REKLAMA




Szturmując bramy psychodeli: naukowcy podejmują współpracę w obliczu kapitalistycznej rywalizacji

Bardzo ciekawy artykuł, z własnej i nieprzymuszonej woli i inicjatywy nadesłany przez jednego z naszych czytelników, który prowadzi własny portal - polecamy!

Tagi

Źródło

Ulhvel (chimeryczne pismo transgresyjne)
Sophia Rokhlin dla chacruna.net
tłumaczenie: katastrof

Odsłony

1009

Wszyscy mówią o psychodelikach. Gospodarz późno-nocnego showu TV Chelsea Handler pije ceremonialny wywar ayahuaski na Netflixie. W ostatnim tygodniu, konserwatywny ex-Spiker Izby Reprezentantów, John Boehner, onegdaj „nienaruszalnie przeciwny” legalizacji konopii – stweetował oświadczenie, że dołącza do komisji mega-inwestora pączkującego legalnego przemysłu konopnego. Autor bestsellerów Michael Pollan pisze o psychodelikach w Jak zmienić swój umysł, a mikrodozowanie LSD jest propagowane przez herosów przedsiębiorczości Jamie Wheala i Stevena Kotlera w Wykradaniu Ognia.

Co kiedyś zostało nazwane „psychodelicznym renesansem” – ruch prowadzony przez grzywiastych myślicieli, łotrowskich naukowców, psychonautów i wyrzutków – nieprzerwanie wywoskowuje się we w pełni odpaloną erę. Stopniowa akceptacja psychodelików i substancji psychoaktywnych przez mainstream jest powodem do celebracji dla rodowodu adwokatów, którzy toczyli pod górę bitwy o wolności religijną i „wolność poznawczą”: prawo zmiany stanu własnej świadomości. Wyzwolenie potencjału medycznego roślin i molekuł syntetycznych, będące z dawien dawna marzeniem szamanów, wyrzutków-naukowców i antropologów, w końcu materializuje się w rzeczywistości.

Ale jak psychodeliki rozwijają się z ezoterycznych, podziemnych krain w oświetlony dniem, legalny „mainstream”, jak zmienia się wiedza nt. i ekonomiczna przemiana tych substancji?

Leki (dozwolone lub nie) z uznaną wartością użytkową (medyczną lub inną) są z reguły utowarowiane, regulowane i opodatkowane. Widzieliśmy to w 1986 roku, gdy amerykański przedsiębiorca Loren Miller podjął próbę opatentowania i sprywatyzowania odmiany Bansiteriopsis caapi, kluczowego składnika ayahuaski, ceremonialnego wywaru społeczności lasów amazońskich.

Dzisiaj legalna produkcja konopii przysparza interesantom wysokich zysków, podczas gdy drobni handlarze pozostają zamknięci za posiadanie. Biały sok z makówek (Papaver somniferum) zawiera alkaloidy morfiny, produkowane teraz agresywnie przez przedsiębiorstwa jak Purdue Pharmaceuticals i sprzedawane do wytwarzania syntetycznych opiatów – szacowanych za odpowiedzialne za miliony zgonów – dla celów zysku.

Problemem jest, że służba zdrowia w Ameryce istnieje w obrębie konkurencyjnej ekonomii rynkowej, napędzanej nienasyconą pogonią za wzrostem ekonomicznym. Prywatyzacja środkami patentowania lub kradzieży często doprowadza do procesu odnoszenia zysku. Oznacza to ograniczenie dostępu do zasobów wspólnej puli (tj. stawianie płotu wokół pola konopii w celu jej sprzedaży, lub opatentowania rośliny). W przypadku kompanii służby zdrowia, których ostatecznym celem jest maksymalizacja zysków dla interesantów, prywatyzowanie i patentowanie wiedzy i zasobów jest murowaną drogą do sukcesu. To zaś zgrzyta ze zwierzchnikami otwartego dostępu i współpracy, czyli naukowcami, badaczami, praktykami i adwokatami, których celem jest zapewnienie otwartego dostępu do terapeutycznych i duchowych narzędzi, jakimi są psychodeliki.

Przyszłość społeczności badaczy narkotyków pozostaje niepewna. Co się stanie z tradycyjnymi zasadami współpracy psychodelicznych naukowców po konfrontacji z matrycą komodyfikacji, rywalizacji i prywatyzacji?

Oświadczenie od Społeczności Psychodelicznej

W odpowiedzi na te pojawiające się napięcia, chacruna.net opublikowała Oświadczenie dot. otwartej nauki i otwartej praktyki z psylocybiną, MDMA i podobnymi substancjami, podpisane przez szereg badaczy, naukowców, mediatorów integracji, praktyków, filantropów i przywódców na tym polu. Oświadczenie zostało zaaranżowane przez Roberta Jesse’go, instrumentalną postać w ponownym otwarciu badań nad psylocybiną na Uniwersytecie Johna Hopkinsa.

Do podpisanych zaliczają się psychodeliczne awatary jak łotrowski profesor Harvardu przemieniony w guru Ram Dass, matrona molekuł Ann Shulgin, Amanda Fielding z Fundacji Beckley, Dennis McKenna i Roland Griffiths: wszystkie te osoby pomogły dramatycznie zmienić popularny dyskurs i wiedzę o psychoaktywnych dragach. Podpisały się również NGO, grupy adwokackie i instytucje z całego świata.

Według chacruna.net, dokument został opracowany w szczególności „w odpowiedzi na obawy, że w miarę jak psylocybina i MDMA przechodzą testy kliniczne, dając nadzieję jako leki, uformują się komercyjne przedsiębiorstwa na sposób motywujący do nie dzielenia się materiałami ani wiedzą, do spriorytetyzowania zysków, albo zachowania się kompletnie przeciw innym.”

Z oświadczenia:

Od pokoleń praktyków i badaczy przed nami, otrzymaliśmy wiedzę o tych substancjach, ich ryzykach i konstruktywnych sposobach ich wykorzystania. My z kolei akceptujemy wezwanie do wykorzystania tej wiedzy dla wspólnego dobra i swobodnego dzielenia się tym, jakkolwiek powiązaną wiedzą możemy odkryć lub rozwinąć.

Prywatyzacja dostępu do zmienionych stanów świadomości

Spójrzmy na grzyby psylocybinowe, słynne jako sakrament kultury Mazateku w Meksyku. W pierwszych testach klinicznych, psylocybina ukazała nadzieję na stanie się terapeutycznym narzędziem do ulżenia niepokoju schyłku życia, depresji i uzależnienia od nikotyny. Aby spełnić wymogi standardów Praktyki Dobrego Wytwarzania Jedzenia i Leków Stanów Zjednoczonych (US Food and Drug Administration’s Good Manufacturing Practice – GMP), badacze używają oczyszczonej psylocybiny, białego, organicznie skonstruowanego proszku, zamiast preparacji grzybów. Wyprodukowanie tego medycznej klasy proszku jest kosztowną procedurą.

W roku 2017 Compass Pathways, kampania z centralą w Wielkiej Brytanii, wsparta przez bilionerów jak prawicowy Peter Thiel i wilk Wall Streetu Michael Novogratz, wleciała na scenę, wyprodukowując największą kiedykolwiek zrobioną dostawę medycznej klasy psylocybiny i obecnie przygotowują się do testów klinicznych u schyłku 2018. Compass Pathways pracuje z Fisher Pharmaceuticals aby pakować i dystrybuować psylocybinę do badaczy w instytucjach takich jak Imperialny Colledge Londynu za znacznie niższe ceny niż poprzednio, tj. około £20,000 (~100,000 zł – sic! – dop. tłum) za test na 50-ciu pacjentach.

Rozpoczęcie działalności jest poświęcone „rozwinięciu pacjenckich ścieżek i terapii do poprawy opieki nad zdrowiem umysłowym” poprzez działanie jako pośrednicy (dealerzy) pomiędzy producentami farmaceutycznymi, a badaczami, oraz sami przeprowadzając testy. „Opublikujemy wszelkie dane, pozytywne i negatywne, w otwarty i przejrzysty sposób, uznając i stosownie przypisując kontrybucje organizacji partnerskich i indywiduów, z którymi pracowaliśmy”, głosi ich otwierające oświadczenie.

Ale ceny medycznej klasy leków jak psylocybina (lub MDMA, LSD i ayahuaska) nie są głównym kłopotem badaczy. Bardziej kłopotliwa jest niepewność wokół wyłączności kontraktów pomiędzy badaczami, Compass Pathways, a producentami leku. Czy badacze nabywający psylocybinę od Compass Pathways mogą używać narzędzi i modeli leczenia innych niż Compass’owe? Czy kontrakty pomiędzy badaczami, producentami i Compassem są wyłączne? I czy wyłączne kontrakty – narzędzia rywalizacji rynkowej – naprawdę odzwierciedlają reklamowany etos współpracy kampanii?

„Niestety badanie kliniczne jest drogie, i brak dużych kampanii równoważących rachunki”, wyjaśnia Julie Holland, psychofarmakolog i redaktor Extasy – Kompletny przewonik – wyczerpujące spojrzenie na ryzyka i korzyści MDMA, oraz Księga Zioła: Kompletny przewodnik do konopii. Testy kliniczne fazy trzeciej mogą kosztować do dziesiątków milionów dolarów: cen, z jakimi badacze bez pomocy przedsiębiorczego kapitału nie są w stanie się zmierzyć. Ale, jak wykazał Multidyscyplinarny Związek Nauk Psychodelicznych (Multidisciplinary Association of Psychedelic Sciences – MAPS), testy fazy 3 mogą być kompletnie sfinansowane przez dary charytatywne.

W międzyczasie, pewne duże kampanie równoważą rachunki aby nawodnić zieleńsze pastwiska. W Stanach Zjednoczonych osiem stanów zatwierdziło opodatkowanie i regulację legalnej marihuany (z ich większą ilością w drodze).

Wielcy napastnicy jak Acerage Holdings, nowy inwestorzy w przemyśle legalnych konopii, są tworzeni przez drużynę all-star „weteranów przemysłu”, od firm jak Goldman Sachs, Blackstone i Schroders Investment Management. Ostatnim uzupełnieniem drużyny jest konserwatywny uprzedni Spiker Izby Reprezentantów John Boehner, którego perspektywa konopii „wyewoluowała” wkrótce potem, jak Grupa Brightfield oszacowała, że sieć przemysłowa wkrótce osiągnie wartość 31 bilionów dolarów.

Jak ta nowa fala przedsiębiorców i inwestorów wypada w oczach podziemnych społeczności konopnych? Cóż, niezbyt imponująco. Ale jak to ujął pisarz, aktywista i autor High Times David Beinenstock, „konopie powinny przetransformować kapitalizm, a nie na odwrót.” W wywiadzie dla Herb magazine, sugeruje on,

„Powinniśmy nieść ze sobą wartości autentycznej kultury konopnej, w miarę jak wynosimy się z Prohibicji, i nie pozwolić temu przemysłowi – a co istotniejsze, naszemu ruchowi, aby został skooptowany i opanowany poprzez wartości Wall Streetu i korporacyjnej Ameryki.”

Nastawiony na zysk system opieki zdrowotnej, wbudowany w ekonomię nieskończonego przyrostu stale wymaga nowego materiału do komercjalizacji aby się zatankować. Oznacza to konstruowanie i produkowanie nowych, zyskownych farmaceutyków. Lecz oznacza to także poznawanie nowych, uprzednio podziemnych substancji, włączając zakazane krainy psychoaktywnych dragów.

Nagle prohibicyjne wartości prawicowych konserwatystów jak Rebekah Mercer, która ofiarowała jeden milion dolarów dla MAPS, Peter Theil inwestujący w dystrybucję psylocybiny i John Boehner – wszyscy zwolennicy prezydenta, który sugerował rozstrzeliwanie narkotykowych dealerów – są przebijane atutem obietnicy zysku.

Współpraca teraz lub nigdy!

Co teraz? Psycholog Geoff Bathje nalega

Nie możemy zwyczajnie stworzyć legalnych ścieżek biegnących naprzód i zignorować błędy przeszłości. Potrzebujemy kurującej sprawiedliwości dla tych, którzy zostali nacelowani i skrzywdzeni przez Wojnę z Narkotykami, a którymi byli głównie Afroamerykanie i ludzie niższego pochodzenia.

Przywódcy profesjonalnej psychodelicznej społeczności badawczej zebrali się w celu obrony swojego dziedzictwa współpracy i zajęcia pozycji pierwszej linii frontu wobec sprawiedliwości społecznej. Podpisujący zobowiązali się podtrzymać następujące zasady:

  1. Intelektualna i naukowa integralność: „Zaręczamy, że mówimy o prawdzie takiej, jaką odnajdujemy, nie zaś takiej, jaką my lub inni mogliby preferować, aby była odnaleziona.”
  2. W służbie: „Jesteśmy wezwani do tej pracy w duchu służby.”
  3. Otwarta nauka i praktyka: „Nie będziemy powstrzymywać, ani wymagać tego od innych, materiałów ani wiedzy (doświadczeń, obserwacji, odkryć, metod, najlepszych praktyk itp.) dla komercyjnych korzyści.”
  4. Nie-ingerencyjność: „Będziemy dążyć do umiejscowienia naszych odkryć w domenie publicznej dla zysku wszystkich.” (To oznacza, że odkrycia nie będą patentowane ani prywatyzowane.)

Przyszłość legalizacji psychodelików jest wielopostaciowa: z jednej strony, uznajemy i celebrujemy owoce pracy adwokatów; z drugiej, etos solidarności i współpracy społeczności, wzmocniony przez dekady ostracyzacji, kryminalizacji i więzienia będzie poddany testowi.

„Głosiłam przezroczystości i współpracę nad rywalizacją przez długi czas. Nie wiem co teraz myśleć”, mówi Holland. „To potencjalnie zmiana paradygmatu i nie namyśliłam się jeszcze w pełni co do tego.”

Jak zmieni się struktura psychodelicznej społeczności badawczej, gdy zaangażują się zorientowani na zysk inwestorzy? Więcej niż krytyczna perspektywa, podtrzymująca wartości współpracy, otwartej praktyki i poświęcenia będzie wymagała kreatywności. Ale koniec końców, jeśli to nie psychonauci i psychodeliczni naukowcy mogą, jak to popularnie ujął Timothy Leary – „kwestionować autorytet”, kto to zrobi?

Oceń treść:

Average: 6.6 (5 votes)

Komentarze

g3no

Tekst dobry. Czuje jednak, ze jestem z nizszej gestosci niz autor.

Zawiedziony rodak (niezweryfikowany)

Dobry artykuł, ale tłumaczenie kiepskie. Szkoda, że Polska daleko w ogonie tych zmian i u nas np. prohibicja jest uważana za idealne narzędzie. A moglibyśmy niezłe pieniądze trzepać choćby ze światowego rynku konopnego i rząd by miał na populistyczne 500+ i inne bzdury