10 czerwca 2018Demis pisze: Tak na pożegnanie ćpania. Szkoda, że nie siekło...
Znowu mi się film urwał. Obudziłem się o 2. Nawet się nie umyłem, ani nic nie zjadłem. Tylko niedopite piwo obok mnie stoi. Mam dość.
I jeszcze jedno, "nigdy nie wezmę" w przypadku opio to oksymoron. Niestety. Ale wytrzymaj jak najdłużej.
Widocznie niektórzy już taki charakter mają. Nie mają własnego życia to wpierdalają się w czyjeś.
Tyle lat tam kupowałem i problemu nie było.
Ale widać, że to stara nie wyruchana panna jest
Ale i tak rzucam, więc się niech podnieca, że to pewnie dzięki jej zaangażowaniu.
Ciekawe co za instytucją mnie straszyła :D
Nie zapomnę pierwszy nastuk
W wieku lat piętnastu
Później zarzucanie różnych wynalazków
Źle mi, boli mnie brzuch, głowa i chce mi się wymiotować :( Jeszcze te upały...
Psychodeliki w szczepionkach i piwie. Ujawniono tajne dokumenty CIA
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
7 petycji przeciw reklamom i promocjom alkoholu, które mogą zmienić polskie prawo
Wolne Konopie: Dlaczego składamy wniosek o informację publiczną do KPP w Piszu?
Polska Policja posługuje się hasłem „Pomagamy i chronimy”. To zobowiązanie wobec każdego obywatela, niezależnie od jego poglądów na prawo dotyczące marihuany. Niestety, wydarzenia ostatnich dni na oficjalnym profilu Komendy Powiatowej Policji w Piszu pokazują, że dla niektórych funkcjonariuszy to hasło jest jedynie pustym sloganem.
Liczba recept na medyczną marihuanę znów rośnie. Rzecznik Praw Pacjenta reaguje
Ponownie wzrosła liczba recept wystawianych na opioidy i marihuanę medyczną. Wcześniejszy spadek był efektem zmiany prawa mającego uniemożliwić wystawianie recept na wspomniane substancje w drodze teleporady. O sprawie pisze Rynek Zdrowia.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.
