Codziennie patrzę na nie, gdy wyciągam wagę, żeby suplementować jego upośledzonych kuzynów, którzy nie dorastają mu działaniem do pięt. Można też kupić z innych sklepów, ale nie wiem czy lepiej inwestować w złoto czy w fenylopiracetam.
Jak dałem go 3 różnym osobom to ten pierwszy postamfetaminowy kop zawsze robił im ten efekt WOW
Powód: cut źródła
Połknąłem 2x kapsułki + alcar + kawa i zdaje się wszystko gra - skupienie, motywacja, ciut ciśnienie
Powód: j/w
Dziś dotarła paczka od [cut, źródło] w kapsułkach 50mg x 90sztuk = 100 zł, więc naprawdę spoko.
Połknąłem 2x kapsułki + alcar + kawa i zdaje się wszystko gra - skupienie, motywacja, ciut ciśnienie
Powód: j/w
Hydrazyd jak we wszystkich sklepach. Działa inaczej niż czysty fenylopiracetam. Bardziej stymuluje mentalnie. Fizycznie - słabo.
Moje pierwsze doświadczenia z phenylo było kilka lat temu z tego samego źródła, z tą różnicą że kupowałem go w zamkniętych kapsułkach z dodatkiem DMAE. Prokrastynacja zażegnana, słowotok, koncentracja, dobre samopoczucie. No po prostu miód. W tamtym okresie to był też hydrazyd? Ktoś się wypowie?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Irvin Rosenfeld: Człowiek, który wypalił 120 000 jointów od rządu USA
Wyobraź sobie, że co 25 dni listonosz puka do Twoich drzwi i wręcza Ci przesyłkę od rządu federalnego. W środku nie ma jednak pism z urzędu skarbowego, lecz metalowa puszka przypominająca opakowanie od kawy. Po jej otwarciu widzisz 300 starannie skręconych jointów.
Przełom w walce z depresją: jedna dawka DMT działa trzy miesiące
Wyobraź sobie, że jedna dawka substancji, trwająca zaledwie kilka minut, mogłaby rozpędzić ciężką depresję na pół roku. Naukowcy z Imperial College London przetestowali dimetylotryptaminę (DMT) u osób, u których standardowe leki zawiodły. Wyniki? Rewolucyjne. Czy to przełom w walce z depresją lekooporną, która dotyka milionów?
Mikrodawkowanie LSD przegrywa walkę z depresją ze zwykłą kawą?
Przez ostatnią dekadę w Dolinie Krzemowej (ale nie tylko) funkcjonowało przekonanie, że mikrodawkowanie psychodelików to „szwajcarski scyzoryk” dla mózgu – poprawia fokus, libido i leczy depresję. Najnowsze, rygorystyczne badanie kliniczne pokazuje jednak coś zupełnie innego. Pacjenci przyjmujący placebo (w tym przypadku kofeinę) radzili sobie z depresją lepiej niż ci na LSD.
