Witam wszystkich czytelników, w tym raporcie podzielę się z wami moimi pierwszymi i zajebistymi wrażeniami po upizganiu się kodeiną.
W rejonie bulwarów wiślanych w Krakowie strażnicy miejscy zatrzymali trzy osoby, które bazgrały białymi korektorami po wałach przeciwpowodziowych. Wcześniej ta sama grupa piła alkohol w miejscu niedozwolonym. Sprawcy tych wykroczeń mieli na sumieniu coś jeszcze. W trakcie spotkania z mundurowymi próbowali się pozbyć posiadanych narkotyków, w tym grzybków halucynogennych oraz LSD.
W rejonie bulwarów wiślanych w Krakowie strażnicy miejscy zatrzymali trzy osoby, które bazgrały białymi korektorami po wałach przeciwpowodziowych. Wcześniej ta sama grupa piła alkohol w miejscu niedozwolonym. Sprawcy tych wykroczeń mieli na sumieniu coś jeszcze. W trakcie spotkania z mundurowymi próbowali się pozbyć posiadanych narkotyków, w tym grzybków halucynogennych oraz LSD.
Trzech chuliganów najpierw zwróciło uwagę operatora miejskiego operatora tym, że... spożywali alkohol na stolikach szachowych umiejscowionych na bulwarach wiślanych w Krakowie. Ich ujęcie strażnicy miejscy odłożyli jednak na później, ze względu na już wcześniej podjętą interwencję w innej sprawie. Tymczasem wandale znaleźli sobie nową rozrywkę. Operator monitoringu zaalarmował mundurowych, że trzy osoby bazgrzą po wałach przeciwpowodziowych białymi korektorami. Bulwary wiślane są wpisane do rejestru zabytków, dlatego strażnicy nie mogli dłużej zwlekać z ujęciem sprawców. Z tym nie było żadnego problemu, ponieważ chuligani byli totalnie zaskoczeni spotkaniem ze stróżami prawa.
Podczas zatrzymania wyszedł na jaw kolejny występek wandali. Próbowali oni ukryć fakt, że posiadali przy sobie substancje odurzające. W trawę pofrunął więc woreczek, w którym znajdowały się między innymi grzybki halucynogenne, LSD, susz oraz biały proszek (jego narkotyczne właściwości będę jeszcze potwierdzane). Zatrzymanych czekają więc spore problemy natury prawnej, których mogli uniknąć, gdyby nie "ozdabianie" wałów przeciwpowodziowych bazgrołami.
Przed wjebaniem tabletek nie jadłem nic, nic nie piłem. Wziąłem je po jakiejś godzinie po obudzeniu, zapiłem je Blackiem, a gdy zaczęły wchodzić to se zjadłem dwie półbafgietki, żeby nie zasłabnąć z głodu.
Witam wszystkich czytelników, w tym raporcie podzielę się z wami moimi pierwszymi i zajebistymi wrażeniami po upizganiu się kodeiną.
Spontan, nastawienie jak najbardziej pozytywne, chęć spróbowania czegoś nowego razem ze znajomymi i dziewczyną. Centrum miasta, później plaża i las.
Nazwa substancji: Aviomarin
Poziom doświadczenia użytkownika: %, MJ, #, xanax,
Dawka, metoda zażycia: 3 opakowania doustnie
Set & setting: samopoczucie jak najbardziej ok., chęć przeżycia czegoś nowego, poznanie samego siebie itp.
Mieszkanie znajomego. Specyfik zjedzony o 21.00, koniec wszelkich doznań po ok. 10 godzinach.
Moją przygodę z 2C-E rozpoczęłam od przyjęcia dawki 20mg – ok. 2/3 połknęłam, 1/3 zaaplikowałam donosowo po upływie jakichś 20 minut od zjedzenia „bomby”. Już kilkanaście minut po wciągnięciu kreseczki poczułam pierwsze efekty. Żałuję, że nie zaaplikowałam sobie więcej tą drogą, bo wiem że w moim przypadku zjadanie narkotyku daje kiepskie efekty, lecz kolega nastraszył mnie, że proszek straszliwie żre w nos. Okazało się, że moje obawy były mocno przesadzone – specyfik rzeczywiście nie był najprzyjemniejszym, co wciągałam, ale nie plasował się też w czołówce najgorszych.