Po kodeinie nie miałem nigdy, za to zdarzało mi się co kilka grzań nagle dostawać dziwnych ataków przy usypianiu, jakby prąd o niskim natężeniu przechodził przez całe ciało + mega gorąco. I działo się tylko, gdy próbowałem usnąć, jak wstawałem to mijało. Zawsze w takiej sytuacji miałem nockę z głowy. No i sny pojebane, ale to chyba klasyk już.
Gdy pani K. powoli ze mnie schodziła ułożyłem się wygodnie w łóżku i zacząłem zasypiać. Po około (chyba) 20 minutach obudziłem się, zdołałem się podnieść, kompletnie nie wiedziałem kim, gdzie i po co jestem, niby widziałem wszystko dookoła mnie ale nie bardzo do mnie to dochodziło, dodatkowo miałem wrażenie "wirowania". Całość trwała może z 20 sekund po czym momentalnie zszedłem na ziemie. Przerażony napisałem do ziomka który jest bardziej obeznany w temacie i stwierdził, że nigdy się z czymś takim nie spotkał.
Ktoś miał jeszcze podobną sytuacje? K. raczej sama w sobie nie mogła tego wywołać, a nic innego w moim krwioobiegu się wtedy nie znajdowało
Dodam że był to mój drugi raz z tą substancją (dawka nie wielka bo 300)
trawa i alko pomogają. Ale zuważyłem, że jak nie przespałem nocy po kodeinie solo, często miałem zauważalnie podniesiony nastrój od rana do poludnia.
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
Marihuana zaburza pamięć na różne sposoby
Palenie marihuany nie tylko pogarsza pamięć. Aktywny składnik konopi ją reorganizuje – odkryli badacze z Washington State University (USA).
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.