Wakacje z narkotykami

Paliłeś "trawkę"? To zgłoś się do Monaru - radzi Monar

Anonim

Kategorie

Źródło

Dziennik Polski

Odsłony

3970

(INF. WŁ.) Dopiero teraz do Monaru zaczynają zgłaszać się rodzice szukający pomocy dla swoich dzieci, które w czasie wakacji miały pierwszy kontakt z narkotykami. Trafiają właśnie tam, bo w Polsce brakuje dla takich osób wyspecjalizowanych placówek.

To jednak matki Andrzeja nie obchodzi. Dopiero w miesiąc po powrocie syna z sierpniowego obozu w Hiszpanii stwierdziła, że jest z nim coś nie tak. Zauważyła, że jest dziwnie ospały, a zapach papierosów palonych przez 17-latka jest jakiś dziwny.

- Potem przyznał się, że palili tam marihuanę, ale zarzekał się, że to już historia - mówi kobieta. - Ten smród skrętów nie dawał mi jednak spokoju - zadzwoniłam do poradni psychologicznej. Kiedy powiedziałam, że mam problemy z dzieckiem, odesłano mnie najpierw do pedagoga szkolnego, a gdy wspominałam o narkotykach, skierowano do Monaru.

Okazało się, że chłopak jest już uzależniony; trafił pod opiekę psychoterapeuty zajmującego się narkomanami.

Do krakowskiego Monaru, w kilka tygodni po wakacjach, zgłaszanych jest każdego dnia kilka podobnych przypadków. - Rodzice telefonują i przychodzą, bo wielu wydaje się, iż jednorazowe wypalenie "trawki" skutkuje uzależnieniem - mówi Rafał Wieczorek, terapeuta zajmujący się poradnictwem dla narkomanów. - Niestety, wielokrotnie obawy opiekunów się potwierdzają. Każdy przypadek jest oczywiście inny, ale wniosek jeden: od problemu narkotyków instytucje szkolne i pozaszkolne uciekają.

Zadzwoniliśmy do kilku krakowskich poradni zajmujących się młodzieżą. Poinformowaliśmy, że mamy kłopoty z 16-letnią córką. Z reguły pytano, czy wie o tym nauczyciel lub pedagog, a następnie zapraszano na rozmowę. Gdy na koniec rozmowy wspominaliśmy, że podejrzewamy nasze dziecko także o kontakt z narkotykami - pojawiały się problemy. Twierdzono, że problemem uzależnień poradnie się nie zajmują i kierowano nas do Ośrodka Interwencji Kryzysowej lub do Monaru.

- Nie ma kompleksowej pomocy dla takich rodzin - Kraków i Małopolska nie są wyjątkami - uważa Aleksandra Adamek, psycholog, dyrektor Samorządowego Ośrodka Pedagogiczno-Psychologicznego w Krakowie. - Mamy częste akcje ostrzegające przed braniem narkotyków, sprawdzoną bazę leczniczą dla narkomanów, ale brakuje instytucji wspierających w takich sytuacjach zdezorientowanych rodziców i ich dzieciaki. I efektem tego jest, że ojcowie i matki zaczynają kontrolować dziecko, robiąc mu w domu regularnie testy na obecność narkotyków albo upracie i długo zaprzeczają, że ich dziecko jest chore.

Potwierdza to Bogusława Bukowska, zastępca dyrektora Krajowego Biura ds. Narkomanii. - Według szkoły amerykańskiej, człowieka zaraz po inicjacji narkotykowej należy odseparować od znajomych oraz rodziny - mówi dyrektor Bukowska.

- Inni specjaliści twierdzą, że jak długo się da, należy go leczyć w jego środowisku, np. w ramach psychoterapii. Najważniejsze jednak to reagować!

Krakowski Monar - mimo że ma natłok przypadków beznadziejnych (tylko w Krakowie jest ponad 3 tys. zdeklarowanych narkomanów, a 20 tys. tzw. konsumentów środków psychoaktywnych) - zdecydował się pomóc rodzicom i ich dzieciom, które miały już pierwszy kontakt z narkotykami. Od tego tygodnia w każdy czwartek w godz. 17 - 20 będą prowadzone konsultacje dla rodziców z terenu całej Małopolski. - Zapraszamy ich na ul. św. Katarzyny 3, tel. 430-61-35 - mówi Rafał Wieczorek.

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

szatanowski buddysta (niezweryfikowany)
...i ten smrod skretow jej przeszkadzal - co za glupie babsko, a tyton to niby nie smierdzi? ale oczywiscie trawka to Straszny Morderczy Narkotyk. I zalatwila syna na cacy - juz go tam nauczyli cpac heroine, oj tak.
paweł (niezweryfikowany)
Stronka dla cpunów i degeneratów. do lufki jeszcze tanie winko i jest cool, nie?
rambo (niezweryfikowany)
Popieram legalizacje ale niestety jestem niepelnoletni jeszcze. W moim zyciu gandzia odegrala ogromna role. Za rok zloze podpis
ZULEK (niezweryfikowany)
uważam że to co robicie jest wspaniałe! Z pomocą takich stron więcej ludzi opowie się za legalizacją i może pod wpływem zauroczenia unią na przykładzie Holandii zalegalizujemy. Wtedy zapraszam wszystkich na mój stuff. Legalizacja dałaby nowe miejsca pracy w fabrykach i szansę rolnikom na godziwe życie, skończył by się przemyt trawy i wszyscy byliby "scczęśliwi". Zakaz nie wyniszczy czarnego rynku, po prostu utrudnia ludziom życie!!!!
Rambo (niezweryfikowany)
Popieram legalizacje ale niestety jestem niepelnoletni jeszcze. W moim zyciu gandzia odegrala ogromna role. Za rok zloze podpis
mikołaj (niezweryfikowany)
Wyrazy uznania za dobre chęci. Za kilka lat może bedzie lepiej ale póki co trzeba jeszcze na legalizację niekrótko poczekać. Ale cóż, nasz kraj był zawsze zacofany. Pozdrowienia. JAH.
ZULEK (niezweryfikowany)
uważam że to co robicie jest wspaniałe! Z pomocą takich stron więcej ludzi opowie się za legalizacją i może pod wpływem zauroczenia unią na przykładzie Holandii zalegalizujemy. Wtedy zapraszam wszystkich na mój stuff. Legalizacja dałaby nowe miejsca pracy w fabrykach i szansę rolnikom na godziwe życie, skończył by się przemyt trawy i wszyscy byliby "scczęśliwi". Zakaz nie wyniszczy czarnego rynku, po prostu utrudnia ludziom życie!!!!
lolek (niezweryfikowany)
strona zajebista
obsrywator (niezweryfikowany)
palić sadzić zalegalizować
Hamsterr (niezweryfikowany)
Bardzo fajna stronka. Super, hiper, extra... <br>SZACUNEK!!!!! <br>A jeśli chodzi o legalizację to jestem za. Myślę jednak, że nie dojdzie do jej realizacji- niestety. Jaram już od 10 lat i nie mam z tego powodu jakichkolwiek problemów. Naturalnie nie jaram codziennie. Gorąco polecam. POZDRO <br>
KANAREK (niezweryfikowany)
&quot;ODSTAPIE&quot; ROLNICZEJ BRACI /konretnie sie pospiszyc kto moze bo w maju wracam do hollandu tym razem chyba na stale ,a czas ostatni na outdorki...choc pare mutantow pod prad tez zostalo z kontyngentu :))) narara jarunex@yahoo.com
Zajawki z NeuroGroove
  • DPT

Substancja: DPT*HCl rozpuszczone w soli fizjologicznej 10mg/0,5ml.





I próba





Około 4mg dożylnie - przyspieszony puls i chwilowe uczucie "dziwności", brak innych efektów, a dwa wymienione to raczej wynik zdenerwowania i autosugestii.





II próba




  • Dekstrometorfan
  • Pierwszy raz

Wieczór, dom za miastem. Ekipa dobrych znajomych i dwa pitbulle. Wszyscy lekko zmęczeni, ale i zrelaksowani. Jest 02.01.2020, za nami trzy dni iście hippisowskiego imprezowania, w towarzystwie psytrancowej muzyki, amfetaminy i pregabaliny, doprawionych nieznacznie wiadomym ziółkiem wątpliwej legalności.

Bohaterowie historii: ja, dwa pitbulle i trójka dobrych znajomych - Krzysiek (posiadacz ww. pitbulli, doświadczony w ćpaniu, pozostał trzeźwy), Maniek (wspólnie zaliczyliśmy tripa na kwasie, on oprócz tego też jakieś okazyjne psychodeliki), Anka (dziewczyna Krzyśka, równie doświadczona co on, fanka DXM).

Imiona oczywiście zmienione.

 

  • Dekstrometorfan
  • Odrzucone TR
  • Pozytywne przeżycie

Komenataz:
Dokument archiwalny z 2008r.  Było to moje pierwsze przeżycie z psychodelikami. Wcześniej próbowałem tylko marihuany i haszyszu. Zgodnie ze swoim postanowieniem do tej pory, pomimo upływu 3 lat, nie spróbowałem DXM po raz drugi. Skupiłem sie raczej a poznawaniu nowych substancji. Obecnie inaczej napisałbym ten trip raport, jednak zachowuje go w 100% orginalnym aby przedstawić moje młodzieńcze postrzeganie świata i rzeczywistości, które mi w tamtym okrsie towarzyszyło.

Kilka słów wstępu.

  • Inne
  • Katastrofa

Przed tripem wydawało się że idealny. Mieszkanie kolegi, 4 triperow + właściciel mieszkania i jeden postronny(oboje byli pijani w 4 dupy). Ulewa na zewnątrz

20+1h zarzucenie 100 grzybów i wypalenie jointa 

21+1h odczuwalne pierwsze efekty, pływający obraz, śmiech ogólnie dobra atmosfera 

randomness