Więcej informacji: Grzyby w Narkopedii [H]yperreala
12 grudnia 2025PsiloKilo pisze: [...] gdy grzybki dawały sens i nadzieje nie dławiłem ich jak teraz, a rozchajcowywałem je.
Z czasem grzyby postawiły ścianę, nie mogłem ich jeść. Za każdym razem widziałem po nich coś co bardzo negatywnie wpływało na jakość mojego życia i z perspektywy poznawczej nie mogłem tego rozwiązać. Zależało mi na rozwiązaniu. Długi i trudny proces przeszedłem. W pewnym momencie pojawiło sie zrozumienie, ze ten bolesny wgląd to znak stop, że za bardzo rozkręcam mózg. Że wgląd nie jest prawdą, że to sygnał z nieświadomej części, że mam nie rozkręcać mózgu po psylo tak jak to robiłem wcześniej, bo traciłem wtedy neurony. Po zrozumieniu tego, mogę znowu jeść grzyby, ale robię to teraz dużo ostrożniej. Wcześniej "znak stop" pojawiał sie nawet po dawkach typu 0,4g, obecnie nie pojawia się wcale, ale też wiem czego nie robić. To mnie przekonuje, że dobrze odczytałem sygnał.
Teraz sugeruję ludziom uważać na to rozkręcanie, choc nie dysponuję twardymi dowodami. Myślę po prostu, że nie wszytsko można robic z mózgiem jeśli ma nam długo i dobrze służyć, a myślenie że można sobie zafundować niezwykle ekstatyczny haj bez ponoszenia kosztów, jest naiwne. Moje odkrycie powinno zainteresować przede wszystkim osoby, które szukają w grzybach efektu przeciwdepresyjnego.
A Twój case @PsiloKilo , heroiczne dawki grzybów i przełamywanie schematu wymaga wysiłku. Wygląda jakby siła Ci się skończyła, a sytuacja zyciowa nie zmieniła w stopniu wystarczającym. Moim zdaniem dobrze poszukać swojej ścieżki rozwoju. Zarówno mentalnego jak i takiego przyziemnego, wg potrzeb. Musi to być scieżka, która Cię przekonuje. Jeśli wiesz, ze cos nie jest dla Ciebie, poszukaj czegoś innego. Sytuacja komplikuje sie jak ktoś ma więcej niż jeden gruby temat do zmiany, ale wciaż można tym zarządzać. Jeśli sie z czymś siłujemy, dobrze jak wysiłki doprowadzą nas do trwałej zmiany, bo siły się wyczerpią. Nie można się szarpać w nieskończoność. Moim zdaniem należy zmierzać w kierunku stworzenia sobie sprzyjajacych warunków, których utrzymanie będzie wymagało mniejszego wysiłku niż ich osiąganie, takiego możliwego wysiłku. Może pomóc odpowiednia filozofia, terapia, medytacja, pasja, wartości, cel i wiele innych. Czasem cos może pomóc ruszyc na tej drodze, czasami mogą to być leki, czasami coś innego. A nadzieja moim zdaniem nie wygasła u Ciebie całkiem, jest aktualnie słabsza i odpoczywa sobie, żeby później znów umożliwić Ci zryw.
09 grudnia 2025luks77 pisze: @JulietteS
Dzieki, właśnie przeczytałem twój post o 1y mikro, szczerze widze ze mamy dużo wspólnego tez podejrzewam u siebie adhd które właśnie to leczę mikro dawkami marihuany 0.07g waporyzacja (podbic dopamine abym mógł ruszyć do robienia tasków w ciagu dnia, bez tego jest ciezko potrafię leżeć w paraliżu) wiesz o co chodzi, mikrodawko grzybów pomagały Ci na tego typu rzeczy związane z ADHD? Czy może najlepszym rozwiązaniem tutaj byłaby pełnoprawna diagnoza i jazda na Medikinet itd. Tutaj niestety blokuje mnie to ze stimy blokują mocno apetyt a ja niestety mam BMI poniżej dolnego progu i walczę o każdy kilogram ;/.
Mówi się raczej, że psychodeliki nie pomagają na ADHD. Widziałem takie badanie, z którego wynikało, że LSD jest nieskuteczne, więc pewnie grzyby też. Ale nie można tu nic powiedzieć na pewno, bo temat zbyt słabo zbadany.
Natomiast jeśli chodzi o objawy depresyjne, to zauważyłem, że LSD jest znacznie skuteczniejsze. Grzyby dają efekt na kilka dni, a LSD na wiele tygodni. Grzyby potrafią też znacznie bardziej pokarać za złe przygotowanie i kilka dni się dochodzi do siebie. Po LSD bad tripy zawsze były pouczające i owocne. Po grzybach pewnie też, ale zastawały rysy na psychice. Jednak każdy powinien przetestować to na sobie, bo sprawa jest bardzo osobnicza. Nie mniej jednak, chyba istnieje ogólna opinia wśród użytkowników, że skuteczność antydepresyjna psychodelików to: grzyby = meskalina < LSD < DMT. U mnie się to sprawdza.
Mimo że grzyby nie powodują u mnie długotrwałego dobrego nastroju, ich zaletą może być znacznie silniejszy efekt enteogenny. Mają też wyższy pułap działania, to znaczy dawka maksymalna powyżej której nie polepszają się efekty jest umieszczona wyżej niż dla grzybów, to znaczy, że silniejsze stany psychodeliczne da się osiągnąć przy pomocy grzybów.
Wiem z innych postów, że już wziąłeś grzyby, ale piszę to na przyszłość. Szczególnie zważ na tę nadczynność tarczycy.
13 grudnia 2025gazyfikacja plazmy pisze: Wygląda jakby siła Ci się skończyła, a sytuacja zyciowa nie zmieniła w stopniu wystarczającym.
A nadzieja moim zdaniem nie wygasła u Ciebie całkiem, jest aktualnie słabsza i odpoczywa sobie, żeby później znów umożliwić Ci zryw.
Dopiero gdy zapodałem sobie grzybki niedawno(2 może 3 lata przerwy), coś się ruszyło, nadzieja jakby gdzieś tam się pojawiła, ale dalej ją dławię.
Myślę że same grzybki mogą dać rozruch, kopa ale praca dalej leży po stronie człowieka.
Nowe regulacje pozwolą lekarzom (psychiatrom i psychoterapeutom) na prowadzenie terapii z użyciem psylocybiny w wybranych przypadkach, szczególnie tam, gdzie tradycyjne leki zawiodły – np. ciężka depresja czy inne zaburzenia psychiczne oporne na standardowe metody leczenia. Terapia będzie dostępna tylko w placówkach medycznych i pod profesjonalnym nadzorem, z obowiązkiem połączenia podania substancji z psychoterapią.
Dodatkowo media informują, że Czechy staną się jednym z pierwszych państw w Europie dopuszczających w tym pełnym zakresie terapeutyczne stosowanie psylocybiny. Reforma jest częścią szerszych zmian w polityce narkotykowej, które obejmują również łagodniejsze zasady dotyczące konopi indyjskich.
Czesi jak zawsze pokazują ze rozsądek u nich to cecha narodu.
Może kiedyś dożyję tych czasów ze o tym czy coś jest dostępne czy nie, będą decydować osoby które są ekspertami od psychodelików (w tym przypadku) a nie ludzie którzy nie mają zielonego pojęcia o danym temacie i o psychodelikach słyszał przypadkiem oglądając propagande jak zapodaje sobie grzybki strzykawką, obsr.... obszcz*ny i obrzyg*** w ciemnej ulicy.
Podobnie jak karakan u nas najwięcej miał do powiedznia o marichuanie i nawet nie wie o czym mówi. cyt: "To marihuanę robi się z konopi?"
Sam fakt ze wrzucili psychodeliki (mowie tu o naturalnych roslinach, nie syntetykach) do wora z chemicznymi twardymi narkotykami to juz jest patologia, blokując badania kliniczne.
Smutne to jest. Mam nadzieje ze w koncu ruszy to z kopyta i zaczną ludzi leczyc na pełną skalę i wykorzysta się potencjał psychodelików. Za tym również powinna iść bardzo obszerna edukacja od najmłodszych lat na ten temat.
PsiloKilo pisze:Myślę że same grzybki mogą dać rozruch, kopa ale praca dalej leży po stronie człowieka.
To trochę jak ze sprzątaniem mieszkania. Możesz mieć najlepszy odkurzacz, mop i środki do czyszczenia, ale żeby było czysto to musisz z tych narzędzi umieć korzystać i musisz o nie odpowiednio zadbać.
Jak chcesz lepszych efektów psychologicznych to dołóż do tego Lions Mane i l-treonian magnezu. To jest bardzo silne kombo. Ale przede wszystkim pamiętaj, że nie jesteś w tym sam. Zawsze możesz tutaj coś napisać, albo skorzystać z pomocy jakiejś poradni. I najlepsi sportowcy mają swoich trenerów więc to nie jest żadna słabość skorzystać z profesjonalnej pomocy.
Od lat walczę z lękiem społecznym, który demoluje mi życie. Przerobiłem już chyba wszystko, co oferuje medycyna i psychologia:
– Przetestowałem masę leków (SSRI i inne kombinacje) – efekty zerowe albo skutki uboczne gorsze od leczenia.
– Terapie, mitingi, suplementy, diety, ćwiczenia.
– Próby "wychodzenia do ludzi" na siłę (ekspozycja), które zamiast pomagać, kończą się atakami paniki i jeszcze większą traumą.
Efekt jest taki, że zamiast żyć, izoluję się coraz bardziej. Mam Zespół Aspergera, co dodatkowo utrudnia mi relacje, ale to lęk jest tym, co mnie paraliżuje. Przez ciągłe odrzucenie i niezrozumienie (ludzie często traktują moje objawy lękowe jak dziwactwo albo powód do drwin) zamknąłem się w skorupie. Boję się wychodzić, boję się ludzi, boję się funkcjonować.
Tradycyjne metody zawiodły na całej linii. Czuję, że nie mam już nic do stracenia.
Pytanie, bo może ktoś też to przerabiał. Czy grzyby (mikrodozowanie lub pełna sesja) realnie pomogły Wam przełamać taki paraliżujący lęk społeczny, kiedy leki z apteki nie działały? Czy to faktycznie daje ten słynny "reset", o którym się czyta?
Jak rozwiązać kwestię bezpieczeństwa? Przy moim poziomie lęku, boję się brać cokolwiek samemu w domu (ryzyko bad tripa jest u mnie pewnie wysokie). Chyba, że mikrodawkowanie, ale czy wtedy nie ma ryzyka? jeżeli pełen trip, to jakieś wskazówki jak mam znaleźć jakiegoś sittera?
Nie szukam w tym rozrywki. Szukam sposobu, żeby przestać się bać własnego cienia i wrócić do życia. Proszę o szczere opinie.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
