Zapanowało prawo linczu

Pierwsze strony gazet są już za małe, by pokazać wszystkie kałuże krwi i trupy, których z godziny na godzinę przybywa. Drastyczne zdjęcia ofiar mordów natychmiast trafiają na czołówkę. Tajlandia rozpoczęła bowiem wojnę z narkobiznesem.

Anonim

Kategorie

Źródło

DANIEL KESTENHOLZ
Angora

Odsłony

4992

Do tej pory na frontach tej wojny zginęło około 1500 osób. Rozpoczęto kampanię w sposób bezwzględny i przy olbrzymim bombardowaniu propagandowym, potem jednak sytuacja trochę się uspokoiła. Wojna w Iraku i rozprzestrzenianie się SARS-u zepchnęły w cień wydarzenia z nią związane. Szybko zapomniano o ofiarach, a wśród nich znalazł się i uczeń, i ciężarna kobieta, i zwykli wieśniacy.

Do tej pory ludzie pamiętają wypowiedzi premiera Thaksina Shinawatry, głównego architekta kampanii antynarkotykowej, gdy obejmował urząd przed dwoma laty: - Nie, nie jestem skorumpowany - zapewniał ze łzami w oczach. Ten jeden z najbogatszych ludzi w królestwie stanął wówczas przed sądem oskarżony o fikcyjne przekazanie udziałów w swoim impreium telekomunikacyjnym "Shinawatra" zatrudnionym przez siebie ogrodnikom, szoferom i służącym po to, by nie płacić podatków. - To jakaś pomyłka, zapewniał, nic więcej. Wspomniał o sprzysiężeniu przeciwko niemu. Jest niewinnie oskarżony, a przecież chce tylko służyć swojemu krajowi. Ku zdziwieniu obserwatorów sąd oczyścił go z oczywistych zarzutów. W chwilę po uwolnieniu Thaksin dał w publicznej wypowiedzi upust swojej niechęci do systemu, który w taki sposób może prześladować i niszczyć uczciwego człowieka...

Wielu ludzi w Tajlandii marzy o takiej wyrozumiałej sprawiedliwości, większość spośród półtora tysiąca rozstrzelanych ostatnio praktycznie bez sądu nie miała żadnych szans na uczciwy proces. 1 lutego Thaksin ogłosił bowiem bezwzględną wojnę z narkotykowymi baronami. W kwietniu kampania ma się zakończyć - zgodnie z założeniami królestwo ma być oczyszczone z handlarzy narkotyków i innych kryminalistów związanych z tym procederem.

Od początku nie było pardonu. W pierwszych dwóch tygodniach zginęło ponad 500 osób. Większość zabito podczas wzajemnych porachunków gangów - tak za każdym razem informowały władze. - Kryminaliści zabijają kryminalistów - zapewniał premier Thaksin, którego rząd nie uznał za stosowne rozpoczynać śledztwa w poszczególnych przypadkach ani nawet dokonywać oględzin zwłok.

Przeciwnie, gdy w niektórych przypadkach lekarze i policjanci usiłowali dociec faktycznych przyczyn śmierci, władze nakazywały wręcz zaniechanie prowadzenia dochodzeń.

Zapanowało prawo linczu. Krajem zawładnął strach. Ludzie na prownicji po zapadnięciu zmroku zamykali się na głucho w swoich domach.

Wśród ofiar znalazła się pewna starsza kobieta, która codziennie sprzedawała kilka pigułek amfetaminy, dziewięcioletni chłopiec i ciężarna kobieta. - Wszystkich zabili inni dealerzy, którzy obawiali się dekonspiracji - brzmiało za każdym razem wyjaśnienie policji. Jest w Tajlandii publiczną tajemnicą, że często sama policja jest mocno zaangażowanaw rozprowadzanie narkotyków.

Minister spraw wewnętrznych Wan Noor Muhammad Noor Matha ujawnił, że krązy "czarna lista" z nazwiskami kilkudziesięciu polityków, urzędników i funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa, ciągnących zyski z handlu narkotykami. Dawał publicznie wyraz swojemu zaskoczeniu, jak ważne nazwiska są na tej liście. Mimo szumnych zapowiedzi wystąpień przeciwko ludziom z "kręgów władzy", nie zatrzymano jednak do tej pory żadnej grubej ryby, podczas gdy pomniejszych dealerów skazywano na kilka lat więzienia za posiadanie choćby kilku pigułek.

"Ya ba" to istna zaraza w Tajlandii. "Wariackie pigułki" powstają w ruchomych laboratoriach w niespokojnym terenie, gdzieś na pograniczu z Birmą. Cały kraj jest dosłownie zalany tą odmianą amfetaminy. Corocznie do tajlandzkich szkół, do kierowców ciężarówek, do nocnych klubów, ba, nawet do przedszkoli, trafia około 500 milionów pigułek różnego koloru i kształtu. Jedna porcja "ya ba" kosztuje kilka centów i daje taki zastrzyk energii, który pozwala na całonocną zabawę albo na ciężką pracę od rana do nocy. Wraz z rozpoczęciem obecnej kampanii ceny drastycznie skoczyły jednak do góry. Gwałtownie wzrosła także liczba napadów i rabunków, a bez "ya ba" spadła też wydajność pracy, bo pracujący ponad siły ludzie nie są w stanie wytrzymać tempa. Wszystko to powoduje gwałtowne reakcje. Nie, naród nie wyległ wprawdzie na ulice, protestując przeciwko tej brytalnej akcji rozpętanej przez rząd. Przeciwnie: tysiące dealerów detalistów zgłasza się na policję, poddając się dobrowolnej terapii odwykowej.

Oprócz brutalnej trwa też "łagodna" kampania: policja konfiskuje wille, samochody i konta bankowe ludzi, którzy dorobili się "podejrzanego bogactwa".

Uderzyć handlarzy po kieszeni - tak, to najbardziej boli. Taki jest zdaniem rządu najskuteczniejszy środek walki z narkotykowymi baronami. Ale z drugiej strony polecenie zlikwidowania kogoś, "kontrakt" na konkretną osobęm kosztuje w Tajlandii zaledwie parę setek dolarów. Znikają więc bez wieści zarówno świadkowie, jak i wrogowie, a także osoby postronne, które przypadkowo wiedzą za dużo. Wyjątkowo tylko dochodzi do śledztwa i procesu. Kto ma nazwisko, nie musi się niczego bać.

Narkotyki nie są jednak większą plagą niż korupcja, pisze tajlandzki dziennik "The Nation", czyniąc łatwą do odcyfrowania aluzje do wspomnianego uniewinnienia premiera Thaksina przez sąd. Setki ludzi zginęło podczas tej rozpętamej właśnie wojny antynarkotykowej, w tym wielu całkiem niewinnie. Dzieci straciły ojców, rodziny - synów. "Złożyć w ofierze czyjeś niewinne życie - pisze gazeta - podczas gdy prawdziwi przestępcy unikają kary, to istna parodia sprawiedliwości". (wf)

DANIEL KESTENHOLZ
Bangkok

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

AleX (niezweryfikowany)

no nie mamy tak zle.. <br>btw wie ktos cos o tej ich odmianie fety ?
Black Panther (niezweryfikowany)

no nie mamy tak zle.. <br>btw wie ktos cos o tej ich odmianie fety ?
AleX (niezweryfikowany)

no nie mamy tak zle.. <br>btw wie ktos cos o tej ich odmianie fety ?
Cyprian (niezweryfikowany)

to juz jest burdel na wieksza skale i mysle ze conajwyzej sie powiekszy !!!
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

trip raport: ok.100 grzybow, wczoraj w okolicach polnocy.

sam poczatek to standard, uczucie odrealnienia, (tv off), muzyka,

puste mieszkanie.


czekalem, az wszystko stanie sie intensywne. na samym poczatku

pojawily sie halucynacje- lezalem na podlodze i patrzylem na sufit,

ktory pod wplywem oswietlenia wybrzuszal sie i falowal. na samym

srodku sufitu wisi czerwona lampa w postaci kwadratowego szkla.

wygladalo to wszystko jak motyl, ktory jest zbudowany ze swiatla. od

  • Bad trip
  • Mieszanki "ziołowe"
  • Odrzucone TR

Slabe, mialem raczej negatywne mysli

No to teraz ja opowiem Wam moja przygode...

Tego dnia po szkole poszlismy z kumplami wciagnac kotka, bylo ok.W domu przed kompem zlapalem dola, nie chcialem gadac z kolegami przez skype itp, bałem sie nadchodzacego palenia Czeszacego Grzebienia, bo kumpel robil urodziny.

Poszedlem do kolegi, spotkala sie mniej wiecej ta sama ekipa, z ktora ladowalem kotka, jako ze ja nigdy grzebienia nie palilem, to bardzo sie balem.

  • Grzyby halucynogenne

Wiek: 19

Doświadczenie: LSD, Psylocybina (3 raz), LSA, Ecstasy, DXM, THC, Calea Zachatechichi

Wrzucone: 2,2g suszonych Psilocybe Semilanceata + iMAO

Set&Setting: Grzyby wrzucone ze Shroom Jokerem. Zima. Słoneczny dzień. Najpierw w domu, niedługo później podróż miastem do pobliskiego lasku, tam kulminacja, następnie powrót w okolice zamieszkania.

Byłem niesamowicie radosny tego dnia, wręcz podniecony faktem, że dostałem 150 grzybów w środku zimy. Tęskniłem już za nimi.

  • Szałwia Wieszcza

Zanim Salvia ukazala mi swoje wdzieki, musialem sie kilkakrotnie do niej przymierzyc. Wlasciwie okolo 70% jej konsumentow odczulo prawdziwa moc dopiero za drugim razem lub jeszcze pozniej. Pierwszy raz nie byl wiec dla mnie niczym nadzwyczajnym - troche poddenerwowany i podekscytowany niezbyt pewnie wciagalem dym z suszonych lisci, robiac przerwy pomiedzy poszczegolnymi zaciagnieciami i uzywajac zwyklej zapalniczki w zwyklej lufce, co okazalo sie niedostateczne do waporyzacji.