scalono_xxx
Ja raczej widzę to tak, żeby narkotyki nie przeszkadzamy w sukcesie / ich zażywanie nie utrudniało go, a nie były narzędziem do niego.
Do roboty jedyne używki to kofeina i nikotyna, chociaż tą drugą odradzam, głupi nałóg.
Przypierdolić to sobie można coś raz na jakiś czas, lepiej klepie, tolerka mniejsza, później dzień wolny na regenerację i można dalej działać jak człowiek cywilizowany, a nie jak pierdolony ćpun którego widać z kilometra.
Jest czas na pracę i obowiązki, jest czas na zabawę. Tak jest nawet zdrowiej.
Moze manii albo hipomanii dostałeś? Tak nie działają SSRI na chorego człowieka.
co to za uboki po ssri, że postanowiłeś NIE BYĆ jak "Bradley Cooper z limitless"
wierzę Ci i się cieszę, ale ja bym nie zrezygnował z tego czaisz
musiało Ci dopaminę pośrednio odpalać jakoś,
każdy inaczej jest ulepiony
Ale z drugiej strony tak jak pisałem uboki w postaci zerowego libido i totalnego emocjonalnego zobojętnienia na najbliższych były nie do przejścia dla mnie.
Czułem się jak taki wydajny robot, będący idealnym pracownikiem dla korporacji.
A tendencje do manii mieć mogę z uwagi na chad w rodzinie.
Pacjenci szukają ulgi w bólu. Jak zmienia się podejście do medycznej marihuany w Polsce
Od 2019 roku trwa złota era medycyny psychodelicznej
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Polskie wyroki a światowa nauka – kto ma rację w sprawie THC?
W Polsce przez lata obowiązywało uproszczone i krzywdzące równanie: wykryto THC we krwi, a więc automatycznie byłeś pod wpływem. Sytuacja uległa pozornej poprawie, gdy Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie opracował wytyczne, które miały pomóc sądom rozróżnić stan „po użyciu” od stanu „pod wpływem”.
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
