Dyskusja na temat grzybów halucynogennych, m.in. łysiczki lancetowatej i muchomora czerwonego.
Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 7728 • Strona 773 z 773
  • 2104 / 258 / 0
12 grudnia 2025PsiloKilo pisze:
[...] gdy grzybki dawały sens i nadzieje nie dławiłem ich jak teraz, a rozchajcowywałem je.
Kiedyś też stosowałem duże dawki, dosyc regularnie. Też rozkręcałem grzyby, zarówno na tripie jak i później. Plastyczność myślenia większa, efekt przeciwdepresyjny też. Bo mózg pobudzony, pracował pełniej. Moim zdaniem może tutaj być zaangażowany glutaminian, a nadmierne rozkręcanie może skutkować ekscytotoksycznością. To moja hipoteza. Traciłem zdolność zapamiętywania, płynność myślenia i kilka innych funkcji poznawczych.

Z czasem grzyby postawiły ścianę, nie mogłem ich jeść. Za każdym razem widziałem po nich coś co bardzo negatywnie wpływało na jakość mojego życia i z perspektywy poznawczej nie mogłem tego rozwiązać. Zależało mi na rozwiązaniu. Długi i trudny proces przeszedłem. W pewnym momencie pojawiło sie zrozumienie, ze ten bolesny wgląd to znak stop, że za bardzo rozkręcam mózg. Że wgląd nie jest prawdą, że to sygnał z nieświadomej części, że mam nie rozkręcać mózgu po psylo tak jak to robiłem wcześniej, bo traciłem wtedy neurony. Po zrozumieniu tego, mogę znowu jeść grzyby, ale robię to teraz dużo ostrożniej. Wcześniej "znak stop" pojawiał sie nawet po dawkach typu 0,4g, obecnie nie pojawia się wcale, ale też wiem czego nie robić. To mnie przekonuje, że dobrze odczytałem sygnał.

Teraz sugeruję ludziom uważać na to rozkręcanie, choc nie dysponuję twardymi dowodami. Myślę po prostu, że nie wszytsko można robic z mózgiem jeśli ma nam długo i dobrze służyć, a myślenie że można sobie zafundować niezwykle ekstatyczny haj bez ponoszenia kosztów, jest naiwne. Moje odkrycie powinno zainteresować przede wszystkim osoby, które szukają w grzybach efektu przeciwdepresyjnego.

A Twój case @PsiloKilo , heroiczne dawki grzybów i przełamywanie schematu wymaga wysiłku. Wygląda jakby siła Ci się skończyła, a sytuacja zyciowa nie zmieniła w stopniu wystarczającym. Moim zdaniem dobrze poszukać swojej ścieżki rozwoju. Zarówno mentalnego jak i takiego przyziemnego, wg potrzeb. Musi to być scieżka, która Cię przekonuje. Jeśli wiesz, ze cos nie jest dla Ciebie, poszukaj czegoś innego. Sytuacja komplikuje sie jak ktoś ma więcej niż jeden gruby temat do zmiany, ale wciaż można tym zarządzać. Jeśli sie z czymś siłujemy, dobrze jak wysiłki doprowadzą nas do trwałej zmiany, bo siły się wyczerpią. Nie można się szarpać w nieskończoność. Moim zdaniem należy zmierzać w kierunku stworzenia sobie sprzyjajacych warunków, których utrzymanie będzie wymagało mniejszego wysiłku niż ich osiąganie, takiego możliwego wysiłku. Może pomóc odpowiednia filozofia, terapia, medytacja, pasja, wartości, cel i wiele innych. Czasem cos może pomóc ruszyc na tej drodze, czasami mogą to być leki, czasami coś innego. A nadzieja moim zdaniem nie wygasła u Ciebie całkiem, jest aktualnie słabsza i odpoczywa sobie, żeby później znów umożliwić Ci zryw.
  • 610 / 62 / 0
Wczoraj zjadłem tylko 1g GT z cytryną, ale może jeśli ktoś się interesuje, to wie że było maksimum Geminidów
Spoiler:
Pogoda kiepska ale radar pokazywał, że będzie okienko w chmurach ok. północy, jadłem z nadzieją że na "peaku" wyjdę chociaż na chwilę poobserwować. Nie chciałem dużo żeby ogarniać, tyle tylko żeby podkręcić rzeczywistość chociaż jak na taką ilość i tak mnie mocno porobiło, pusty żołądek, nie wapuję THC od ponad 2 tyg (notabene wyjebalem zapasy do kibla właśnie po tripie grzybowym) nie piję, nic innego dłuższy czas nie brałem. O 22:30 weszło, ok. godzinki leżałem z muzyką i poszedłem sprawdzić czy widać niebo - było bezchmurnie. Wyleciałem na dwór z fotelem. Wzrok miałem już z grubsza przyzwyczajony do ciemności dlatego od razu po wyjściu z małego, niskiego pokoju w piwnicy i usadowieniu się uderzył mnie ogrom i jakby kulistość nieba i wszechświata. Widok piękny, bardzo jasny Jowisz i hipnotyzujący Orion, w zenicie dostrzegalny nawet pas drogi mlecznej. Gram okazał się akuratną ilością, bo gwiazdy pomimo grudnia wydawały się rozmyte a Plejady zlewały się w jeden obiekt. Po chwili zaczęło PADAĆ meteorami. Wiele razy siedziałem i obserwowałem Perseidy w sierpniu, ale takiej częstotliwości jeszcze nie widziałem. Dosłownie deszcz meteorów, w pewnych momentach jeden po drugim. Siedziałem, kręciłem głową i gadałem do siebie na głos "łłooo", "o kurwa", "alee pooooszedł" xDD. Po ok. 15 minutach otrzeźwiło mnie zimno, naszło trochę chmur i zacząłem latać z fotelem po podwórku, potem przyjechał ktoś z rodziny schować prezent przed kimś. Czar prysł, już nie byłem się w stanie tak skupić a częstotliwość widocznych zjawisk spadła przez chmury. Po drugich 15 minutach zaszło chmurami całkiem, ktoś kilka domów dalej najebany zaczął chyba rzygać i wyć jak jakaś zjawa. Poszedłem do domu, mimo to szczęśliwy jak cholera. Archievment zaliczony, niezłe combo jak dla mnie - pierwsze w życiu Geminidy, akurat okienko w pogodzie i ogólnie pierwszy w życiu rój meteorów na psychodeliku. Grzybów mogło być trochę więcej, ale musiałem się zadawać z ludźmi i wolałem się skupić na zjawisku. Polecam taki s & s jak ktoś nie boi się ciemności i ma możliwości bo trzeba się ciepło ubrać, zapewnić sobie ciszę, spokój i niebo niezanieczyszczone światłem, w mieście słabiutko. Mam to szczęście, że mieszkam w wiosce, praktycznie przy lesie.
  • 12 / 9 / 0
09 grudnia 2025luks77 pisze:
@JulietteS
Dzieki, właśnie przeczytałem twój post o 1y mikro, szczerze widze ze mamy dużo wspólnego tez podejrzewam u siebie adhd które właśnie to leczę mikro dawkami marihuany 0.07g waporyzacja (podbic dopamine abym mógł ruszyć do robienia tasków w ciagu dnia, bez tego jest ciezko potrafię leżeć w paraliżu) wiesz o co chodzi, mikrodawko grzybów pomagały Ci na tego typu rzeczy związane z ADHD? Czy może najlepszym rozwiązaniem tutaj byłaby pełnoprawna diagnoza i jazda na Medikinet itd. Tutaj niestety blokuje mnie to ze stimy blokują mocno apetyt a ja niestety mam BMI poniżej dolnego progu i walczę o każdy kilogram ;/.
Jeśli masz problemy z przybraniem na wadze, trudności z koncentracją oraz objawy depresyjne, w pierwszej kolejności wyklucz nadczynność tarczycy, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś.

Mówi się raczej, że psychodeliki nie pomagają na ADHD. Widziałem takie badanie, z którego wynikało, że LSD jest nieskuteczne, więc pewnie grzyby też. Ale nie można tu nic powiedzieć na pewno, bo temat zbyt słabo zbadany.

Natomiast jeśli chodzi o objawy depresyjne, to zauważyłem, że LSD jest znacznie skuteczniejsze. Grzyby dają efekt na kilka dni, a LSD na wiele tygodni. Grzyby potrafią też znacznie bardziej pokarać za złe przygotowanie i kilka dni się dochodzi do siebie. Po LSD bad tripy zawsze były pouczające i owocne. Po grzybach pewnie też, ale zastawały rysy na psychice. Jednak każdy powinien przetestować to na sobie, bo sprawa jest bardzo osobnicza. Nie mniej jednak, chyba istnieje ogólna opinia wśród użytkowników, że skuteczność antydepresyjna psychodelików to: grzyby = meskalina < LSD < DMT. U mnie się to sprawdza.

Mimo że grzyby nie powodują u mnie długotrwałego dobrego nastroju, ich zaletą może być znacznie silniejszy efekt enteogenny. Mają też wyższy pułap działania, to znaczy dawka maksymalna powyżej której nie polepszają się efekty jest umieszczona wyżej niż dla grzybów, to znaczy, że silniejsze stany psychodeliczne da się osiągnąć przy pomocy grzybów.

Wiem z innych postów, że już wziąłeś grzyby, ale piszę to na przyszłość. Szczególnie zważ na tę nadczynność tarczycy.
  • 2104 / 258 / 0
Z tym LSD na ADHD, jak ktoś chce sie przekonać na sobie czy działa czy nie, celowałbym w bardzo małe mikro. Takie, ze nie czuc wcale plasteliny, tylko energię. Z deklarowanymi dawkami jest różnie jak wiemy, cos co ma 100 albo mniej, może latać jako 250 (w znaczeniu jeden sprzedaje znaczki 250, drugi mówi ze ma setki, a działają praktycznie tak samo). Nigdy nie miałem oznaczonego LSD, ale na podstawie doświadczeń z różnymi dostawcami sądze, że optymalną mikrodawką dla mnie jest ok. 5mcg, 1/20 świeżutkiego znaczka, 1/8 zleżałego. Mój dobry kolega mówi, ze dla niego dobrą mikrodawką jest 10mcg, ale nigdy nie mieliśmy oznaczonego LSD, więc mogą to być dawki podobne, albo faktycznie optymalnie dla niego jest odrobine więcej. Zaledwie kilka razy udało mi sie osiągnąć świetny efekt mikrodawki. Nie było żadnych zmian percepcji ani plasteliny, tylko łagodny acz przyjemny i konstruktywny wzrost energii. Mózg pracował pełniej. Z kolei grzyby w moim odczuciu nadają sie do mikrodawkowania mniej, ale do tripa wolę.
  • 25 / 10 / 0
13 grudnia 2025gazyfikacja plazmy pisze:
Wygląda jakby siła Ci się skończyła, a sytuacja zyciowa nie zmieniła w stopniu wystarczającym.
A nadzieja moim zdaniem nie wygasła u Ciebie całkiem, jest aktualnie słabsza i odpoczywa sobie, żeby później znów umożliwić Ci zryw.
Masz racje, siła całkiem u mnie padła ale i nadzieja też, byłem zmęczony życiem, bardzo.
Dopiero gdy zapodałem sobie grzybki niedawno(2 może 3 lata przerwy), coś się ruszyło, nadzieja jakby gdzieś tam się pojawiła, ale dalej ją dławię.
Myślę że same grzybki mogą dać rozruch, kopa ale praca dalej leży po stronie człowieka.
  • 16 / 3 / 0
Od 1 stycznia 2026 roku Czechy wprowadzą legalne medyczne użycie psylocybiny – psychoaktywnego składnika „magicznych grzybów” – w terapii ściśle kontrolowanej przez system opieki zdrowotnej. Zmiana wynika z nowelizacji czeskiego kodeksu karnego i powiązanych przepisów, które wyłączają psylocybinę stosowaną w leczeniu z odpowiedzialności karnej, pod warunkiem spełnienia warunków klinicznych i regulacyjnych.

Nowe regulacje pozwolą lekarzom (psychiatrom i psychoterapeutom) na prowadzenie terapii z użyciem psylocybiny w wybranych przypadkach, szczególnie tam, gdzie tradycyjne leki zawiodły – np. ciężka depresja czy inne zaburzenia psychiczne oporne na standardowe metody leczenia. Terapia będzie dostępna tylko w placówkach medycznych i pod profesjonalnym nadzorem, z obowiązkiem połączenia podania substancji z psychoterapią.

Dodatkowo media informują, że Czechy staną się jednym z pierwszych państw w Europie dopuszczających w tym pełnym zakresie terapeutyczne stosowanie psylocybiny. Reforma jest częścią szerszych zmian w polityce narkotykowej, które obejmują również łagodniejsze zasady dotyczące konopi indyjskich.

Czesi jak zawsze pokazują ze rozsądek u nich to cecha narodu.
Może kiedyś dożyję tych czasów ze o tym czy coś jest dostępne czy nie, będą decydować osoby które są ekspertami od psychodelików (w tym przypadku) a nie ludzie którzy nie mają zielonego pojęcia o danym temacie i o psychodelikach słyszał przypadkiem oglądając propagande jak zapodaje sobie grzybki strzykawką, obsr.... obszcz*ny i obrzyg*** w ciemnej ulicy.
Podobnie jak karakan u nas najwięcej miał do powiedznia o marichuanie i nawet nie wie o czym mówi. cyt: "To marihuanę robi się z konopi?"
Sam fakt ze wrzucili psychodeliki (mowie tu o naturalnych roslinach, nie syntetykach) do wora z chemicznymi twardymi narkotykami to juz jest patologia, blokując badania kliniczne.
Smutne to jest. Mam nadzieje ze w koncu ruszy to z kopyta i zaczną ludzi leczyc na pełną skalę i wykorzysta się potencjał psychodelików. Za tym również powinna iść bardzo obszerna edukacja od najmłodszych lat na ten temat.
  • 82 / 18 / 0
PsiloKilo pisze:
Myślę że same grzybki mogą dać rozruch, kopa ale praca dalej leży po stronie człowieka.
Dokładnie tak jest. Nic nie zrobi się magicznie samo z siebie. grzybki to może być narzędzie, ale pracę człowiek musi wykonać sam.

To trochę jak ze sprzątaniem mieszkania. Możesz mieć najlepszy odkurzacz, mop i środki do czyszczenia, ale żeby było czysto to musisz z tych narzędzi umieć korzystać i musisz o nie odpowiednio zadbać.

Jak chcesz lepszych efektów psychologicznych to dołóż do tego Lions Mane i l-treonian magnezu. To jest bardzo silne kombo. Ale przede wszystkim pamiętaj, że nie jesteś w tym sam. Zawsze możesz tutaj coś napisać, albo skorzystać z pomocy jakiejś poradni. I najlepsi sportowcy mają swoich trenerów więc to nie jest żadna słabość skorzystać z profesjonalnej pomocy.
  • 1 / / 0
Piszę wprost, bo doszedłem do ściany i szukam konkretnych doświadczeń, a nie teoretyzowania.

Od lat walczę z lękiem społecznym, który demoluje mi życie. Przerobiłem już chyba wszystko, co oferuje medycyna i psychologia:
– Przetestowałem masę leków (SSRI i inne kombinacje) – efekty zerowe albo skutki uboczne gorsze od leczenia.
– Terapie, mitingi, suplementy, diety, ćwiczenia.
– Próby "wychodzenia do ludzi" na siłę (ekspozycja), które zamiast pomagać, kończą się atakami paniki i jeszcze większą traumą.

Efekt jest taki, że zamiast żyć, izoluję się coraz bardziej. Mam Zespół Aspergera, co dodatkowo utrudnia mi relacje, ale to lęk jest tym, co mnie paraliżuje. Przez ciągłe odrzucenie i niezrozumienie (ludzie często traktują moje objawy lękowe jak dziwactwo albo powód do drwin) zamknąłem się w skorupie. Boję się wychodzić, boję się ludzi, boję się funkcjonować.

Tradycyjne metody zawiodły na całej linii. Czuję, że nie mam już nic do stracenia.

Pytanie, bo może ktoś też to przerabiał. Czy grzyby (mikrodozowanie lub pełna sesja) realnie pomogły Wam przełamać taki paraliżujący lęk społeczny, kiedy leki z apteki nie działały? Czy to faktycznie daje ten słynny "reset", o którym się czyta?

Jak rozwiązać kwestię bezpieczeństwa? Przy moim poziomie lęku, boję się brać cokolwiek samemu w domu (ryzyko bad tripa jest u mnie pewnie wysokie). Chyba, że mikrodawkowanie, ale czy wtedy nie ma ryzyka? jeżeli pełen trip, to jakieś wskazówki jak mam znaleźć jakiegoś sittera?

Nie szukam w tym rozrywki. Szukam sposobu, żeby przestać się bać własnego cienia i wrócić do życia. Proszę o szczere opinie.
ODPOWIEDZ
Posty: 7728 • Strona 773 z 773
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.