REKLAMA




Kolonie pod znakiem narkotyków

Coraz młodsi eksperymentują z narkotykami. W wakacje o to nietrudno

Anonim

Kategorie

Źródło

Przegląd

Odsłony

3341

Przynajmniej 80% młodzieży, która w tym roku wyjechała na wakacje, miała już do czynienia z marihuaną - taka opinia panuje w większości warszawskich poradni dla uzależnionych. Tymczasem z badań przeprowadzonych przez Instytut Spraw Publicznych wynika, że coraz mniej gimnazjalistów sięga po narkotyki. Skąd ta sprzeczność? - Teraz większość poradni świeci pustkami. Ale to cisza przed burzą. Niedługo zaczną się powroty z wakacji. I szybko pojawią się klienci. Na początku września drzwi nie będą się u nas zamykały - mówi Barbara Kowalska z poradni dla rodzin osób uzależnionych. Klientami nazywa rodziców, którzy zaniepokojeni dziwnym zachowaniem swoich dzieci szukają pomocy w ośrodkach terapeutycznych.

Także w Monarze w wakacje panuje względny spokój. - To pozory - mówi terapeutka Anna Kowalska. - Stoimy w dołkach startowych, bo pierwsi rodzice zapukają do nas już pod koniec sierpnia. A potem aż do grudnia nie będzie chwili spokoju.

Jolanta Rogala-Obłękowska, współautorka badań, broni się, że terapeuci mają do czynienia tylko z tymi, którzy biorą. Potem wydaje się im, że problem dotyczy wszystkich. - A w rzeczywistości jest znacznie gorzej. Z narkotykami eksperymentują coraz młodsi - odpowiadają terapeuci. Kiedyś było to jakieś 16-17 lat. Teraz po narkotyki sięga już 13-latek. Przyznają, że pierwszy raz spróbowali na wakacjach. - Siedziałyśmy z koleżanką na plaży. Podeszło do nas trzech facetów. Mówili, że są studentami z Krakowa. Zaczęliśmy rozmawiać, a potem oni zaproponowali trawkę. Zapaliłyśmy. Mnie tam nic nie wzięło, ale Aśka nieźle to odchorowała - opowiada z przejęciem 15-letnia Anka z Warszawy. Scenariusz jest zawsze ten sam. I wszystko jedno, czy akcja rozgrywa się na plaży, w pociągu, w schronisku czy w pubie przy butelce piwa. Wakacje to okres wymarzony dla handlarzy. Można pozostać anonimowym. I nowych klientów wciąż przybywa.

Trujący dymek

A młodzież najczęściej eksperymentuje z marihuaną. Gdy eksperyment trwa zbyt długo, pojawiają się cięższe narkotyki. To jak schodzenie po schodach. Człowiek może znaleźć się na samym dnie. Barbara Kowalska z poradni dla rodzin osób uzależnionych przypomina sobie, że niedawno była u niej matka 19-letnich bliźniaków. - Przyszła przerażona. W jednym z bloków na warszawskim Ursynowie znajomi jej synów urządzili imprezę. Nastolatka weszła na parapet i skoczyła. Zdążyła jeszcze krzyknąć: Patrzcie, ja latam!. Zabiła się na miejscu. Taka chęć do latania to efekt działania marihuany - mówi Barbara Kowalska.

Marihuana stosowana przez dłuższy czas wywołuje syndrom amotywacyjny. Człowiek nie ma na nic ochoty, nie potrafi się skoncentrować. Tymczasem nadchodzi wrzesień, trzeba wrócić do szkoły. A tam szybko zaczynają się pierwsze problemy. Dziecko, żeby się zmobilizować, sięga po coś dopingującego. Najczęściej amfetaminę. - To jak zaklęty krąg, z którego nie ma się jak wyrwać. W wakacje chcesz być na luzie, a trawka daje niezły odlot - mówi Marcin z Liceum im. Marii Konopnickiej w Warszawie. Jemu udało się i już nie bierze. Ale nie wszyscy mają tyle szczęścia.

- I dlatego jestem przeciwko legalizacji marihuany. Trudno byłoby potem wytłumaczyć dziecku, że legalne nie oznacza bezpieczne - mówi Małgorzata Jeleń ze stowarzyszenia Jestem. I dodaje: - Wkrótce pojawiłoby się pytanie: dlaczego tylko marihuana jest legalna? A co z innymi dragami?

Zdaniem Piotra Jabłońskiego z Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, nie ma lepszych ani gorszych narkotyków. - To tak, jakby zastanawiać się, czy lepiej upić się wódką, czy piwem? Używanie marihuany może być równie niebezpieczne, co innych, cięższych narkotyków - mówi Piotr Jabłoński. Jego zdaniem, badania ISP pokazują może pewien trend, ale to jeszcze za mało, żeby mówić o sukcesie w walce z narkomanią. Tym bardziej że praktyka wskazuje na coś zupełnie innego.

Małgorzata Jeleń pracuje z grupami młodzieży, po 20 osób w każdej. Terapia kończy się sukcesem dla połowy. A co z resztą dzieciaków? - Cóż, może jeszcze do mnie wrócą - mówi terapeutka. Jej zdaniem, końca problemu nie widać. - Narkotyki cały czas są i za miesiąc może się okazać, że przybyło nowych młodych narkomanów.

Zwracać uwagę na rekwizyty

- Na pewno ich przybędzie. Sama z roku na rok mam coraz więcej pracy. Podobnie jest w innych ośrodkach dla uzależnionych - zapewnia smutno Anna Kowalska z Monaru. I dodaje: - Szkoda, że w wakacje nikt nie chce się leczyć. Dzieciaki wyjeżdżają. Jest luz, nowi znajomi i żadnych ograniczeń. I taka sielanka trwa aż do pierwszej wpadki w domu. Czyli do czasu, gdy rodzice coś zauważą.

A początkowo nie jest łatwo wykryć, że coś jest nie tak. Wtedy przydają się testy na obecność narkotyków w moczu. Ale to już jest ostateczność i niewielu rodziców na to się decyduje. Dlatego warto zwracać uwagę na rekwizyty. Szklane lufki, małe, foliowe woreczki, resztki proszku czy zasuszonych roślin, okopcona folia aluminiowa. Potem dziecko zaczyna się izolować. Pojawiają się nowi znajomi, których nie przedstawia się rodzicom. Tacy, którzy przychodzą i znikają.

- Rodzice mają raczej dobrą intuicję i jeżeli tylko coś ich niepokoi, powinni zgłosić się do specjalisty. Tak na wszelki wypadek - zapewnia Małgorzata Jeleń ze stowarzyszenia Jestem -

Używki w użyciu

Zdaniem psychiatry Bogdana Woronowicza, młodzież lubi zastępować jedna używkę drugą. Raz jest to piwo, innym razem marihuana. To zupełnie jak moda. Z badań Instytutu Spraw Publicznych wynika, że 10% gimnazjalistów ma już za sobą pierwsze eksperymenty z narkotykami, głównie z marihuaną, 50% - z papierosami i aż 80% z alkoholem (przede wszystkim z piwem).

- Takie wyniki sugerowałyby, że używki są powszechne. Potem jednak spytaliśmy gimnazjalistów, jak często po nie sięgają. Okazało się, że w większości sporadycznie, nie więcej niż 10 razy w życiu. Tylko kilkanaście osób powiedziało, że ma już spore doświadczenie w braniu - mówi Jolanta Rogala-Obłekowska. Dodaje, że podczas badań próbowano stworzyć środowiskowy model takiego młodego eksperymentatora. Okazało się, że ci, którzy próbują narkotyków, piją też alkohol i palą papierosy.

Terapeuci są zgodni, że okres, kiedy nastolatki kończą podstawówkę i przechodzą do gimnazjum, jest niebezpieczny. Nowe środowisko, poczucie, że jest się już prawie dorosłym. No i jeszcze chęć zaimponowania rówieśnikom. - A do tego ci, którzy najczęściej sięgają po narkotyki, nie czują się dobrze we własnym domu. Podobnie w szkole. Tylko 4% gimnazjalistów czuje się akceptowane przez swoich nauczycieli. Dlatego zrozumienia szukają wśród rówieśników. A koledzy często też sami biorą. Mówią: spróbuj, stary, to jest super. Na wakacjach takich życzliwych nie brakuje - mówi Jolanta Rogala-Obłękowska. Choć jej zdaniem młodzież, przynajmniej w teorii, powinna być przygotowana na wakacyjne pokusy. W pierwszym roku istnienia gimnazjum 55% uczniów uczestniczyło w zajęciach poświęconych profilaktyce uzależnień. Takie pogadanki spodobały się uczniom. I to zarówno tym ze wsi, jak i z miasta. - Na wsiach zdarzały się nastolatki, które nigdy nie zetknęły się z narkotykami. Nie mówiąc już o braniu. Jednak bez względu na pochodzenie, większość była za karaniem za posiadanie narkotyków - opowiada Jolanta Obłękowska. I dodaje optymistycznie: - Narkotyki są wszędzie, co nie oznacza, że wszyscy biorą. Dziecko może spróbować na wakacjach. Nie jest jednak powiedziane, że zostanie nałogowcem. Relacje rodzinne są najważniejsze. Z dzieckiem trzeba po prostu rozmawiać. A może aż rozmawiać? Pewne jest tylko to, że na efekty wakacyjnych eksperymentów nie trzeba będzie długo czekać.

Paulina Nowosielska

Zewnętrzne oznaki brania:

- Marihuana - gadatliwość i wesołkowatość, zaburzenie orientacji przestrzennej, ogólne podniecenie i nadczynność psychoruchowa, zaczerwienienie białek oczu.

- Amfetamina - nerwowość, drażliwość, rozszerzone źrenice w nikłym stopniu reagujące na światło, kłopoty ze snem, wahania nastroju od euforii do depresji, nadmierne poczucie pewności lub nieuzasadniony strach, znaczne ubytki wagi ciała (przy długotrwałym używaniu).

- Opiaty (morfina, heroina, kodeina, metadon - syntetyczny analog morfiny o przedłużonym działaniu) - szpileczkowate źrenice, opadanie powiek, uczucie swędzenia skóry, senność, płytki oddech, potliwość, ślady nakłuć po wstrzyknięciach.

- Ecstasy - rozszerzenie źrenic, pobudzenie, mało racjonalne i dziwne zachowanie (np. okazywanie niecodziennej sympatii wobec innych), czasem może pojawić się brak koordynacji ruchowej.

Według Krajowego Biura ds. Przeciwdziałania Narkomanii, w Polsce jest od 32 do 60 tys. narkomanów, tj. osób, które regularnie używają narkotyków. Najwięcej jest ich w woj. lubuskim, dolnośląskim, warmińsko-mazurskim, mazowieckim i zachodniopomorskim.

W ogólnopolskim badaniu przeprowadzonym przez CBOS w 1992 r. na próbie uczniów ostatnich klas szkół ponadpodstawowych, 5% badanych przyznało się do używania narkotyków w ciągu ostatniego roku. W 1994 r. było to 10%. Pięć lat później do okazjonalnego używania narkotyków przyznało się już 18% młodzieży.

Najczęściej zdarzają się propozycje dotyczące konopi. Otrzymało je, chociaż raz w ciągu roku, 17% uczniów klas pierwszych i 24% uczniów klas trzecich (szkoły ponadpodstawowe). Amfetaminę proponowano 10% pierwszoklasistów i 14% trzecioklasistów. Takie substancje jak heroina, kokaina, ecstasy lub LSD proponowane były 2-5% badanym.

49% pierwszoklasistów i 55% trzecioklasistów wie, gdzie można kupić narkotyki. Najpewniejsze miejsca to dyskoteka lub bar (30% - pierwszoklasiści i 39% - trzecioklasiści) oraz ulica lub park (21% - pierwszoklasiści i 24% - trzecioklasiści). (dane: Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii)

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Misiek (niezweryfikowany)
"- Ecstasy - rozszerzenie źrenic, pobudzenie, mało racjonalne i dziwne zachowanie (np. okazywanie niecodziennej sympatii wobec innych), czasem może pojawić się brak koordynacji ruchowej." - uważajcie by nie okazywać (nawet na trzeźwo) niecodziennej sympatii wobec innych, gdyż podpada to pod MAŁO RACJONALNE i DZIWNE ZACHOWANIE...
Organizator kolonii (niezweryfikowany)
<p>Przeszukałem bazę artykułów na hyperreal odnośnie tego tematu (narkotyki na koloniach oraz podczas wypoczynku wakacyjnego) i nigdzie tego nie znalazłem: czy są gdzies publicznie dostępne jakieś podobne statystyki ale dotyczące roku 2011 lub 2010? Byłbym wdzięczny za podanie linka - myślę, że nie tylko ja.</p>