Nie zajmujmy się narkotykami, lecz rodziną

Sukcesem rodziców jest moment, kiedy syn przyjdzie i powie: spróbowałem - mówi Tomasz Jarczok, terapeuta z Monaru. - A najlepsza profilaktyka to taka, która będzie uczyła dorosłych, jak rozmawiać z własnymi dziećmi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

nto.pl
Jarosław Staśkiewicz
Komentarz [H]yperreala: 
Powyższy tekst to tak naprawdę bezpłatnie udostępniona przez portal źródłowy "mniejsza połowa" całości, ale zdecydowaliśmy się go zamieścić ze względu na prezentację podejścia znacząco odmiennego od powszechnego wśród profilaktyków histeryzowania.

Odsłony

234

Sukcesem rodziców jest moment, kiedy syn przyjdzie i powie: spróbowałem - mówi Tomasz Jarczok, terapeuta z Monaru. - A najlepsza profilaktyka to taka, która będzie uczyła dorosłych, jak rozmawiać z własnymi dziećmi.

Na niedawnym wykładzie na temat uzależnień dopalaczom i narkotykom poświęciłeś może 30 sekund…

Tak, bo profilaktyka antynarkotykowa w ogóle nie powinna zajmować się narkotykami. Jeżeli nauczymy dzieciaki asertywności, podejmowania konstruktywnych decyzji, radzenia sobie w sytuacjach stresowych, to nawet jeżeli będą próbować narkotyków, nie staną się uzależnione. Bo narkotyki są atrakcją, która zastępuje coś, czego nie można dostać w domu. Mieliśmy narkotyki, teraz mamy dopalacze, pewnie za kilka lat będzie coś innego - to się nie zmienia. Teraz mamy budy z pozaklejanymi szybami, w których są automaty do gier. A przed nimi stoją młodzi ludzie, którzy być może już są uzależnieni od hazardu. Jesteśmy ciekawi, co jest w środku, próbujemy walczyć z właścicielami tych lokali, zakazywać automatów, zamiast zadać sobie pytanie: dlaczego ci młodzi ludzie tam stoją, co się stało wcześniej w ich życiu?

Rodzice chcieliby jednak wiedzieć, czym jest marihuana, co to ten dopalacz, jak wyglądają narkotyki.

Rodzice nie mają szans za tym nadążyć, bo scena narkotykowa wciąż się zmienia. Może to być proszek, kadzidełko, tabletka, płyn, listek - jest tyle form, że człowiek musiałby się tylko tym zajmować. Z drugiej strony uważam, że to w ogóle nie jest zadanie rodziców. Zostawmy to ludziom, którzy zajmują się tym zawodowo, to policja ma za zadanie wiedzieć, jak może wyglądać narkotyk i jak wyłapywać dilerów.

Co jakiś czas słyszymy jednak o młodych ludziach, którzy wyskoczyli z okna po zażyciu „mocarza”, i łatwo odnieść wrażenie, że dostępność dopalaczy jest znacznie większa niż tradycyjnych narkotyków. To naturalne, że chcielibyśmy ochronić nasze dzieci.

Tak, ale moim zdaniem błędem jest to, że ciągle straszy się rodziców dopalaczami. Przede wszystkim to są po prostu nowe substancje psychoaktywne. I nawet już sama nazwa nie jest aktualna, bo kiedyś te dopalacze dawały więcej energii, a teraz są dopalacze, które są halucynogenne albo działają podobnie jak heroina czyli znieczulają, spowalniają. Forma tych substancji może być przeróżna i ciągłe wałkowanie tego samego nie ma sensu. A za mało się mówi o tym, że nie każdy, kto spróbuje, jest uzależniony. Krajowe Biuro do spraw Przeciwdziałania Narkomanii wypuściło poradnik dla rodziców zatytułowany „Narkotyki bez histerii” - bo złapanie to jest sygnał, ale to nie jest dramat. Tak naprawdę od wieków spożywamy legalną substancję psychoaktywną, którą jest alkohol i to od niej najwięcej osób jest uzależnionych w Polsce, a nikt nie rwie sobie włosów z głowy z tego powodu, że w sklepie pojawi się nowy gatunek wódki czy piwa. Dla mnie dopalacze to temat zastępczy, który prowadzi jedynie do strachu. Rodzice często nie widzą nic złego w tym, że dziecko się upija, a widzą zło, kiedy wzięło dopalacze. A mechanizmy, które kierowały dzieciakiem, są te same. Żyjemy po prostu w takim kręgu kulturowym, w którym alkohol zawsze był legalny. Dlatego naprawdę dużo ważniejsze jest to, czy rodzice promują zdrowy styl życia, jakimi wartościami się kierują, czy poświęcają uwagę dziecku.

Oceń treść:

Average: 8.7 (7 votes)

Komentarze

krAK (niezweryfikowany)
Jak tylko widzę że pojawia się słowo "MONAR" to od razu uśmiecham się z politowaniem. Znam ze 3 osoby które poszły do ich ośrodków na przymusowe leczenie uzależnienia od dopalaczy (tych do palenia, czyli pewnie syntetyczne kanna). Wróciły stamtąd dodatkowo dając w nos, no i bez większych problemów z zaopatrzeniem bo tam poznały ludzi od tego. Taki chuj a nie leczenie uzależnienia.
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Marihuana
  • Pozytywne przeżycie
  • Tytoń

Bardzo pozytywne nastawienie, ciekawość z nutką strachu, ale również z dużą dozą optymizmu. Pokój oczyszczony, sam w mieszkaniu.

Witam. Jest to mój pierwszy TR, zatem z góry proszę o wyrozumiałość oraz oczywiście zapraszam do lektury!

Słowem wstępu:

  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Piątek. 15-02-2013 Godzina 15.00. Dzwoni ziomek z którym umówiliśmy się na palenie słodkiej baczki. Cały uśmiechnięty mimo złej pogody wyszedłem na spotkanie. Chociaż na zewnątrz było bardzo wilgotno i deszczowo w naszych okolicach okazało się być bardzo SUCHO. Zupełnie tak jak by dzień wcześniej cały świat wypalił stuff od wszystkich pobliskich zielarzy . Zdemotywowani tym faktem poszliśmy w strone sklepu celem wypicia napoju gazowanego, z dodatkiem chmielu oraz 6% zawartością etanolu. Po krótkiej przechadzce pomiędzy żelbetonowymi blokami, które rażą swoimi pstrokatymi kolorami wpadłem na pomysł odwiedzenia słodkiej krainy. Udaliśmy się więc do sklepu samoobsługowego, w którym zakupiłem dwa opakowania Indonezyjskiej gałki KAMISIA, oraz bardzo pyszny jogurcik o smaku wielu owoców leśnych. Kilka chwil później siedziałem w swoim cieplutkim pokoju mieszając drinka na wieczór, w proporcjach jedna paczka uśmiechu do połowy szklanki jogurtu. Zjedzenie tego zajęło mi mniej więcej 20 minut, ponieważ ten smak skutecznie mnie odrzuca od tego specyfiku, ale nie dałem się, zjadłem całą paczkę. Została mi jeszcze jedna, którą zalałem wrzątkiem a do kubka wpakowałem dwie saszetki czarnej herbaty. Tym razem wypiłem sam wywar, plus mniej więcej dwa łyki pestkowej mielonki. Smak herbaty dość dobrze zamaskował smutną i gorzką stronę gałki.

Godzina 21:00

Mija druga godzina odkąd wypiłem wywar. Czułem się dużo lepiej niż wcześniej, stawało mi się coraz cieplej na ciele jak i na duszy. Humor znacznie mi się poprawił. Przez cały czas rozmawiam z moim bratem na skype. On też zaczyna zauważać zmiany w moim sposobie mówienia oraz zachowaniu.

Godzina 22:20

  • Bad trip
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Odrzucone TR

Slabe, mialem raczej negatywne mysli

No to teraz ja opowiem Wam moja przygode...

Tego dnia po szkole poszlismy z kumplami wciagnac kotka, bylo ok.W domu przed kompem zlapalem dola, nie chcialem gadac z kolegami przez skype itp, bałem sie nadchodzacego palenia Czeszacego Grzebienia, bo kumpel robil urodziny.

Poszedlem do kolegi, spotkala sie mniej wiecej ta sama ekipa, z ktora ladowalem kotka, jako ze ja nigdy grzebienia nie palilem, to bardzo sie balem.

  • Grzyby halucynogenne


W sobote z rana udałem się z ekipą z [cenzura] na grzybki, mój łup stanowilo około 17 zibenków normalnej wielkości.



Wieczorem przecisnąłem je przez wyciskarkę do czosnku i ugotowałem z grzybową kostką rosolową. Wypiłem niespiesznie.



Bania byla średnia, znów sie zapętlałem na pytaniach o sens życia, nie było to przyjemne, ale doła też nie miałem. Co myslicie o jedzeniu

takiej ilości grzybków?


randomness