Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk

WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

Wolne Konopie | Jakub Gajewski

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła - pozdrawiamy serdecznie! Wszystkich Czytelników materiałów udostępnianych na naszym portalu serdecznie i każdorazowo zachęcamy do wyciągnięcia w ich kwestii własnych wniosków i samodzielnej oceny wiarygodności przytaczanych faktów oraz sensowności zawartych argumentów.

Odsłony

50

To kolejna część i ostatnia sagi z KPP Głogów.

Pamiętacie nasz niedawnytekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.

Bilans „sukcesów”: 25 spraw, ZERO dilerów

Zapytaliśmy wprost: ile z tych 25 interwencji dotyczących ilości poniżej 0,1 grama doprowadziło do ujawnienia dilerów, rozbicia hurtowni czy zlikwidowania zorganizowanych grup przestępczych?

Odpowiedź policji powinna zostać wydrukowana i powieszona w Sejmie jako pomnik absurdu polskiej polityki narkotykowej:

  • W żadnym z 25 przypadków NIE stwierdzono handlu narkotykami.
  • W żadnym z 25 przypadków NIE wykryto innych przestępstw.
  • Tylko w jednym przypadku (na dwadzieścia pięć!) w toku dalszych czynności znaleziono przy człowieku odrobinę więcej suszu.

Rozumiecie to? Przemielono 25 osób, wydano na to lekką ręką kilkadziesiąt tysięcy złotych z naszych podatków, zmarnowano setki roboczogodzin funkcjonariuszy, a skuteczność w łapaniu prawdziwych przestępców wyniosła równe ZERO.

Produkcja makulatury i umorzeń

Skoro policja tak chętnie bawi się w zatrzymania, to jak te wielkie „sprawy kryminalne” kończą się w sądach i prokuraturach? Kolejne liczby z Głogowa pokazują porażającą bezcelowość tych działań:

  • W 19 przypadkach zastosowano art. 62a i sprawę po prostu umorzono ze względu na znikomą szkodliwość społeczną i własny użytek.
  • W 3 przypadkach sprawę umorzono na innych podstawach.
  • Akt oskarżenia skierowano w zaledwie 3 postępowaniach. Można domniemać, że te sprawy także umorzono.

Czyli aż 22 na 25 spraw (blisko 90%!) trafiło prosto do kosza! Machina państwowa ruszyła,

policjanci pisali protokoły, dyżurni pilnowali ludzi w celach, prokurator musiał to podbić, tylko po to, żeby na koniec stwierdzić: „dobra, to nie miało sensu, umarzamy”. Pytamy więc: po co w ogóle było tych ludzi zatrzymywać, skoro prawo już na starcie pozwalało policjantowi odstąpić od tych czynności?

„Nie analizujemy, ale wiemy lepiej”

W piśmie pojawia się też klasyczny, urzędniczy fikołek logiczny. Komenda bezradnie przyznaje, że nie prowadzi i nigdy nie prowadziła żadnych analiz dotyczących tego, czy łapanie ludzi z pyłkiem marihuany pomaga w wykrywaniu dilerów lub dużych upraw. Dane na ten temat po prostu „nie istnieją”.

Ale zaraz w następnym zdaniu policja z uporem maniaka twierdzi, że „część poważnych spraw zaczyna się od kontroli osób posiadających niewielkie ilości”. Skąd to wiedzą, skoro sami przyznali, że tego nie mierzą, nie sprawdzają i nie analizują? To czysta policyjna intuicja i zaklinanie rzeczywistości, które zderzyło się z ich własną, twardą statystyką: 25 spraw i ZERO efektów w walce z przestępczością hurtową.

To potwierdza, że polityka narkotykowa to nie walka z narkotykami, tylko walka o tabelki i z własnym obywatelem.

Na koniec komenda zasłania się ustawą: posiadanie jest zabronione niezależnie od ilości, a skuteczność policji opiera się na liczbie ujawnionych przestępstw. I tu jest pies pogrzebany. Dla systemu „przestępstwem” jest 0,06 grama na dnie kieszeni. Im więcej takich łatwych zatrzymań, tym ładniejsze słupki w Excelu na koniec roku.

To nie ma żadnego związku z dbaniem o bezpieczeństwo obywateli. Ten system to czysty przemysł produkcji statystyk za publiczne pieniądze. Państwo woli wydać tysiące na ściganie konsumenta, z góry wiedząc, że sprawa skończy się umorzeniem, zamiast pozwolić policjantom zająć się prawdziwą przestępczością.

Nasz UIP:

Oceń treść:

Brak głosów
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa
  • Pozytywne przeżycie

Spontan. Bardzo dobry humor, trochę zmęczenia po siłce, samotność, brak traum etc. Otoczenie- własny pokój.

Zakończywszy kilkutygodniowy proces regeneracji (przynajmniej w mojej opinii) ostatnio poczułem chętkę na coś miłego i poleciałem na 15 tussidexach w bardzo fajny stan. Niedługo też wrzucę report, bo działy się rzeczy totalnie odmienne od tego, co mam zawsze. Czułem się świeży jak nigdy. Szczęście, które dzięki dysocjacji zyskałem, rozpierało mnie i niewątpliwie składało się na korzystne S&S do lotu poniżej opisanego. Więc- dwa dni po owej deksowej eskaladzie dałem też szansę innemu środkowi dla biednych nastoletnich triponautów- gałce muszkatołowej. 

Oto co wynikło:

  • Dekstrometorfan

Spróbowałem DXM. Kupiłem sobie Acodin w tabletkach (30x15mg, 5,5zl) i w

sprzyjających warunkach (u babci na wakacjach) go sobie spożyłem na łonie

natury, zapijając sokiem truskawkowym. Przez pierwsze pół godziny delikatne

efekty placebo, a ze nie chciało mi się czekać to poszliśmy do babci. Tam

zmęczony po harówce jaką miałem wcześniej zasnąłem na łóżku. Dziwny to był

sen, czas płynął niesamowicie szybko, czyste rozluźnienie, żadnych obrazów

itp. jedynie jak usłyszałem coś o narkotykach w telewizji (we śnie !)

  • Grzyby halucynogenne
  • Pozytywne przeżycie

Śnieżnik, Masyw Śnieżnika, Sudety, pierwszy pełny grzybny trip solo z tripsitterem, nastawienie pozytywne, przyrodnicze, połączenie z naturą, pierwsze spostrzeżenia

 

S & S – Śnieżnik, Masyw Śnieżnika, Sudety


Bohaterowie przygody:

[Narrator] lat 26, włóczykij, entuzjasta natury, kosmosu, rocka psychodelicznego i grafiki. Od ~5 lat regularny palacz marihuaniny, doświadczenia: mdma ~5 razy, amfetamina bardzo rzadko, świadome śnienie. Wpis dot. 3g suszonych magicznych grzybów Psilocibe Cubensis,

[M] – moja tripsitterka, w dniu tripa raczyła się jedynie czeską Kofolą, wodą i owocami.

  • Szałwia Wieszcza

Przebieg:

Siedzimy z K w pokoju i patrzymy na salvię stojącą na oknie, stwierdzamy zgodnie, że można dziś jej spróbować, bierzemy pakiecik z listkami i dosłownie ociupinkę ziółka (po jednym buchu ziółka nie czuć w ogóle tego okropnego smaku SD), nabijamy lufkę, spalamy po 2 buchy, czekamy 5 min i odpalamy naszą kochaną Lady S.