myślę, że obstawę lekową mam dobrą, ponieważ zaczęli od 30 mg metadonu (opioid, także tutaj przynajmniej tolerancja się obniży). dobowa dawka klonazepamu, bo tym tutaj detoksykują, wynosi 6 mg. do tego żelazo, stosowne opatrunki po operacji oraz piracetam (niestety całości "staacka" nie wdrożono) i żelazo.
jak się wypiszę (lub zrobią to planowo), to z pewnością dorwę się do zapasów benzodwuazepin (szczególnie lorazepamu, który mi bardzo zaczął podchodzić - wraz z midazolamem). później trzeba będzie odwiedzić POZ oradz mojego psychiatrę - "doktorka".
taki krótki wpis z mojej strony - niestety piszę z laptopa, a nie z PC i nie mam dostępu do kabli USB, więc nie zanudzam fotkami zapasów. to taki krótki wpis z mojej strony, aby ponownie dać znać, iż żyję.
pozdrawiam, przodo
skrzynkaprzodownik@protonmail.com
with regards, przodownik
Jeśli przed wczoraj wziąłem 24 mg clonazepamu, wczoraj wciągnąłem 70 mg zolpidemu, zjadłem dwa klony i 1050 mg pregabaliny to czy jest jakiś sens brać cokolwiek? Teoretycznie zolpidem powinien już dawno zostać wysikany, prega z doświadczenia wiem, że dawkach większych niż medyczne potrafi potrzymać, najwięcej odjebalem 4 mg. Wiem, bez sensu, zamiast poczekać dwa tygodnie na samym benzo i cieszyć się fazą z małej dawki pregi.
No i zostaje klon bo książkowo to jak zezarlem jak wyżej napisałem to będzie krążyć we krwi do weekendu gdzieś albo i dłużej, więc czy jest sens wrzucić sobie ze 4 mg po jęzor? Lęków żadnych nie mam i czuję się w sumie okej ale mam chęć na co nie co.
Jak sądzicie? Jest sens? Czy to marnacja?
Nawet przy wieloletnim paleniu wystarczył mi microdozing. Wejście i zejście na ssri, nawet przy dzieleniu tabletek na 1/8, to był kosmos z uciążliwymi brainapsami. Do brzegu. Dostałam alprazolam na lot samolotem, ale z info żeby przetestować wcześniej w domu. Nauczona doświadczeniem wzięłam 1/2 najniższej dawki. Zadziała szybko i chyba tak jak trzeba. Następnego dnia miałam uczucie, jakby wrócila mi depresja z lekiem (nie było już ze 2 lata, leki odstawione, terapia zakonczona), po czym w połowie dnia ten efekt poprostu się (nagle) wyłączył. Zastanawiam się czy możliwe że to efekt z odbicia i jestem taką neuroniedojdą, że nawet przy takiej jednorazowe mikro dawce, następnego dnia będę mieć zjazd każdorazowo?
26 lipca 2026Filipczycka pisze: Zacznę od tego, że moja tolerancja na rzeczy różne jest bardzo niska.
Nawet przy wieloletnim paleniu wystarczył mi microdozing. Wejście i zejście na ssri, nawet przy dzieleniu tabletek na 1/8, to był kosmos z uciążliwymi brainapsami. Do brzegu. Dostałam alprazolam na lot samolotem, ale z info żeby przetestować wcześniej w domu. Nauczona doświadczeniem wzięłam 1/2 najniższej dawki. Zadziała szybko i chyba tak jak trzeba. Następnego dnia miałam uczucie, jakby wrócila mi depresja z lekiem (nie było już ze 2 lata, leki odstawione, terapia zakonczona), po czym w połowie dnia ten efekt poprostu się (nagle) wyłączył. Zastanawiam się czy możliwe że to efekt z odbicia i jestem taką neuroniedojdą, że nawet przy takiej jednorazowe mikro dawce, następnego dnia będę mieć zjazd każdorazowo?
Przy takiej dawce wziętej jednorazowo realny (wynikający z farmakokinetyki) silnie odczuwalny efekt z odbicia jest bardzo mało prawdopodobny. Natomiast jeśli ogólnie jesteś osobą lękową, nerwową, analizującą to sam fakt przyjęcia leku i obaw z tym związanych mógł wpłynąć na pojawienie się objawów o których piszesz. Czasami to się samo podświadomie nakręca: biorę nowy lek po raz pierwszy, mam dużą wrażliwość na substancje, przede mna lot samolotem, lekarz kazał przetestować w domu, czy na pewno zadziala czy bede sie po nim dobrze czuc czy nie bedzie jakiegos zjazdu nastepnego dnia itp itd - i wtedy to trochę dziala jak samospełniajace się proroctwo.
Jeśli masz wysoki lęk związany z lotem, to nawet sie nie zastanawiaj (w kontekście efektu odbicia) nad tym czy zażyć alprazolam - nawet jesli nastepnego dnia przez kilka godzin odczujesz spadek nastroju to nadal lepiej, niż dostać ataku silnego lęku w samolocie pelnym ludzi z którego nie masz możliwości wysiąść. Jeśli to dłuższy lot wielogodzinny to tym bardziej nie bój się dawki którą zalecił lekarz, 1 tabletka 0,25mg to naprawdę mała super bezpieczna dawka.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Marihuana w psychiatrii. Dlaczego „nie leczy” nie oznacza „nie działa”?
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki
Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.
Leczenie uzależnionych od opioidów bardziej dostępne, ale pod ścisłym nadzorem
Choć leczenie substytucyjne, czyli terapia uzależnień od opioidów polegająca na podawaniu legalnych leków zastępczych, jest stosowane w naszym kraju od ponad 30 lat, wciąż liczba objętych nim osób jest stosunkowo niska. Aby ułatwić do niego dostęp, wprowadzona ma zostać możliwość przepisywania tych produktów przez lekarzy. Ministerstwo Zdrowia określa zasady, na jakich ma się to odbywać.
Żołnierz brygady pancernej handlował narkotykami na dużą skalę
Starszy kapral 1. Warszawskiej Brygady Pancernej został zatrzymany w podwarszawskich Markach za handel dużymi ilościami narkotyków, głownie marihuaną i pochodnymi mefedronu. W tym samym czasie w Końskich wpadł jego wspólnik. Żandarmi i policjanci przeszukali trzynaście lokali i samochodów na terenie kraju, w których miały znajdować się narkotyki.
