"Najlepsze lata ich pracy to czas, zanim zaczęli wciągać kokainę"

"W Polsce wciąż nie ma żadnych miarodajnych badań mówiących o skali zażywania kokainy w środowiskach biznesowych. Natomiast z moich doświadczeń z pracą nad trzeźwieniem takich osób wynika, że najlepsze lata ich pracy to czas, zanim zaczęli wciągać kokainę."

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Business Insider Polska
Marcin Cieślak

Odsłony

702

- W Polsce wciąż nie ma żadnych miarodajnych badań mówiących o skali zażywania kokainy w środowiskach biznesowych. Natomiast z moich doświadczeń z pracą nad trzeźwieniem takich osób wynika, że najlepsze lata ich pracy to czas, zanim zaczęli wciągać kokainę - mówi w rozmowie z Business Insider Polska Tatiana Mindewicz Puacz, założycielka Fundacji First, ekspert ds. kampanii społecznych (w tym kampanii dot. uzależnień wysokofunkcjonujących).

Niedziela. Już od popołudnia zastanawiam się kim jutro będzie mój szef lub szefowa. Czy będę pracował z pewnym siebie, energicznym i pomysłowym managerem, czy może ze smutnym, zrezygnowanym chłopcem lub pełną niepokoju dziewczynką?

Ten pewny siebie będzie pełen werwy, chęci i kreacji. Praca z nim będzie raczej chaotyczna, ale za to będzie szła mocno do przodu. Jeśli przyjdzie bez siły i energii będzie czepialski i złośliwy. Wszyscy i wszystko będzie go drażniło.

Wszechogarniający go niepokój będzie starał się przykryć żartem, ale pracownicy i tak będą wiedzieć, co jest grane. Praca z takim szefem to „wyzwanie”. Zdarza się, że w jednej sprawie ma dwie zupełnie wykluczające się opinie. Jednego dnia coś jest dobre, a następnego pomysł wrzuca do kosza. Nie wiadomo wedle jakich kryteriów. Szef na koksie jest zupełnie nieobliczalny.

Gdy jest w gorszym nastroju w pewnym momencie zamyka się w pokoju lub znika gdzieś na kilka chwil. Wraca odmieniony, wesoły, pełen wigoru i pasji. Co charakterystyczne, zaczyna dużo mówić. Czasem sensownie, a czasem brzmi to tak, jakby gonił słowami własne myśli. Będzie na "speedzie" do końca dnia, ale z każdą chwilą będzie tracił tempo.

Taki szef dzień zaczyna zazwyczaj na kacu. Wieczorem wypija kilka drinków, bo alkohol często pomaga zasnąć. Rano zazwyczaj pierwszy przychodzi do pracy, choć dałby wszystko żeby nie musieć w niej być. Nic mu się nie chce. Nie może patrzeć na „szarą masę”, którą on, w swoim poczuciu wyjątkowości, musi znosić. Często na swoich współpracowników patrzy jak na ludzi gorszej kategorii. Zazwyczaj ma bardzo niskie poczucie własnej wartości, jednak sprawia wrażenie wszechmocnego i niezatapialnego.

Około południa dzwoni do swojego dealera. Płaci średnio od 200 do 500 złotych za porcję. Jak wynika z informacji Centralnego Biura Śledczego i Policji (dane za 2014 rok) średnia cena jednego grama tego narkotyku „na mieście” wynosi od 200 do 300 złotych.

Jednak są dilerzy, którzy „obsługują” grupę klientów ekskluzywnych i wśród takich klientów ceny sięgają nawet 500 złotych. Pierwszy strzał przynosi ulgę i mnóstwo energii. Zaczyna się gonitwa pomysłów, rozwiązań i koncepcji. Następna działka nie będzie już taka ożywcza.

Z każdą następną „kreską” ekscytacja i wyostrzenie zmysłów będzie słabło. Coraz więcej natomiast będzie lęku, rezygnacji i nerwów. Kokaina nie trzyma przez cały dzień na tym samym poziomie. Z każdym „wciągnięciem” jest słabiej. Zaczynają się wahania nastroju i tzw. fiksacje na nieistotnych szczegółach.

Po pracy są dwa kierunki. Albo dom i samotne dobijanie się alkoholem, żeby przepić kokainę albo garść leków, które pomogą wyhamowywać. Druga droga prowadzi "na miasto". Impreza, dalsza zabawa z koksem mieszanym zazwyczaj z alkoholem i powrót do domu często z urwanym filmem.

Koszty finansowe takiego dnia stają się bardzo wysokie. Kokaina, alkohol, niepohamowana zabawa i nieliczenie się z finansami u uzależnionej osoby szybko stają się narastającym wyrzutem sumienia. Ten wyrzut prędzej czy później zacznie zbierać swoje emocjonalne i finansowe żniwo. I często nie ma znaczenia czy manager zarabia 10 czy 100 tys. złotych. Kokaina i życie jej towarzyszące nie znają limitów, a wydatki na takie funkcjonowanie mogą rosnąć w tempie geometrycznym.

Firma

Za takim liderem idzie mnóstwo stresu, niepewności, nieufności, i co w zespole szczególnie rujnujące, pojawiają się niejasne kryteria oceny pracownika. Uzależniony szef na koksie często uzależnia relacje w pracy i ocenę pracowników od bardzo niejasnych, subiektywnych i dyktowanych emocjami kryteriów.

Taka forma funkcjonowania tylko pozornie się sprawdza. Szczególnie, gdy są to miejsca, w których projekty powstają szybko, i mają szybki czas realizacji. Tego typu postawy często odnajdziemy w mediach, agencjach reklamowych, korporacjach finansowych.

Tatiana Mindewicz Puacz, założycielka Fundacji First, ekspert ds. kampanii społecznych (w tym kampanii dot. uzależnień wysokofunkcjonujących):

Wiele osób myśli, że "na kokainie" powstało mnóstwo wspaniałych idei, pomysłów, nowych firm i nowych przedsięwzięć. Problem polega na tym, że nikt nie dysponuje żadnymi badaniami, które by to w większej skali potwierdzały. W Polsce nie ma wciąż żadnych miarodajnych badań mówiących o skali zażywania kokainy w środowiskach biznesowych. Natomiast z moich doświadczeń z pracą nad trzeźwieniem takich osób wynika, że najlepsze lata ich pracy to czas, zanim zaczęli wciągać kokainę. Owszem jako zaawansowani kokainiści często są już wysoko w zawodowej hierarchii, ale drogę do sukcesów w znakomitej większości pokonywali na trzeźwo i co ważne wykorzystując wiedzę, którą najczęściej nabyli z okresu sprzed uzależnienia. Natomiast kreatywność i wydajność "pod wpływem" przypomina jeżdżenie z niezaładowanymi taczkami, czyli dużo szumu – mało efektywności.

Skutki brania

Bez względu czy bierze asystent, pracownik średniego szczebla czy dyrektor, skutki zażywania łączą ich wszystkich bez względu na status korporacyjny. Warto obalić tez mit brania weekendowego, jako zachowania mnie ryzykownego.

Sporadyczne jak i regularne branie kokainy może wywołać negatywne skutki:

Społeczne

  • konflikty z rodziną, partnerem, partnerką
  • konflikty z prawem (np. kierowanie samochodem pod wpływem)
  • agresje i przemoc
  • konflikty ze współpracownikami
  • brak krytycyzmu wobec własnych możliwości i zachowań

Emocjonalne

  • zaburzenia nastroju
  • lęki
  • zaburzenia snu
  • zaburzenia osobowości
  • stany depresyjne, myśli samobójcze
  • zanik uczuć wyższych

Fizyczne

  • zawał i zaburzenia rytmu serca
  • rozwój miażdżycy
  • udary mózgu
  • krwawienie z nosa
  • przewlekły katar
  • mniejszy apetyt

5 objawów, które powinny zapalić czerwoną lampkę

  • zaczynasz omijać obowiązki w pracy, wysługujesz się innymi
  • wydajesz na używki więcej pieniędzy niż byś chciał. Ta refleksja zazwyczaj przychodzi wtedy, gdy wytrzeźwiejesz
  • twoi znajomi, z którymi spędzasz wolny czas, to coraz częściej ludzie, którzy biorą
  • niechęć (wstyd) do przyznania się przed sobą i innymi, ile i jak często w bierzesz
  • wielokrotne decyzje o zakończeniu brania zakończone porażkami. Poczucie winy wynikające z tych porażek

Kult brania

Biorący mają poczucie przynależności do elitarnego klubu. Poczucie, którego żaden inny narkotyk nie daje. Posiadanie „własnego” dealera wzmaga poczucie wyjątkowości. Ten jeśli trzeba przywiezie towar nawet do hotelu nad morzem w którym jesteśmy właśnie na wyjeździe firmowym.

To, o czym od dziecka marzyli, staje się dla nich złudną, ale jednak namiastką wielkości. Często jest tak, że pracownicy podziwiają swojego szefa za to, jaką pozycje zawodową osiągnął, mimo, że on sam widzi się jako niewiele wartego chłopca, który ciągle musi gonić, udowadniać, że jest coś wart. Kokaina daje też poczucie kultowości. Bo zawsze wymienimy kultowych muzyków, artystów, pisarzy, a nawet finansistów, którzy brali.

Kokaina to dla wielu wyznacznik statusu społecznego. Biorący kokainę to, w odbiorze środowiskowym, ludzie zazwyczaj zamożni, dobrze sobie radzący, ciekawi, z dobrą i wysoką pozycja zawodową. Jak mówi Mindewicz Puacz:

Uzależnieni od kokainy to często osoby bardzo utalentowane, o dużym poziomie inteligencji, pomysłowe i wykształcone, z dużą wiedzą o świecie. Kłopot polega na tym, że prawie wszystkich łączy nieumiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami. Zdarza się (choć nie jest to regułą), że to osoby wychodzące z rodzin, w których rodzice funkcjonowali podobnie: było wszystko, ale nie było poczucia bliskości. Nauczyli się perfekcyjnie osiągać cele, ale nie zbudowali zdrowej pewności siebie, która kształtuje się w atmosferze zaufania, dającego poczucie bezpieczeństwa. Deficyty te zaczęli szybko łatać nauką, intensywną pracą i ostrą zabawą. Kokaina pozwala im poczuć się osobami z nadludzkimi siłami i możliwościami. Żeby zapewnić sobie "wysoką" jakość życia, bez faktycznego rozwiązywania problemów, wybierają drogę na skróty.

Źródła:

National Institute on Drug Abuse

Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii rehabs.com

“Cocaine Addiction Signs and Symptoms” Jennifer Hinners

Oceń treść:

Average: 9.3 (6 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Kodeina
  • LSD-25
  • Pierwszy raz

Wszystko poztywne, żadnych negatywnych czynników

                                                       Biwak

                Był rok 2013, wrzesień, byliśmy po dwóch miesiącach wakacji i nie mieliśmy co ze sobą

zrobić nadal czuliśmy wolność wakacji, jednak zaczynała się szkoła, dlatego chcieliśmy dobrze

zakończyć ten czas frywolnego życia. I tak wpadliśmy na pomysł żeby wziąć coś dobrego i

mocnego...

 

                  Propozycja na karton wyszła bardzo sytuacyjnie, ponieważ znajomy O. wracał właśnie z

  • 4-HO-MET
  • Pierwszy raz

Otoczenie: Początek - mieszkanie brata, dobrze znane dające poczucie bezpieczeństwa, nie licząc ciemnych zakamarków. Mieszkanie duże, w starej kamienicy. W trackie: podróż do świata zewnętrznego - nocny spacer. Później powrót na wspomniane mieszkanie i tam już do końca tripu w jednym największym rozległym pokoju. Pokój dający wiele bodźców wzrokowych, dużo kolorów, kształtów, stare meble, obrazy. Trip 4- osobowy z zaufanymi ludźmi. Całkowity brak lęku przed nimi, bardziej lekki lęk o nich, spora wzajemna empatia. Nastawienie: lekki lęk ale chce spróbować, próba oczyszczenia z oczekiwań co do substancji, w głowie teksty z książek o psychodelikach i szamanizmie. Chęć doświadczenia i rozwoju.

Siedzimy w kuchni na mieszkaniu u brata. Przed nami 4 kielony wypełnione wodą i białym proszkiem. Jestem Ja, "A" czyli mój brat, "K" czyli jego dziewczyna i "M" czyli mój dobry kumpel. Jestem w tym dobrym położeniu, że wszystkich znam bardzo dobrze. "M" z "K" znają się dosyć słabo, "M" z moim bartem już lepiej. Chociaż wszyscy się bardzo lubią. Piszę o tym dlatego, że będzie to miało wpływ na późniejsze postrzeganie siebie nawzajem. Godzina około 18:00 - ładujemy.

  • Damiana
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Pierwszy raz

po szkole, na trawie pod drzewem w słoneczny dzień. ze mną 2 znajome, miła atmosfera i ogólnie chillout.

A więc jest to trip dawno przeze mnie zapomniany, ale tak naprawdę mój pierwszy, toteż moim postanowieniem stało się, by go sobie przypomnieć i opisać.

  • Bromo-DragonFLY
  • Tripraport

Piękny, sierpniowy wieczór i noc w Sztokholmie, w planach zabawa w całonocnej paradzie

Festiwal kultury w Sztokholmie. A skoro kultury, to jesteśmy naćpani naćpani naćpani, podrygujemy podrygujemy podrygujemy w niezmierzonej ciżbie ciżbie ciżbie naćpanych naćpanych naćpanych ludzi, którzy przyjechali do Sztokholmu na festiwal kultury kultury kultury i naćpani naćpani naćpani podrygują z nami w korowodzie w samym centrum Sztokholmu Sztokholmu Sztokholmu, który zmienił się dziś w wielką dyskotekę. Dla nas policja blokuje ruch, dla nas stoją samochody, dla nas gra muzyka, a my tańczymy tańczymy tańczymy.