Próbowałem różnych substancji na koncertach i imprezach i muszę stwierdzić, że ziółko jest dla mnie najoptymalniejsze. Po psychodelikach w małych dawkach zatracam już po troszę kontakt z rzeczywistością, przez co również z muzyką. Zmieniają mi się priorytety. Jasne, ze odbiór jest ciekawy, ale przestaje być celem samym w sobie. Tak samo po euforiantach, wszystko inaczej wygląda i też niby jest fajne, ale trza mieć fajne s&s (grupka znajomych).
Oczywiście przy jakiejś większej okazji, to z kumplami można zbiorowo coś zażyć. Z psychodelików najbardziej by mi pasowało chyba 2C-E(tryptaminy mnie trochę bardziej wytrącają z orbity), muzyka jest wtedy piękna i ogar jakotaki też jest. Oczywiście euforianty na imprezie w dużym gronie musiałyby być również zajebiste...
Jednak na codzienne koncerty i imprezy baka wydaje mi się idealna, oczywiście muzykę słucham też na trzeźwo, ale każdy event jest już swego rodzaju okazją, a jak jest okazja to można przykurzyć ; D
na pewno napisałem to wszystko fchujnieskładnie ; )
Btw. jest gdzieś temat o tworzeniu muzyki pod wpływem ?
kingofthebongo pisze:Z kolei z punktu widzenia gitarzysty baka jest wyjebista. Dla mnie chyba nawet niezbędna jeśli chodzi o granie czegokolwiek - buszek śmierdziuszek i lecimy. Wszystko wychodzi, przy tworzeniu patenty ciekawsze rozkminiam, wkręcam się w granie tak, że świat przestaje istnieć.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany
Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.
Palenie marihuany zmniejsza chęć na alkohol? Nowe badania kliniczne przynoszą zaskakujące wnioski
Coraz więcej osób na świecie eksperymentuje z zastępowaniem alkoholu konopiami indyjskimi, a trend ten zyskał w popkulturze miano „California sober”. Choć do tej pory opieraliśmy się głównie na niejednoznacznych obserwacjach, najnowsze badanie opublikowane na łamach American Journal of Psychiatry rzuca nowe światło na ten fenomen. Kontrolowany eksperyment udowadnia, że doraźne zapalenie marihuany znacząco zmniejsza ilość spożywanego alkoholu i opóźnia moment sięgnięcia po pierwszego drinka.
Już 1 drink dziennie zwiększa ryzyko zgonu. Alkohol nie przynosi żadnych korzyści
W Journal of Studies on Alcohol and Drugs ukazało się jedno z najbardziej kompleksowych badań dotyczących wpływu alkoholu na zdrowie populacji amerykańskiej. Zostało przeprowadzone przez ponad trzydziestu badaczy z wiodących instytucji naukowych, w tym z Columbia University, University of California, Mayo Clinic, University College London czy Harvard Medical School. Dostarcza ono precyzyjnych szacunków ryzyka zgonu powodowanego przez spożycie alkoholu z uwzględnieniem płci, wieku i poziomu konsumpcji.
