Nie zajmujmy się narkotykami, lecz rodziną

Sukcesem rodziców jest moment, kiedy syn przyjdzie i powie: spróbowałem - mówi Tomasz Jarczok, terapeuta z Monaru. - A najlepsza profilaktyka to taka, która będzie uczyła dorosłych, jak rozmawiać z własnymi dziećmi.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

nto.pl
Jarosław Staśkiewicz

Komentarz [H]yperreala: 
Powyższy tekst to tak naprawdę bezpłatnie udostępniona przez portal źródłowy "mniejsza połowa" całości, ale zdecydowaliśmy się go zamieścić ze względu na prezentację podejścia znacząco odmiennego od powszechnego wśród profilaktyków histeryzowania.

Odsłony

243

Sukcesem rodziców jest moment, kiedy syn przyjdzie i powie: spróbowałem - mówi Tomasz Jarczok, terapeuta z Monaru. - A najlepsza profilaktyka to taka, która będzie uczyła dorosłych, jak rozmawiać z własnymi dziećmi.

Na niedawnym wykładzie na temat uzależnień dopalaczom i narkotykom poświęciłeś może 30 sekund…

Tak, bo profilaktyka antynarkotykowa w ogóle nie powinna zajmować się narkotykami. Jeżeli nauczymy dzieciaki asertywności, podejmowania konstruktywnych decyzji, radzenia sobie w sytuacjach stresowych, to nawet jeżeli będą próbować narkotyków, nie staną się uzależnione. Bo narkotyki są atrakcją, która zastępuje coś, czego nie można dostać w domu. Mieliśmy narkotyki, teraz mamy dopalacze, pewnie za kilka lat będzie coś innego - to się nie zmienia. Teraz mamy budy z pozaklejanymi szybami, w których są automaty do gier. A przed nimi stoją młodzi ludzie, którzy być może już są uzależnieni od hazardu. Jesteśmy ciekawi, co jest w środku, próbujemy walczyć z właścicielami tych lokali, zakazywać automatów, zamiast zadać sobie pytanie: dlaczego ci młodzi ludzie tam stoją, co się stało wcześniej w ich życiu?

Rodzice chcieliby jednak wiedzieć, czym jest marihuana, co to ten dopalacz, jak wyglądają narkotyki.

Rodzice nie mają szans za tym nadążyć, bo scena narkotykowa wciąż się zmienia. Może to być proszek, kadzidełko, tabletka, płyn, listek - jest tyle form, że człowiek musiałby się tylko tym zajmować. Z drugiej strony uważam, że to w ogóle nie jest zadanie rodziców. Zostawmy to ludziom, którzy zajmują się tym zawodowo, to policja ma za zadanie wiedzieć, jak może wyglądać narkotyk i jak wyłapywać dilerów.

Co jakiś czas słyszymy jednak o młodych ludziach, którzy wyskoczyli z okna po zażyciu „mocarza”, i łatwo odnieść wrażenie, że dostępność dopalaczy jest znacznie większa niż tradycyjnych narkotyków. To naturalne, że chcielibyśmy ochronić nasze dzieci.

Tak, ale moim zdaniem błędem jest to, że ciągle straszy się rodziców dopalaczami. Przede wszystkim to są po prostu nowe substancje psychoaktywne. I nawet już sama nazwa nie jest aktualna, bo kiedyś te dopalacze dawały więcej energii, a teraz są dopalacze, które są halucynogenne albo działają podobnie jak heroina czyli znieczulają, spowalniają. Forma tych substancji może być przeróżna i ciągłe wałkowanie tego samego nie ma sensu. A za mało się mówi o tym, że nie każdy, kto spróbuje, jest uzależniony. Krajowe Biuro do spraw Przeciwdziałania Narkomanii wypuściło poradnik dla rodziców zatytułowany „Narkotyki bez histerii” - bo złapanie to jest sygnał, ale to nie jest dramat. Tak naprawdę od wieków spożywamy legalną substancję psychoaktywną, którą jest alkohol i to od niej najwięcej osób jest uzależnionych w Polsce, a nikt nie rwie sobie włosów z głowy z tego powodu, że w sklepie pojawi się nowy gatunek wódki czy piwa. Dla mnie dopalacze to temat zastępczy, który prowadzi jedynie do strachu. Rodzice często nie widzą nic złego w tym, że dziecko się upija, a widzą zło, kiedy wzięło dopalacze. A mechanizmy, które kierowały dzieciakiem, są te same. Żyjemy po prostu w takim kręgu kulturowym, w którym alkohol zawsze był legalny. Dlatego naprawdę dużo ważniejsze jest to, czy rodzice promują zdrowy styl życia, jakimi wartościami się kierują, czy poświęcają uwagę dziecku.

Oceń treść:

Average: 8.7 (7 votes)

Komentarze

krAK (niezweryfikowany)

Jak tylko widzę że pojawia się słowo "MONAR" to od razu uśmiecham się z politowaniem. Znam ze 3 osoby które poszły do ich ośrodków na przymusowe leczenie uzależnienia od dopalaczy (tych do palenia, czyli pewnie syntetyczne kanna). Wróciły stamtąd dodatkowo dając w nos, no i bez większych problemów z zaopatrzeniem bo tam poznały ludzi od tego. Taki chuj a nie leczenie uzależnienia.
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Oczekiwania: Ogromne Nastrój: Mój pokój lekko przyciemnione światło Stan psychiczny: Źle, chęć pocieszenia się DXM po kłótni z bliską osobą

Zacznijmy od tego, że brałem DXM na pocieszenie. Tego dnia ostro pokłóciłem się z ważną w moim życiu osobą. Nie myśląc zbyt wiele udałem się do apteki w której kupiłem dwa opakowania acodinów. Oczywiście nie obyło się bez tego, że farmaceutka wyleciała z pytaniem do koleżanki z branży - "Zdzisia, ACODIN?! To już trzeci raz!!!" no ale cóż to chyba już nie jest rzadkość. O godzinie 19:30 byłem w domu, przygotowywałem się do tripa (sprzątnąłem pokój, pościeliłem łóżko, wykąpałem się) i kiedy byłem gotowy już o godzinie 20:00 zacząłem zarzucać DXM.

  • Benzydamina



Substancja: BENZYDAMINA (Chlorowodorek Benzydaminy, Benzydaminum Hydrochloricum)


===


Doświadczenie: wszystko (zielone[hurtem], mąka, gałka, alkohol, dxm[też hurtem], efedryna, aviomarin,

bombowiec, stilnox.) i sporo innych ;p


===


Zażucanie: 2 saszetki (1.5 gram) wyekstraktowane (metodą filtracji) zmieszane z wodą, do popijania sok jabłkowy.

  • Metamfetamina
  • Retrospekcja

Na dywaniku, pod nagą ścianą od której jak to zwykliśmy wtedy mówić dawało zimno, wczesną nocą próbowałem zasnąć. Świece oświetlały powietrze, w oknach stały deski, z ulicy posłyszałem głos, który ucichł, później szelest liści i łamanych patyków i hałas przerzucanej deski. Zobaczyłem parę cieni wdrapujących się przez okno. W nikłym świetle świecy w miarę przesówania się cieni poznawałem twarz K. i zanim zdąrzyłem pomyśleć kim może być drogi, staliśmy już twarzą w twarz. To Andrej z Ukrainy podchwycił K. podkładając mi pod nos paczke. Chcesz?

  • Inne

Ja: kobieta, 22 lata, 170 cm wzrost, 55 kg waga

Doświadczenie: MJ, hasz, DXM, mieszankie ziołowe, Fungeez. Towarzysz podróży: bardzo duże doświadczenie z psychodelikami (wszystkie pozytywne).

Co: 2 kapsułki Fungeez

S&S: letnie sierpniowe popołudnie, niebo zachmurzone ale pogoda przyjemna, nastrój bardzo dobry - w końcu tak długo planowany wypad wypalił, chęć przeżycia czegoś nowego (przyjemnego)

Osoby: ja i kumpel towarzysz, nazwijmy go T.