Miękkie jest piękne

Narkotyki są złem. Ale legalizacja niektórych może być dobrem.

Anonim

Kategorie

Źródło

Maciej Stańczykowski

Odsłony

624

Panie posłanki i panowie posłowie z rządzącej koalicji, zanim wrócicie w opozycyjne ławy i rozpoczniecie przynajmniej 4-letni okres krytykowania, zróbcie coś dla swojego elektoratu. Upierdolcie obowiązujący od roku 2000 bubel o przeciwdziałaniu narkomanii. Ten koszmar pomysłu Buzka i Kaczyńskiego żadnej narkomanii nie przeciwdziała. Uchwalono go mimo sprzeciwu tych, którzy działali wśród uzależnionych, w tym nieżyjącego już Marka Kotańskiego. Wbrew opinii Rzecznika Praw Obywatelskich i prawników.

Ustawa antynarkotykowa w założeniu miała uderzyć w producentów i dilerów narkotyków. Policja miała znacznie sprawniej zwalczać „handlarzy śmiercią”. Uzależnieni mieli dostać szansę na skuteczne, choć przymusowe wyleczenie. Ta wyjątkowa w skali Europy ustawa miała pokazać zgniłemu Zachodowi, jak katolicka Polska radzi sobie z zagrożeniem XXI wieku. Po kilku latach obowiązywania ustawy już wiadomo, że mamy do czynienia z bublem.

Całkiem niedawno „Życie Warszawy” opublikowało raport, z którego wynika, że co trzeci warszawski gimnazjalista i co drugi licealista pali marihuanę. Stołeczni uczniowie lubią też haszysz, nie stronią od alkoholu, a do poduszki faszerują się lekami uspokajającymi i nasennymi. 28 proc. uczniów klas młodszych i 45 proc. licealistów pali zioło od imprezy do imprezy. Leki uspokajające i nasenne zażywa 25 proc. badanych. Małolaty łykają amfetaminę i extasy. Raport ten potwierdzają badania prowadzone przez agendy Ministerstwa Zdrowia oraz Instytut Psychiatrii i Neurologii. Otóż w ciągu ostatnich lat obowiązywania ustawy znacząco wzrosła liczba osób biorących lekkie oraz ciężkie narkotyki. W miastach liczących przynajmniej 100 tysięcy mieszkańców co trzeci młody człowiek w wieku od 15 do 23 lat miał kontakt z narkotykami więcej niż jeden raz. W małych miasteczkach i na wsi młodzi więcej na razie piją, niż biorą, ale za to tam przyrost biorących jest procentowo najwyższy.


Założenie obecnej ustawy, że każdy, kto ma w kieszeni najmniejszą nawet działkę narkotyków, jest potencjalnym kompociarzem z Centralnego, upierdala wszystkich bez wyjątku. Najczęściej tych najmniej winnych. Zatrzymany przez policję za palenie lub samo posiadanie trawki młody człowiek poddawany jest długotrwałym przesłuchaniom, a jego dom jest bardzo często przeszukiwany. Ponieważ policja nie potrafi dotrzeć do prawdziwych handlarzy lub producentów narkotyków, dla poprawienia statystyk oskarża przypadkowego faceta. Sprawa kierowana jest do sądu i nawet jeśli okaże się, że podejrzenie o handel jest fałszywe, a oskarżony zostaje uniewinniony, to informacja o samym podejrzeniu z pewnością zrobi dym w jego miejscu pracy, w szkole czy na uczelni.

W myśl antynarkotykowej krucjaty w ustawie zrównano takie potworności jak heroina z marihuaną czy halucogennymi grzybkami, które – gdyby ktoś nie wiedział – nie uzależniają.

Za posiadanie „środków odurzających” lub „substancji psychotropowych” grozi kara do 3 lat więzienia. Gdybyś, obywatelu, miał w kieszeni „znaczne ilości” tego świństwa, możesz dostać nawet 5 lat paki. Nikt nie wie, ile to jest „znaczne ilości”. W praktyce zależy to od interpretacji zatrzymującego i piszącego protokół.

Ustawa narzuca właścicielom dyskotek, pubów czy barów obowiązek przeciwdziałania narkomanii i powiadamianie policji, jeśli zauważy narkomana na imprezie. Gdyby tego nie zrobili, grozi im „ograniczenie wolności do lat 2”.


Przejebane mają i ci, którzy są naprawdę uzależnieni, i ci, którzy starają się im naprawdę pomóc. Sąd może kierować uzależnionych na leczenie w ośrodku lub umożliwić takie leczenie w zakładzie karnym. Tylko że na takie ośrodki potrzeba pieniędzy, a tych nikt nie zagwarantował. Liczba miejsc w ośrodkach Monaru i podobnych organizacji jest bardzo ograniczona. W zakładach karnych jest tylko 360 miejsc w zamkniętych oddziałach terapeutycznych. Zanim uzależniony osadzony trafi na leczenie, trzeba go wypuścić, bo czas oczekiwania na miejsce jest dłuższy niż kara pozbawienia wolności. Zdarza się też, że ludzie leczeni w ośrodkach są zabierani stamtąd przez policję, bo ktoś przypomniał sobie, że kiedyś popełnili jakieś drobne przestępstwo i teraz muszą odbyć karę. W połowie leczenia trafiają więc do więzień, gdzie nikt im już nie pomaga. Same ośrodki leczenia zamyka się, głównie z braku pieniędzy. Całkiem niedawno, 18 grudnia 2003 r., Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił dalszego finansowania jedynego w województwie zachodniopomorskim programu metadonowego. 70 osób, które odbywały tam leczenie, ląduje na ulicy. Wiele z nich dzięki temu programowi podjęło pracę, niektórzy wychowują dzieci. Ciągle nie wiadomo, co się stanie z programem w innych województwach.

Ostro ryzykują ci, co chcą uzależnionym pomagać. W myśl ustawy każdy, kto otrzymał informację o sprzedaży narkotyków lub dzieleniu się nimi, jest zobowiązany zawiadomić o tym policję. Wolontariusze z Monaru i innych organizacji – w myśl prawa – jesteście przestępcami! Ostrzegam, że za zatajanie takich informacji grozi wam do 2 lat w pierdlu.

Jak wynika z szacunkowych danych, w Polsce jest 30–70 tysięcy osób uzależnionych od narkotyków. Kilkanaście razy więcej pali trawę na imprezach czy dyskotekach. Narkotyki, podobnie jak alkohol czy papierosy, będą istniały zawsze, a jedyne, co można zrobić, to kontrolować i ograniczać niepożądane zjawisko. Za pieniądze, które dziś ładuje się w niewydolny system ścigania „niedzielnych narkomanów”, można realnie pomóc tym naprawdę uzależnionym.


WHO (Światowa Organizacja Zdrowia, oddział ONZ) swojego czasu zleciła zespołowi naukowców badanie porównawcze szkodliwości marihuany z alkoholem, tytoniem i opiatami. Był to pierwszy od 15 lat raport na temat marihuany. Czytamy w nim, że przedawkowanie poprzez palenie ziela jest niemożliwe. Nie stwierdzono, by palenie nawet w dużych ilościach w zauważalny sposób uszkadzało ludzki mózg lub trwale upośledzało psychikę. Palenie marihuany nie powoduje wzrostu agresji ani skłonności do łamania prawa. Marihuana jest w ogólnym rozrachunku mniej szkodliwa dla zdrowia niż alkohol i tytoń. A co najważniejsze – palenie marihuany w żaden sposób nie procentuje chętką na twarde narkotyki.

Jeśli nie przekonują Państwa argumenty „zdrowotne”, to może pomówmy o pieniądzach. W wyniku takiej, a nie innej polityki narkotykowej coraz więcej pieniędzy na walkę z narkomanią zostaje przeznaczonych na nieskuteczne działania aparatu represyjnego. Jednocześnie tnie się fundusze na programy zwalczania narkomanii, które w Unii Europejskiej udowodniły już swoją skuteczność. Żeby nie być gołosłownym: z wyliczeń wynika, że każdy dolar wydany na terapię przynosi 4–7 dolarów oszczędności. Społeczeństwo amerykańskie traci przykładowo 3600 dolarów miesięcznie na wspieranie każdego nieleczo-nego narkomana na wolności. Jednocześnie utrzymanie więźnia kosztuje 3300 dolarów. Terapia metadonowa miesięcznie kosztuje zaś jedynie 290 dolarów. Programy metadonowe są powszechnie stosowane w Unii i wobec 30–70 proc. uzależnionych od opiatów.

Panie posłanki i panowie posłowie! Przeciętny koszt ćpania w wypadku ostro uzależnionego to od 2 do 3 tys. zł. Uwierzcie, że ci ludzie w swojej desperacji te pieniądze niechybnie zdobędą. Zamykanie ich w pierdlu to półśrodek. W krajach, w których zliberalizowano prawo antynarkotykowe, nie wzrosła liczba uzależnionych, za to zmalały przestępczość i wydatki budżetowe.


W większości krajów Unii od kilku lat wprowadza się lub zamierza wprowadzić programy, które dopuszczają obecność miękkich narkotyków na legalnym rynku. Dzięki temu państwo zachowuje kontrolę nad ich dystrybucją i nad spożywającymi. W Holandii, gdy zezwalano na handel marihuaną w coffeeshopach, około 10 proc. 18-latków miało już kontakt z twardymi narkotykami. Od tego momentu wskaźnik ten zaczął szybko spadać, a ostatnio Holendrzy zamknęli największy ośrodek leczenia heroinistów z powodu braku pacjentów. Co ciekawe, samo spożycie marihuany wcale nie wzrosło tak znacznie, jak można było się tego spodziewać. Jedynie co czwarty młody Holender przyznaje, że próbował trawki, co w porównaniu z raportem „ŻW” daje do myślenia.

Legalizacja lekkich narkotyków, w odróżnieniu od obowiązującej ustawy, daje ponadto szansę na wyeliminowanie z rynku dilerów, producentów i innych mafiosów, którzy są podobno w tej całej zabawie celem dla policji i ustawodawców.

Bo jeśli ja, Jaś Kowalski, będę mógł legalnie kupić trawkę na imprezę, to nie potrzebuję już żadnego dilera. Sam handel można ograniczyć – podobnie jak handel papierosami czy alkoholem. Argument, że to ułatwia nastolatkom dostęp do narkotyków, jest dęty. Dziś każdy gnojek wie, gdzie i za ile może kupić działkę. I nikt poza mafią nie ma nad tym żadnej kontroli. Jak się interes rozwinie, to można nawet pomyśleć o jakiejś sensownej akcyzie, co powinno ostatecznie przekonać was do tego pomysłu, panie posłanki i panowie posłowie z rządzącej koalicji.

Oceń treść:

0
Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Doświadczenie i wiek : Benzydamina, alkohol, MJ, dopalacze, nikotyna.. 17 lat.

Dawkowanie : 450mg dxm w postaci Acodinu, doustnie-co ~10min po 5 tabletek. 47kg/168cm.

Set'n'Setting : Dawkowanie zaczęło się około 15:50 przed wyjściem z domu do kolegi. Cel? Ten sam co dzień i dwa temu-chęć lepszego odbierania dźwięków, kolejny raz doznania uczucia zapadającej się ziemi etc, i najlepiej jakieś małe halucynacje (no może nie takie małe).

  • Bad trip
  • MDMA (Ecstasy)

Sylwester, czas by bawić się do upadłego! Każdy coś ćpie, wóda się leje, opuszczamy domówkę i jedziemy do klubu ok 1:30.

Samej nocy bawiłem się nieźle, ot jazda na dragach i alkoholu do cięzkiego techno w kurewsko mrocznym zatłoczonym klubie. Dość duży nieogar panował całą noc. Wróciliśmy z dziewczyną do domu w opłakanym stanie - tragiczny, nie dający spać zjazd. Prysznic, poleżeliśmy pare godzin, pogadaliśmy, posprzątaliśmy syf w domu, poszliśmy na spacer w pierwszym śniegu, zjedliśmy rosół i ciasto. Zaczynałem czuć się lepiej, postanowiłem przypalić sobie z bonga dla rozluźnienia.

  • Marihuana
  • Metoksetamina
  • Przeżycie mistyczne

Spokój we wszystkim.

Wiek i doświadczenie: 21 lat (X 20)

Doświadczenie,hmm,z chemii w sumie cała gama RC,głównie tryptamin i fenylotamin,amfetamina,metaamfetamina,kokaina,mefedron,LSD-25,MDMA,DXM,MXE,a z natury MJ,łysiczka lancetowata,cubensis mexicana,muchomor czerwony,bieluń,wilcza jagoda,porek brzozowy,tatarak,tytoń.

 

Set&Setting : 

  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Mefedron
  • Tripraport
  • Tytoń

Urodziny kolegi pod gołym niebem w pochmurny deszczowy dzień. Wyborne towarzystwo, w dobrym humorze z dobrym nastawieniem. Pozytywne zaskoczenie niespodzianką.

Witam wszystkich zebranych po raz trzeci, skoro już tu jesteście to życzę miłej lektury.

Trzeci raz, słowem wstępu: