REKLAMA




Papierosy - polski hit eksportowy

W najnowszym raporcie lozańskiego IMD pt. World Competitiveness Yearbook Polska wypada blado. Naszym najbardziej konkurencyjnym towarem w wymianie handlowej są papierosy.

a.

Kategorie

Źródło

Nowe Życie Gospodarcze

Odsłony

1187

W najnowszym raporcie lozańskiego IMD pt. World Competitiveness Yearbook Polska wypada blado. Naszym najbardziej konkurencyjnym towarem w wymianie handlowej są papierosy.

Polska coraz mniej konkurencyjna

Aktualna pozycja konkurencyjna Polski wynika przede wszystkim z dostępności zasobów i ich cen; polskie przedsiębiorstwa w większości nie są w stanie przechodzić do bardziej zaawansowanych metod rywalizacji, bazujących na wiedzy i innowacjach. Dyskusja o konkurencyjności oraz o czynnikach, które są decydujące dla budowania międzynarodowej pozycji konkurencyjnej toczy się nieustannie w literaturze ekonomicznej i podsycana jest corocznymi rankingami krajów publikowanymi przez różne instytuty naukowe. Polska plasuje się w nich słabo, zajmując dalekie miejsca, np. w najnowszym raporcie lozańskiego IMD pt. World Competitiveness Yearbook jest to 58. miejsce. W stosunku do ubiegłego roku Polska przesunęła się w dół o jedną pozycję.

Wyprzedza nas nawet Bułgaria

Wyprzedza nas większość nowych krajów UE, a nawet kandydująca do Unii Bułgaria. W tym kontekście warto zastanowić się, co decyduje o międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki. Czy rzeczywiście jest aż tak źle? Jakie czynniki odgrywają największą rolę w kształtowaniu pozycji konkurencyjnej? Czy i w jakim stopniu wpływa na konkurencyjność cykl polityczny, wizerunek naszego kraju oraz stosunki z najbliższymi sąsiadami, a zwłaszcza z Niemcami, które są naszym strategicznym partnerem gospodarczym? Najbardziej konkurencyjne towary w polskim handlu zagranicznym w 2005 r. (towary o najwyższych wskaźnikach ujawnionej przewagi komparatywnej - RCA) Towary Wskaźnik RCA Wyroby tytoniowe 1,12 Masa włóknista oraz papier 1,11 Wyroby z surowców niemetalicznych 0,74 Meble; wyroby pozostałej działalności 0,66 Pojazdy mech, przyczepy i naczepy 0,57 Źródło: obliczenia własne na podstawie danych Eurostatu

Dlaczego inni są lepsi?

Spróbujmy zmierzyć się z powszechnie prezentowanymi mitami dotyczącymi oceny pozycji konkurencyjnej i zastanowić się, jakich zmian można oczekiwać w najbliższej przyszłości. W ocenie stosuje się szeroką definicję, według której konkurencyjność wyraża się w poziomie dobrobytu społeczeństwa i pozycji kraju na rynkach międzynarodowych. W analizie uwzględnione zostały tylko najważniejsze mierniki międzynarodowej pozycji konkurencyjnej, takie jak poziom rozwoju (który mierzy się zazwyczaj wielkością PKB per capita), wyniki działalności eksportowej polskich przedsiębiorstw oraz zdolność do przyciągania zagranicznych czynników produkcji, a w szczególności bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Pozycja polskiej gospodarki przedstawiona zostanie na tle innych krajów regionu, które w 2004 roku razem z Polską weszły do UE.

Przedostatnie miejsce

Najbardziej ogólny obraz pozycji konkurencyjnej Polski daje porównanie poziomu PKB per capita z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej pieniądza (PPP) z analogicznym miernikiem obliczonym dla innych nowych krajów UE. Niestety, po tym względem Polska wypada słabo, obok Łotwy, Litwy i Słowacji, wciąż może być zaliczana do najmniej rozwiniętych krajów członkowskich rozszerzonej UE. Jeśli dodatkowo zestawimy ten wynik z tempem wzrostu gospodarczego, to okazuje się, że w 2005 roku polska gospodarka rozwijała się najwolniej z całej grupy nowych krajów członkowskich UE z regionu Europy Środkowej i wschodniej (UE8), a pod względem dochodu na mieszkańca zajmujemy przedostatnie miejsce, wyprzedzając jedynie Łotwę. Sytuacja w pierwszym kwartale 2006 r. uległa tylko nieznacznej poprawie, wprawdzie tempo wzrostu PKB wyniosło 5,2% i było wyższe niż w ubiegłym roku, ale wyprzedzamy pod tym względem tylko Węgry (4,6%). Oczywiście, przyspieszenie wzrostu jest pozytywnym symptomem, ale fakt, że rozwijamy się wolniej niż inne nowe kraje UE oznacza relatywne pogarszanie się pozycji konkurencyjnej Polski w stosunku do tych krajów. Biznes na szarym końcu Ponadto według oceny Banku Światowego warunki prowadzenia biznesu w Polsce należą do najgorszych w regionie: Polska zajmuje aż 74 miejsce w rankingu "Doing Business", ostatnie wśród nowych krajów UE, zaś prognozy przewidują dalsze pogorszenie tej pozycji w 2007 roku. Procedury związane z rozpoczęciem działalności gospodarczej zajmują polskiemu przedsiębiorcy aż 31 dni (dla porównania: w Czechach jest to 24 dni), a kapitał minimalny wymagany na otwarcia własnego biznesu stanowi aż 204% przeciętnego dochodu Polaka (w Czechach to tylko 8,9%)1. Są to czynniki hamujące przedsiębiorczość prywatną i zniechęcające do działania na własny rachunek.

Gospodarka w cieniu polityki

W tym kontekście warto zwrócić uwagę na konieczność dalszych reform, w tym poprawę warunków prowadzenia działalności gospodarczej i funkcjonowania szeroko rozumianych instytucji, przyspieszenie prywatyzacji, dalszą liberalizację poszczególnych sektorów. Tymczasem polityka gospodarcza pozostaje w cieniu toczącej się od kilku miesięcy intensywnej dyskusji politycznej i ciągłych perturbacji w rządzącej koalicji. A przecież to stan gospodarki i jego zmiany, a nie walka polityczna, mają decydujące znaczenie dla wzrostu poziomu dobrobytu społeczeństwa i poprawy międzynarodowej pozycji konkurencyjnej Polski. Kolejny niepokojący element, który może powodować osłabienie międzynarodowej konkurencyjności polskiej gospodarki to malejący wkład we wzrost PKB łącznej produkcyjności czynników wytwórczych (total factor productivity-TFP), która odzwierciedla zmiany techniczne i organizacyjne. Z badań prowadzonych w Instytucie Gospodarki Światowej SGH wynika, że wkład TFP we wzrost PKB w Polsce od początku obecnej dekady zmniejsza się, a w 2005 r. był najniższy w grupie nowych krajów członkowskich UE1.

Ta negatywna tendencja jest głównie efektem istniejących w Polsce barier instytucjonalnych i strukturalnych. Proces transformacji gospodarczej wyzwolił w Polakach przedsiębiorczość, ale zahamowanie reform rozpoczętych w latach 90., niedostateczne inwestycje publiczne w środki trwałe, takie jak infrastruktura, (a zwłaszcza sieci transportowe) oraz słabość finansowania publicznego sektora badawczego i za małe wsparcie dla współpracy między nauką a biznesem to czynniki, które ograniczyły innowacyjność przedsiębiorstw i w rezultacie ich konkurencyjność wzrasta zbyt wolno, aby niwelować dysproporcje rozwojowe między Polską a starymi krajami UE. Tendencje te uwidaczniają się także na rynkach zagranicznych. Wprawdzie polski eksport od 1999 roku dynamicznie rośnie, ale udział Polski w światowym eksporcie to tylko 0,8 procent. W 2005 r. towary pracochłonne stanowiły niemalże trzecią część polskiego eksportu. Trzy grupy towarów o najwyższym udziale w polskim eksporcie na rynki UE w 200 r. to: pojazdy (udział na poziomie 14%), meble (7%) i artykuły odzieżowe (3%).

Chociaż można zaobserwować pewną poprawę w konkurencyjności polskiego eksportu, ponieważ w okresie 1995-2005 polepszył się średni indeks ujawnionej przewagi komparatywnej (RCA), to jednakże nie nastąpiły zasadnicze zmiany w specjalizacji handlowej Polski. Przewagi komparatywne występowały głównie w handlu towarami pracochłonnymi o niskiej wartości dodanej. Taki profil specjalizacji świadczy o tym, że międzynarodowa pozycja konkurencyjna Polski w znacznym stopniu opiera się na posiadanych zasobach i ich relatywnie niskich kosztach. W wymianie Polski z krajami UE dominuje nadal wewnątrz gałęziowa wymiana dóbr lepszych jakościowo i droższych na gorsze jakościowo i tańsze. Ten rodzaj handlu to ponad 70% polskich obrotów z zagranicą, podczas gdy handel dobrami podobnymi jakościowo, ale przeznaczonymi dla odmiennych inwestorów i konsumentów ma jak na razie stosunkowo małe znaczenie. Dlatego też pozycja konkurencyjna Polski na rynkach międzynarodowych/europejskich jest względnie słaba, gorsza niż Słowenii czy Węgier.

Kłopot z Niemcami

Ponadto należy zauważyć znaczne uzależnienie w handlu zagranicznym od jednego partnera - Niemiec, na które przypadało w 2005 roku 28% polskiego eksportu i 25% importu. Wymiana z Niemcami ma charakter asymetryczny, gdyż o ile Niemcy są dla Polski najważniejszym parterem handlowym, to w niemieckiej wymianie handlowej Polska nie zajmuje czołowego miejsca, z udziałem w niemieckich obrotach na poziomie około 3%. W związku z tym obserwowane w ostatnich miesiącach napięcia w polsko-niemieckich stosunkach politycznych mogą w jakimś stopniu przełożyć się na pogorszenie stosunków gospodarczych, co przy istniejącej asymetrii byłoby niewątpliwie relatywnie bardziej dotkliwe dla Polski niż dla Niemiec. Tania siła robocza to za mało Innym obszarem, który pozwala ocenić międzynarodową konkurencyjność Polski i jej zmiany w czasie, to atrakcyjność naszego rynku dla napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych. W latach 1995 - 2005 Polska zwiększyła swoje zdolności przyciągania zagranicznych czynników produkcji, w szczególności inwestycji bezpośrednich. Kraj stał się największym odbiorcą zagranicznego kapitału spośród nowych krajów UE, a wartość zainwestowanego w Polsce kapitału zagranicznego wzrosła w okresie 1990 - 2005 ponad 60-krotnie. Niemniej jednak wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych wykazuje trend spadkowy - Polska traci atrakcyjność na rzecz swoich sąsiadów. W 2005 roku napłynęło na Polski niecałe 7 mld euro kapitału produkcyjnego z zagranicy, znacznie mniej niż w analogicznym okresie zaabsorbowały Czechy.

Udział Polski w całkowitej wartości zainwestowanego w regionie kapitału zaczął się zmniejszać. Pod względem relacji skumulowanej wartości zainwestowanego kapitału zagranicznego do PKB Polska znajduje się na przedostatniej pozycji wśród krajów wśród UE8, wyprzedzając jedynie Słowenię. Ostatnie badania (2005) przeprowadzone na zlecenie PAIiIZ prezentują grupę czynników branych pod uwagę przez inwestorów zagranicznych przy podejmowaniu działalności gospodarczej w Polsce. Z badania wynika, że większość inwestorów zagranicznych uważa, że wielkość rynku i niski koszt siły roboczej to dwa najważniejsze czynniki skłaniające do podejmowania działalności gospodarczej w Polsce. Na kolejnych miejscach znalazły się kwalifikacje siły roboczej, jej podaż oraz możliwość redukcji kosztów produkcji. Oznacza to, że o atrakcyjności Polski, podobnie jak w pierwszych latach transformacji, decyduje duży rynek i niższe koszty zasobów. Tymczasem, jak wynika z raportu Ernst&Young pięć najważniejszych elementów klimatu inwestycyjnego w opinii inwestorów to w kolejności: infrastruktura transportowa i logistyczna, koszty pracy, możliwości wzrostu produkcyjności, infrastruktura telekomunikacyjna, stabilność polityczna i przejrzystość regulacji prawnyc1.

Brak infrastruktury w Polsce może zatem stać się już wkrótce poważną barierą zniechęcającą potencjalnych inwestorów do lokowania biznesu. Nie bez znaczenia jest także wizerunek kraju za granicą. Populistyczne hasła koalicji rządowej, poparte faktem zahamowania procesów prywatyzacji mogą powodować obawy potencjalnych inwestorów co do dalszego rozwoju polskiej gospodarki. Na razie jest to tylko pesymistyczna wizja, która nie ma jeszcze potwierdzenia w rzeczywistości. Przeciwnie, zaufanie inwestorów do lokowania biznesu w Polsce jest dość duże, a z badań Ernst&aYoung wynika, że w 2006 r. Polska uplasowała się na piątej pozycji wśród krajów uznanych za korzystną lokalizację dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Ten optymistyczny obraz burzy nieco porównanie z ubiegłorocznymi wynikami: w 2005 roku Polska plasowała się na czwartej pozycji, a odsetek respondentów wskazujących ją jako dobrą lokalizację biznesu wynosił 17%. Oznaczałoby to zatem pewne osłabienie wizerunku naszego kraju w oczach potencjalnych inwestorów zagranicznych, co przy utrzymaniu się tej tendencji może osłabiać napływ inwestycji i tym samym wpłynąć na pogorszenie międzynarodowej pozycji konkurencyjnej Polski.

Potrzebne reformy

Reasumując, należy stwierdzić, że aktualna pozycja konkurencyjna Polski wynika przede wszystkim z dostępności zasobów i ich cen; polskie przedsiębiorstwa w większości nie są w stanie przechodzić do bardziej zaawansowanych metod rywalizacji, bazujących na wiedzy i innowacjach. Zmiana tej sytuacji wymaga aktywnej polityki gospodarczej, która pozwoliłaby konkurencyjność oprzeć przede wszystkim na wykorzystaniu umiejętności i innowacji, a nie na ekstensywnym powiększaniu posiadanych zasobów czynników produkcji. Konieczne są zatem zmiany instytucjonalne, takie jak dalsza deregulacja rynków (także rynku pracy), zmniejszenie biurokracji, obniżenie podatków i przede wszystkim reforma finansów publicznych. Najważniejszym wyzwaniem dla Polski jest obecnie koncentracja na realizacji dobrze zdefiniowanych priorytetów polityki gospodarczej, gdyż tylko kontynuacja reform może przynieść znaczącą poprawę międzynarodowej konkurencyjności Polski. Wzmocnienie tych procesów powinny też stanowić szersze działania na rzecz lepszego wizerunku naszego kraju za granicą, co uwiarygodni i umocni gospodarczą pozycję Polski i w dłuższym czasie przyniesie dodatkowe efekty gospodarcze.

Marzenna Anna Weresa Instytut Gospodarki Światowej, Szkoła Główna Handlowa

Tekst niniejszego opracowania w znacznym stopniu opiera się na badaniach Instytutu Gospodarki Światowej SGH, których podsumowaniem jest wydany w polskiej i angielskiej wersji językowej raport "Polska: raport o konkurencyjności 2006. Rola innowacji w kształtowaniu przewag konkurencyjnych", Instytut Gospodarki Światowej, Szkoła Główna Handlowa, Warszawa 2006.

Oceń treść:

Brak głosów

Komentarze

a.
-- a.
Andy (niezweryfikowany)
nienawidze fajek
randomness