Pochodne 2,5-dimetoksyfenyloetyloaminy.
Więcej informacji: 2C-x w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 1421 • Strona 142 z 143
  • 1 / / 0
2cb
Nieprzeczytany post autor: Marcineeek »
Jakie doświadczenia macie z 2C-B w formie tabletek?

przeniesiono do wątku ogólnego o 2cb ~ kwik
  • 1048 / 208 / 0
Re: 2C-B
Nieprzeczytany post autor: mmigotka »
@Marcineeek Ja mam ogólnie zbyt delikatny żołądek żeby połykać tabletki typu MDMA czy 2C-B. Za każdym razem jak miałam je przyjmować to kruszyłam je na proch. Najlepiej sprawdziłby się moździerz, ja takowego nie posiadam dlatego polecam najpierw w miarę możliwości połamać na małe kawałki, później włożyć w kartkę złożoną na pół(najlepiej na dwa razy) i rolować po tej kartce czymś stosunkowo dużym i twardym. Jako takich celów mam już dawno wypaloną świeczkę w szkle, takiej a'la szklance i to tym zawsze kruszę narkotyki na pył.
Ostrzegam - z tabletek 2C-B wychodzi naprawdę dużo pyłu do wciągnięcia, nos zapycha okropnie, a sama procedura jest bardzo bolesna. 2C-B bardzo mocno podrażnia nos, ja jak pierwszy raz wciągnęłam PÓŁ pokruszonej rakietki NASA to łzawiło mi oko po jednej stronie twarzy, musiałam się położyć na łóżku i tylko trzymałam się za głowę dosłownie czując, jak to żre.
Tak więc generalnie jak ktoś nie ma tak jak ja, wrażliwego żołądka lub nie obawia się body lodu, który z tego co mi wiadomo przy stosowaniu 2C-B p.o występuje i bywa bardzo nieprzyjemny, to zdecydowanie lepiej oszczędzać nos.
Ale jeśli chodzi o działanie tabletek 2C-B to warto pamiętać, że p. o. ładują się dłużej, ale też faza jest dłuższa, tylko. trzeba zaznaczyć, że nos ma lepszą biodostępność, więc jak jednak zdecydujesz się na sniffa, to nie dość, że wjedzie szybciej i znacznie intensywniej(na co też nie każdy jest gotowy i nie każdy to lubi), faza jest znacznie mocniejsza, ale jest krótsza, więc zabawa wymaga częstszych dorzutek. Poza tym, 2C-B samo w sobie nie jest długodziałającym narkotykiem.
Moje ostatnie doświadczenia z tą substancją to były rakiety z grawerem NASA - czarne(ciemnoszare), niebieskie i żółte. Czarne były bardzo mocne, niebieskie trochę słabsze a żółta była delikatna. Na dwie osoby zużyliśmy żółtą, dwie niebieskie i dwie czarne, wszystko w ciągu jednej nocy. Konkretnie nas wtedy wykładały te rakiety, ale my właśnie wszystko kruszyliśmy na pyłek i zamiast wrzucać pigułę p.o na raz to mając naprawdę ogromną ilość pyłu z jednej piguły po prostu robiliśmy dorzutki z tego proszku żeby podtrzymać fazę, lub ją wzmacnialiśmy większymi kreskami. Jak dla mnie jedyny słuszny sposób. Może wypowie się ktoś, kto przyjmuje/przyjmował być może nawet te same piguły oralnie i się wypowie.
Ale 2C-B to taki w sumie psychodelik w wersji DEMO, bym powiedziała %-D W mniejszych dawkach przypomina trochę MDMA z takim lekko psychodelicznym efektem, w dużych dawkach, albo kiedy się przyjmuje je przez całą noc, czasem celowo wrzucając więcej - tak jak to ja wtedy robiłam z kumplem + jakieś piwka...No cóż, w takiej sytuacji i przy takim dawkowaniu faza była już mocno psychodeliczna i przypominała mi bardziej fazę po grzybkach powiedzmy. Już przy dużych dawkach można się spodziewać mocnych efektów wizualnych, zaburzeń postrzegania przestrzeni, mi się lekko twarz zmieniała w lustrze :D
Generalnie polecam, ale na start wato sobie zrobić próbę uczuleniową, jeśli nigdy tego nie brałeś. Weź sobie odłam nieduży kawałek i zjedz lub pokrusz i wciągnij(zależy jak masz zamiar później przyjmować), i zobacz jak się będziesz czuć - czy będziesz odczuwać bodyload, czy po całej dawce pojawią się jakieś efekty.
hipnotyzuję ludzi jak Kaszpirowski
  • 33 / / 0
Re: 2C-B
Nieprzeczytany post autor: Pvmpapa »
Jeżeli ktoś brał 2cb i doca może mi powiedzieć ile 2cb to odpowiednik 3mg doca domięśniowo?
  • 3 / / 0
siemka. mógłby ktoś powiedzieć jak wygląda długość trwania szczytu przy podaniu donosowym? wiem, że wejście szybsze i faza krótsza, ale zastawniak czy peak jest wprost proporcjonalnie krótszy do fazy czy może szybciej nie pojawia się uczucie schodzenia z substancji
  • 45 / 13 / 0
@mlodych12
Jeżeli przesadziłem i miałem Trip poza kontrolą, niczego nie ogarniałem, to zazwyczaj po 1,5h max po 2h, wracała kontrola, pojawiało się zdziwienie, że to tylko tyle trwało, potem zostają jeszcze mocne wizuale, humor wyraźnie polepszony. Jednak ostry mindfuck raczej nie trwa dłużej niż 2h.
  • 5434 / 979 / 0
Mój ulubiony psychodelik, wizualnie miazga, wszystko się błyszczy, faluje i jest mega cukierkowo, psychicznie najlzejsze sajko, nawet hometa przebija, wszystko do ogarnięcia, śmiem twierdzić że mógłbym na tym normalnie być wśród ludzi. Max brałem 18mg sniffem, tyle miały rakiety szare o ile się nie mylę bo było kilka kolorow.
"Kiedyś... Wrócę do domu i opowiem to mamie, poczuje spokój jak po diazepamie, przeżyłem koszmar jak z ulicy wiązów to życie jest kruche więc się nie przywiązuj"
  • 45 / 13 / 0
Dawki powyżej 30mg sniffem potrafią być zaskakująco psychodeliczne. 30 już jest bardzo grubo, 40 potrafiło na początku zasiać panikę, że kurwa przesadziłem. Nie wiem do jakich dawek sniffem doszedłem, bo napewno z czasem posiadane przez mnie 2cb osłabło.
Zazwyczaj na takich dawkach miałem plan leżeć poprostu ze słuchawkami przez całego tripa, ale i to nieraz wyrwało się spod kontroli.

Dorwałem raz 2cb i trochę wątpiłem w to, że nie jest to rozcierka. Akurat odswiezalismy mieszkanie, późno skończyliśmy i postanowiliśmy zostać na nim na noc. Ówczesna kobieta poszła spać, a ja nie mogłem i pomyślałem, że lekki trip nie zaszkodzi bo co może się stać. Jakiś czas wcześniej miałem kapsułki 2cb 25mg, które nie były jakimś szałem. Usypalem kreskę, wizualnie odpowiadającą kresce z kapsułki i wciągnąłem.
Już po chwili leżałem obok partnerki(chciałem się położyć i posłuchać muzyki, nie wyszło) i zalewałem się ze śmiechu, że postąpiłem tak lekkomyślnie, a teraz nic nie ogarniam, wszytsko przykryły wzory, mimo ciszy zewsząd słyszałem muzykę. Ja tak nie ogarniałem, a nad głową tańczył mi murzynz afro jak z teledysków funkowych i śmiał się ze mnie, ze stanu w jaki się wjebałem. Udało mi się pozbierać i całkowicie na oślep dojść na korytarz, który był w kształcie pięciokąta, ale straciłem całkowite poczucie przestrzeni, miejsca, uświadomiłem sobie, że tego mieszkania nie znam, nie wiem gdzie zapalić światła, nie wiem, które drzwi są do łazienki. Wydawało mi się, że stoję w gabinecie luster, co chwilę wydawało mi się, że partnerka mnie za coś opierdala, a ten murzyn dalej tańczył i się śmiał. Stałem zgięty, ręką opierałem się o ścianę, całe pomieszczenie wirowało, wybuchały fajerwerki i bardzo bardzo długi czas bałem się wykonać jakikolwiek ruch. Co chwilę jakąś myśl mnie rozśmieszała i wybuchałem śmiechem, komentując wszystko pod nosem sam do siebie.
Odnalazłem się w sytuacji po 1,5h i nie dowierzałem, że to trwało tak krótko, byłem przekonany, że cała noc już za mną, udało mi się położyć i posłuchać muzyki, jednak szybko zasnąłem. Nigdy więcej nie zdarzyło mi się po tym sorcie tak szybko zasnąć, później przekonałem się, że po zejściu najostrzejszego mindfucku jest jeszcze kilka h pożądanego działania.

Innym razem zostałem sam na noc na chacie i postanowiłem pozwolić sobie na tripa. Użyłem wtedy wagi, jednak nie była dokładna i w sumie niezbyt do ważenia takiej ilości. Zważyłem pakiet z 2cb, odsypalem kreskę i ponownie zważyłem, wyszło, że kreska ma 40-50mg. Nie był to mój pierwszy raz z podobną ilością, wiedziałem, że będzie bardzo grubo, ale to będzie wyprawa mentalna, położę się na łóżku, założę słuchawki, a jak skończy się mindfuck to poprostu pójdę na spacer, pokorzystać z efektów wizualnych.
Usiadłem na łóżku, ale zamiast najpierw odpalić muzykę i założyć słuchawki, wciągnąłem kreskę. Włożyłem szybko słuchawki, wybierałem playlistę, ale nagle cały telefon zaczął się rozpływać, wszystko zaczęło wariować, próbowałem się położyć, ale wtedy dotarło do mnie, że trzeba było odczekać, a nie walić kreskę bezpośrednio po zjedzeniu podwójnej porcji ryżu smażonego. Kurwa jak tylko poczułem jak mi się tym odbija, zerwałem się na nogi i chciałem jak najszybciej dobiec do łazienki by zwymiotować to. Słuchawki wypadły gdzieś z uszu, ja po chwili stałem w łazience, nie widząc czy rzygałem do sedesu czy do zlewu, widziałem w lustrze swoje odbicie, jak jestem cały zarzygany ryżem, wydawało mi się, że na wszystkim dostrzegam ten ryż, a on tańczy ejscze we fraktalach. Czego nie dotknąłem to jak za pomocą czarodziejskiego ołówka było pokryte ryżem, a ja już przyznałem przed sobą, że tego kurwa nie ogarnę teraz i wskoczyłem do wanny. Siedziałem w tej wannie skulony, lałem na głowę lodowatą wodę z prysznica, wydawało mi się, że pływam w jakimś curry. Widziałem przed oczami film, jak jakiś dzielny marynarz płynie łodzią, przez sztormy na oceanie, walczy o życie, ja go podziwiam, a nagle film się przybliża i to nie żaden dzielny marynarz, tylko ja na 2cb w wannie, nie ogarniając sytuacji, bez kontaktu ze światem, polewam się wodą pływając w rzygach(zresztą po 2cb jest to częsty motyw u mnie, że coś robię, widzę to jak jakaś skomplikowana misję, sprawę życia i śmierci, nagle zbliżenie i chowam się gdzieś w krzakach czy coś). Za chwilę pojawił się nademną jakiś Francuzik od bagietek z podkręconym wąsem(kolejny częsty motyw to postacie śmiejące się z mojego stanu) i melodyjnie z francuskim akcentem pyta mnie szyderczo - i co kolegooo, jest tu jakiś swąąąd, ktoś tu chyba rzygooołł? Skakał mi jak jakiś cyrkowiec przed oczami, już nie wiem czy miałem otwarte czy zamknięte, jeszcze walcząc z nim w którymś momencie podjąłem decyzję, że spróbuję wyjść z wanny i przenieść się do salonu. Wychodziłem z wanny i widziałem jak ten ryż ze mnie wszędzie zostaje, wyszedłem cudem z łazienki, ale spojrzałem do sypialni, a tam cała biała pościel zarzygana curry, widzę dwie suszarki an pranie rozstawione z wywieszonym białym praniem. Tego już bym nie ogarnął, spierdoliłem spowrotem do wanny.
Ogarniać zacząłem po dwóch godzinach, potem już tylko leżałem w salonie, słuchałem muzyki i zachwycałem się niemożliwymi wizualami, jednak do końca widziałem, że wszystko jest zarzygane. Postanowiłem się tym nie martwić i zostawić na jutro.
Końcowo an drugi dzień okazało się, że poza zlewem nic nie zarzygalem.

Ostatnio postanowiłem skończyć pakiet, było tam około 130mg i zrobiliśmy z kumplem dwie kreski. Tutaj już było za grubo, obaj nic nie pamiętaliśmy z pierwszych dwóch godzin, obaj na wejściu spanikowaliśmy, jednak ja starałem się tego nie dać po sobie poznać i przez te dwie godziny wcale nie było do śmiechu. Jak już byliśmy wstanie coś ogarniać, to włączyliśmy ambient i siedzieliśmy w fotelach bez słowa do końca działania. A nawet działanie było do końca bardzo mocne, dało wielogodzinną mentalną podróż. Na chatę wracałem niedowierzając co się dzisiaj stalo.
Nie jestem zadowolony z tej próby, za dużo zapomniane, wizuale nie były jakoś spektakularnie mocniejsze, zamiast mindfucku była panika, a po dwóch godzinach w takim stanie nie mieliśmy już ochoty śmieszkować, tylko ambient i powaga.
Nie polecam nikomu.

Kiedyś był na forum opisywany przypadek, gdzie trzech chłopaków dorwało gram 2cb i myśleli, że ktoś się popierdolił i nie 30mg się je, tlyko po 0,3g. Już nie wiem czy wiedzieli, że to będzie psycho czy na co liczyli. Skończyło się dla każdego hospitalizacją, ale jeden nie wygrał walki i odszedł z tego świata. Miałem okazję poznać osobiście jednego z dwóch ocalałych wiele lat później i wiem, że trzeba uważać z tą substancją.
  • 5434 / 979 / 0
@skacowanyzochan "wiem, że trzeba uważać z tą substancją" trochę przeczy opisanym przez Ciebie podróżą gdzie twoje dawki przekraczają grubo zalecane heavy :)
"Kiedyś... Wrócę do domu i opowiem to mamie, poczuje spokój jak po diazepamie, przeżyłem koszmar jak z ulicy wiązów to życie jest kruche więc się nie przywiązuj"
  • 45 / 13 / 0
@Serotoninowy
Tlyko, że też to nie zawsze było tak, że leciałem z takimi dawkami, jeszcze dwa lata temu bym powiedział, że nie ma co przekraczać 25mg, a w nos to max te 15mg. Długo nie dopuszczałem do siebie, że 2cb może być aż tak bardzo psychodeliczne, traktowałem je jaką taką smieszną zabawkę. Bywało, że lataliśmy po klubach i, gdzieś pomiędzy śmiechami, wpadało się we fraktalowy labirynt, który w tamtym czasie nie przypominał wizuali po fenkach, a bliżej im było do grzybowych(przynajmniej od zawsze mam takie odczucia). Myślałem wtedy, że dostrzegam to tylko dlatego, że mam jakieś doświadczenie z psychodelikami, a tak osoby świeże nie zwrócą na to uwagi.
Z resztą wtedy też mogłem mieć błędne wyobrażenie o tej substancji bo zażywałem głównie różne piguły i przez długi czas nie miałem dostępu do prochu. Wierzyłem w deklarowana zawartość w pigułach, myślałem, że mam za sobą doświadczenia, których już nie da się przebić i ta substancją więcej mi nie pokaże. Jednak zawsze kochałem 2cb.
Był okres gdzie miałem zapas 2cb, z którego sniffem nic nie poszło, a w bombkę nie wrzucałem więcej niż 30mg. Ciągle jednak nie była to jeszcze ta psychodela, nawet jeżeli było bardzo kolorowo, nie wiedziało się z czego się śmieje, a twarze wyginały się w dziwnych uśmieszkach. Nadal to była tylko kolorowa karuzela śmiechu.

Dopiero spontaniczna próba przy odświeżaniu mieszkania spowodowała, że zainteresowałem się granicami 2cb i zechciałem zgłębić jej maksimum pod względem psychodeli. Uświadomiłem sobie, że nigdy nie znałem tej substancji, że ten śmieszek i lekkie kolory to dopiero początek oferty skierowanej do mnie, a jest tu jeszcze wiele do odkrycia. Niestety w przypadku sniffa powyżej 30mg jest ogromny bodyload i pierwsze kilkanaście minut, potrafiłem przeklinać siebie za pomysł na trip.

Nie wiem czy jakaś substancja bardziej zaskoczyła mnie wizualami. W tych wizualach jest poprostu wszystko, milony kolorów, dynamika, geometryczne wzory, wymieszanie kreskówek z filmem, postacie których nie możesz odgonić, sceny których nie możesz zatrzymać i z których śmiejesz się jak opętany. Nawet leżenie w całkowitej ciemności i ciszy, jest dynamiczne, pełne chaosu i kolorów, głowa ciągle tworzy postacie, które są gdzieś obok, a cisza gra muzyką, którą słyszysz i w rytm której tańczy wszystko wokół.
Kiedyś uważałem 4acodmt i 4homet, w ilościach do 50mg, za najlepsze wizuale, ale po latach się zastanawiam, czy to nie było poprostu spowodowane tym, że obok 2C-E były jedynymi używanymi wtedy przeze mnie psychodelikami i przez to, jak wypadały do 2C-E, została mi taka wysoka ocena. Szczególnie zacząłem wątpić, gdy po latach czytałem raporty o większych dawkach hometa i acodmt, a autorzy wcale nie zachwycali się nimi jak ja.

Niby każdy psychodelik ma swoje specyficzne działanie, jakieś typowe dla siebie wizuale, typowe mentalne dzialanie, jednak to pochodne/pokrewne(?) 2C-B najbardziej mnie zaskoczyły i okazały się najbardziej różne od wszystkich pozostałych. Wszystkie chyba tak naprawdę są na równi pod względem tego co można było na nich zobaczyć, a przynajmniej jak mocno przerosły oczekiwania i są to: 2C-B, 2C-B-FLY i 25B-NBOMe. Jadłem też DOB, ale w małych ilościach i teraz się zastanawiam, czy również jest tak zaskakujący przy większych dawkach.
Nie wiem, czy jakbym szedł dalej w testowanie granic z różnymi 2c-x i pochodnymi, to bym również miło się zaskoczył, ale raczej już nie sprawdzę. Z wersjami Nbome większości bardzo dobrze się zapoznałem, przekraczając granice i żadna takiego miszmaszu i pierdolnięcia nie spowodowała jak 25b, a przy której byłem już pewien, że przez ten obraz w głowie to będzie dożywotnio psychiatryk, o ile nie zabije mnie przedawkowanie.

Dodam jeszcze, że mój kolega, nie mający doświadczenia z żadnymi psycho, dorwał 0,1g 2C-B z informacją, że jeżeli preferuje bombki, to wystarczy mu to na 4 razy lub dla czterech osob, w nos może podzielić nawet na 8 kresek, dla ośmiu osób, ale jak się nie boi grubo, to niech zrobi 4 kreski.
Kolega nie wiedział czego się spodziewać, czego oczekiwać, myślał, że to jak z niektórymi substancjami, jest dobrze, ale dojebiesz więcej będzie jeszcze lepiej, ewentualnie zaliczysz chwilę spięcia i przeczekasz aż się unormuje. Poza tym ile to już różnych rzeczy miał, z którymi kazali mu uważać, a na koniec ledwo działały.
Zrobił ze wszystkiego kreskę, wciągnął i opowiadał tak: ,,w pokoju nagle wyrosła mi łąka, widziałem przed sobą dżungle, wsytsko zaczęło wirować, nie wiedziałem czy to prawda, czy nie, nie wiedziałem gdzie jestem, powtarzałem tylko w głowie, że to jest mój trip i mam nad wszystkim co się stanie kontrolę", ale więcej już nic nie pamiętał, a mi wystarczyło tyle jego raportu. Po dawce ponad 60mg już wiem, że można wiele zapomnieć, więc luki w pamięci po 100 wybaczam. Z resztą sam zacząłem sprawdzać granice dopiero po jego tripie, przed tym nie miałbym odwagi wchodzić na dawki powyżej 30mg sniffem, a nawet oral 30mg wydawał się bez sensu.
  • 5454 / 1006 / 0
Ja jechałem codziennie 2 cb sniffem i podobał mi się profil .
Można powiedzieć że codziennie przez 2 tyg . Nie licząc okazjonalnego branoa wcześniej

Jedynie pernanentna sraka coś mówiła że nie należy tak robić .
Jednakże jest to dosyć łagodna substancja i miałem profity z z niej mimo nadużywania
Inne psychodeliki wręcz powodują dołek jak się za często wrzuca .
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
ODPOWIEDZ
Posty: 1421 • Strona 142 z 143
Newsy
[img]
Zgrzany worek w plecaku rowerzysty nie wystarczył. Policjanci wyczuli temat

Narkotyki miał w termicznie zgrzanym worku, ale uwagę policjantów zwrócił zapach marihuany. Kontrola 24-latka jadącego rowerem elektrycznym zakończyła się odkryciem kilkudziesięciu porcji mefedronu i marihuany w jego plecaku. Mężczyzna trafił na miesiąc do tymczasowego aresztu.

[img]
Cały grzyb a czysta psylocybina: co naprawdę pokazał model obliczeniowy

Pytanie krąży po literaturze od dekady: czy psylocybina wyjaśnia całe działanie grzyba, czy tylko jego część? Praca zespołu z University of the Free State, opublikowana 16 marca 2026 roku w Scientific Reports, próbuje odpowiedzieć na nie narzędziami chemii obliczeniowej.

[img]
Senat za wyższą akcyzą na alkohol. Nikt nie był przeciw

Senat jednogłośnie przyjął ustawę zwiększającą akcyzę na napoje alkoholowe. Dodatkowe wpływy z podwyżki zasilą budżet Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa czeka teraz na podpis prezydenta.