Brałem w ciągach kodeinę przez rok i więcej. Jednak wykorzystywałem ją mądrze. Nie, że ćpałem i jeb na autobus do ziomeczka pogadać i się dziwiłem, że 240mg kody nie poskładało. Wiadomo, że kurwa bym nie poczuł!
kodeiny używa się w ten sposób że bierzesz, odpalasz fajny film czy gierkę, ofc słuchawki, oczywiście ciepełko podkręcone, kocyk na nogi. I klepie!
Ja najczęściej odpowiadam na idiotyczne pytania na tym forum. Ale jestem wtedy miły xD. Kurwa uczyć ćpunów ćpać. Nosz ja pierdole.
Możliwe, że jestem trochę kosmitą i mam zaniżoną tolerancję, ale nigdy nie potrzebowałem więcej niż 600mg (był czas kiedy było thio 20 tabl i dwie paki takowego najwięcej brałem).
wydzielono nowy temat bo nie znalazlam podobnego w spisie (mam nadzieje ze dobry tytuł i nie pojebalam kontekstu), milego ~ kwik
W ogóle temat opiatów (zwłaszcza "słabych" i stosowanych w małych dawkach) jako skutecznego środka w (samo)leczeniu depresji to ciekawy temat, choć mocno kontrowersyjny.
Staram się znaleźć coś bardziej obiektywnego niż własne obserwacje i nawet coś jest tylko sci-hub nie za bardzo chce wypluć pełny artykuł.
Jeszcze raz podkreślam - chodzi o stosowanie na tyle niskich dawek, żeby nie wyłączały praktycznie zastępując endogennego układu opioidowego, a tylko nieco wspomagały.
Ewentualnych krytyków tych dywagacji proszę o chwilę zastanowienia, oczywiste jest że wszystko niesie ze sobą ryzyko i efekty uboczne, jednak kalkulacja tychże w stosunku do pozytywów jest zawsze indywidualna.
Oczywiście, że miałem. Miałem je już dawno. Ja nie wiem czy tak jest. Ja jestem na 100% przekonany, że tak jest. Ogólnie opioidy są świetnymi antydepresantami. Działają natychmiast. Dlatego jest to tak wielką pułapką.
Opioidy są jedną wielką pułapką.
Myślę jednak, że działa to u mnie coś w stylu amfetaminy na ADHD że względu na ADD prawdopodobne u mnie. Nie mam jeszcze ani sił ani kasy żeby się zbadać. kodeina potrafi podnieść dopaminę o 400% co jest wynikiem podobnym do kokainy, jej nienachalne działanie możliwe że po prostu mnie resetuje do ustawień fabrycznych. Bo ja po niej wszystko normalnie zrobię z każdym z uśmiechem się dogadam. Nie jestem ani spowolniony, ani przyśpieszony. Taki w sam raz.
Jednak nieznośny potencjał uzelażniejący sprawia, że jak biorę to codziennie. 240mg, ale codziennie.
Z artykułu niewiele zrozumiałem, ale zrozumiałem, że jest wyczerpujący skoro porusza tematy takie jak BDNF. Zbyt wysoka angielszczyzna jak dla mnie.
Ok, ale wydaje mi się @freezin9moon, że offtopujemy. Na pewno jest gdzieś temat o wpływie kodeiny na depresję. Tam może kontynuujemy dyskusję.
wydzielono nowy temat na życzenie bo nie znalazlam podobnego w spisie, milego ~ kwik
Jedynym celem, dla którego zażywam to ten zalew dopaminy i poczucie jaki to ja sprytny nie jestem, i że wszystko się ułoży, że na luzie będę miał siłę iść do drugiej roboty i uzbierać na wolność finansową od największego piekła jakim jest polski rynek pracy, który wygląda jak powrót do szkoły podstawowej, czyli do piekła, gdzie system Pruski, hierarchia itd.
Po kodzie pojawia się stan w mózgu, że przecież to jest banalnie proste, że wystarczy, że pójdę, zapiszę się do tego Glovo i zyskam te dodatkowe 2-3 k miesięcznie, które by mi doopę uratowały. Problem w tym, że jak koda przestaje działać to mózg natychmiast znajduje tysiące problemów, przeszkód i powodów, żeby tam nie isć.
Natomiast jak dla mnie pregaba 300 mg bije na łeb kodę w analogicznej dawce. Pewność, że zadziała i prawie zawsze tak samo. Likwidacja przeintelektualizowania i przede wszystkim koorewsko długie działanie. koda to loteria, nawet przy okazyjnym użyciu.
Natomiast wejście kody...ło panie, to jest złoto. Te pierwsze 20-40 minut jak zaczyna smyrać i zalewać mój nienajbystrzejszy na świecie mózg.
Trochę podobne uczucie, ale dosłownie przez chwilę mam po saszetkach nikotynowych, które aplikuję sobie czasami w trakcie nudnej roboty umysłowej i ślęczenia przy kompie. Tylko krócej i po saszetce przeradza się po chwili w takie już nieprzyjemne pobudzenie i strucie. No, ale też jest przez moment to piękne uczucie co przy wejściu kody, że co to ja nie zrobię i jak sprytnie nie ogram tego systemu.
Niestety ze wszystkich substancji jakie w ogóle istnieją na świecie to moim zdaniem pregaba ma najlepsze ratio korzyści do uboków i nic z tym nie wygrywa. Oczywiście wiadomo, że dla jakichś ćpaków mocniejszego kalibru to jest gówno, ale ten ich kaliber ma swoją cenę.
Kurwa, tą swoją wylewnością zrobiłeś mi dzień xD.
Mówisz o braniu codziennie 300mg pregaby i, że odczuwasz działanie? Czy, że chociaż dzień przerwy? Bo ja na prawdę tego za chuja nie czuje.
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Gdy dilera zastępuje kasjer. Dlaczego po legalizacji nastolatkom trudniej o marihuanę
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
Pięć tryptamin w Schedule I: co ten wykaz realnie oznacza dla naukowca
Amerykańska DEA opublikowała 23 września projekt przepisu, który umieściłby pięć tryptamin w Schedule I — najostrzejszej kategorii federalnej ustawy o substancjach kontrolowanych. Spór nie dotyczy tego, czy ktoś będzie mógł te związki legalnie kupić, bo nie będzie i dziś nie może. Dotyczy tego, ile czasu i pieniędzy pochłonie po tej zmianie zwykłe badanie laboratoryjne. Sam wniosek opisaliśmy w tekście o tym, jak DEA chce zakazać pięciu tryptamin. Tutaj idziemy w konsekwencje.
Lek na bazie LSD firmy Definium zmniejszył objawy lęku. Trzeci pozytywny wynik fazy III
Definium Therapeutics poinformowało o pozytywnych wynikach badania fazy III Panorama, w którym oceniano DT120 ODT – farmaceutyczną formulację lizergidu (LSD) – u dorosłych z uogólnionym zaburzeniem lękowym (GAD). Pojedyncza dawka 100 µg istotnie zmniejszała nasilenie objawów w porównaniu z placebo, a efekt utrzymywał się przez 12 tygodni. To trzecie pozytywne badanie fazy III programu DT120 ODT, po wcześniejszych wynikach w GAD i dużej depresji.
