REKLAMA




Narkotyki w aptece

W dziedzinie walki z narkotykami USA są coraz odleglejsze od liberalizującej swą politykę Europy i Kanady - Artykuł z Newsweeka

Anonim

Kategorie

Źródło

Newsweek
Eric Pape, Adam Piore<

Odsłony

778

Paul van Hoorn cierpi na przewlekłą jaskrę. Jego 70-letnia żona Jo ma bóle artretyczne. Więc co kilka dni starsi państwo mozolnie człapią do pobliskiej "kawiarni", żeby kupić trochę marihuany. W minionym tygodniu władze holenderskie zdecydowały, że państwo van Hoorn, tak jak wielu im podobnych konsumentów trawki, powinni zmienić obyczaje i zamiast do kafejki, chodzić do apteki. Handel nederwiet (niderziółkiem) - czyli konopiami indyjskimi, uprawianymi w koncesjonowanych szklarniach i sprzedawanymi legalnie na receptę - od teraz będzie podlegał rządowi.

Być może nie jest to aż tak wielki ewenement w kraju słynącym z awangardowego stylu życia, w którym kawiarnie legalnie sprzedają zarówno cappuccino, jak i marihuanę. Jeszcze nie tak dawno temu podobne posunięcie mogło narazić Holandię na ostrą krytykę nie tylko ze strony Waszyngtonu, lecz całej Europy. Dzisiaj amerykańscy uczestnicy krucjaty przeciwko narkotykom kręcą głowami w gniewie i konsternacji, tymczasem wielu Europejczyków zastanawia się nad zaakceptowaniem modelu holenderskiego.

Wielka Brytania, Belgia i Luksemburg szykują się do pójścia w ślady Holandii, rozważając legalizację posiadania marihuany na własny użytek, będą więc bacznie śledzić eksperyment ze sprzedawaniem jej na receptę. Wśród nowych, europejskich rozwiązań dotyczących problemu narkotyków nie jest to wcale posunięcie najbardziej kontrowersyjne. Także w minionym tygodniu w Hiszpanii 60 osób uzależnionych od heroiny przystąpiło do próbnego programu, w ramach którego przez najbliższe dziewięć miesięcy będą otrzymywać zastrzyki tego narkotyku pod nadzorem państwowego szpitala. Podobne programy realizuje się w Niemczech, Holandii i Szwajcarii. Dawno minęły czasy, kiedy polityka twardej walki z narkomanią promowana przez prezydenta Ronalda Reagana zyskiwała szeregi zwolenników. Jak mówi Ethan Nadelmann, dyrektor nowojorskiej organizacji Drug Policy Alliance, Stany Zjednoczone są w tej dziedzinie coraz dalej od Europy.

Nowa polityka Holandii nie jest jednak aż tak liberalna, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Marihuana będzie legalnie sprzedawana tylko do celów uśmierzenia bólu wywołanego ciężkimi chorobami. Ocenia się, że w ciągu pierwszego roku istnienia programu skorzysta z niego do 15 tysięcy osób. Znamienne jest jednak to, że państwa, które kształtowały swoją politykę wobec narkotyków, kierując się priorytetami USA, dziś są o wiele mniej do takiego działania skłonne. Europejczycy są coraz bardziej zdegustowani tym, co nazywają ekstremizmem Amerykanów - kampanią administracji Busha, głoszącą zero tolerancji dla przestępstw i narkotyków, konserwatyzmem w sprawach społecznych i kulturalnych, unilateralizmem w Iraku i niechęcią do przestrzegania traktatów oraz norm międzynarodowych drogich sercom Europejczyków: od porozumień ekologicznych po międzynarodowe trybunały karne.

- Panuje przekonanie [w Europie - red.], że nie można wymagać od innych, by stosowali się do postanowień traktatów, a samemu dowolnie wybierać te, które będzie się respektować - mówi Eugene Oscapella, prawnik z Ottawy specjalizujący się w międzynarodowych procesach narkotykowych. Sceptycyzm wobec postawy Ameryki przenosi się na wiele obszarów, w tym także na podejście do narkotyków.

Oceń treść:

0
Brak głosów
randomness