Narkotyki prezesa

Emerytowany policjant okazał się hurtowym dealerem. Sąd zwolnił go za kaucją 20 tys. złotych do domu.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wrocławska 2001-07-31
Dariusz Bielawski, Marta Czyż

Odsłony

1394

(WROCŁAW) Prezes jednej z wrocławskich spółdzielni mieszkaniowych został zatrzymany tydzień temu przez policję. Krzysztof P. miał w samochodzie amfetaminę, marihuanę i brązową heroinę. Środki odurzające były równo podzielone i zapakowane w worki. Policja podejrzewa, że narkotyki od pana prezesa miały trafić do ulicznych dilerów.

Anonimowy informator zadzwonił kilka dni temu na policję i powiedział, że przez Wrocław będzie przejeżdżał narkotykowy transport. Podał godzinę oraz miejsce, z którego miał wyruszyć samochód ze środkami odurzającymi. Policjanci z sekcji narkotykowej komendy miejskiej pojechali na ulicę Traugutta. Rzeczywiście, w jednym z podwórek było zaparkowane auto marki podanej przez informatora. Do samochodu zbliżał się mężczyzna. Funkcjonariusze zatrzymali go i przeszukali pojazd. - W samochodzie znaleźliśmy 900 porcji amfetaminy, ponad 400 porcji marihuany i 5 porcji brązowej heroiny - mówi policjant operacyjny. - Narkotyki były zapakowane w 4 worki. W każdym z nich znajdowało się po 25 woreczków z amfetaminą i marihuaną oraz po jednym z heroiną. Sposób zapakowania narkotyków wskazuje na to, że miały trafić bezpośrednio do ulicznych handlarzy. Narkobiznes prezesa? Właścicielem auta okazał się 44-letni Krzysztof P., prezes spółdzielni mieszkaniowej.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że mężczyzna jest emerytowanym policjantem. Podinspektor Krzysztof P. pracował w ośrodku szkolenia policji w komendzie wojewódzkiej we Wrocławiu. Był też trenerem w policyjnym klubie "Gwardia". Mężczyzna powiedział policjantom, że nie ma pojęcia skąd wzięły się narkotyki w jego samochodzie. Stwierdził, że ktoś musiał je podrzucić. Nie chciał jednak wyjaśnić, komu i dlaczego mogłoby zależeć na tym, aby go pogrążyć. Funkcjonariusze przewieźli prezesa do prokuratury. Tam od razu pojawili się jego adwokaci. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że zatrzymany stwierdził podczas przesłuchania, iż cała sprawa to jakaś prowokacja. Mówił nawet, że środki odurzające podrzucili mu policjanci. Mimo że Krzysztof P. utrzymywał, iż z handlem narkotykami nie ma nic wspólnego, postawiono mu zarzut wprowadzenia do obrotu znacznych ilości środków odurzających. Aresztu nie trzeba Prokurator, który przesłuchiwał prezesa nie wystąpił do sądu o jego tymczasowe aresztowanie. Uznał, że w tym przypadku wystarczy poręczenie majątkowe w kwocie 20 tysięcy złotych i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Prezes wyszedł zatem na wolność.

- Zasadą jest, że w sytuacjach, kiedy osoba zostaje zatrzymana z tak dużą ilością narkotyków, występujemy do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego - wyjaśnia Ewa Owsik-Liber, zastępca prokuratora rejonowego na Krzykach. - W tym przypadku jednak odstąpiliśmy od wystosowania wniosku. Dlaczego? Zachodzą szczególne okoliczności, których na tym etapie nie można ujawnić, ze względu na dobro postępowania. Pytana o to, czy nie obawia się, że mężczyzna będzie zastraszał świadków, Ewa Owsik - Liber nie chciała odpowiedzieć.

Kim jest Pułkownik? Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że prezes spółdzielni jest dobrze znany wśród wrocławskich handlarzy narkotyków. Kilka osób zapytaliśmy o byłego policjanta Krzysztofa P. Od razu wymieniali pseudonim "Pułkownik" - od wysokiego stopnia, jaki mężczyzna miał, pracując w policji. - Po odejściu z komendy "Pułkownik" utrzymywał kontakty z osobami powiązanymi z klubem "Reduta" - mówi nasz informator. - Handlarzy narkotyków na dużą skalę oraz osoby zajmujące się wyłudzaniem okupów za skradzione samochody poznał na przełomie lat 80. i 90. w klubie "Gwardia".

Nasz informator twierdzi, że "Pułkownik" miał we Wrocławiu siatkę dilerów, którzy sprzedawali dla niego środki odurzające. Krzysztof P. lub jego współpracownicy ze świata przestępczego spotykali się z ulicznymi dilerami w stałych miejscach. Zwykle narkotyki były przekazywane przy stacji benzynowej Aral przy ulicy Krakowskiej, w pobliżu dworca głównego PKP lub PKS. Jeśli nie było szefa, wystarczyło podać hasło: "jestem od pułkownika" i jego ludzie bez słowa wyciągali z samochodu poporcjowane środki odurzające. Kurierskie przesyłki Jeden z naszych informatorów twierdzi, że dilerzy spotykali się z Krzysztofem P. również w spółdzielni mieszkaniowej. Przychodzili i pytali właśnie o "Pułkownika". Wtedy szef zamykał się ze swoimi gośćmi w pokoju lub wychodził z budynku spółdzielni. Nie wiadomo, czy na terenie spółdzielni dochodziło do przekazywania narkotyków.

Nasz informator utrzymuje, że do spółdzielni przychodziły przesyłki kurierskie. Były to duże paczki. Mogli je odbierać jedynie najbliżsi współpracownicy prezesa. Krzysztof P. zabierał je później do swojego pokoju i tam rozpakowywał. Nie wiadomo, co znajdowało się w paczkach. Funkcjonowaniem spółdzielni mieszkaniowej, którą obecnie zarządza Krzysztof P. od kilku lat zajmuje się prokuratura.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 1P-LSD
  • Pierwszy raz

W mieszkaniu ze współlokatorką przez pierwszą godzinę, reszte sam. Pogoda niestety wietrzna i nieprzyjemna, ale nie miałem zamiaru nigdzie wychodzić. Pokój, z wieloma światłami wraz z ultrafioletem. Nastawienie jak najlepsze. Humor świetny, kawa wypita. No lepiej być nie mogło.

Czwartek. Pobudka o 7 rano, ponieważ czekam na kuriera, który może być w każdej chwili.

Nastawienie jak najbardziej na plus, dobry humor bo to ten dzień. Uwielbiam psychodeliki, ale od paru lat nie miałem możliwości zażycia jakiegokolwiek. A dziś, w końcu mi się uda.

 

Poranna kawa. Siadam do kompa, najbliższe 2 dni wolne od wszystkiego. Odpalam przeglądarke, przeglądam internet - nic ciekawego. Włączam sobie gry. I tak czas mija do 12 przy ciągłym oczekiwaniu na sms od kuriera.

11:59

  • 4-HO-MET
  • Przeżycie mistyczne

Od 5 lat palę MJ, zacząłem szukać czegoś nowego nie żeby się naćpać, ale czegoś co poszerzy moją świadomość. Trafiłem na proszki, po mocnym struciu metaamfetaminą po pół roku zabawy z tym, wiedziałem że to bez sensu i że takie substancje niszczą. Dalej nie znalazłem substancji która pozwoli mi zobaczyć więcej, tak trafiłem na psychodeliki i zacząłem od 4-ho-met. Miejsca : Pub do momentu wejścia, starówka w moim mieście, dom. Samotna podróż. Refleksyjnie.

Po tym co napisałem w Set&Setting,  czułem że psychodeliki dadzą mi to czego szukam. Coś co pozwoli mi zobaczyć i zrozumieć więcej.

21 : 00

27 mg 4 ho met ląduje w chusteczce, połykam i wychodzę z domu pokazać się u koleżanki na urodzinach.

21 : 30

  • LSD-25
  • Retrospekcja

Będzie to próba powrotu do wydarzeń, z których część już została przezemnie zapomniana. z tego powodu, to co pamiętam zapisze jako fakty *fakt nr 1 Był to przełom lata/jesieni podwzględem pogody mniej więcej wrzesień/październik? fakt nr 2 Kartoniki były z pewnego źródła z tym czym trzeba(dalajlamy) fakt nr 3 Mój nastrój był wtedy dobry, podobnie jak mojej dziewczyny z tą różnicą, że ona czuła lekki respekt/obawy przed tripem. faktr nr 4 Wmiare jeszcze na "świeżo" nowe otoczenie tj: mieszkanie oraz miasto- przeprowadzka do mieszkania na studia

Po nabyciu kartonów, stoczyłem dyskusje z dziewczyną, kiedy odbędzie się degustacja :) . Postanowiliśmy, że akcja odbędzie sie na pół spontanie czyli w któryś z weekendów kiedy oboje stwierdzimy, że "dziś jest ten dzień".Zanim nastał, z gospodarczą wizytą odwiedzili nas rodziciele Anki. Najedliśmy się trochę strachu, kiedy wkładali jajka do lodówki z foliowym zawiniątkiem, prawie wogóle nie showanym. Ostatecznie sytuacja została zażegnana, a jakiś czas potem nadszedł wreszcie czas na konsumpcję. Ostatnie zerknięcie na zegarek i startujemy! papierki zarzucone jakoś 11:30.

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Tego dnia oglądałem, przepiękny zachód czerwonego słońca. Opisane zdarzenia mają miejsce parę godzin później. Całą podróż odbywałem w łóżku.


1.Ogólnie

Doświadczenie to było punktem kulminacyjnym w przygodzie z wymienionymi wcześniej substancjami. Cykl 4 podróży został przebyty w celu zapoznania się ze światem psychodelii, odkrycia siebie, przeżywania ekstazy literackiej podczas przelewania na papier wizji spisanych wierszem bezpośrednio podczas trwania tripu.

randomness