Marihuana w oparach polityki. Władza umówiła się na jeden projekt ustawy i tylko ten przejdzie

Pierwsze czytanie ustaw konopnych już za nami. Obyło się bez niespodzianek. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami do dalszych prac skierowano projekt, który jest pokłosiem zawiązanej miesięcy temu współpracy między PiS a Kukiz’15.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Spider's Web, Michał Tabaka

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła. Pozdrawiamy!

Odsłony

175

Pierwsze czytanie ustaw konopnych już za nami. Obyło się bez niespodzianek. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami do dalszych prac skierowano projekt, który jest pokłosiem zawiązanej miesięcy temu współpracy między PiS a Kukiz’15.

Do niedawna w grze były trzy projekty ustaw konopnych. Dwa z nich, autorstwa Stowarzyszenia Wolne Konopie oraz Parlamentarnego Zespół ds. Legalizacji Marihuany zakładały hodowlę i posiadanie marihuany na własny użytek. Projekt Wolnych Konopi miał najmniejsze szanse powodzenia, po tym jak politycy zablokowali zbiórkę obligatoryjnych podpisów pod taką inicjatywą społeczna. Możliwe, że koniec końców na ten temat wypowie się Sąd Najwyższy.

W Sejmie procedowany był jeszcze jeden projekt rozwiązań legislacyjnych związanych z marihuaną, za którym stoi poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko. Tutaj gra głównie toczy się o podniesienie limitu THC w konopiach włóknistych, o co od lat apelują bezskutecznie polscy rolnicy.

Konopia to roślina, która w zależności od nasłonecznienia i gleby, wykazuje różne poziomy THC. Zdarzały się przypadki, że rośliny miały wskazanie 0,21 proc. THC i rolnik stawał się dużym producentem narkotyków. Dlatego podnosimy dozwolony poziom THC o 50 proc., aby rolnicy nie obawiali się tego, że mogą trafić przed oblicze sądu i tłumaczyć się z tego, że nie są producentami narkotyków

– przekonuje Sachajko.

Nie dla hodowli marihuany w domu

Od początku było jasne, że większych szans powodzenia nie ma propozycja Parlamentarnego Zespół ds. Legalizacji Marihuany. Projekt, który złożono w kwietniu ubiegłego roku, zakładał legalne posiadanie na własny użytek do 5 gramów marihuany, a także hodowlę do czterech krzaków na jedno gospodarstwo domowe.

Jestem przekonana, że dzięki rzetelnej, opartej na wiedzy rozmowie w komisjach, szansa na przyjęcie naszych propozycji jest realna

– twierdziła pod koniec ubiegłego roku posłanka Beata Maciejewska (Lewica).

I ten projekt nie miał najważniejszej rzeczy, którą posiadała propozycja posła Jarosława Sachajko. Chodzi o zgodę polityczną, bez której w Sejmie ani rusz. I właśnie z tego względu uchwała Parlamentarnego Zespół ds. Legalizacji Marihuany przepadła w pierwszym czytaniu, a projekt posła Kukiz’15 trafił do dalszego procedowania przez Komisję Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisję Zdrowia.

Medyczna marihuana wreszcie z Polski?

Taki scenariusz był do przewidzenia. Posłanka Maciejewska od miesięcy robiła dobrą minę do złej gry.

Na przełomie maja i czerwca 2021 r., szukający stabilnej w miarę większości w Sejmie PiS dogadał się z Kukiz’15. Stojący na czele ugrupowania Paweł Kukiz był krytykowany za to z każdej strony, ale uparcie twierdził, że dzięki temu uda mu się przeforsować różne ważne dla Polski ustawy. Jedną z nich jest właśnie propozycja Jarosława Sachajko. I teraz wszystko odbywa się wedle tej politycznej rozpiski, a posłowie PiS podnoszą ręce w trakcie głosowania wtedy kiedy trzeba.

Co zmienia projekt posła Sachajko? Przede wszystkim podnosi dopuszczalny limit THC w konopiach włóknistych z 0,2 do 0,3 proc. Nadzór nad przetwarzaniem, przerabianiem, przewozem, dystrybucją i obrotem do celów badań naukowych ma być w gestii Głównego Inspektora Farmaceutycznego. Co ciekawe: ten sam podmiot miałby prawo też do uprawy i wytwarzania. Ma być też dozwolona produkcja substancji czynnych dla farmaceutyki. Tym samym w Polsce mogłaby ruszyć produkcja własnej medycznej marihuany zamiast sprowadzać ją droższą z zagranicy.

Myślę, że są to epokowe zmiany co do możliwości upraw konopi do celów medycznych w Polsce

– przekonuje poseł Sachajko.

Bo zioło to kasa dla budżetu

Coraz więcej polityków (nie tylko w Polsce) zdaje sobie sprawę, że marihuana oznacza w pierwszej kolejności pieniądze. Jak nie zarobione bezpośrednio na sprzedaży, to zaoszczędzone na wyeliminowaniu procesów sądowych i angażowaniu całej administracji, co też swoje kosztuje.

Dlatego coraz częściej eksperci wskazują, że bardziej opłacalna pod różnymi względami jest droga w drugą stronę. Ekonomista Justus Haucap z Uniwersytetu w Duesseldorfie wylicza, że legalizacja marihuany przyniesie Niemcom dodatkowe 4,7 mld euro do budżetu.

Polityka prohibicji w odniesieniu do marihuany zawiodła i nie była w stanie ograniczyć konsumpcji narkotyków
– przekonuje naukowiec. Nic więc dziwnego, że rząd Niemiec pod sterami Olafa Schulza zapowiada legislacyjną ofensywę. Celuje w stworzenie rynku marihuany i planuje zalegalizować sprzedaż marihuany do użytku rekreacyjnego dla dorosłych w wyspecjalizowanych, licencjonowanych sklepach. Mogłaby w ten sposób powstać nowa gałąź gospodarki z 27 tys. miejscami pracy. Wcześniej na podobne zmiany w prawie zdecydowano się w Kanadzie i niektórych stanach USA. Marihuanowa rewolucja jest też za nami już w Malcie. Po zmianie tam prawa osoba dorosła może mieć przy sobie bez żadnych konsekwencji do 7 gramów marihuany. Posiadanie do 28 gramów jest traktowane jako wykroczenie i można za to dostać grzywną do 100 euro. W domu, na własny użytek zaś, można hodować do 4 krzaków marihuany. Za chwilę tak samo będzie w Luksemburgu.

Chcemy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby coraz więcej osób odsuwać od nielegalnego czarnego rynku

– twierdzi Sam Tanson, minister sprawiedliwości Luksemburgu.

Oceń treść:

Average: 10 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan


    poziom doświadczenia: tussipect, teraz drugi raz acodin czyli na razie strasznie początkujący :)


    dawka i metoda zażycia: 50 tabletek acodin (750mg dxm) doustnie


    set & setting: pozytywne nastawienie po ostatnim tripie (też na acodinie), dużo czasu - 6 godzin poza domem, brane z ciekawości dla fazy po większej dawce


    efekty: wzrok się pierdoli totalnie, mowa i chód pijaczka, zmieniona grawitacja, później można zauważyć delikatne jąkanie i pogorszoną pamięć


  • Bad trip
  • Gałka muszkatołowa

Set: Niby w porządku, bo wyniki badań lekarskich wykluczyły wszystkie "złe rzeczy", ale ponad miesiąc potężnego stresu jednak został w ciele i głowie... "Coś" mi mówiło, że to zły pomysł, ale nie - ja zawsze wiem lepiej... Chciałam zabawy, relaksu, fajnych wkrętów przy mantrach. Pozytywne nastawienie po lekturze fajnych raportów. Setting: mój pokój, zapas Coli i jedzenia - łóżko, kocyk, lapek, muza - wszystko co do przeżycia potrzebne. W razie czego - Z. przybiegnie na pomoc.

* tytuł raportu wymyśliła dla jaj kumpela (nazwijmy ją Z.). Wtedy jeszcze nas bawił… Drugą część dopisałam już post factum.

Kończę ten opis przeżycia 21.10.14., po powrocie z toksykologii, w 65 godzinie od zażycia – ciągle lekko rozbita, wystraszona, pokłuta, z przykurczami mięśni i chyba na kacu po klonazepamie. Zimno.

Tylko wątki od 17.46 do 22.00 pisałam na bieżąco, czyli 18.10. Reszta powstaje tej chwili.

So, 18.10.14…

  • Szałwia Wieszcza

tuż po północy położyłem się spać. jednak nie udało mi się zasnąć i... ciekawość zwyciężyła - spróbuję pierwszy raz w życiu salvii. zapaliłem lampę, przygotowałem sobie walkmana, woreczek z ususzonymi kilkoma liścmi salvii (thx, F.!) oraz lufkę (taką zgiętą do góry). ustawiłem taśmę na utwór green nuns of the revolution - "megallenic cloud" - stary, wykręcony psytrancowy kawałek, którego lubię słuchać zawsze i wszędzie (i w każdym stanie :)). trochę się bałem, bo w sumie ciężko się czułem cały dzień, byłem już na dobre zmęczony no i nie wiedziałem jak salvia na mnie podziała.

  • Grzyby halucynogenne

Wiek: 19

Doświadczenie: LSD, Psylocybina (3 raz), LSA, Ecstasy, DXM, THC, Calea Zachatechichi

Wrzucone: 2,2g suszonych Psilocybe Semilanceata + iMAO

Set&Setting: Grzyby wrzucone ze Shroom Jokerem. Zima. Słoneczny dzień. Najpierw w domu, niedługo później podróż miastem do pobliskiego lasku, tam kulminacja, następnie powrót w okolice zamieszkania.

Byłem niesamowicie radosny tego dnia, wręcz podniecony faktem, że dostałem 150 grzybów w środku zimy. Tęskniłem już za nimi.