Za mną już ponad dwa miechy jak jestem czysty. Dobrze mi idzie, mam nadzieję że za jakiś czas ciśnienie i myśli o ketonach znikną, w sumie to chyba tylko o nich myślę. Jakoś nie czuje potrzeby zajarania czy napicia się. Ile czasu wam zajęło, aby wasz mózg przestał się dopominać ketonów, to cholerne ciśnienie na wzięcie przeszło? Wiem że nie da się odpowiedzieć jednoznacznie na moje pytanie, ale ciekawi mnie to. Wiem też że zawsze będę miał do tego gówna pociąg.
Tak zmieniając temat matury dobrze mi poszły, udało mi sie je zdać i już złożyłem papiery na studia. Mam też sporo zajęć, właśnie szykuje się do pracy, którą zacząłem na sezon. Jest strasznie ciężka, ale przynajmniej mam dodatkowe zajęcie.
24 lipca 2025Anonim512 pisze: Ile czasu wam zajęło, aby wasz mózg przestał się dopominać ketonów, to cholerne ciśnienie na wzięcie przeszło?
A dobra rada jest taka, że jak ciśnienia zaczna mijać, nie można przyjebać, co by się nie działo. Jedna taka chwila budzi znów to pragnienie i od nowa trzeba wygaszac cisnienia. To nie moje doświadczenie, ale nie mam wątpliwości, ze tak jest, wierzę osobom, które to sprawdziły. Strzał po długiej przerwie sie nie kalkuluje.
W ogóle twarde dragi to labirynt, z którego bardzo trudno znaleźć wyjście. Umysł tworzy zawiłe pułapki, prawdziwe więzienie
Dalej jestem czysty od ketonów i marihuany. Powoli przestaje mnie ciśnieniować na ketony, teraz jedynie czasem odczuwam chęć wzięcia. Wcześniej było dużo gorzej, teraz to nawet śmieje się, gdy mam ciśnienie bo to już nie jest uciążliwe, coś porównywalnego do chęci zapalenia papierosa. Przerobiłem sporo tematów na terapii myślę, że ogarnięta terapeutka to 90% sukcesu. Za mną prawię 4 miechy trzeźwości od tego syfu. Jedyne co dla mnie myślę jest niebezpieczne to wspomnienia. Czasem myślę sobie, że przecież te zwały nie były takie złe, że ta faza po ketonach była taka super itp. sam zdaje sobie sprawę, że to mechanizm iluzji i zaprzeczenia, ale jest jak jest. Jedyne co mnie niepokoi to właśnie ta kwestia, że w pewnym momencie braknie mi motywacji i stwierdzę, że nie jest to takie złe. Macie jakieś rady jak sobie z tym radzić?
Ps. Dostałem się na studia jakie chciałem. Dziękuję wam za trzymanie kciuków, jesteście wielcy i dziękuję Wam za pomoc.
Pamiętaj, że ostatecznie te rozwinięte części mózgu (np. świadomość) mogą zdominować te najbardziej prymitywne zachowania. Nie mówię tutaj o oddychaniu czy przyjmowaniu pokarmu. Ale takie sprawy jak kontrola zachowań, impulsów również nalezy do prymitywnej części mózgu. A prawdziwi wariaci mają taką władzę nad własnym mózgiem, że potrafią obniżyć swoje tętno, temperaturę, częstotliwość oddechów, ból i wiele innych. Część przez medytację. Ale nie tylko.
Po prostu bądź lepszy od ćpunów z hyperreal, ode mnie też do czego gorąco Cię zachęcam, z fartem, Wujas.
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Sposób studentów na problemy psychiczne: melisa i marihuana
Aż 96 proc. studentów deklaruje, że stosuje przynajmniej jedną metodę samodzielnego radzenia sobie z problemami psychicznymi. Najczęściej wybierają aktywność fizyczną lub techniki relaksacyjne, ale część sięga także po preparaty roślinne, a nawet marihuanę – wynika z badań wrocławskich naukowców.
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
