpływających na nasz stan psychiczny.

Sprawa komplikuje się w przypadku narkotyków pochodzenia roślinnego w formie proszku, czyli np. kokainy i heroiny. Jeżeli liście koki po zbiorach zostawi się zbyt długo na słońcu, to mogą one wg dr Woodforda wyschnąć. Moc narkotyków może w ten sposób być osłabiona jeszcze zanim trafią one na rynek. Co zaś się tyczy heroiny: ten opiat jest wystarczająco podobny do morfiny, żeby się w nią przekształcić, jeżeli jest za długo przechowywany. Ogólnie do wszystkich narkotyków stosuje się jedna zasada: jeżeli przyjmują one ciemny lub brązowawy kolor, to nie nadają się już do spożycia.

W przypadku LSD sprawy znowu mają się inaczej. Wg dr. Woodforda, kwas utrzymuje się dłużej w bibułce niż zmieszany z żywnością. Produkty spożywcze mogą się zepsuć, a papier nie. Trzeba się tylko upewnić, że papier nie jest mokry i nie będzie utleniał LSD. Dr Woodford radzi przechowywać takie pakunki „w lodówce i w ciemności".

A jeżeli nie wiemy, czy LSD jeszcze się nadaje do spożycia, czy już nie? „Wtedy trzeba użyć promieni UV", radzi dr Woodford. „Jeżeli narkotyki odbijają światło, to znaczy, że się jeszcze nadają". Ale jeżeli znajdą się odważni, którzy wezmą potencjalnie przeterminowany kwas, to wg dr Woodforda nic im nie grozi. „LSD nie przekształca się w truciznę. Po prostu traci swoje właściwości".

Kolejnym znawcą tematu jest dr Rick Doblin, chemik i założyciel Multidisciplinary Association for Psychedelic Studies. Aktualnie prowadzi on badania, w których z grupą swoich współpracowników analizuje dawkę MDMA, przechowywaną już od 1985 roku.

„Mimo że nie trzymaliśmy jej w lodówce, cały czas jest niesamowicie czysta", cieszy się naukowiec i dodaje, że żeby odizolować narkotyki od temperatury pokojowej, wystarczyła jedynie zamknięta ciemna butelka. „Najważniejszy jest sposób przechowywania", wyjaśnia dr Doblin. „Gdybyśmy wystawili nasze MDMA na działanie ciepła lub wilgoci, pewnie by się popsuło".

Także dr Doblin potwierdza, że zwietrzałe narkotyki nie mają żadnych dodatkowych właściwości i nie są dla nas niebezpieczne. „Stare narkotyki tracą tylko na czystości. Rzadko kiedy stanowią zagrożenie". Jednak jeżeli już się zastanawiamy, czy dany środek odurzający jeszcze się nadaje do spożycia, lepiej jest go po prostu nie zażywać. „Wszyscy jesteśmy podatni na wpływ czasu", mówi dr Doblin – i musimy się z tym pogodzić.

Oceń treść:

Average: 9 (7 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • 25C-NBOMe
  • Pierwszy raz

Lekko deszczowy wieczór. Miejsce: Wynajmowana przeze mnie stancja, na której obecnie jestem sam. Nastawienie: Chęć spróbowania czegoś nowego, poczucia nowych psychodelicznych doznań.

17:34

Siedząc przed kompem biorę jeden malutki magiczny kartonik pod górne dziąsło. W oczekiwaniu na pierwsze efekty czytam sobie opisy przeżyć innych użytkowników tego specyfiku.

18:05

  • 4-ACO-DMT
  • Tripraport

Nastawienie do doświadczenia raczej pozytywne, chociaż wcześniej tego dnia mój nastrój wahał się od zadowolenia do żalu i złości. Moje mieszkanie, otoczenie bezpieczne, zatem byłam gotowa nawet na bardzo silne doznania.

Właściwie byłam już bliska rezygnacji z pisania tego raportu, ale ostatecznie po dzisiejszej lekturze zapisków innych użytkowników tego portalu jednak zmieniłam zdanie.

  • Bad trip
  • Dekstrometorfan

Swoją przygodę z dxm zaczęłam od Dexy. 10 tabletek, wchodziło 2 godziny. Efekt był ok, ale lekko wymuszony. Dwa dni potem zakupiłam Acodin. Wzięłam całą paczkę, czyli 30 tabletek. Wchodziło ponad 2 godziny. Było świetnie, ale nie zajebiście.

Na piątek miałam dwie paczki Acodinu. Chciałam doświadczyć czegoś zajebistego, kompletnie odpłynąć.

  • MDMA (Ecstasy)

randomness