Dział dostępny także bez rejestracji, gdzie szybko możesz otrzymać odpowiedź, gdy czas jest na wagę złota.
ODPOWIEDZ
Posty: 558 • Strona 56 z 56
  • 1 / / 0
nie pamietam prawie nic z tego zdarzenia, znam je z opowiesci.
na stany lekowe mialam wtedy przepisany lorazepam, 1mg bo psychiatra wiedziala o moim uzaleznieniu od marihuany, nie chciala dac wiecej.
Ja se stwierdzilam ze opierdole ze 2 blistry na dobry poczatek. Zapaliłam bongo i z tego co kojarze chyba wypilam troche alko. kolejna czesc historii pamietam takimi przebłyskami, jak przez bardzo gesta mgłe. leże na tylnym siedzeniu samochodu, cos sobie klikam w telefonie, fascynuja mnie kolory ikonek na ekranie i to z jaką łatwoscia mozna je przesuwac palcem w inne miejsce. po jakiejs godzinie drogi i tej swietnej zabawy telefonem ogarniam, ze nie mam przy sobie telefonu, tylko go widziałam a go nie było. tak sie zaczeły potezne haluny. kontaktu ze mna nie było praktycznie wcale, jednak jakims dziwnym trafem jak dotarlismy na miejsce (do psychiatryka) lekarz stwiedzil ze i tak zrobi ze mna wywiad zamiast mnie polozyc na obserwacje. reszte historii znam z wypisu ze szpitala. nie wiem jakim cudem ale widząc doslownie ludzi i rzeczy ktorych nie bylo na sali w ktorej siedzialam gadajac z lekarzem, nagle zaczelam ogarniac co sie dzieje (o chuj jestem w szpitalu) i wkrecilam mu ze przez moje uzaleznienie od marihuany, kiedy zobaczyłam ze mi sie skończyło jaranie pomyslalam ze odurze sie tym lorazepamem, stracilam kontrole nad rzeczywistoscia i tak sie znalazlam tutaj. lekarz mowi spoko spoko i mnie wypisuje od razu do domu.
Gość
  • / / 0
Re: Wasze hospitalizacje.
Nieprzeczytany post autor: Gość »
Samotny Sylwester. klonazepam i alkohol na mieście. W pewnym momencie film mi się urwał i obudziłem się na następny dzień w szpitalu. Zwymiotowałem litr jakiegoś czerwonego płynu na dzień dobry. Podobno wsiadłem w samochod, wjechałem gdzieś na chodnik i ugrzązłem. Zapaść (czymkolwiek jest)
  • 4 / 1 / 0
Miałem ich już sporo, w tym 2 OIOMy, ale najgorzej wspominam pierwszą. Po przedawkowaniu opio+benzo obudziłem się po raz pierwszy na niecałą minute w momencie gdy bylem transportowany na tomografię, później odzyskiwałem świadomość na kilka minut co kilka godzin przez ponad dobę leżąc na OIOMIe. Stamtąd trafiłem prosto na detoks na oddziale psychiatrycznym w tym samym szpitalu, i o ile załodze od intensywnej terapii jestem bardzo wdzięczny, tak do psychiatrów a w szczególności ordynatora pałam głęboką nienawiścią.
cupruminvictus
  • / / 0
Re: Wasze hospitalizacje.
Nieprzeczytany post autor: cupruminvictus »
31 kwietnia, jakoś nad ranem próbowałem się odjebać.
Reakcja głupka podlewana alkoholem – zblendowałem wszystkie klepliwe tabletki, jakie miałem, i połknąłem. Miałem ich od zajebania, neuroleptyki, eszopiklon, pregaba, xany.
Jak typowy idiota uznałem, że muszę wysłać sms-y pożegnalne, w tym mojej ówczesnej, a wlasciwie to nie – już wtedy była moją ex.
Nie wyobrażam sobie nawet tego, co poczuła i przeze mnie przeżyła.
Na spółkę z moją Mamą wezwały karetke, podobno mowilem im przez telefon ze otworze drzwi, ale chyba nie byłem już w stanie.
Weszli przez okno.
Przeleżałem swoje w szpitalu, trochę nieświadomy, trochę świadomy.
Cena egocentryzmu i obsesji na punkcie jednej osoby od czasu dorastania. Toksyczna nastoletnia miłość 30-latka. Krzyż nieśli też inni.

Wiadomo – karetka, SOR, toksykologia, śpiączka i potem OIOM.

OIOM to odrębny oddział – po przebudzeniu ze śpiączki czułem się jak szaleniec – nie wiedziałem dlaczego tam się znalazłem. Zasłyszałem rozmowę pielęgniarzy o tym, że ktoś gdzieś zepchnął starszego człowieka przez okno. Z jakiegoś powodu uznałem, że chodzi o mnie i w tej malignie, pół koszmarze - pół jawie mierzyłem się z zarzutem (ofkors wytworzonym przez mój pośpiączkowy mózg) o próbę zabójstwa jakiegoś bogu ducha winnego dziadka.

Rzecz w tym, że bad-tripowe pokręcenie pobytu trwało dalej. Oliwy do ognia dolewało to, że lekarz niechętnie podawał mi leki nasenne (biorę je od lat), więc większość kilkudniowego turnusu spełniłem bez zmrużenia oka. W tym wypadku niespanie nie oznaczało wcale braku snów.

Sny, zwidy albo prawda.
Nie wiem sam – miałem wrażenie, że młody doktor (nazwijmy go Synek) zarządzający wtedy oddziałem bywał pod wpływem.

Może wytłumaczę, dlaczego 'synek' – z prostej przyczyny, jego mama to ordynator.
Synek początkowo był całkiem sympatyczny i nawet odegrał przy mnie rolę zranionego (ohoooo) lekarza po tym, jak powiedziałem, że chciałbym umrzeć – powiedział mi, że jak to słyszy, to ma ochotę zrobić sobie krzywdę.

A więc wydawał się spoko, zważywszy też na podobieństwo wieku.
Dziwnie zaczęło się robić w nocy, kiedy synek zaczynał być pod wpływem jakiegoś klefa albo mefa. Napierdalał go razem z jakimś łysym typem, chyba pracującym jako fizjoterapeuta, żeby nie było - fizjo było dwóch i obaj byli łysi. Jeden z nich był paskudnym cwaniakowatym chujkiem (ten, co wdupiał), a drugi był do zniesienia.
Chłopaki popłynęli dość mocno, bo chyba dwa dyżury takie były. Rzecz jasna, naćpany doktor (ja wiem, że mnie pamiętasz – ja Ciebie też) w dupie miał moje prośby o cokolwiek nasennego, więc trwałem w tej pozbawionej snu zabawie.

Z tego co pamiętam oni tego mefa palili, nawet raz synek robił to przy oknie, poprosiłem go wtedy żeby je zamknął – o dziwo zrobił to o co prosiłem.
I tu zaczynają się wątpliwości, bo rzeczywistość przenikała się ze snami (bez elementu kluczowego, czyli spania). Ten, który nigdy nie był w takim stanie na OIOM-ie, nie zrozumie.
Wszystko było na tyle realne i na tyle pojebane, że sam do dziś nie wiem, czy to się wydarzyło.

W nocy przyjechał też diler dostarczający temat dla dzielnych obrońców zdrowia, jeśli dobrze pamiętam, to był to śniady chłopak.
I tu zaznaczam, nie mam historii epizodów schizofrenii.
No i zabawa trwała nadal, mam wspomnienie na maksa pooranego lekarza stojącego w kitlu, z założonymi rękoma, ale założonymi tak że zasłaniał się połami kitla jak szlafrokiem – dziwny widok.
Któregoś razu nawet się zlitował i kazał dać mi propofol — zasnąłem, ale na jakąś godzinę.

Dymanie pielęgniarki

Cały czas na OIOM-ie zlewa się w jedno, więc nie jestem pewien, co było po czym, ale chyba ekipę oddziału zaczęło irytować moje proszenie o leki i płakanie (o wow, on płacze i przeżywa, jak tak można).

Powoli nawet pielęgniarki przestawały reagować na moje prośby.
Ostatniego dnia nikt nie chciał pomagać mi w niczym - o myciu mogłem zapomnieć, zmiana pampersa (oczywiście że waliłem w gacie) i umycie mojej dupy to była inicjatywa jednego pielęgniarza, którego widziałem wtedy pierwszy raz - jedyny, który pamiętam. Pielęgniarz ten wykłócał się z, nastawionym co najmniej negatywnie do mnie, personelem o to że pacjentem, pomimo tego że go nie lubią, trzeba się zajmować.
Przy myciu mnie ubrudzona została podłoga – tym spoczywającym na podłodze gównem ktoś wymazał „GÓWNEM JESTEŚ I GÓWNEM ZOSTANIESZ”. Ja wiem, kto, ale ta osoba była w ostatnim kontakcie dość sympatyczna, więc niech to zostanie ze mną.

Z zasłyszanej rozmowy posiadłem też pewną informację. Informację o jakże współczującym i przesympatycznym pseudonimie, jaki nadały mi personel - „Grubas z MONARU”.

Ale ale, przecież tytuł tego rozdziału wspomina o dymaniu.
Synek ma też tatusia, Tatuś z jakiegoś powodu na oddziale był, w sumie też lekarz.
Z tego, co pamiętam, rozwiedziony z ordynator.
Tatuś z synkiem (nawdupianym) dymali w salce młodą pielęgniarkę/salową. Pamiętam, że inna pani była na nią bardzo zła, a nawet chyba kilka pań, bo wśród złych była też Ordynator-Mama, jego partnerka i jeszcze jedna pielęgniarka – chyba Ukrainka, wnioskuję po akcencie. Od niej po twarzy dostała (nazwijmy ją tak) Dymana, która, warto nadmienić, została też wyjebana z oddziału przez ordynatorkę.

Strasznie dużo szczegółów jak na zwidy.

Dymana pojawiła się jeszcze raz, jako pielęgniarka na oddziale toksykologii na który mnie przeniesiono po kilku dniach.

Napierdalanie eleganckich ilości mefendoru doprowadziło obu wariacików do jakiegoś wstrząsu i rano, ostatniego dnia mojego pobytu, obaj leżeli na łóżkach na oddziale. Nawet jedna pielęgniarka (chyba pielęgniarka, nie przedstawiała się) zauważyła, że patrzę w stronę leżącego na łóżku synka i zasłoniła go parawanem.

Poziom poczucia się niezaopiekowanym i właściwie to stanowiącym problem pacjentem na w.w. oddziale był dupny.

Konkludując – nie polecam OIOM-u w jednym ze stołecznych szpitali.

PS. Mogłem pokręcić niektóre informacje, ale (o zgrozo) byłem niewyspany i trochę zmęczony :)

I teraz pytanie - czy to wszystko jest kurwa możliwe, czy to wszystko były jakieś gorączkowe sny na jawie? Macie takie przeżycia?

Jedno jest pewne - nigdy nie zapomnę tego chujka lekarza.
  • 91 / 16 / 0
To były zwidy, sny na jawie, nic się tu nie klei i ogolnie brzmi jak wytwor ostro przeoranej głowy. Seks, dragi, spisek, pisanie obelg gownem po podłodze… odklejka w chuj po grubym przedawkowaniu.
  • 5401 / 992 / 0
Jak waliłem lskupę w pampersa to musiałeś ostro tych leków się nazrec
Obyś wyszedł na prostą bo.na razie to kiepsko jest
Takie historie jak opisujesz nie dzieją się tak jawnie
Może jeszcze jakbyś sam leżał na sali
Na razie schizofrenia . Oby na stałe nie zostało
The beautiful thing about DMT is that it makes no sense at all, but everything makes sense at the same time!
The methapor of Life

ledzeppelin2@safe-mail.net
cupruminvictus
  • / / 0
Re: Wasze hospitalizacje.
Nieprzeczytany post autor: cupruminvictus »
Dobra, dzieki. 4 miesiace temu to bylo, zadnych zagięć rzeczywistosci nie doswiadczam, takze faktycznie to byly zwidy xd
  • 654 / 159 / 0
Były. Dostałeś pewno jakiś niezły mix, żebyś przypadkiem sobie krzywdy nie zrobił a personelowi problemu i tyle.
ODPOWIEDZ
Posty: 558 • Strona 56 z 56
Artykuły
Newsy
[img]
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę

Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.

[img]
Marihuana we Francji — mandat 200 euro, program medyczny i wojna o CBD

Francja ma jedno z surowszych praw narkotykowych w Europie Zachodniej i jednocześnie jeden z największych odsetków użytkowników. Od 2020 roku działa tam mandat 200 euro — który wcale nie oznacza dekryminalizacji.

[img]
Gang opioidowy rozbity. Cztery młode kobiety nie żyją, 17 zatrzymanych

Policja rozbiła grupę przestępczą handlującą opioidami w całej Polsce. Śledczy łączą jej działalność ze śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet w Krakowie. W sprawie zatrzymano 17 osób, w tym lekarza anestezjologa, który wystawiał recepty za pieniądze.