REKLAMA




"Osiągamy ponad 99% czystości". Chińskie labolatoria zalewają Zachód dopalaczami.

Chińskie fabryki na wielką skalę produkują nowe, naśladujące zakazane narkotyki substancje psychoaktywne, przeznaczone na rynek amerykański i brytyjski.

Tagi

Źródło

The Guardian
Nicola Davison

Tłumaczenie

pokolenie Ł.K.

Odsłony

5111

Chińskie fabryki na wielką skalę produkują nowe, naśladujące zakazane narkotyki substancje psychoaktywne, przeznaczone na rynek amerykański i brytyjski.

O północy, na zapleczu laboratorium farmaceutycznego Global Chemsun w Szanghaju, chiński chemik imieniem Terry jestł gotów dobić targu. W laboratorium obok jasnożółty płyn buzouje w kolbie. Zapach spalin jest tak intensywny, że pozostawia gorzki, chemiczny posmak w ustach.

Dookoła bałagan: podłoga usłana zużytymi gumowymi rękawiczkami, w rogu rozerwany worek, z którego wysypuje się biały proszek.

Byłam tam, aby "zwizytować" laboratorium, przyjrzeć się drewnianym beczkom pełnym narkotyków, jednak Terry nie był zainteresowany grzecznościową konwersacją. "Po prostu pobierzesz próbki, zgadza się?"- upewnił się, niemal krzycząc - . "Załatwmy to szybko. Powiedz mi czego i ile potrzebujesz, wtedy porozmawiamy o cenie i wysyłce. "

W ostatniej dekadzie globalny handel narkotykami zmienia się w głęboki i nieprzewidywalny sposób. W epoce cyfrowej fakty wyglądają tak, że w ciemnej strefie internetu bez przeszkód prosperują rynki, na których zdobycie wszelkiego rodzaju nielegalnych środków, od marihuany począwszy i na metamfetaminie skończywszy, jest kwestią paru kliknięć.

Tymczasem wielowymiarowo połączona, zglobalizowana scena narkotykowa wyrosła na twór zbyt skomplikowany i złożony, by istniejące rozwiązania prawne umożliwały jej kontrolowanie. Sytuację tę obrazowo ilustruje gwałtowny rozrost rynku "dopalaczy" czy też, jak nazywają je oficjalne organy, nowych substancji psychoaktywnych (novel psychoactive substances – NPS).

Dopalacze to syntetyzowane w laboratoriach związki chemiczne, które działają stymulująco lub depresyjnie na centralny układ nerwowy w sposób podobny do działania zakazanych substancji, takich jak marihuana czy kokaina. Chemicy majstrują przy strukturze związków NPS tak, by wymykały się one międzynarodowym regulacjom kontroli narkotyków - przynajmniej w momencie, kiedy się pojawiają.

Co roku pojawia sie ich na rynku więcej: według raportu Europejskiego Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA) od 2009 roku notuje się "bezprecedensowy wzrost"  liczby, rodzajów i skali dostępności tych środków. Dziesiątki nowych substancji pojawiają w Europie i Stanach Zjednoczonych każdego roku – klasyfikacje agencji kontroli narkotyków wymieniają ich obecnie ponad 400.

Polityka narkotykowa w krajach konsumenckich, takich jak USA i Wielkia Brytania, zostały stworzone na długo przed internetem i erą radykalnej globalizacji rynku narkotykowego. Potop toksycznych substancji, zalew doniesień medialnych i kolejna fala hospitalizacji niweczą wszelkie iluzje w kwestii sprawowania przez rząd jakiejkowiek kontroli.

W ciągu ostatniego miesiąca Nowy Jork, Mississippi i Alabama ogłosiły oficjalny alert zdrowotny w związku z dramatycznym wzrostem liczby przedawkowań NPS. Podobny wzrost odnotowały też stany  Arizona, Floryda, New Jersey i Texas. W Tuscaloosa County, w stanie Alabama, gdzie jedna osoba zmarła, a dwa tuziny musiały być hospitalizowane w następstwie użycia substancj sprzedawanej pod nazwą  "Spice", policja określiła sytuację jako "kryzys bezpieczeństwa publicznego".

Ograniczenie podaży NPS jest "priorytetem" dla Drug Enforcement Administration (DEA) od 2012 roku, niemniej w zeszłym roku jeden na pięciu Amerykanów ankietowanych w ramach Global Drugs Survey przyznal, że w ciągu ostatniego roku zażywał któryś z legalnych narkotyków – co stawia USA po tym względem na pierwszym miejscu w świecie.

Wszystko to wydarzyło się w stosunkowo krótkim czasie. Masowa produkcja dopalaczy rozpoczęła się dopiero w 2008 roku, kiedy urzędnicy ONZ zniszczyli 33 tony przechwyconego w Kambodży olejku sasafrasowego, prekursora MDMA.

Ponieważ zapasy MDMA w Europie zmniejszyły się, dostawcy zaczęli rozglądać się za alternatywą - i zwrócili uwagę na mefedron, substancję chemicznie podobną do MDMA, ale niekontrolowaną w Wielkiej Brytanii. Przez dwa lata - zanim został objęty zakazem - użytkownicy nie mogli się nacieszyć tym tanim narktoykiem, działającym jak wypadkowa kokainy i ecstasy.

Firmy farmaceutyczne takie jak Pfizer opracowywały  syntetyczne kannabinoidy - środki mające imitować działanie marihuany - pierwotnie jako narzędzia do badania mechanizmów systemu endokannabinoidowego w mózgu dla celów terapii klinicznej.

Sprzedawcy zaczęli przegryzać się przez trudny do zrozumienia język czasopism naukowych opisujących te związki, konsumentci relacjonowalii na forach internetowych swoje doświadczenia z tymi narkotykami, a rodzący się rynek zaczął nabierać kształtu. Hurtowi importerzy w Wielkiej Brytanii, USA i Europie zaczęli składać duże zamówienia w firmach chemicznych, dostarczających towar drogą pocztową lub przez międzynarodowych kurierów.

Chiny od dawna produkowały na rzecz całego świata wszystko, od iPhonów do światełek choinkowych, więc było chyba nieuniknionym, że będą pełnić tę samą rolę jeśli chodzi o narkotyki : tamtejsze laboratoria produkowały masowo ogromne ilości chemikaliów dla podmiotów farmaceutycznych lub do celów przemysłowych – importerzy nie mieli zatem problemu ze znalezieniem w Szanghaju  dziesiątek firm będących w stanie produkować ogromne ilości dopalaczy.

Lokalne władze, jeśli je odpowiednio przekupić, gotowe były patrzeć w drugą stronę; chiński rząd był bardziej zainteresowany wzrostem krajowej konsumpcji zakazanych narkotyków, niż chemikaliami, które są legalne i trafiają za granicę.

W efekcie Chiny, jak określił to nagłówek magazynu Time, szybko otworzyły "nowy front globalnej wojny z narkotykami ".

Od miesięcy korespondowałam mailowo z szanghaiskim chemikiem o ksywie "Charles" na temat hipotetycznego zlecenia dużej dostawy kannabinoidu nazwie AB-Chminaca (AB-C), substancji, która jest zakazana w USA, ale nie w Wielkiej Brytanii. Siedziba jego firmy znajduje się na 12. piętrze niemal opuszczonego budynku na obrzeżach miasta. Po dotarciu na miejsce zostaję wprowadzona do sali konferencyjnej i otrzymuję papierowy kubek parującej zielonej herbaty.

Firma Charlesa jest gotowa sprzedać  AB-C w cenie 1120 funtów (1,720 dolarów) za kilogram . Na stronie brytyjskiego sprzedawcy 10 gram substancji kosztuje 60 funtów (92 dolary). Sprzedawca zarabia zatem 4880 funtów (7500 dolarów) na każdym kilogramie, nie licząc wysyłki, przetwarzania i pakowania.

Pytam, czy Charles może zagwarantować dostawy. "Dzielimy towar na jednokilogramowe paczki i wysyłamy je wszystkie tego samego dnia" - wyjaśnia -  "Jeśli podasz kilka adresów, mogę dostarczyć 50 kilogramów."

Po lunchu złożonym z krewetek z makaronem ryżowym i dynią,  jedziemy przez miasto do kompleksu przemysłowego w dzielnicy Pudong.

W drzwiach wita nas pulchna kobieta około trzydziestki z krótko przyciętymi włosami, ubrana w biały kitel: ona jest głównym chemikiem. Idziemy przez nieskazitelnie czyste laboratorium, w którym cicho pracują technicy ("Lubię czyste laboratorium, jestem dziewczyną"- mówi chemiczka) do wyglądającej na kosztowną maszyny, służącej do wykonywania chromatografii gazowej sprzężonej ze spektrometrią masową. "Osiągamy czystość powyżej 99%" - podkreśla z dumą.

Duża plastikowa torba zawiera 50 próbek białawych proszków i kryształów - depresantów, stymulantów, opioidów. Zasiadamy do rozmowy. "Obawiam się, że [związek] nie jest dobry," chemiczka mówi silnie akcentowanym angielskim. "Po pierwsze, ktoś przesłał nam informację zwrotną, że nie jest odpowiednio silny. Z drugiej strony wygląda na to, że już spowodował zgon w Rosji. Śledzisz wiadomości? Czemu więc nadal go chcesz? "

Ma teorię, że brak jakościowej standaryzacji narkotyku jest wynikiem źle przeprowadzonej syntezy, podstawienia cząsteczek w niewłaściwych miejscach. Czy ona sama wie coś o mocy środka? "Nie wiemy nic o walorach użytkowych."- zaznacza szybko pospiesznie - "Jesteśmy tylko chemikami".

Pierwsze wzmianki na temat AB-Chminaca pojawiły na poświęconych narkotykom forach internetowych z początkiem roku 2014. Jako syntetyczny kannabinoid należy do jednej z najpopularniejszych grup NPS i jest pochodną lub bliskim chemicznym krewnym AB-Fubinaca, substancji zakazanej w lutym 2014 roku w USA..

Kannabinoidy są projektowane tak, aby działać w podobny sposób jak tetrahydrokannabinol (THC), główny aktywny składnik z konopi, który oddziaływuje na odpowiednie receptory w mózgu generując efekt psychoaktywny.

Dzisiaj są one zazwyczaj rozpuszczane w rozpuszczalnikach, nanoszone na materiał roślinny, przepakowywane do 1-3 gramowych pakietów foliowych z etykietami takimi jak "Spice", "K2" czy "Herbal Haze". Są one opisywane jako "kadzidło", "odczynniki chemiczne" lub "potpourri" i nie przezaznaczone do spożycia przez ludzi, tak aby mogły być sprzedawane legalnie w sklepach i w internecie. Sprzedawcy nie umieszczają wskazowek na temat dawkowania, aby uniknąć oskarżenia o łamanie prawa przez zachęcanie do zażywania tych środków.

W celu utrzymania biznesu krok przed narzędziami kontroli prawnej, rynek musi nieustannie ewoluować: mała wariacja na temat struktury chemicznej zakazanej substancji wystarcza, by nowa substancja wymykała się większości regulacji – jednak jednocześnie najmniejsza zmiana struktury molekularnej może dać w efekcie narkotyk, którego działanie będzie dramatycznie różnić się od pierwowzoru. 

AB-Chminaca jest aktywny w znacznie niższej dawce niż związek macierzysty, łatwo zatem popełnić błąd.. W opublikowanym w lutym na jednym z narkotkykowych forów poście jeden z  użytkowników - określający się jako "bardzo doświadczony" - opisuje swoje przypadkowe przedawkowanie AB-C: "Padam na łóżko, ręczniki na mojej twarzy, mokre włosy, skąpane w pocie ciało... Jestem tak naćpany, tak bardzo naćpany ... Umieram? "

Pod poziomem mgły dezinformacji rzeczywistość jest taka, że większość ludzi będzie palić cokolwiek, co znajdzie w pakiecie pod marką "Spice".

2 kwietnia Alan Jones, szef oddziału ratunkowego na Uniwersytecie Mississippi Medical Center w Jackson, otrzymał telefon od pielęgniarki z ostrego dyżuru. "Powiedziała mi, że przywieźli nam czwartego pacjenta z podejrzeniem przedawkowania "Spice" - czwartego w ciągu dwóch godzin. Nieczęsto widuje się coś takiego."

W ciągu najbliższych 72 godzin na oddział trafiło kolejnych 25 pacjentów i dr Jones powiadomił stanowy Departament Zdrowia. "Pracuję w ratownictwie medycznym prawie 20 lat i nigdy nie widziałem czegoś takiego" – podsumowuje.

Od początku kwietnia ponad 500 osób z prawie każdego hrabstwa w Mississippi wymagało hospitalizacji w wyniku używania Spice. Najmłodszy pacjent miał 14 lat.

Najczęściej wystepują halucynacje, pobudzenie i potliwość. Z powodu dezorientacji pacjenci bywają agresywni. "Kilku pacjentów miało problemy z oddychaniem – odech był zbyt spłycony, by utrzymać ich przy życiu"-  mówi dr Jones.

Analiza toksykologiczna związku z Mississippi pozwoliła określić go jako MAB-Chminaca, pochodną AB-C.

Od kiedy DEA po raz pierwszy raz zetknąła się z  AB-C w marcu 2014 roku, środek był przyczyną co najmniej czterech zgonów w USA. Fatalne skutki stosowania narkotyku obejmują śpiączkę, utratę kontroli nad motoryką, trudności w oddychaniu i drgawki. Zgodnie z rekomendacją DEA,  AB-C i dwa inne kannabinoidy zostało czasowo zakazane w grudniu 2014 roku. W Wielkiej Brytanii sprzedaż AB-C jest legalna. 

Wkrótce po wprowadzeniu zakazu, użytkownicy forów internetowych zaczęli debatować nad tym, które związki które mogą być "porównywalne lub lepsze niż AB-C". MAB-Chminaca uznano za zdrową alternatywę i niekończąca się "pogoń za kretem", jak określił to jeden z urzędników DEA, mogła biec utartym torem.

Pojawienie NPS stanowi bezprecedensowe wyzwanie dla autorów regulacji antynarkotykych na  całym świecie. Obecna polityka międzynarodowa w tej kwestii opiera się na wypracowanych na forum ONZ umowach datowanych na lata 60.,  których treść została włączona do prawa wewnętrznego 150 krajów. Korzeniami sięgają one USA i czasów prohibicji z lat 1920-1932, kosztownego eksperymentu, który zawiódł jako sposób powstrzymania ludzi od upijania się, prowadząc za to do eksplozji podaży czarnorynkowego alkoholu rozrowadzanego przez gangi, które zgarniały ogromne zyski.

W 1971 roku prezydent USA Richard Nixon przemianował prohibicję na "wojnę z narkotykami".

Amerykańskie "prawo analogowe" pozwala uznać za nielegalną substancję niewyszczególnioną z nazwy w wykazach, jeśli tylko jest "zasadniczo podobna" do substacji już kontolowanych - system krytykowany ten jest krytykowany za mętność.

W przeciwieństwie do powyższego, prawo obowiazujące  w Wielkiej Brytanii wymaga umieszczenia poszczególnych narkotyków lub ich rodzin na specjalnej liście, w oparciu o zalecenie Rady Doradczej ds.Nadużywania Narkotyków (Advisory Council on the Misuse of Drugs -  ACMD), organu złożonego naukowców, nauczycieli akademickich, przedstawicieli policji i innych ekspertów.

Ale i ten system ten okazał się zbyt toporny – przeprowadzenie procedury uznania narkotyku za niebiezpieczny może zająć ekspertom miesiące -  wobec czego w roku 2011 w Wielkiej Brytanii sięgnięto po inne rozwiązanie: Rozporządzenia o Tymczasowej Klasyfikacji Narkotyków  ( Temporary Class Drug Orders), pozwalające rządowi zakazać sprzedaży substancji do czasu przeprowadzenia oceny jej szkodliwości. Pomimo tego tylko 60% znanych kannabinoidów jest obecnie objęte kontrolą na terenie Wielkiej Brytanii.

Jedną z "niezamierzonych konsekwencji" zakazu, zgodnie z oceną Biura ONZ ds. Narkotyków i Przestępczości, jest "przepływ ku innej substancji", kiedy to objęcie danej substancji kontrolą skłania sprzedawców i użytkowników do przejścia na inny narkotyk o podobnym działaniu, ale mniejszej liczbie zastrzeżeń prawnych.

"Wydaje się, że dopalacze pojawiły się z powodu sukcesów w odcinaniu dostaw prekursorów i narkotyków, ekstasy i kokainy w szczególności" – komentuje Kushlick-  "Popyt pozostaje, a przedsiębiorcy, czy to działający w czarnej strefia czy legalnie, szukają sposobów wykorzystania tego popytu."

Mike Powers, autor ksiązki "Narkotyki 2.0", twierdzi, że odpowiedź na dylemat związany z dopalaczmai  nie leży bynajmniej w surowej kontroli kontroli i corocznych wydatkach milionów dolarów pochodzących od podatników. Prawa narkotykowe  powinny być stopniowo znoszone, twierdzi, zalecając wprowadzenie kontrolowanego rynku na podobieństwo regulowanej podaży konopi wg. modelu działajacego w Kolorado.

"Siła i moc narkotyku byłaby ograniczona przez prawo, z towrzyszącym wymogiem dokładnego etykietowania i barierą wiekową dla przyszłych użytkowników, tak jak rzecz ma się obecnie z alkoholem."

Kushlick popiera też legalizację  łagodniejszych substancji. "Jeśli będziemy mieć uregulowany rynek substancji, z których niektóre używane są od wieków, jak ma to miejsce w przypadku konopii, ludzie będą wybierali właśnie te środki. Dlaczego ktoś miałby wtedy sięgać po biały proszek nieznanego składu i pochodzenia?"

Oceń treść:

Average: 10 (4 votes)
randomness