Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.
Holenderska służba celna przechwyciła 70 kg kokainy w porcie w Rotterdamie. Narkotyki były ukryte w dwóch kontenerach, które przypłynęły z Ameryki Południowej. Ich czarnorynkowa cena to około 5 mln euro – informuje prokuratura.
Holenderska służba celna przechwyciła 70 kg kokainy w porcie w Rotterdamie. Narkotyki były ukryte w dwóch kontenerach, które przypłynęły z Ameryki Południowej. Ich czarnorynkowa cena to około 5 mln euro – informuje prokuratura.
Partie SPD, Zielonych i FDP podpisały dziś w Berlinie umowę koalicyjną, w której sporo miejsca poświęcono kwestiom obyczajowym i społecznym....
zobacz więcej
Udaremniono w sumie dwie próby przemytu – 50 kg nielegalnej substancji, które były ukryte w pojemniku z bananami oraz 20 kg schowanego w kontenerze z awokado. Narkotyki zostały zniszczone, poinformowała prokuratura.
W listopadzie został pobity ubiegłoroczny rekord udaremnionego przemytu kokainy w rotterdamskim porcie: przechwycono 62 tony białego proszku, podczas gdy w całym 2020 r. holenderskie służby przejęły nieco ponad 40 ton kokainy.
Zdaniem ekspertów tylko niewielka część z 7,5 mln kontenerów przypływających każdego roku do Rotterdamu jest kontrolowana, tak więc nikt nie jest w stanie ocenić, ile narkotyków trafia ostatecznie na europejski rynek.
Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.
Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.
jesienny wieczór ze znajomymi, w domu i w mieście, trzeźwy przewodnik.
Jesień 1996 – to były czasy! Papierek załatwił mi Marcin, mój kumpel z liceum – po prostu wszedł do pierwszej lepszej szulerni przy Piotrkowskiej i wróciwszy po chwili, nie kryjąc się specjalnie, wręczył mi dilerkę z kartonikiem. W akademiku czekał na mnie Witek, znajomy mojej dziewczyny oraz Luke, doświadczony podróżnik, który miał nas (samemu będąc trzeźwym) prowadzić w pierwszą podróż. Podkreślam jeszcze raz – był to jeden kartonik, więc wszystko co stało się potem było efektem działania połowy dawki!