Kokaina we włoskim parlamencie

Nie mam zielonego pojęcia czy to senator, czy deputowany. Wyniki badania są tajemnicą - powiedział dla gazety "Il Giornale" włoski podsekretarz stanu Carlo Giovanardi.

Koka

Kategorie

Źródło

wp.pl

Odsłony

929

Nie mam zielonego pojęcia czy to senator, czy deputowany. Wyniki badania są tajemnicą - powiedział dla gazety "Il Giornale" włoski podsekretarz stanu Carlo Giovanardi. Sprawa dotyczy badań na obecność narkotyków, które Giovandri kilka miesięcy temu zaproponował wszystkim członkom obu izb parlamentu.

Do testu zgłosiło się dobrowolnie 232 parlamentarzystów. U jednego z nich, testy wykazał obecność kokainy. - Badanie było anonimowe, dlatego nie możemy ustalić tożsamości tej osoby - powiedział Giovandri.

Carlo Giovandri, w rządzie Silvio Berlusconiego odpowiada za przeciwdziałanie narkomanii i alkoholizmowi. Poseł chciałby, aby takie badania były w przyszłości obowiązkowe.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Baltazar Gąbczasty (niezweryfikowany)

<p>W polskim parlamęcie powinni zrobić takie testy, ciekawe czy pod groźbą pozbawienia posady stali by się zwolennikami depenelizacji, a dam sobie obie ręce odrąbać że nie tylko piesiewicz nosek pudruje, pomijając koks-dilów z kancelari kurdupla hehe.</p>
Zajawki z NeuroGroove
  • 6-APB
  • Bad trip

Set: Oczekiwałam euforii, empatii i intensywnego kontaktu ze światem zewnętrznym. Sitting: impreza ze wszechobecną psychodelą , masa ludzi, silne bodźce dźwiękowe

 

 

 Przybyłam do obcego mi środowiska, w który miało odbyć się pewne wydarzenie. Miałam określone oczekiwania co do przeżyć, które miały stać się moim udziałem, ale rozczarowałam się koszmarnie.

Ok 21 przyjęłam 6apb,  a po jakiejś godzinie 25c-nbom. Oczekiwałam empatii, pięknych i inspirujących odczuć. Chciałam poszerzyć paletę emocji związanych z kontaktami międzyludzkimi. Wyszło zupełnie odwrotnie.

W drodze na imprezę

  • LSD-25
  • Tripraport

SET Stan psychiczny - ok, brak zmartwień Oczekiwania - 1. przetestować microdosing, 2. przeżyć psychodeliczne doświadczenie nad morzem. Podszedłem do sprawy niestety trochę bezrefleksyjnie i nie miałem żadnych oczekiwań psychicznych, chociaż i tak w tym raporcie nie skupiam się zbytnio na mojej psychice, więc nie ma to większego znaczenia SETTING Znani mi ludzie, tolerujący stosowanie psychodelików (jednak tym razem trzeźwi), chill na plaży nad morzem, wakacje, ciepło, słonecznie

Jakoś tak wyszło, że w mojej lodówce leżał sobie jeden, hipotetyczny, starannie zawinięty, kartonik [znany europejski vendor na G (albo P), 155 ug], czekając na odpowiedni na jego spożycie dzień. I jakoś tak wyszło, że podzieliłem go w bardzo nierównych proporcjach. Opiszę 2 hipotetyczne spotkania z LSD, jedno w tak zwanym "microdosingu" (chociaż chyba przegiąłęm trochę z dawką...), a drugie w normalnej, optymalnej dawce.

Spotkanie nr 1

  • Dekstrometorfan
  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Wieczór, wolna chata; przygotowane świeczki, kadzidła, muzyka; pierwszy samotny grzybowy trip, lekka obawa i duża ciekawość

22.30
Spożywam radośnie gorący kubek borowiko-psylocybinowy. Mniam, mniam. Z najwyższej jakości suszonych grzybów, jak twierdzi napis na opakowaniu :)
Jeszcze nie skończyłem posiłku, a ściany pokoju już przybierają cieplejszą barwę. Jaki on przytulny!

  • Gałka muszkatołowa


23 lutego 2004



17:30 - poczatek eksperymentu

wsypuje 2 opakowania galki do szklanki i dolewam wody.

pierwszy lyk oproznil 1/3 szklanki. Pozniej bylo gorzej :/

za kazdym podejsciem mialem odruch wymiotny a okropny smak

bynajmniej nie zachecal do spozycia :)



17:53 - koniec picia "napoju".

zuje gume... czekam na efekty.