Wyrok na El Chapo nie zakończy krwawej wojny

Spekuluje się, iż Meksyk po wyroku na El Chapo wybuchnie w kolejnej erupcji przemocy.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

wgospodarce.pl

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródł

Odsłony

277

Wyrok skazujący El Chapo Guzmana na dożywotni pobyt w więzieniu kończy ważny etap w amerykańskiej walce z kartelami narkotykowymi z Meksyku. Triumf sprawiedliwości jednak nie oznacza końca samych karteli - spekuluje się, iż Meksyk po wyroku na El Chapo wybuchnie w kolejnej erupcji przemocy.

Według danych Armed Conflict Survey prowadzonych przez International Institute of Strategic Studies to właśnie Meksyk będący południowym sąsiadem USA jest drugim najbardziej krwawym polem bitwy na Ziemi, zaraz po Syrii. Wszystko to z powodu trwającej tam od lat wojny z kartelami narkotykowymi, która rokrocznie pochłania dziesiątki tysięcy ofiar - niemal tyle osób ile ginie w trakcie syryjskiej wojny.

Tylko w 2016 roku w wyniku działań karteli zginęło 23 000 osób. To więcej niż w tym samym roku w Iraku (16 000) czy Afganistanie (17 000) gdzie wciąż trwa wojna z terroryzmem. Specyfika Meksyku jednak jest odmienna od tych zapalnych rejonów globu, bowiem miażdżąca większość ofiar przemocy jest cywilami - często są to dziennikarze albo lokalni politycy, co ma być ostrzeżeniem dla mediów i władz.

Co więcej, jak podkreślają analitycy Bloomberga, meksykańska strefa wojny ma odmienną specyfikę także ze względu na wykorzystywany tam oręż - o ile w Iraku, Syrii czy Afganistanie dominuje broń ciężka, o tyle ofiary konfliktu w Meksyku mordowane są za pomocą zwykłej broni palnej czy - w wypadku wyjątkowego okrucieństwa - przy pomocy broni białej.

Kolejne dane przynosi amerykański Departament Stanu, według którego między 2014 a 2016 rokiem zginęło w Meksyku w wyniku działań karteli 163 obywateli amerykańskich. Od grudnia ubiegłego roku Departament Stanu wydał oficjalne ostrzeżenie dla obywateli USA udających się do Meksyku.

Co więcej, jak podkreśla z kolei amerykańska agencja do spraw walki z narkotykami (DEA) kartele często przekraczają granice Stanów Zjednoczonych i w porozumieniu z mniejszymi grupami przestępczymi prowadzi działalność - tym sposobem narkotyki rozprowadzone przez kartele trafiają do tak odległych od południowej granicy miast jak Chicago, Boston czy nawet Waszyngton.

Kartele jednak stać na tak szeroko zakrojone operacje. Według danych zaprezentowanych przez amerykańskiego senatora Davida Perdue (Republikanin) podczas posiedzenia Komisji ds. walki z narkotykami meksykańskie kartele zarabiają nawet 500 miliardów dolarów rocznie.

500 miliardów dolarów rocznie uzyskiwanych przez kartele z produkcji i przemytu narkotyków z Meksyku do USA czyni kartele firmą większą niż Walmart. To większy biznes niż niektóre z naszych firm.

Z kolei dane ONZ wskazują, iż tylko w 2009 roku produkcja i przemyt narkotyków generowały zysk rzędu 870 miliardów dolarów. Kwota ta stanowiła wtedy 1,5 proc. globalnego PKB. Majątek skazanego wczoraj króla narkobiznesu El Chapo Guzmana wynosił 12 mld dolarów.

Pieniądzę są potężne, co wyjaśnia brutalność narkotykowych wojen mięzy kartelami. Przemoc na terytorium południowego sąsiada USA jest na tyle duża, iż w 2018 roku Departament Stanu wydał dokument przestrzegający przed wyjazdami do Meksyku. Chodzi szczególnie o stany Tamapulipas, Sinaloa, Colima, Michoacan, Guerrero, w których przemoc jest największa. Co ważne stan Guerrero był przez długi czas niezwykle popularny wśród turystów, także tych z Polski.

Kartele narkotykowe stale się profesjonalizują. Już teraz DEA wskazuje na stosowanie przez narkobiznes najnowocześniejszych technologii teleinformatycznych, kartele też są uzbrojone w najnowocześniejszą broń, niejednokrotnie dysponując większą siłą ognia, niż lokalna policja meksykańska czy działająca na terenie całego kraju Policja Federalna.

Skazanie legendarnego szefa kartelu Sinaloa Joaquina El Chapo Guzmana jest ważnym zwycięstwem w walce z narkobiznesem, jednak analitycy nie mają wątpliwości, iż Meksyk czeka erupcja przemocy gdy pozostali na wolności bossowie karteli zaczną walkę o wpływy na dawnych terytoriach należących do El Chapo.

Oceń treść:

Average: 9.7 (3 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne

Set&Settings: Dom, las wieczorową porą, początek września 2009

Wiek: 20 lat, 87kg

Doświadczenie: MJ, Hash, amfetamina, met amfetamina, kokaina, xtc, LSD, brown sugar, Psilocybe Semilanceata, gałka muszkatołowa, efedryna, kofeina, alkohol

  • Mefedron
  • Retrospekcja

Wyjaśnienie osób i zdarzeń w pierwszej części czyli tu: https://neurogroove.info/trip/moda-na-mefedron-vol1

Chciałabym mieć plik na dysku z zapisem tego wydarzenia, tak żeby móc je jak najprawdziwiej przedstawić. Ponieważ nie mam będę korzystać z zasobów mojej ułomnej pamięci, gdzieniegdzie luki uzupełniając fantazją pisarską.

 

Mijały dni, mijały noce. Zostaliśmy sami: ja i mefedron. Praktycznie nie wychodziłam przez ten czas z pokoju. Przemek mnie nie odwiedzał, musiał być zajęty ogarnianiem swoich spraw rodzinnych.

 

  • Odrzucone TR
  • Szałwia Wieszcza

Dobry humor, spokój, opanowanie. Miejsce: Duży biały pokój z kolorowymi kafelkami.

Wszystko zaczęło się około godziny 17, postanowiliśmy zapalić ową szałwie, jednak ostatnim razem wyrzuciliśmy lufkę, a więc z braku czasu i pomysłu, wzięliśmy butle (0,7l).

Gdy wszystko było już przygotowane, ja położyłam się wygodnie na łóżku z butelką w ręce - zaczęłam palić, trzymałam jak najdłużej dym w płucach, coś około 20 sekund i wypuszczałam powoli, tak trzy razy. 

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Wolna chata, ekscytacja i lęk. W pokoju, gra cieni i świateł.

Piszę ten raport następnego dnia na zjeździe. Od razu powiem, że dół jest przeokropny w porównaniu do tego, co brałem wcześniej, wrócę do tego wątku pod koniec tra. Godzin nie piszę, bo gubiłem się w czasie, poza tym przez większość czasu miałem problem z czytaniem i nie widziałem cyfr. Wydarzenia chyba nie są po kolei, bo było tego za dużo. Trwało od ok. 22.20 i skończyło się chwilę przed 8 i zjazd do 13.00.

 

Umówiłem się z kolegą na cipacza. Pierwszy raz obchodzę się z tym czymś, kolega z resztą też. A jako że miałem wolną chatę, to trzeba było jakoś z tego skorzystać.