Wino z kokainą stało się przebojem. Papież pisał encykliki, sącząc Vin Mariani

Pod koniec XIX w. kokaina była uznawana za cudowny lek na wszystko. Była też składnikiem Vin Mariani, czyli ulubionego napoju papieża Leona XIII. Ojciec Święty tak je sobie upodobał, że wystąpił w jego reklamie, a twórcę receptury, Angelo Marianiego, odznaczył medalem. Nie był zresztą jedynym sławnym entuzjastą tego wina.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

wiadomosci.onet.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

82

Pod koniec XIX w. kokaina była uznawana za cudowny lek na wszystko. Była też składnikiem Vin Mariani, czyli ulubionego napoju papieża Leona XIII. Ojciec Święty tak je sobie upodobał, że wystąpił w jego reklamie, a twórcę receptury, Angelo Marianiego, odznaczył medalem. Nie był zresztą jedynym sławnym entuzjastą tego wina.

Przez wieki rdzenni mieszkańcy Ameryki Południowej stosowali liście koki jako środek leczniczy. Żuli je, by zredukować zmęczenie i głód. Zainspirowani ich zaradnością naukowcy z Europy postanowili to wykorzystać i w 1860 r. wyizolowali z rośliny alkaloid — kokainę. Ta szybko stała się cudownym lekiem na wszystkie trapiące człowieka dolegliwości ciała i duszy, łącznie z uzależnieniem od morfiny. Podawana była m.in. w napojach takich jak Vin Mariani.

Angelo Mariani, pochodzący z Korsyki farmaceuta, opracował recepturę na Vin Mariani w 1863 r. Rozpuszczał ok. 50 mg koki w 250 ml wina Bordeaux z dodatkiem brandy dla osłody. Taka mieszanka miała zapewniać konsumentom szybkie uczucie euforii, więc szybko zyskała na popularności. Ponieważ na rynku zaczęły pojawiać się imitacje, Mariani po pewnym czasie zwiększył dawkę kokainy do 25 mg na 100 ml. Wśród tych, którzy zainspirowali się jego pracą, znalazł się John S. Pemberton — twórca Coca Coli.

Wśród miłośników pobudzającego ciało i mózg do działania Vin Mariani, znaleźli się m.in. Juliusz Verne, Emil Zola, Frederic Auguste Bartholdi, John Philip Sousa, Ulysses S. Grant oraz Thomas Edison, a nawet królowa Wiktoria. Trunek miał też fanów w Watykanie — rozkoszowali się nim papież Leon XIII oraz jego następca Pius X.

Jak podaje portal Focus, Leon XIII stworzył swoje najbardziej znane dzieło, potępiającą bezwzględny kapitalizm encyklikę "Rerum novarum" z 1891 r., sącząc właśnie Vin Mariani. Ojciec Święty był tak wielkim fanem trunku, że zdecydował się odznaczyć jego twórcę medalem.

Reklamy Vin Mariani drukowane były w czasopismach, a hasła zachwalały jego cudowne właściwości. Napój miał zapobiegać anemii, depresji, melancholii, problemom gastrycznym, a nawet bólowi gardła i w ogóle wszelkim chorobom przewlekłym. Na jednej z takich reklam widniała uśmiechnięta podobizna papieża Leona XIII. "Jego ekscelencja Ojciec Święty w pełni docenia dobroczynne właściwości wina" — głosił plakat.
W pierwszej dekadzie XX w. coraz częściej mówiło się o szkodliwych właściwościach kokainy, co doprowadziło do spadku jej popularności i zakazu stosowania niemal na całym świecie. Produkcja Vin Mariani została całkowicie wstrzymana, kiedy Angelo Mariani zmarł w 1914 r., a receptura przepadła razem z nim.

Sto lat później jego potomek, Christophe Mariani, zbadał oryginalne próbki napoju i odtworzył recepturę. W 2017 r. na rynek trafiła nowa wersja Vin Mariani. Chociaż potomek farmaceuty z Korsyki zapewniał, że opierał się na oryginalnym przepisie, to nieco mijał się z prawdą — w składzie nie było czystej kokainy, ale liście koki.

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • 3 4-DMMC
  • Metoksetamina
  • Pozytywne przeżycie

Okolo tygodniowy ciag na MXE, nowa dostawa z 3,4-DMMC jako gratis. Swietne samopoczucie, lekkosc bycia i zycie bez stresu zupelnie.

                                                                                   PRZYGOTOWANIE

  • Narkoza

  • DOC
  • Pozytywne przeżycie

Off Festival 2013 w Katowicach, ostatni, niedzielny dzień; dobry humor, pozytywne nastawienie, lekka niepewność co do dawki. Ja i mój starszy brat - M.

Wszystko stało się ostatniego dnia, pamiętnego dla mnie festiwalu w Kato. Pamiętnego z wielu róznych względów, które dla czytelników mogą być średnio ciekawe - zatem przejdźmy do niedzielnego poranka. Rano, po przebudzeniu i wstępnym ogarze, ruszyliśmy na lekkie śniadanie, a nastepnie na teren festiwalu. Siedząc na trawie przed główną sceną pytam M. :

- To jak z tymi kwadratami ?

-  W sumie czemu nie, ale na poczatku wrzuciłbym połówke, i zobaczył co się będzie działo.

  • LSD-25
  • Tripraport

SET Stan psychiczny - ok, brak zmartwień Oczekiwania - 1. przetestować microdosing, 2. przeżyć psychodeliczne doświadczenie nad morzem. Podszedłem do sprawy niestety trochę bezrefleksyjnie i nie miałem żadnych oczekiwań psychicznych, chociaż i tak w tym raporcie nie skupiam się zbytnio na mojej psychice, więc nie ma to większego znaczenia SETTING Znani mi ludzie, tolerujący stosowanie psychodelików (jednak tym razem trzeźwi), chill na plaży nad morzem, wakacje, ciepło, słonecznie

Jakoś tak wyszło, że w mojej lodówce leżał sobie jeden, hipotetyczny, starannie zawinięty, kartonik [znany europejski vendor na G (albo P), 155 ug], czekając na odpowiedni na jego spożycie dzień. I jakoś tak wyszło, że podzieliłem go w bardzo nierównych proporcjach. Opiszę 2 hipotetyczne spotkania z LSD, jedno w tak zwanym "microdosingu" (chociaż chyba przegiąłęm trochę z dawką...), a drugie w normalnej, optymalnej dawce.

Spotkanie nr 1