Sprzątaczka przechowywała w pracy narkotyki

Sprzątaczka jednego z lubelskich biurowców przechowywała w pracy narkotyki o czarnorynkowej wartości ok. 400 tys. zł.

Anonim

Kategorie

Źródło

PAP

Odsłony

2188

Trzy osoby podejrzane o ich rozprowadzanie na terenie Lublina i Świdnika zostały aresztowane - poinformował w niedzielę rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

Policjanci znaleźli w pomieszczeniu gospodarczym biurowca ok. 15 tys. listków LSD, 500 sztuk tabletek ekstazy, 600 g amfetaminy i 500 g marihuany. Przechowywała je 53-letnia Marianna D. z Lublina, zatrudniona tam jako sprzątaczka.

W pomieszczeniu gospodarczym, do którego tylko ona miała dostęp, znajdowały się narkotyki, a także tzw. łamaki, służące do wyłamywania zamków samochodowych oraz radiostacja do podsłuchiwania rozmów. Kobieta twierdziła, że łamaki służyły jej do otwierania okien - powiedział Wójtowicz.

Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródła zbliżonego do policji, chodzi o budynek, w którym mieści się Zakład Ubezpieczeń Społecznych.

Drugim aresztowanym jest 34-letni syn Marianny D., już wcześniej karany za wymuszenia rozbójnicze i haracze. Policja zatrzymała go w piątek w pościgu samochodowym. W jego mieszkaniu policjanci znaleźli przedmioty służące do produkcji tabletek ekstazy. Były tam m.in. matryce do tabletek, odczynniki chemiczne, stempelki do odciskania emblematów na tabletkach.

Trzeci aresztowany 24-letni mieszkaniec Świdnika pod Lublinem jest podejrzewany o rozprowadzanie narkotyków na terenie swojej miejscowości. Był już karany za ich dystrybucję wśród uczniów świdnickich szkół średnich i na dyskotekach. Spędził w zakładzie karnym 19 miesięcy - dodał Wójtowicz.

Policja zapowiada kolejne zatrzymania. Będzie m.in. wyjaśniała sprawę złotej biżuterii znalezionej w mieszkaniu Marianny D., której pochodzenia kobieta nie umiała wyjaśnić.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

. (niezweryfikowany)

a mi dil wczoraj mowil, ze kwasow nie ma i nie bedzie ;/
jst (niezweryfikowany)

e tam nie ma <br>sa tylko trzeba umiec szukac. :D
KRET (niezweryfikowany)

u nas sa koty z alicji w krainie czaruff <br>calkiem niezle <br>a co bylo na tych???????
Smutaseczek (niezweryfikowany)

Niezla impra sie w Lublinie szykuhje ,jak widze .Panowie policjanci maja pol kilo baczki i sporo papierow.Wakacje jak marzenie :P
Zajawki z NeuroGroove
  • Etanol (alkohol)
  • LSD-25
  • Miks

Nastawienie na ciekawą wycieczkę, bez wygórowanych oczekiwań, radość, że udało się dostać substancję po 1,5 roku poszukiwań. W towarzystwie dwóch kumpli - W., z którym kwasiłem już wcześniej i D. Wyprawa do lasów w pobliżu domu D., listopadowe popołudnie, które szybko zmieniło się w wieczór a potem także noc.

Minęło już półtorej roku od mojej pierwszej i zarazem ostatniej próby z LSD, więc kiedy udało się zdobyć papierki bardzo się ucieszyłem. Planowaliśmy razem z kilkoma kumplami zrobić większą wycieczkę. Generalnie chętnych było dość dużo, bo chyba z 7 czy 8 osób, ale nie mogliśmy znaleźć wspólnego terminu, który by wszystkim pasował. Zadecydowaliśmy więc razem z W i D, że zrobimy jedną mniejszą wyprawę zanim zbierzemy się na tę dużą, właściwą.

  • Bad trip
  • Inhalanty

dzień jak każdy inny, miałem ciśnienie żeby się czymś odrealnić

Wyszedłem z domu około godziny 19 w celu zakupienia paczki papierosów i gazu do zapalniczek w osiedlowym sklepie. Skąd ten chory pomysł mógł mi przyjść do głowy... Zaraz po wyjściu odpaliłem szluga i wziąłem pierwszego macha z butli. Po kilku sekundach poczułem mrowienie nóg i dziwnie "zakręcony" umysł. To był dopiero początek bo gdzieś około godziny spędziłem siedząc z dziewczyną i paląc szlugi, warto dodać że zanim do niej dotarłem to gaz już przestał działać.

II uderzenie (godzina 20:00)

  • Marihuana

To była ostatnia sobota. Zwyczajny ciepły majowy dzień. Przynajmniej tak mi się wydawało. Około 17 wpadła do mnie dziewczyna. Postanowilismy spalić bata.

I tak tez miało być tym razem.

Pech chciał ze brakło nam bletek. Zmuszeni byliśmy więc polecieć ze szkła.

Osobiście nie przepadam za tą metodą ale cóż było robić.


Ubiłem duże działo zwyczajnej lufki. Dawka mniejsza przecież niz w joyu. Przysmażylismy to z myślą o następnej. Nic ztego.