Koniec procesu o handel narkotykami

Wrocławski Sąd Okręgowy skazał w piątek na pięć i pół roku więzienia Piotra Z. ps. "Tito", oskarżonego o handel narkotykami

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Wyborcza

Odsłony

2088
Tak zakończył się proces czterech osób. Oprócz sprzedawania amfetaminy i tabletek ecstasy mieli oni zmuszać do handlu narkotykami swojego kolegę Wojciecha A. Początkowo kupował on amfetaminę od Piotra Z., potem dostawał od niego towar do sprzedaży. Wreszcie, kiedy chciał się wycofać z handlowej współpracy, zaczęły się groźby.

Wystarczyło kilkudniowe spóźnienie z zapłatą za dostarczony towar, żeby "Tito" zadzwonił do rodziców Wojciecha A. z groźbami pobicia i spalenia mieszkania. Kiedy tuż przed Bożym Narodzeniem 2000 roku Wojciech A. kolejny raz spóźnił się ze zwrotem pieniędzy, bandyci nałożyli na niego 100 złotych kary.

Wreszcie - w ostatnich dniach grudnia - wrzucili go do bagażnika i wywieźli za Wrocław. Tu Wojciech A. został pobity. "Teraz będziesz kopał grób" - miał do niego powiedzieć Piotr Z.

Wreszcie, w zamian za 1000 złotych i wieżę stereofoniczną, "zgodzili się" darować mu życie. Nałożyli jeszcze tylko dodatkową opłatę - 300 złotych za wodę, jaką Wojciech A. zużył, żeby obmyć się z krwi.

"Tito" dostał najwyższy wyrok. Pozostali oskarżeni: Piotr P. ps. "Buli" został skazany na dwa i pół roku więzienia, Zbigniew J. ps. "Jarząb" na półtora roku, a Paweł F. ps. "Rozrusznik" na dwa lata więzienia w zawieszeniu na cztery lata.

Wyrok jest nieprawomocny.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Turkish (niezweryfikowany)
Amfetamina...bezwzględni ludzie którzy potrafią wykorzystać Twoją słabość...uważajcie na siebie,to jest życie a nie film!
wentek (niezweryfikowany)
hmmm "Rozrusznik " ... ? zajebista ksywka :)
sgfsgf (niezweryfikowany)
no to teraz goscia wywioza do lasu i juz tego nie przezyje. to tylko kwestia czasu. brawo prokuratura za zawiasy dla rozrusznika
rad (niezweryfikowany)
Cieszy mnie to , bo naprawde szkoda tych 14-sto 15-sto letnich dzieciakow.......................ale martwi mnie to ze dalej pozostalo ich nie tylko w tym jednym miescie ale wszedzie bardzo wielu .................jesli wiesz ze u ciebie na ulicy jakis gnojek sprzedaje cokolwiek (mowie o narkotykach)wykonaj odpowiedni telefon gdzie trzeba i przyjedzie po niego kto trzeba :)
Zajawki z NeuroGroove
  • Inne
  • Ketony
  • Kodeina
  • Miks
  • Opripramol

Opipramol - fatalne samopoczucie psychiczne i stres; własne łóżko Hexen - względna radość, ogólnie pozytywny nastrój; 1 dawka - w 3-osobowym gronie znajomych; 2 dawka - samotnie Kodeina - frustracja, zdenerwowanie, chęć uspokojenia; w samotności

Poniżej zamieszczony trip raport jest zbiorem przemyśleń, refleksji oraz pokazem grafomańskiego kunsztu autora. Pisany był "w trakcie" i sam w sobie myślę, że jest dobrym ukazaniem tego dość specyficznego miksu. Niniejszy wstęp pisany był na trzeżwo, po fakcie.

5:00; T+0
Przyjęcie 300mg kodeiny; około 4 godziny od ostatniej dawki hexenu.
Do zażycia opiatu skłoniła mnie frustracja i zdenerwowanie wynikające z poststymulantowego pobudzenia przy jednoczesnym braku jakichkolwiek benzodiazepin.

  • Mefedron
  • Retrospekcja

Kilkumiesięczna "zabawa" z RC

Wyjaśnienie osób i zdarzeń w pierwszej części czyli tu -> https://neurogroove.info/trip/moda-na-mefedron-vol1

 

Dzień po powrocie z urlopu zostałam zwolniona z pracy.

  • Grzyby halucynogenne

Zastanawiam się trochę nad sensem pisania tego trip-reportu ale

postaram się spróbować coś sklecić z tego co mi w głowie zostało,

trochę dziwnie się czuje bo fakt faktem większość tripu to moje

własne, wyjątkowo osobiste przemyślenia którymi raczej nie mam ochoty

się dzielić, podejdę wiec do tematu bardziej -technicznie- i

przedstawię z tego co zapamiętałem trochę rzeczy które działy się

niejako na zewnątrz mnie a działo się aż za dużo.

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Nastawienie bardzo pozytywne, chwilowo żadnych zmartwień i obowiązków, od paru dni spore ciśnienie na pierwsze spotkanie z hometem, umiarkowanie duże oczekiwania, trip z najlepszym kumplem.

Pogoda była bardzo przyjemna jak na początek lutego. Spotkaliśmy się po 13 w umówionym miejscu, niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Obaj mieliśmy kilka dni wolnego, więc praktycznie nic nie zaprzątało nam głowy. K od razu zobaczył moje podekscytowanie planowanym spożyciem. Postanowiliśmy tripować na odludziu, w lesie, w pięknym punkcie widokowym z którego widać całe miasto.